Dzień dobry! ✋ Mam wolne, a wstałam już o 7 rano (szok!) i zasiadłam do laptopa, aby obejrzeć kolejne odcinki miniserialu na Netfliksie. Mój brat polecił mi Reniferka, więc obejrzałam już 5 odcinków i zostały mi jeszcze 2. Powiem Wam, że... dobry jest to serial i poruszający trudne tematy w lekki sposób. Czwarty odcinek wymiata! Uskrzydla i zabija. Jeżeli nie oglądaliście Reniferka to polecam, bo warto.
A teraz przejdźmy do tematu dzisiejszego postu. Przeglądając stare zdjęcia na moim starym iPodzie wpadłam na pomysł, aby razem z Wami na stronach mojego bloga powspominać dawne chwile w randomowych momentach mojego życia. To co, zaczynamy? 😁
Oj, było to dawno, bo w 2016 roku. Tak! Nosiłam czasem kitkę, czego już dawno nie robiłam wychodząc z domu. Jak Wam się podoba?
A to zdjęcie zostało wykonane na pewno nie w randomowym momencie, ponieważ był to bardzo istotny moment. A mianowicie byłam w Pałacu Poznańskiego na koncercie mojego brata. Grał na klarnecie. Poznałam wtedy panią Halinę Szpilman, która jak już się zapewne domyślacie była żoną słynnego Szpilmana. Ten koncert to było prawdziwe wydarzenie. A było to pod koniec 2012 roku.
A tu z moją byłą przyjaciółką Magdaleną. To było prawdziwe połączenie dusz, zrozumienie, wariactwo i przyjaźń, która mimo iż bardzo piękna to jeszcze bardziej toksyczna. Zodiakalna Panna i zodiakalny Rak to najbardziej zaburzone połączenie zodiaku jakie istnieje. Czy chciałabym do tego wrócić? JUŻ NIE.
Po latach stwierdzam, że tutaj moja sylwetka jest dla mnie najbardziej atrakcyjną w moim wykonaniu hahahahahahahahahah.
Miałam tutaj 6 lat i wyglądałam jak mała dama, którą zresztą zawsze chciałam być.
Z moją mamą 😇. Dacie wiarę, że ta panterkowa bluzka, a tak właściwie panterkowa satynowa bluza mojej mamy nadal jest w mojej szafie i wygląda nieskazitelnie? Kiedyś stawiano na jakość, a dzisiaj niestety na ilość. Zresztą, ja też zawsze lubiłam posiadać.
To zdjęcie zostało wykonane w windzie w 2016 roku kiedy to zmierzałam razem z moim bratem na inaugurację mojego kierunku studiów na stosunkach międzynarodowych. Zabrałam mojego brata, bo bardzo chciał zobaczyć jak to wszystko wygląda. Niestety nie spełniłam marzenia Magdaleny o wzięciu ją na wykład dla studentów. A było jej to wielkim pragnieniem... przepraszam.
A tu na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politologicznych z Zuzą. To było naprawdę randomowe zdjęcie. Ja jestem po lewo w niebieskich spodniach. Ja 173 cm wzrostu, Zuza 175 cm.
Inauguracja stosunków międzynarodowych była najnudniejszą inauguracją na jakiej byłam. Wojtek zasnął, bo jego w przeciwieństwie do mnie polityka nigdy nie interesowała. Ja natomiast dokładnie pamiętam co wtedy powiedział dziekan, że - "Studia to nie tylko nauka. Należy poznawać ludzi, którzy w przyszłości będą mogli podać Wam pomocną dłoń, która w polityce jest bardzo ważna. Bez tego nic nie zrobicie.".
To był randomowy moment z Wojtkiem. Nie pamiętam kiedy dokładnie i w jakim momencie to było, ale było zabawnie. Lubię to zdjęcie. Młoda ja i mój przystojny brat.
To zdjęcie choć zabawne i na pozór wesołe niesie za sobą dzień pełen wrażeń, decyzji popełnionych w desperacji, cierpienia wewnętrznego i ogromnego zagubienia. Rano wyszłam z domu i poznałam Damiana, który był menedżerem największej firmy w Łodzi. Byliśmy umówieni na 9 rano na Widzewie. To był zjawiskowy mężczyzna o równie zjawiskowym stylu ubierania, aucie i stylu bycia. Kia Sportage stała się wtedy moim ulubionym samochodem. Nie obchodziło mnie wtedy, że ma żonę i dziecko. Nie było to dla mnie w ogóle istotne, liczyło się dla mnie zupełnie co innego. Tego samego dnia poszłam z Zuzą na grzańca i Winstona jagodowego (najlepsze papieroski!) i upiłam się tak na wesoło, że ledwo doszłam z nią do akademika. Ale doszłam 😂! Zanim znalazłam się w akademiku to zdążyłam jeszcze wystawić Adama, który czekał na mnie... . Tak było, byłam okropna i sukowata. Na szczęście to nie zniechęciło Adama i oboje się pokochaliśmy do szaleństwa. I do dziś to trwa. Można? Można! Jeśli miłość jest prawdziwa to wytrzyma wszystko. Dosłownie wszystko.
Mała stylowa ja 😁😁😁. Trzeba przyznać, że moja mama miała naprawdę inwencję twórczą w stylu ubierania mnie. No, nie powiem 😂.
Mama wykonała mi badanie EEG. Ostatnio też mi wspomniała, że chciałaby mi zrobić EEG ze stymulacją świetlą, aby sprawdzić jak mój mózg na to reaguje. Jeżeli źle to może oznaczać, że pacjent ma padaczkę. Można żyć wiele lat z padaczką i nawet nie zdawać sobie sprawy z jej istnienia, bo wyładowania są różne.
To jeszcze z koncertu w Pałacu Poznańskiego z Wojtkiem. Ale my byliśmy młodzi i jakie mieliśmy piękne zdrowe, gęste włosy.
A tu z Weroniką (chyba tak miała na imię ta blondynka) i Anką na studiach polonistycznych. Na polonistyce studiowałam najdłużej i bardzo dobrze wspominam te studia. Było to w 2015 roku, rok po śmierci mojej babci Krysi.
Umiecie zrobić kwiatka z języka, bo ja umiałam. Jak zresztą widać na załączonej wyżej fotografii.
A tutaj z Magdą i pisarzem Andrzejem Stasiukiem na jego autorskim spotkaniu. Bardzo intrygujące spotkanie w Niebostanie to było. Andrzej Stasiuk napisał MURY HEBRONU. Genialna powieść, jedna z lepszych jakie czytałam.
To na wykładzie z Retoryki z Blanką i Julką. Co by nie powiedzieć, to było fajnie.
Moje stópki to znacie 😆😆😆. To były najtańsze szpilki mojego życia i zarazem najwygodniejsze. I też najwyższe w jakich chodziłam.
Jeszcze jedno z Magdaleną. Gdzie się poznałyśmy? W studium kosmetycznym mgr Iwony Tomas. To było genialne studium. Pół roku tam chodziłam. Pewnie musiałam tam pójść, aby tak właśnie poznać Magdalenę. To nie była Magda, to była po prostu Magdalena.
Kiedyś nogi to była najlepsza część mojego ciała. Dzisiaj jest najgorszą 😅😅😅. Waga wszystko zmienia.
Jeśli miałabym powiedzieć z kim łączyła mnie najlepsza przyjaźń to właśnie z nią, z Karoliną. I gdybym miała kiedykolwiek powiedzieć kto był moją najlepszą przyjaciółką to właśnie ona. W tamtym okresie życia bardzo cierpiałam i mimo to starałam się również jej pomagać emocjonalnie, ale mnie wiele wtedy przerosło. Prawda jest taka, że aby komuś pomóc trzeba najpierw pomóc sobie. I wiecie co? Uważam, że rok 2018 nas połączył, bo przechodziłyśmy przez masę różnych emocjonalnych sinusoid. Każda blondynka potrzebuje swojej brunetki. I vice versa.
Pisało mi się ten post bardzo dobrze i jeszcze lepiej mi się wspominało te momenty mojego życia. Niby randomowe ale jakże ważne dla mnie. Wspomnienia to piękna rzecz i pielęgnujmy je w sobie, aby na starość mieć co wspominać.
Tymczasem.






















Też lubię czasem powspominać dawne czasy.
OdpowiedzUsuńCo prawda nie mam w zwyczaju przechowywania zdjęć na kompie, ale mam kilka starych albumów ze starymi zdjęciami.
Jednak wywołane zdjęcia, trzymane w albumach mają to coś.
Teraz wszystko jest cyfrowe i choć można oczywiście wywołać, chyba rzadko kiedy się to robi, a przynajmniej ja tego nie robię.
Czasem w człowieku budzi się nostalgia...
UsuńJa mam zdjęcia i na kompie i w albumach, choć klimat analogowy jest zdecydowanie lepszy. Ta cała era cyfrowa zaczyna mi naprawdę przeszkadzać, bo zmierzamy w złym kierunku.
Pozdrowienia