niedziela, 31 maja 2026

Bardzo spokojna niedziela z Panem Kotem :D

Dobry wieczór Kochani! 😁


Niedziela minęła mi bardzo dobrze, spokojnie, miło i rodzinnie. Mój kotek przestał wymiotować co mnie cieszy, bo ostatnimi dniami coś usiadło mu na jego schorowanym brzuszku i nie czuł się za dobrze. Niestety... Dionizy po zapaleniu otrzewnej i zapaleniu trzustki miewa problemy z jelitkami i czasem ma słabszy czas. Niemniej ogólnie czuje się dobrze. 





Powiem Wam, że mimo iż kocham wszystkie zwierzęta to najbardziej ukochałam sobie koty i planuję mieć ich zdecydowanie więcej. Na starość może z 5 sobie sprawię. Hemingway (pisarz) mawiał, że posiadanie jednego kota, kończy się na posiadaniem kilkudziesięciu kotów. No cóż... to będziemy wychowywać 😆😆😆. Im więcej kotów, tym lepiej. 






A teraz troszkę z innej beczki. 
Kilka osób na Instagramie zadało mi pytanie na temat tego co sądzę o decyzji Prezydenta Polski w sprawie odebrania Orderu Orła Białego prezydentowi Ukrainy. No cóż... ZABRAĆ ORDER!!! Na ten temat napiszę osobny post, bo jak usłyszałam, że Zełenski honoruje jednostkę Bandery to aż mnie skręciło. Ja nie wiem, jak można być takim skończonym idiotą, ignorantem i podłym człowiekiem, aby honorować morderców UPA... . Dno, dno i wodorosty, SKANDAL, HAŃBA. Poza tym, Zełenski nigdy nie powinien dostać Orderu Orła Białego. To było jedno wielkie nieporozumienie. Porażka.









A Wam, jak minęła niedzielka? 😇😇😇


Buziaczki 😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘






PS Dionizy Was wszystkich pozdrawia! 😻


piątek, 29 maja 2026

Piękne gadżety erotyczne z mojego sex shopu

Dzisiaj, aby dobrze Wam się spało chciałabym Wam pokazać trzy piękne gadżety erotyczne z sex shopu, w którym pracuję. Przyciągają uwagę, są ultra-kobiece i naprawdę robią wrażenie. Zresztą, nie ma co opowiadać, wystarczy pokazać 😎😍😃😃😃. 




Co jak co, ale wiecie doskonale, że ja jestem brokatowa dziewczyna i kocham wszystko co się błyszczy od brokatu. Ja bym mogła cała się obsypać brokatem, spać w brokacie i nawet jeść brokat (jest przecież jadalny!). Czasem się śmieję, że jak mnie kiedyś skremują to zostanie tylko sam brokat 😂. 

Tutaj chciałam Wam zaprezentować przepiękny i bardzo subtelny brokatowy olejek do ciała. Buteleczka też jest bardzo atrakcyjna i ma delikatny zapaszek. Jak zaczęłam pracę w sex shopie to od razu zwróciłam uwagę na ten produkt, bo wiadomo... BROKAT. Brokatu nigdy dość! 



Czyż te klamerki na sutki nie są przepiękne? 😍😍 Bardzo zwróciły moją uwagę, bo są złote i ozdobione cyrkoniami. Uważam, że każda kobieta, która jest "sroką" byłaby nimi zachwycona. Powiem Wam, że kuszą mnie, aby sobie je kupić. A może trzeba się skusić? Bo jak wiecie najlepszym sposobem na pozbycie się pokusy jest ulegnięcie jej 😎.



A tu przed Państwem pokaźnych rozmiarów tęczowe smocze dildo, które naprawdę robi wrażenie kształtem, kolorem i oczywiście rozmiarem. Kolekcja FANTASY jest piękna i jest to moja ulubiona kolekcja w moim sex shopie. Podobnie z tą kolekcją miara Weronika, która sprzedała największą ilość gadżetów z tej kolekcji. Ona tak samo jak ja lubi bardzo baśniowe, fantastyczne i mityczne klimaty, więc również jest w tej kolekcji zakochana. Co prawda sama bym sobie tego dilda nie kupiła z racji wielkości, ale kusi mnie macka ośmiorniczki, która jest wykonana z płynnego silikonu, który w dotyku jest tak nieziemski, że chce się go cały czas dotykać, macać, macać - w szczególności mackę Octopus. Uważam, że to najbardziej zwracająca uwagę kolekcja, która troszkę jest niedoceniona przez klientów z mojej placówki, ponieważ moja klientela jest bardziej zachowawcza niż szalona. A tu... potrzeba takiego wyzwolonego osobnika, który lubi poszaleć i popróbować nowych rzeczy. 











Powiem Wam, że jestem bardzo szczęśliwa, że pracuję w sex shopie, bo było to jedno z moich marzeń. Niektórzy moi znajomi i rodzina się dziwią, że właśnie pracuję w takim miejscu, bo przecież miałam być psychologiem albo nauczycielką. No cóż... jeszcze mam czas 😎. Z zawodu jestem terapeutą uzależnień a z pasji blogerką. Niemniej pracę w sex shopie traktuję jako ważny epizod (póki co) w moim życiu, który pozwala mi na to, aby być sobą, chodzić ubrana tak jak lubię, rozmawiać na różnorakie tematy i daje mi możliwość poznawania bardzo interesujących ludzi. Myślicie, że w sex shopie rozmawiam tylko o seksie i fantazjach erotycznych? Skądże! Dużo rozmawiam o polityce, życiu, pisaniu, psychologii, seksie (no wiadomo!) i związkach. Mam całe pudełko numerów z telefonami, dostałam różne prezenty, zaproszenia na ciekawe i mniej ciekawe spotkania. Ta praca jest lekka i przyjemna. Oczywiście ma swoje wady, ale gdzie ich nie ma. Ja pracę w sex shopie traktuję przede wszystkim jak misję, aby zmienić myślenie ludzi co do sex shopów z lat 90. Wiem, że klienci mnie lubią, doceniają moją wiedzę i zaangażowanie. Każdego traktuję z należytym szacunkiem i jak to ja jestem po prostu miła, bo taka jest moja natura. Uważam, że ludzi należy traktować dobrze, bo każdy toczy wewnętrzną walkę, o której nie mamy najmniejszego pojęcia.






Jeżeli będziecie zainteresowani to na pewno pokażę Wam więcej interesujących gadżetów. A ja mam co pokazywać 😎. I nie tylko moje oczy 😆😅😎.






Spokojnej nocki! 💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋








czwartek, 28 maja 2026

Chillowałam :D

Dobry wieczorek Kochani! 😃😃😃

Ostatnie dwa dni sobie mocno chillowałam i od razu mi na sercu i duszy lepiej. Totalna chillera dobrze człowiekowi robi. Nigdzie się nie spieszyłam tylko rozkoszowałam czasem wolnym (dwa dni wolne, ale zawsze coś). Czasem człowiekowi tak niewiele do szczęścia potrzeba. Ach... 💕





Rok 2026 bardzo mi się spieszy, nawet powiedziałabym, że wybitnie zapierdala, bo już za moment koniec maja. Nawet nie czuję, że rymuję 😃😅😆. Za moment będziemy już w połowie tego roku, lato szybko minie, o ile jakieś lato w ogóle będzie. Później Halloween, Wszystkich Świętych, Boże Narodzenie, Sylwester i od nowa Polska Ludowa. Coś jest z tym czasem nie tak. Ostatnio czytałam, że z tym przyspieszeniem ziemskim to prawda i żyjemy naprawdę szybciej, bo i świat jest szybszy. I to nie z takiego subiektywnego punktu, tylko z punktu samej fizyki. Ja to bardzo odczuwam, bo pamiętam jak do 2020 czas był wolniejszy i było bardziej po ludzku. A teraz? Hmm... ludzie gdzieś biegną, ale czasem sami nie wiedzą dokąd. 


A Wy? Wiecie dokąd zmierzacie? 






Tymczasem.


środa, 27 maja 2026

Wiele osób jest obok Ciebie, ale nie po Twojej stronie. Nie pomyl tego!

Często w życiu jest tak, że otacza nas grono znajomych i kilku bardzo dobrych przyjaciół, którzy po czasie okazują się naszymi największymi wrogami. Niestety często tak jest, że właśnie ten najlepszy przyjaciel wbija nam nóż prosto w serce zadając tym samym niewyobrażalny ból. Pewnie wielu z Was miało w swoim życiu takie zdarzenie i ze smutkiem do dziś je wspomina. Nie mylę się, prawda?





Jeszcze kilka lat temu otaczałam się ludźmi, którzy tak naprawdę nie chcieli dla mnie dobrze. Dzisiaj już piszę o tym bez bólu serca, ale było to dla mnie rozczarowujące. No i oczywiście też bardzo przykre, bo ja każdemu mojemu przyjacielowi/przyjaciółce zawsze dobrze życzyłam i chciałam, aby cały czas parli do przodu, a nie zatrzymywali się. Niestety to nie działało w obie strony. A szkoda. Szkoda dla nich, bo w związku z tym nie jestem ich już przyjaciółką. A dla mnie? Dla mnie szkody nie ma, jest tylko lekcja, z której wyciągnęłam ważne dla mnie wnioski. I mogę dać Wam złotą radę - WIELE OSÓB JEST OBOK WAS, ALE NIE PO WASZEJ STRONIE. NIE POMYLCIE TEGO! NIGDY!!! .

Jeśli chcecie przekonać się co ludzie (ci najważniejsi) o Was myślą to powiedzcie im o swoich sukcesach, o swojej wysokiej pensji, o swoich cudownych związkach i zajebistym seksie każdej nocy. Powiedzcie im, że jesteście szczęśliwi, spełnieni, że wszystko się Wam ułożyło. Wiecie czego niestety możecie wtedy doświadczyć? Zazdrości, zawiści, wkurwienia na twarzach tych Wam najbliższych. To Was bardzo zaboli, ale przede wszystkim otworzy Wam oczy na to z kim przebywaliście i kogo traktowaliście jak siostrę czy brata. Oj, zaboli...






Dlatego od lat powtarzam zawsze i wszędzie, że przyjaciela nie poznajecie w biedzie, ale w sukcesach. Jeżeli ktoś poradzi sobie i ze swoim charakterem wtedy gdy odnosicie sukcesy i brylujecie to możecie mieć niemalże pewność, że to jest odpowiednia osoba, która będzie lojalna, uczciwa i wspierająca. Ja wielokrotnie natrafiałam na "przyjaciół", którzy byli ze mną jak coś mi nie szło w życiu, a gdy nagle zaczęło być lepiej to... stawali się opryskliwi, lekceważący i po prostu źli na cały świat, że oni tego od Losu nie dostali. No i cóż, ja takich ludzi nie chcę mieć w swoim towarzystwie, bo wiele takim ludziom poświęciłam i mimo wszystko nie żałuję, bo to były cenne lekcje, ale i... miłe chwile też były i... wspomnienia, które pozostaną ze mną na zawsze. I co by nie powiedzieć to każdemu z moich byłych przyjaciół życzę dobrze, choć bardziej mam do nich stosunek obojętny. Żyją sobie gdzieś i tyle. Niech żyją i niech im się poukłada to co było w chaosie. 












Tymczasem.  


Kto ma CIERPLIWOŚĆ, ten ma wszystko

Moją najlepszą cechą charakteru jest CIERPLIWOŚĆ. Mam ją nawet wpisaną w moim CV. Jeśli coś sobie zaplanuję (zodiakalna Panna uwielbia to robić) to mogę czekać na coś bardzo bardzo długo, aby to osiągnąć. Czas i tak upłynie, a satysfakcja z osiągnięcia tego o czym marzę zostanie ze mną na zawsze. Nie przeszkadza mi czekanie miesiąc, rok, czy nawet kilka lat... o ile na czymś mi naprawdę zależy. Nie narzekam też w kolejkach w przychodni, ani podczas reklam w telewizji, gdy oglądam ulubiony film i reklama przerwie mi w najlepszym momencie. To nie stanowi dla mnie problemu. Czas minie. Cierpliwość jest zbawieniem w życiu, bo ułatwia je i tonuje nasze agresywne i nadpobudliwe zapędy. Kto ma CIERPLIWOŚĆ, ten ma wszystko.





Wielokrotnie przekonałam się, że ludzie, którzy żyją w biegu i chcą zrobić wszystko na już to po prostu popełniają błąd za błędem. Ja wolę podejść na spokojnie, aby się nie pomylić i zrobić tak, aby było naprawdę dobrze. Cierpliwość i slow life to zdecydowanie kierunek, w którym podążam. Lubię przemyśleć sytuacje, "przespać się z nią" i podjąć właściwą decyzję. Jaa... bardzo rzadko podejmuję decyzje w pośpiechu. Prawie, że nigdy... . 




Ostatnio przeprowadzałam taką rozmowę na temat tego co bym zrobiła gdyby wybuchła wojna w Polsce. Powiem Wam, że w tej chwili naprawdę nie wiem. Wiem jednak, że nie należę do osób, które podczas wojny uciekałyby z własnego kraju. Kocham Polskę i jest ona w moim sercu. Są na tym świecie miejsca, które mnie fascynują, które chciałaby zwiedzić, w których być może chciałabym też przez jakiś czas pomieszkać. Niemniej... kocham mój kraj i raczej wiąże z nim swoje całe życie. Aczkolwiek nie jestem w stanie obiecać, że będę tutaj mieszkać cały czas. Kusi mnie pomieszkać z rok w Meksyku, który jest takim dla mnie krajem, który jest na mojej WISH Liście krajów do odwiedzenia. Zresztą cała Ameryka Południowa i Środkowa jest dla mnie fascynująca i nie ukrywam, że chciałabym tam spędzić dużo mojego czasu, mojego życia. Nie wiem co Los mi przyniesie, co się wydarzy, ale... może może. Gdyby wybuchła wojna w Polsce to... chciałabym się gdzieś ukryć - to na pewno. Ale! byłaby to kryjówka w Polsce, a nie za granicą.

A Wy, co byście zrobili, gdyby Rosja postanowiła pójść dalej i zaatakować także Polskę?








PS Pamiętajcie, że tylko cierpliwość nas może w życiu uratować 😎.




Tymczasem. 


niedziela, 24 maja 2026

Otaczaj się ludźmi, którzy mówią o rozwoju i przyszłości

Stajemy się tym, z kim przebywamy. Generalnie stajemy się odbiciem pięciu osób, z którymi spędzamy najwięcej czasu. Jeśli jesteśmy wśród toksyków, będziemy kolejnym toksykiem. Jeśli przebywamy między ludźmi nastawionymi na wszystko negatywnie, to za moment będziemy rozmawiać tylko o tym jakie życie jest podłe, bo nas coś złego spotkało. Czemu nikt nie zastanawia się, że coś złego może być lekcją, z której mamy się czegoś nauczyć i stać się dzięki temu bardziej wartościowymi osobami. Narzekanie i zamartwianie się w niczym nie poprawi naszej sytuacji życiowej. I niech pierwszy rzuci kamieniem ten kto nigdy się nie martwi i nie narzeka. Każdy to robi, ale najważniejsze jest to, żeby "za moment" wstać z kolan i iść dalej. Mnie w 2025 roku spotkało wiele trudnych chwil, nawet powiedziałabym, że skrajnych, po których wiele osób by się nie podniosło albo popełniłoby samobójstwo. Ja mimo to dałam radę. W jaki sposób? Działałam. Mniej analizowałam, mniej się zastanawiałam i mimo, że się bardzo bałam to robiłam. Naprawdę się bałam, ale wytrzymałam to wszystko przez co Los musiał mnie przeprowadzić. A wierzcie mi, że było to naprawdę ciężkie przeżycie tego wszystkiego przed czym musiałam stawić czoła. 







Kiedyś otaczałam się ludźmi, którzy widzieli NIC, dzisiaj jestem z tymi, którzy mają w sobie chęć do życia, walczą o swoje życie, a przede wszystkim nie marudzą i nie pierdolą mi kocopołów. W mojej pracy także jest nastawienie na cel, na ilość, na jakość, na zrobienie czegoś w sposób jak najdoskonalszy. I wielu osobom może to przeszkadzać, ale czy nie lepiej próbować i sprawić, że coś może być lepsze niż jest? Ja uważam, że warto dążyć do doskonałości. Ja w to zawsze wierzyłam i mimo iż nie da się dojść nigdy do ideału to warto podążać za doskonałym. A ja zawsze ceniłam ludzi z pasją, z hobby i z taką iskrą, która nie pozwala się poddać. Mnie zawsze imponowali ludzie bardzo dobrze wykształceni, wyrafinowani, z klasą, od których bije spokój wewnętrzny i charyzma. Podziwiałam takich i zawsze do tego dążyłam i nadal dążę. Nawet patrząc na prezesa firmy, w której pracuję. On nie szuka wymówek, on szuka rozwiązań. I wiadomo, że każdy człowiek ma wady w swoim charakterze to podoba mi się w nim to, że próbuje różnych dróg, aby jego firma była największa i najlepsza. A jak już ktoś kocha to co robi to ja mam ogromny szacunek do takich osób. Niestety dzisiaj mało osób tak naprawdę lubi to czym się zajmuje. A jeszcze mniej mam hobby, w którym trwa całe życie. 






Zamartwiacie się?
Boicie się? 
A może jednak kierujecie się na drogę samorozwoju i doskonałej przyszłości?












Tymczasem. 


piątek, 22 maja 2026

Bursztynowa mgiełka do ciała od Victoria's Secret

Taaaaaak wiem wiem. Już wieki nie było na Myślach Kobiety Wyzwolonej żadnej recenzji perfum. Także dzisiaj przychodzę do Was z nie byle jaką recenzją, bo przed Państwem solidna recenzja bursztynowej mgiełki perfumowanej do ciała od Victoria's Secret. Mam nadzieję, że po niej będziecie kontent. Aby nie przedłużać przejdźmy do nut zapachowych owej delikwentki. 



Złożenie nut: bursztyn, wanilia, słodkie nuty, cukier, mleko, drzewo sandałowe, czereśnia, rumianek, aloes



I cóż tutaj czuje mój nos... hmm... powąchajmy ponownie 😎.



Bursztyn jest wyczuwalny, tak jak i oczywiście słodkie nuty. Wanilii też troszkę czuć, ale szału nie ma. Ogólnie jest to bardzo ładny zapach, ale niestety musiał przejść reformulację, ponieważ nie pachnie tak jak kiedyś. Doskonale pamiętam ten zapach i wtedy pachniał po prostu tak cudownie, że śmiało mógłby zostać moim ulubieńcem na lata. Niestety zapach został trochę zmieniony i już nie jest dla mnie takim cudem świata jak kiedyś. A szkoda, bo był nieziemskim zapachem perfum. 

Generalnie jestem miłośniczką perfum, w których zawarty jest bursztyn i AMBER ROMANCE od Victoria's Secret pachnie naprawdę ładnie, ale nie jest to już to samo co kiedyś. Bardzo żałuję. Smuteczek 😔.


Perfumy te kupowałam oczywiście na Notino. Zapłaciłam za nie ok. 90 złotych. Trwałość jest całkiem dobra jak na mgiełkę, ale nie ma co się oszukiwać ta marka jest po prostu dobra. Projekcja jak dla mnie nie jest wystarczająca, bo ja lubię jak mnie czuć z kilometra. 






Mgiełka wygląda jak klasyczna mgiełka od Victoria's Secret. Nic szczególnego, ale mnie się podoba. Jest to bardzo wydajny produkt, ponieważ ma aż 250 ml. Używałam jej bardzo długo i jeszcze mi się nie skończyła. Generalnie jestem niepoprawną fanką perfum i nie ukrywam, że mam ponad 100 różnych flakonów perfum i będę miała zapewne jeszcze więcej, ale to z latami przybywa. Perfumy to drogie hobby, ale jakże przyjemne. Macie słabość do zapachów? 😍😃😈😈😈





Reasumując AMBER ROMANCE to ładna mgiełka, o dobrej jakości. Jeżeli chcecie kupić porządną mgiełkę, która nie wywietrzeje po 10 minutach to właśnie polecam mgiełki od Victoria's Secret, bo są naprawdę dobre. Powiedziałabym, że NAJLEPSZE. 






Pachnącej wiosny Kochani! 😘😘😘


Bursztynowych snów 😘😘😘😘😘😘😘😴😴😴😴😴😴😴😴😴😴😴😴😴


ZETKI nigdy się nie dowiedzą, jakie życie było piękne bez elektroniki

Od pewnego czasu zbierałam się do napisania tego postu, ponieważ jako osoba z pokolenia millenialsów mam wiele refleksji na temat obecnych czasów i chciałabym się z Wami nimi podzielić. 



Ostatnio mam coraz częściej taki hmmm nostalgiczny nastrój i wracam do tego co było. Zresztą, zawsze lubiłam sobie powspominać to co było dobre, wywoływało komfort i sprawiało, że czułam się szczęśliwa. Dzisiaj doszłam do wniosku, że czas napisać taki post jak ten. Niby lekki, ale z przekazem.



Jestem rocznikiem 1993 (normalnie jakbym prezentowała wino 😅), więc należę do pokolenia millenialsów, czyli osób, które dorastały w czasach analogowych i jako pierwsze wchodziły w okres nagłego wzrostu technologicznego. Znam czas kiedy nie było telefonów komórkowych, komputerów, laptopów, mediów społecznościowych, portali internetowych i życia online. Znam czasy kiedy świat był normalny, ludzki, gdzie ludzie ze sobą rozmawiali face to face, gdzie każdy miał na wszystko czas i było... było po prostu pięknie. 


Jako dziecko mogę Wam powiedzieć, że miałam najlepsze dzieciństwo jakie można stworzyć dziecku. Genialne zabawki (kiedyś Barbie i maskotki były piękne, nie te "koszmary" co dzisiaj), malowanie akwarelami, żeby budować kreatywność, czytanie książeczek przed snem z babcią, jazda autem z dziadkiem, podróżowanie po całej Polsce, tańczenie z wujkami w szpilkach, które spadały mi z nóg - no ale chciałam szybko dorosnąć i być przecież elegancką kobietą. Jako dziecko bawiłam się świetnie i jestem wdzięczna, że moja rodzina (mama, babcia, dziadek) pozwalali mi być taką osobą jaką chciałam być. Niczego mi nigdy nie narzucali tylko pokazywali mi piękno tego świata. Dziadek puszczał mi świetną muzykę, dlatego mam dobry gust muzyczny 😎, babcia uczyła mnie dobrych manier - co uwielbiałam, bo zawsze chciałam być jak dama i wiedzieć jak się należycie zachowywać. Mama zawsze dbała o to, żebym jeździła na wakacje i zażywała innego klimatu dla zdrowotności. Generalnie w moim domu zwracano uwagę na to, żeby nie przebywać w dymie papierosowym, zdrowo jeść, dużo spać i prowadzić generalnie zdrowy tryb życie. Niemniej, dano mi coś czego wiele dzieci nie dostaje - WOLNOŚĆ, WOLNOŚĆ WYBORU, SWOBODĘ i najpiękniejsze tiulowe sukieneczki 😁😁😁. Tak, moje dzieciństwo było zajebiste. Czytano mi książki, grano ze mną w Chińczyka, malowano farbami, tańczono ze mną, ROZMAWIANO, tłumaczono i wychowywano na dobrego człowieka. A dzisiaj? Dzisiaj dziecko dostaje telefon, aby się czymś zajęło. Telefon, iPod, iPad, laptop... zobaczycie do czego to doprowadzi. 

Swój pierwszy telefon dostałam od mojego dziadka kiedy poszłam do 4 klasy podstawówki. Pamiętam doskonale mój telefon, sama go wybierałam. To było bordowe LG C3300 z klapką - do dziś mam sentyment do takich telefonów. Był piękny i bardzo w stylu wczesnych lat dwutysięcznych. Pamiętam, że to było coś, bo telefon robił zdjęcia i... pokochałam to. Później dostałam aparat cyfrowy (różowy - mam go do dziś dzień i DZIAŁA) i zaczęłam robić zdjęcia wszystkiemu. Miałam fioła na punkcie fotografii!!! I chyba nic się nie zmieniło 😂😅😆😈. Cieszy mnie to, że telefon dostałam kiedy miałam 10 lat, a nie wcześniej, bo dzięki temu mogłam nauczyć się i przeżyć wiele pięknych chwil, których nie znajdziemy patrząc w smartfony i laptopy. Najpiękniejsze życie dzieje się nie online, tylko w offline. W obecnych czasach dziecko ma 3 lata i już dostaje swój pierwszy telefon. Myślę, że za 10 lat dziecko już przychodząc na ten świat dostanie do kołyski iPhone`a. Niestety to bardzo zły krok. 



Tak jak sobie wspominam to wiem jedno, że mimo iż sama lubię urządzenia, technologie i różne media to niestety, ale to wszystko będzie coraz bardziej szkodzić młodemu pokoleniu, bo zaczynają z tym za wcześnie. Za moich dziecięcych czasów to dzieci nie chciały wracać do domu, bo bawiliśmy się w chowanego, w zbijaka, chodziliśmy na spacery, na huśtawki, na place zabaw, a dzisiaj? dzisiaj to dzieci rodzice muszą siłą wypychać dzieci z domu, aby zrobiły coś innego niż granie w gry na komputerze. Te czasy tworzą wyobcowanych ludzi, zamkniętych w sobie, z problemami emocjonalnymi, nieumiejących nawiązywać przyjaźni i tworzyć długofalowych relacji opartych na szacunku i uczciwości. Niestety świat będzie coraz bardziej... nieludzki, pozbawiony uczuć, jakiejkolwiek empatii. Czy nastaną krwiożercze zombie? Krwiożercze może nie, ale zombie to na pewno. Niestety... 







ZETKI nigdy się nie dowiedzą, jakie życie było piękne bez elektroniki. Przykro mi, ale się nie dowiecie, bo przyszło Wam żyć w najbardziej chorych i zaburzonych czasach. 

Dziękuję Losowi, że zesłał moją duszę na ziemię w latach 90 i mogłam to przeżyć. Fajnie też by było gdyby moja młodość przypadała na lata 90, ale i tak było dobrze 😃😃😃. 


Dziękuję! 😘😍😇💫












Tymczasem. 


Jedz makaron, rozkoszuj się winem, ciesz seksem, dużo śmiej i nie martw zbyt wiele!

Życie jest takie krótkie... - chyba każdy słyszał to zdanie. 

Życie szybko przeminie... - to też słyszeliśmy.

Żyjemy jak bańka na wodzie... - słyszeliśmy, słyszeliśmy.


Czemu nikt nie powie, że życie dobrze przeżyte będzie naprawdę wystarczające.  







Tak sobie myślę, że życie dobrze przeżyte i w pełni wykorzystane to największy sukces, który można w swojej własnej egzystencji osiągnąć. Jeżeli przestaniemy czekać na to jak dorośniemy, jak wygramy na loterii, jak schudniemy, jak wypracujemy nadgodziny, jak zapomnimy, jak się zesramy, JAK JAK JAK... Przestańmy do licha czekać na coś co może nigdy się nie wydarzyć. Żyjmy po prostu tu i teraz. I mówię Wam to z pełną odpowiedzialnością, ponieważ wielokrotnie w swoim życiu planowałam, że zrobię coś JAK coś tam. I wiecie co? To najgorsze co można sobie zrobić!!! Jest to niewola swojej duszy, swojego umysłu i swojego ciała. Nie ograniczajmy się, tylko żyjmy tak jak nam to pasuje, tak jak chcemy. I do licha, nie czekajmy, bo naprawdę możemy nie dożyć do naszych marzeń i pragnień. Skąd możemy mieć pewność, że przyszłe lato jeszcze będzie do nas należeć? Co jeśli kopniemy w kalendarz jeszcze przed początkiem przyszłej zimy? Nigdy nie wiemy co dalej się wydarzy. I z jednej strony jest to przerażające, ale i piękne. Dzięki temu możemy mieć nadzieję. A nadzieja pozwala trwać, żyć i wstawać z łóżka. 








