Wczoraj była 12 rocznica mojego bloga Myśli Kobiety Wyzwolonej. Sama nie wiem kiedy to minęło. To już dwanaście lat odkąd usiadłam przed laptopem i zaczęłam pisać publicznie. Dla siebie i dla Was. W swoim życiu miałam wiele blogów w tym o Olsenkach, których byłam niegdyś ogromną fanką. Niemniej żaden mój blog nie wytrwał tyle ile ten i jestem z niego dumna. Można powiedzieć, że to takie moje dziecko. Myśli Kobiety Wyzwolonej to moja przestrzeń, która bardzo mi pomogła, w wielu płaszczyznach mojego życia. Przyniosła mi spokój, dała pieniądze i pozwoliła poznać wiele ciekawych osób. Blogowanie uzależnia, ale w bardzo pozytywny sposób. Kocham to robić i będę póki nie umrę.
12 lat to niby dużo, ale tak naprawdę to bardzo szybko mija. Wiele się wydarzyło przez ten czas, wiele się nauczyłam o sobie, o ludziach i o świecie. Pamiętam, że zaczęłam pisać tego bloga po śmierci mojej babci Krysi, z którą miałam naprawdę genialny kontakt i do dziś dzień cały czas nade mną czuwa. Czuję to i wiem o tym, bo zawsze przynosi mi szczęście, spokój i szansę na lepsze życie. Tak, anioły istnieją i ona jest właśnie moim ✨. Po śmierci babci każda trudna sytuacja w moim życiu została rozwiązana jak tylko się do niej metafizycznie zwróciłam. Pamiętam, że zdałam ważny dla mnie egzamin, że ostrzegła mnie z góry przed popełnieniem ogromnego błędu i nawet sprawiła, że 13 maja tego roku okazał się tak dobrym dniem z tak dobrą wiadomością. I tak, uważam, że tam gdzie się teraz znajduje załatwiła mi to po prostu. A w życiu gdy żyła to umiała załatwić po prostu wszystko. Więc mniemam, że tam na "górze" też wszystko ogarnia. Dziękuję! 💚
Na blogu pisałam różne moje przemyślenia, przeróżne refleksje, dodawałam zdjęcia, pisałam wiersze (kiedyś uwielbiam poezję). Teraz już wierszy nie piszę, bo mówi się, że poezję tworzy się wtedy kiedy się bardzo kocha, albo wtedy gdy się bardzo cierpi. Nie ma nic pomiędzy. Na Myślach Kobiety Wyzwolonej dzieliłam się z Wami różnymi przepisami kulinarnymi i wieloma przeżyciami z mojego życia. Pisałam też o polityce, o seksie oczywiście i o randkach internetowych. Później dołożyłam tematy kosmetyczne, aż następnie bardziej zaczęłam traktować mojego bloga jak mój własny pamiętnik internetowy, którym się z Wami dzieliłam. Przez dwanaście lat wiele osób poznałam, wiele przeżyłam, mnóstwo łez wylałam i jeszcze więcej się śmiałam. Bywały lata dobre i złe, bywały też takie, że prawie o nich nie pamiętam jak na przykład o roku 2015 czy 2017. To dwa lata, które są dla mnie jakby wycięte z mojej pamięci, ponieważ były mgliste, bez zdarzeń, smętne, smutne i rozczarowujące. Najlepszym i zarazem też dosyć trudnym czasem w moim życiu był rok 2016 i 2019. A po 2020 jakby świat się skończył i wiele się na świecie i w życiu zmieniło. Myślę, że to naprawdę był koniec jednego świata i nastanie nowego. Przez dwanaście lat pisałam i dalej pisać będę, bo nawet gdyby ktoś powiedział mi, że jestem grafomanką to i tak bym to robiła, bo jest to moje największe hobby. I koniec, i kropka.
Jest po 4 w nocy (dla mnie to noc, a nie ranek i zapewne nigdy się to dla mnie nie zmieni), a ja zamiast spać to piszę. No cóż, w niedzielę ogarnęłam pranie, czytanie i taki porządny odpoczynek po pracy, a teraz mam jeszcze dwa dni wolnego, więc mogę sobie robić co chcę. A chcę pisać i nie spać.
Bardzo Wam wszystkim dziękuję, którzy byliście ze mną przez te całe 12 lat. Wiem, że jest wiele osób, które czytają mnie od samego początku i widzą jak bardzo się zmieniłam, zmieniałam i pewnie dalej zmieniać będę. Są też tacy z Was, którzy przychodzą tylko pooglądać zdjęcia i tacy, którzy czekają tylko na erotyczne posty. Jest wiele też innych osób, które po prostu czytają te kategorie postów na Myślach Kobiety Wyzwolonej, które do nich przemawiają. Są fajni postów o perfumach i fani oczywiście "oczami MotorOLI". Każdy na moim blogu znajduje coś dla siebie i dlatego dalej trwam i dalej Wy moi kochani Czytelnicy trwacie przy mnie. Za to Wam bardzo dziękuję i mam nadzieję, że wiele ciekawych rzeczy się w moim życiu wydarzy, o których warto będzie tutaj wspomnieć. Oczywiście cały czas walczę z czasem, aby go jak najwięcej wygospodarować dla bloga, ale to różnie bywa. Bo wiecie, w pracy mam dużo czasu, aby siedzieć w necie, przed komputerem i telefonem, więc jak mam wolne dni od pracy to tak naprawdę prawie wcale z mediów nie korzystam. Wolę ten czas spędzić na czytaniu książek, spacerach, spotkaniach z najbliższymi i tym czasem z nimi. No i oczywiście przeznaczam mój wolny czas na moje zainteresowania. A, że mam ich dużo to i dużo mi tego czasu po prostu potrzeba, aby to wszystko ogarnąć co być ogarnąć chciała.
I na koniec tego postu chcę Wam powiedzieć, że nigdy w życiu nie wolno się poddawać, bo nawet jeśli jest bardzo źle to jedna chwila może zmienić naprawdę wszystko. Jeżeli wierzycie w dobro, szczęście, miłość i prawdę to zawsze to co dobre Was spotka. Jeżeli zaś zamartwiacie się non stop, jesteście pełni żalu do ludzi i życia to będziecie też takie sytuacje ściągać. I oczywistym jest to, że każdy może mieć zły czas w życiu i wierzcie mi, że mój wcale lekki przez ostatni rok nie był, ale skupiam się na tym, aby było tylko lepiej i lepiej. A, że w cuda wierzę to i ona mnie spotykają 💫💪.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz