Często w życiu jest tak, że otacza nas grono znajomych i kilku bardzo dobrych przyjaciół, którzy po czasie okazują się naszymi największymi wrogami. Niestety często tak jest, że właśnie ten najlepszy przyjaciel wbija nam nóż prosto w serce zadając tym samym niewyobrażalny ból. Pewnie wielu z Was miało w swoim życiu takie zdarzenie i ze smutkiem do dziś je wspomina. Nie mylę się, prawda?
Jeszcze kilka lat temu otaczałam się ludźmi, którzy tak naprawdę nie chcieli dla mnie dobrze. Dzisiaj już piszę o tym bez bólu serca, ale było to dla mnie rozczarowujące. No i oczywiście też bardzo przykre, bo ja każdemu mojemu przyjacielowi/przyjaciółce zawsze dobrze życzyłam i chciałam, aby cały czas parli do przodu, a nie zatrzymywali się. Niestety to nie działało w obie strony. A szkoda. Szkoda dla nich, bo w związku z tym nie jestem ich już przyjaciółką. A dla mnie? Dla mnie szkody nie ma, jest tylko lekcja, z której wyciągnęłam ważne dla mnie wnioski. I mogę dać Wam złotą radę - WIELE OSÓB JEST OBOK WAS, ALE NIE PO WASZEJ STRONIE. NIE POMYLCIE TEGO! NIGDY!!! .
Jeśli chcecie przekonać się co ludzie (ci najważniejsi) o Was myślą to powiedzcie im o swoich sukcesach, o swojej wysokiej pensji, o swoich cudownych związkach i zajebistym seksie każdej nocy. Powiedzcie im, że jesteście szczęśliwi, spełnieni, że wszystko się Wam ułożyło. Wiecie czego niestety możecie wtedy doświadczyć? Zazdrości, zawiści, wkurwienia na twarzach tych Wam najbliższych. To Was bardzo zaboli, ale przede wszystkim otworzy Wam oczy na to z kim przebywaliście i kogo traktowaliście jak siostrę czy brata. Oj, zaboli...
Dlatego od lat powtarzam zawsze i wszędzie, że przyjaciela nie poznajecie w biedzie, ale w sukcesach. Jeżeli ktoś poradzi sobie i ze swoim charakterem wtedy gdy odnosicie sukcesy i brylujecie to możecie mieć niemalże pewność, że to jest odpowiednia osoba, która będzie lojalna, uczciwa i wspierająca. Ja wielokrotnie natrafiałam na "przyjaciół", którzy byli ze mną jak coś mi nie szło w życiu, a gdy nagle zaczęło być lepiej to... stawali się opryskliwi, lekceważący i po prostu źli na cały świat, że oni tego od Losu nie dostali. No i cóż, ja takich ludzi nie chcę mieć w swoim towarzystwie, bo wiele takim ludziom poświęciłam i mimo wszystko nie żałuję, bo to były cenne lekcje, ale i... miłe chwile też były i... wspomnienia, które pozostaną ze mną na zawsze. I co by nie powiedzieć to każdemu z moich byłych przyjaciół życzę dobrze, choć bardziej mam do nich stosunek obojętny. Żyją sobie gdzieś i tyle. Niech żyją i niech im się poukłada to co było w chaosie.
Tymczasem.

pięknie się ubierasz i bardzo piękną kobietą jesteś, Szczecin pozdrawia
OdpowiedzUsuńBardzo serdecznie dziękuję za ten miły komentarz :) Łódź również Cię pozdrawia! Spokojnej nocy albo nie spokojnej hahahahahahahahahahah :D
Usuń