Co zrobilibyście... gdybyście się nie bali?
Jak byście żyli, gdyby nikt Was nie oceniał?
Czy boicie się wyjść na głupka, nawet jeśli to by Was uszczęśliwiło? 
Strach Wam zagląda w oczy przed życiem z Waszych marzeń?

Jak to u Was jest? Z miłą chęcią poczytam Wasze komentarze pod tym postem. Zapraszam do otwartej dyskusji w komentarzach. Porozmawiajmy! 😃😘✌








Pozdrawiam serdecznie ✋


środa, 20 maja 2026

3 dni wolnego zrobiły mi dobrze :)

Oj, potrzebowałam wolnych dni, aby dojść do siebie fizycznie po chorowaniu i psychicznie po ostatnim różnych przeżyciach. I cóż mogę powiedzieć... 3 dni wolnego zrobiły mi dobrze 😃. Teraz mogę powiedzieć, że na nowo chce mi się żyć, pracować, a nie tylko egzystować. Fakt faktem nie zrobiłam przez te 3 dni za wiele konstruktywnego, ale w obecnej chwili potrzebowałam odnowy mojego ciała i umysłu. I to osiągnęłam. 





Dzisiaj miałam bardzo nostalgiczny dzień, ponieważ wyciągnęłam mojego iPoda i przeglądałam na nim moje stare zdjęcia, których mam od zatrzęsienia. I wiecie do czego doszłam? Nie chciałabym wracać do dawnych moich lat, do tamtych dni, bo chcę iść do przodu, chcę nowego. Wszystko co dobre jest w moich wspomnieniach i w moich zdjęciach, a wszystko co złe... jest wyparte, zapomniane lub lekcja jest zaliczona. Fajnie sobie powspominać, ale nie chciałabym się cofać. Mam 32 lata i dobrze mi z tym wiekiem, bo raz, że się na niego nie czuję, a dwa... mimo ponad 30 kilogramów więcej niż wtedy czuję się bardziej atrakcyjna niż byłam. Czuję się po prostu lepiej, bo jestem zdrowsza i spokojniejsza na duchu niż byłam kiedyś. Choć wiecie, zodiakalna Panna rzadko może czuć spokój, bo to znak chorych perfekcjonistów, których zżera ambicja i chęć bycia najlepszymi. Taki to już jest mój zodiak. Nic się na pewne rzeczy po prostu nie poradzi. I chuj 😅.






A teraz idę zażyć kąpieli i spać, bo jutro do pracy trzeba iść i popracować. 
A Wy do pracy, czy macie wolne?




Buziaczki i kolorowych snów dla Was moi Kochani! 😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘




Dobranoc.


poniedziałek, 18 maja 2026

12 rocznica mojego bloga Myśli Kobiety Wyzwolonej

Wczoraj była 12 rocznica mojego bloga Myśli Kobiety Wyzwolonej. Sama nie wiem kiedy to minęło. To już dwanaście lat odkąd usiadłam przed laptopem i zaczęłam pisać publicznie. Dla siebie i dla Was. W swoim życiu miałam wiele blogów w tym o Olsenkach, których byłam niegdyś ogromną fanką. Niemniej żaden mój blog nie wytrwał tyle ile ten i jestem z niego dumna. Można powiedzieć, że to takie moje dziecko. Myśli Kobiety Wyzwolonej to moja przestrzeń, która bardzo mi pomogła, w wielu płaszczyznach mojego życia. Przyniosła mi spokój, dała pieniądze i pozwoliła poznać wiele ciekawych osób. Blogowanie uzależnia, ale w bardzo pozytywny sposób. Kocham to robić i będę póki nie umrę. 





12 lat to niby dużo, ale tak naprawdę to bardzo szybko mija. Wiele się wydarzyło przez ten czas, wiele się nauczyłam o sobie, o ludziach i o świecie. Pamiętam, że zaczęłam pisać tego bloga po śmierci mojej babci Krysi, z którą miałam naprawdę genialny kontakt i do dziś dzień cały czas nade mną czuwa. Czuję to i wiem o tym, bo zawsze przynosi mi szczęście, spokój i szansę na lepsze życie. Tak, anioły istnieją i ona jest właśnie moim ✨. Po śmierci babci każda trudna sytuacja w moim życiu została rozwiązana jak tylko się do niej metafizycznie zwróciłam. Pamiętam, że zdałam ważny dla mnie egzamin, że ostrzegła mnie z góry przed popełnieniem ogromnego błędu i nawet sprawiła, że 13 maja tego roku okazał się tak dobrym dniem z tak dobrą wiadomością. I tak, uważam, że tam gdzie się teraz znajduje załatwiła mi to po prostu. A w życiu gdy żyła to umiała załatwić po prostu wszystko. Więc mniemam, że tam na "górze" też wszystko ogarnia. Dziękuję! 💚 

Na blogu pisałam różne moje przemyślenia, przeróżne refleksje, dodawałam zdjęcia, pisałam wiersze (kiedyś uwielbiam poezję). Teraz już wierszy nie piszę, bo mówi się, że poezję tworzy się wtedy kiedy się bardzo kocha, albo wtedy gdy się bardzo cierpi. Nie ma nic pomiędzy. Na Myślach Kobiety Wyzwolonej dzieliłam się z Wami różnymi przepisami kulinarnymi i wieloma przeżyciami z mojego życia. Pisałam też o polityce, o seksie oczywiście i o randkach internetowych. Później dołożyłam tematy kosmetyczne, aż następnie bardziej zaczęłam traktować mojego bloga jak mój własny pamiętnik internetowy, którym się z Wami dzieliłam. Przez dwanaście lat wiele osób poznałam, wiele przeżyłam, mnóstwo łez wylałam i jeszcze więcej się śmiałam. Bywały lata dobre i złe, bywały też takie, że prawie o nich nie pamiętam jak na przykład o roku 2015 czy 2017. To dwa lata, które są dla mnie jakby wycięte z mojej pamięci, ponieważ były mgliste, bez zdarzeń, smętne, smutne i rozczarowujące. Najlepszym i zarazem też dosyć trudnym czasem w moim życiu był rok 2016 i 2019. A po 2020 jakby świat się skończył i wiele się na świecie i w życiu zmieniło. Myślę, że to naprawdę był koniec jednego świata i nastanie nowego. Przez dwanaście lat pisałam i dalej pisać będę, bo nawet gdyby ktoś powiedział mi, że jestem grafomanką to i tak bym to robiła, bo jest to moje największe hobby. I koniec, i kropka. 




Jest po 4 w nocy (dla mnie to noc, a nie ranek i zapewne nigdy się to dla mnie nie zmieni), a ja zamiast spać to piszę. No cóż, w niedzielę ogarnęłam pranie, czytanie i taki porządny odpoczynek po pracy, a teraz mam jeszcze dwa dni wolnego, więc mogę sobie robić co chcę. A chcę pisać i nie spać. 





Bardzo Wam wszystkim dziękuję, którzy byliście ze mną przez te całe 12 lat. Wiem, że jest wiele osób, które czytają mnie od samego początku i widzą jak bardzo się zmieniłam, zmieniałam i pewnie dalej zmieniać będę. Są też tacy z Was, którzy przychodzą tylko pooglądać zdjęcia i tacy, którzy czekają tylko na erotyczne posty. Jest wiele też innych osób, które po prostu czytają te kategorie postów na Myślach Kobiety Wyzwolonej, które do nich przemawiają. Są fajni postów o perfumach i fani oczywiście "oczami MotorOLI". Każdy na moim blogu znajduje coś dla siebie i dlatego dalej trwam i dalej Wy moi kochani Czytelnicy trwacie przy mnie. Za to Wam bardzo dziękuję i mam nadzieję, że wiele ciekawych rzeczy się w moim życiu wydarzy, o których warto będzie tutaj wspomnieć. Oczywiście cały czas walczę z czasem, aby go jak najwięcej wygospodarować dla bloga, ale to różnie bywa. Bo wiecie, w pracy mam dużo czasu, aby siedzieć w necie, przed komputerem i telefonem, więc jak mam wolne dni od pracy to tak naprawdę prawie wcale z mediów nie korzystam. Wolę ten czas spędzić na czytaniu książek, spacerach, spotkaniach z najbliższymi i tym czasem z nimi. No i oczywiście przeznaczam mój wolny czas na moje zainteresowania. A, że mam ich dużo to i dużo mi tego czasu po prostu potrzeba, aby to wszystko ogarnąć co być ogarnąć chciała. 





I na koniec tego postu chcę Wam powiedzieć, że nigdy w życiu nie wolno się poddawać, bo nawet jeśli jest bardzo źle to jedna chwila może zmienić naprawdę wszystko. Jeżeli wierzycie w dobro, szczęście, miłość i prawdę to zawsze to co dobre Was spotka. Jeżeli zaś zamartwiacie się non stop, jesteście pełni żalu do ludzi i życia to będziecie też takie sytuacje ściągać. I oczywistym jest to, że każdy może mieć zły czas w życiu i wierzcie mi, że mój wcale lekki przez ostatni rok nie był, ale skupiam się na tym, aby było tylko lepiej i lepiej. A, że w cuda wierzę to i ona mnie spotykają 💫💪.









Dziękuję raz jeszcze za 12 lat na Myślach Kobiety Wyzwolonej i oby tylko więcej i więcej tych lat było. Ale! niech czas mija wolno w zdrowiu, miłości i szczęściu.




Dobrego dnia! 😘😘😘








Tymczasem. 


poniedziałek, 11 maja 2026

PRZYJAŹŃ jest wtedy, gdy oglądasz te same seriale, słuchasz tej samej muzyki i nienawidzisz tych samych ludzi

Mam 32 lata i do przyjaźni podchodzę podobnie jak do miłości. Przyjaciele to dla mnie rodzina, którą samemu sobie wybieramy. Niemniej podchodzę do tego w ten sposób, że jestem świadoma tego iż czasem przyjaźń się kończy, ale to nie oznacza, że nie istniała. Przyjaźniłam się w moim krótkim (póki co) życiu z kilkunastoma osobami. Z niektórymi relacja trwała prawie 10 lat, z innymi po roku się kończyła śmiercią naturalną. Różnie bywało, ale zawsze z każdej przyjaźni czegoś się nauczyłam o ludziach, o świecie i przede wszystkim o sobie. Nie uważam, że gdy przyjaźń się kończy to jest to marnowanie czasu. Nigdy tak nie podchodziłam do relacji. W ogóle dla mnie coś takiego jak marnowanie czasu nie istnieje. Jeżeli z kimś przebywałam, kumplowałam się to znaczy, że mi na tej osobie zależało. Zawsze mam czyste intencje, choć przyjaźniłam się naprawdę z przeróżnymi ludźmi. Dzisiaj jestem bardziej zachowawcza i ostrożna patrząc na moje ostatnie przyjaźnie, które po prostu nie przetrwały, bo... inni nie umieli zaakceptować i zrozumieć kryzysu w jakim się znalazłam. Ja to czułam i nie chciałam, ani innych męczyć, ani przede wszystkim umęczyć siebie. Stąd... odeszłam od wszystkich, którzy ciągnęli mnie w dół. Bo wiecie, ja lubię się pozastanawiać, oddać się mrocznym refleksjom, ale w gruncie rzeczy zawsze wierzę w dobro, prawdę i moje szczęście. Zawsze też w głębi serca jestem pełna entuzjazmu i wierzę, że wszystko będzie na końcu dobrze. Tak jak szybko się umiem zdołować, tak szybko umiem się podnieść i... postrzegam to jako moją super cechę, która pozwala mi wstawać rano i żyć, mimo różnych przeciwności Losu. 

Mając różne doświadczenia z ludźmi dzisiaj już ostrożnie nazywam ludzi przyjaciółmi. Dzisiaj bardziej mam kumpli niż przyjaciół. Mogę powiedzieć, że mam bardzo dobrych i pozytywnych kumpli. Uważam też, że spotkałam na swoje drodze takich ludzi, ponieważ odcięłam się od osób toksycznych, które widziały wszędzie zło i bezsens istnienia. A teraz? A teraz kumpluję się z pozytywnymi wariatami, którzy kochają życie i celebrują je, lubią tańczyć, nie udają kogoś kim nie są, są nieidealnie idealni dla mnie i to jest po prostu piękne. Czy będę się z nimi przyjaźnić do końca mojego życia? Nie wiem, bo życie jest tak nieprzewidywalne, że wszystko może się zmienić i też my się zmieniamy, dojrzewamy, zmieniają się nasze priorytety. Nikt nie jest do nikogo uwiązany i to jest dobre. Każdy z nas ma swoje życie, ale nie zapominamy o sobie i mamy cały czas kontakt choć nie dzień w dzień. Dzięki temu każde z nas może po prostu oddychać i żyć swoim życiem, a przy okazji mamy czas, aby za sobą zatęsknić. 





To zdjęcie zostało zrobione u Weroniki w mieszkaniu. Było to super spotkanie. Czułam się ugoszczona, było mi miło, czułam się doceniona i pierwszy raz kobieta dla mnie tańczyła, co było po prostu niesamowicie interesujące, fajne i nie ukrywam, że też zmysłowe. Weronika to genialna tancerka i patrzyłam na nią z dużym podziwem. Bardzo mi zaimponowała, a nie jest to w moim przypadku łatwe. Adrian też się świetnie bawił, choć taniec go ominął, bo niestety musiał iść do pracy. Było naprawdę miło i już dawno nie byłam w miejscu, w którym mogłam się w 100% zrelaksować. No i oczywiście zwierzęta Weroniki 😃😃😃. Jako miłośniczka zwierząt (miałam to szczęście, że moi dziadkowie wychowali mnie w taki sposób, abym szanowała i kochała naszych braci mniejszych) byłam bardzo ukontentowana. Tak! Trafiłam do raju 💘.





Życie jest nieprzewidywalne. Praca w sex shopie dała mi naprawdę wiele. Mam przyjemną i lekką pracę, dobrą szefową, która w złym momencie mojego życia wybrała właśnie mnie, poznałam cudownych ludzi, z którymi się zakumplowałam, udowodniłam sobie, że jestem dobrym pracownikiem, bo nikt mnie jeszcze nie wywalił 😅 i... poznałam setki ludzi, którzy po prostu mnie doceniają i moją pracę. Czuję się zadowolona 😃😄💪💫. 









A teraz czas na mnie. Muszę wziąć kąpiel i iść spać, bo już grubo po północy. Jakoś niespecjalnie jestem śpiąca, bo zrobiłam sobie popołudniową drzemkę, ale i tak muszę iść spać, aby się wyspać, bo czekają mnie dwa dni pracy z rzędu i chcę jak najwięcej sprzedać, bo lubię jak mi wychodzi 😁.






Kolorowych snów moi Kochani! 💫😇😇😇
Samych dobrych dni w tym tygodniu i obyście nie chorowali tej wiosny! 😘😘😘😘😘😘😘


Dobranocka 😴


niedziela, 10 maja 2026

Obijałam się pierwsza klasa :P

Dobry wieczór!

Po wczorajszych porządkach dzisiaj jak na niedzielę przystało OBIJAŁAM SIĘ PIERWSZA KLASA. Nie robiłam nic, po prostu nic. Odpoczywałam, oglądałam telewizję, jadłam pyszności, rozmawiałam z mamą i z bratem. Trochę pobawiłam się z kotem i zrobiłam sobie pielęgnację twarzy i ciała. Moje ciało potrzebowało solidnej dawki balsamowania. W sex shopie wysycham na wiór, bo jest tam bardzo suche powietrze. I suszy mnie nawet wewnętrznie, bo cały czas chce mi się podczas mojej pracy pić. Dwa dni wolnego dobrze mi zrobiły, choć jeszcze zdrowotnie nie doszłam do siebie to kaszel trochę się zmniejszył. Co oczywiście bardzo mnie cieszy 😇.


Jeśli jesteście ciekawi co oglądałam w telewizji to nie było to nic odkrywczego i ambitnego. Raczej się wybitnie obijałam. Oglądałam stare odcinki Świata według Kiepskich, które są super serialem na zdołowanie i brak chęci do życia. Obejrzałam też kilka odcinków Zdrad, w które ostatnio się wciągnęłam. To, że ludzie zdradzają na potęgę to wiedziałam, ale mój poziom wierności po prostu tego nie rozumie i nie akceptuje. Dla mnie wierność to coś co nie jest niczym trudnym, bo ja podchodzę do miłości bardzo po dawnemu. Miłość to ogrom uczuć, w których lojalność, uczciwość to fundament udanego związku. Nigdy nie zdradziłam i nie wiem czy umiałabym wybaczyć zdradę. Może wybaczyć tak, ale... zapomnieć nigdy. Raczej nie byłabym w stanie być z osobą, która dopuściłaby się zdrady. Dla mnie taki związek nie miałby żadnego sensu. 



A Wy, jak podchodzicie do tematu zdrady?







Tymczasem. 

sobota, 9 maja 2026

Dubai Porta Potty

Pod koniec 2025 roku na TikToku i na innych portalach społecznościowych zrobiło się bardzo głośno na temat dubajskiej afery-tragedii z Marią Kovalchuk w roli głównej. Zapewne pamiętacie jak wspominałam Wam w jednym z postów na blogu o dziewczynie z OnlyFans, która pojechała świadczyć usługi seksualne w Dubaju arabskim szejkom, którzy wykorzystali ją brutalnie, że aż prawie zmarła. Dzisiaj chciałabym szerzej poruszyć ten temat, który naprawdę interesuje mnie od bardzo dawna i jednakowoż przeraża jak i fascynuje. 



Imprezy PORTA POTTY w Dubaju są bardzo kontrowersyjnym tematem, ba! są po prostu tabu. Są zjawiskiem nagłośnionym przez tragedię młodej dziewczyny, która została seksualnie maltretowana przez dubajskich facetów. Dubai Porta Potty to zamknięte imprezy, na które przybywają młode dziewczyny (zazwyczaj różne influencerki) z różnych zakątków świata, aby prostytuować się za ogromne pieniądze w sposób tak brutalny, że zwykłemu śmiertelnikowi nigdy nie przeszłoby przez myśl co można robić w seksie. Te piękne, młode kobiety jadą do Zatoki Perskiej by uczestniczyć w luksusowych imprezach sponsorowanych przez bardzo zamożnych (wręcz nieprzyzwoicie bogatych) mężczyzn. Jadą piękne i młode, a wracają... o ile wracają. 


PORTA POTTY - jest angielskim określeniem na przenośną toaletę. Niestety w kontekście dubajskich imprez ta nazwa stała się określeniem dla poniżających praktyk seksualnych. Kobiety w zamian za bardzo wysokie wynagrodzenie pieniężne decydują się uczestniczyć w bardzo upokarzających aktach seksualnych, w tym fetyszach związanych z fekaliami (kał, mocz), czy innymi dehumanizującymi zachowaniami. Porta Potty to impreza, na której kobieta staje się ludzką toaletą. Mężczyzna oddaje kał i mocz w usta kobiety poniżając ją w ten sposób i całkowicie odczłowieczając. 




Maria Kovalczuk była jedną z dziewczyn zwanych "dubajkami". Miała 20 lat i była sexworkerką z OnlyFans. Zaginęła 9 marca po tym jak powiedziała swojej rodzinie, że wybiera się na jakąś ekskluzywną kolację z kilkama facetami, którzy podawali się za agentów modelingowych. Zaufała im i poszła. Dwa dni później kiedy to miała lecieć do Tajlandii nie stawiła się na lotnisku. Następnie po 10 dniach została znaleziona gdzieś na terenie budowy w bardzo ciężkim stanie fizycznym i psychicznym. Znaleziono ją zakrwawioną ze złamanym kręgosłupem i złamanymi kończynami. I zapewne ze złamaną psychiką... . Inne doniesienia mówią, że znaleziono przy niej jej torebkę, w którą włożono małą foliową saszetkę z jej wszystkimi wyrwanymi zębami, co już stanowi bardzo dziwną sytuację. Poza tym w odmętach Internetu można znaleźć wszelkie informacje co do praktyk seksualnych, które miały miejsce podczas imprez DUBAI PORTA POTTY. A były to:

- oddawanie kału na kobietę, często bezpośrednio do ust

- zmuszanie kobiet do spożywania ekskrementów 

- oddawanie moczu na kobietę

- seks grupowy z użyciem przemocy

- duszenie, bicie, krępowanie, opluwanie, ciągnięcie za włosy, kopanie

- wyrywanie włosów

- wyrywanie zębów

- uszkodzenia narządów płciowych

- seks ze zwierzętami


Sami musicie przyznać, że są to obrzydliwości nad obrzydliwościami. Nie wiem jakim trzeba być człowiekiem, aby zrobić taką bestialską krzywdę drugiemu człowiekowi. Dodatkowo przeraża mnie fakt, że kobiety, które miały uczestniczyć w imprezach Porta Potty musiały przed taką imprezą podpisać kontrakt, że nic co tam się dzieje nie wyjdzie na światło dzienne. Przeraża mnie też to, że były kobiety, które wiedząc co będą musiały robić zgadzały się na to. Jest to dla mnie po prostu przerażające, choć wiem, że są ludzie, którzy przez swoje problemy psychiczne chcą poczuć się upodleni do granic możliwości i wytrzymałości. Bardzo im współczuję. 





Imprezy PORTA POTTY w Dubaju odzwierciedlają mroczne aspekty świata luksusu, pieniędzy i social mediów. Wiele nastolatek i młodych kobiet patrzy na to wszystko wielkimi oczami jak 5 złotych i marzy o tym, aby być jak ich idolki z Instagrama. Niestety nie są świadome tego przez co te dziewczyny muszą przejść, aby stać je było na takie instagramowe życie jakie wiodą. Znam wiele dziewczyn, które są nieprzyzwoicie bogate, bo żyją jak żyją. Pamiętajcie, że nie wszystko złoto co się świeci. Świat dużych pieniędzy jest bardzo brutalny. 






Pamiętajcie, że zdrowie i życie jest najważniejsze 💫. A spokój to piękne uczucie! 🎇









A na koniec mam dla Was kilka filmików z TikToka co do PORTA POTTY. Patrz poniżej 👇 

















Dajcie znać Kochani w komentarzu pod tym postem czy filmiki działają. Bardzo będzie mi miło jak wypowiecie się na temat tego co myślicie o takich dubajskich gównianych imprezach. Czy słyszeliście o nich? Jak postrzegacie tych facetów i te kobiety? Zapraszam do dyskusji. 













Trzymajcie się ciepło i nie chorujcie! 😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘














Jeszcze żyję...

Dzień dobry! 👋 Nie pamiętam już kiedy tak długo NIC nie pisałam na Myślach Kobiety Wyzwolonej. Toż to po prostu SKANDAL!!! 😅😅😅 Na mnie już po prostu nie ma słów 😆. Ani jednego postu przez ponad dwa tygodnie? Skandal, hańba, wielkie nieporozumienie! 😂😅😆😃😅😆 No, ale już jestem, wróciłam (nie powiedziałabym, że do żywych, bo jeszcze się żywa nie czuję) i zamierzam Was zaspamować (czyżby neologizm?) nowymi postami, bo oj mam o czym pisać. Zresztą, zawsze mam o czym pisać, ale ten czas czas czas. Od ponad roku ciągle mi go brak. 

To może zacznę od początku. Moja szefowa wyjechała do Turcji, więc miałam tydzień dzień po dniu pracy po 12h. I... dałam radę 💪. Nawet jakoś specjalnie się nie zmęczyłam, bo trudno w mojej pracy zmęczyć się fizycznie. Wiadomo, że 12h to bardzo dużo, ale nie ukrywam, że mam też bardzo dużo czasu wtedy dla siebie. Na przykład mogę czytać książki, uczyć się czegokolwiek, rozmawiać z kim chcę, tańczyć zapewne też - myślę, że w mojej pracy to nawet byłoby na plus 😅. Także mój tydzień wyglądał tak, że wstawałam, ogarniałam się, pracowałam, wracałam do domu, szybkie jedzenie, szybka kąpiel, spać i od nowa Polska Ludowa. No, a potem... musiałam się na nowo rozchorować. Wiecie... zmęczenie, brak snu, złe odżywianie, stres i... infekcja gotowa. Tyle, że nie nazwałabym tego jakąś infekcją tylko totalnym rozchorowaniem. Mam taki kaszel, że po prostu zmusza mnie wręcz do wymiotów. I nie, nie jest to żadne wyolbrzymienie, bo naprawdę jak się duszę to ludzie patrzą na mnie jakbym miała się za moment wyciągnąć. Mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu już o tym kaszlu zapomnę. Aktualnie biorę antybiotyk oraz piję syrop prawoślazowy. Zobaczymy kiedy wrócę do żywych. Trzymajcie proszę kciuki 💖. 







Dzisiaj mam wolną sobotę, więc cieszę się z tego, bo miałam trzy dni z rzędu w pracy, a z infekcją nie jest przyjemnie pracować. Trudno rozmawiać z klientami, kiedy nie można mówić i rozmawia się z nimi prawie szeptem. Niemniej wczoraj wszyscy klienci byli naprawdę kochani i rozumieli, że po prostu jestem chora. Zresztą sami mówili słysząc mój głos, że nieźle się załatwiłam. Jeszcze od jednej klientki usłyszałam, że jestem aniołem i nie spotkała takiej doradczyni jak ja 💕😍😃😃😃. Zrobiło mi się bardzo miło, bo zawsze wkładam całą moją energię w moją pracę. Jako zodiakalna Panna lubię być najlepsza w tym co robię, a poza tym reprezentuję ten sex shop i chcę, aby ludzie mówili jak najlepiej i dodatkowo chcę zmienić negatywne myślenie na temat takich miejsc. 






Dzisiaj zabrałam się troszkę za porządkowanie mojego pokoju. Wyrzuciłam 3 reklamówki śmieci. Czaicie to? Trzy reklamówki śmieci!!! Ja zastanawiam się skąd to się wszystko bierze i skąd bierze się kurz. To znaczy, ja już z Kasią doszłam do tego skąd ten kurz się wytwarza, ale mimo wszystko i tak jest to dla mnie zaskakujące. Gdyby tak posprzątać raz porządnie i aby było czysto przez miesiąc. Ile człowiek czasu by w życiu zaoszczędził na porządkach domowych. 






Jeżeli martwiliście się czy żyję to żyję i jeszcze jakoś się miewam 😅. JAKOŚ - słowo klucz 😆😆😆. W ogóle miałam dzisiaj mnóstwo snów. Śniła mi się Kasia, praca, jakieś truskawkowe ciasto i... obrazek Matki Boskiej Częstochowskiej. Podobno jak się śni Maryja to jest to bardzo dobry sen, który ma wszystko uzdrowić. Dobrze, zatem czekam! 😅😆💪💫🙏






Tymczasem.