Pewnie zastanawiacie się dlaczego znowu milczę. Otóż dlatego, że walczę z ciężką grypą i nie mam kompletnie na nic siły. Niemniej postanowiłam napisać krótki i przede wszystkim szybki (nie mam siły) post, aby nie zostawiać Was bez żadnej informacji.
Także... w sobotę po południu w pracy poczułam się dziwnie zmęczona, więc poszłam sobie usiąść na zaplecze. Czułam się zmęczona w sposób w jaki objawia się wyczerpanie po dwóch zarwanych nockach z rzędu. Jak wróciłam do domu nie miałam ochoty na kolację i poszłam po prostu spać. Obudziłam się po 1 w nocy z gorączką, dreszczami i fatalnym samopoczuciem. Nie wiem jak Wy, ale ja przy wysokiej gorączce po prostu płaczę jak gorączkujące dzieci. Miałam wtedy 38,5 stopni gorączki. Całą niedzielę przeleżałam, przespałam i nie ruszyłam nawet ręką. Nie pamiętam kiedy aż tak źle się czułam. W poniedziałek już było tylko gorzej, bo miałam ponad 39 stopni gorączki, więc zrobiło się niebezpiecznie. Przyjechało do mnie pogotowie i stwierdziło bardzo ciężką grypę. Dostałam zastrzyk przeciwgorączkowy w pośladek i zalecenie, aby nie wychodzić z domu (ciekawe jak miałabym się ruszyć skoro nawet nie mam siły wstać i umyć kubka po herbacie) i bardzo dużo odpoczywać. Tak jak zalecili, tak też zrobiłam. Od 5 dni nie robię kompletnie nic oprócz leżenia, spania, picia ciepłego, spożywania syropu i leku przeciwwirusowego. Gorączka już całkiem ładnie mi spada, ale mam okrutny kaszel, nie mam głosu i mam silne osłabienie. Robiąc sobie kolację i herbatę oblał mnie na nowo zimny pot. Powiem Wam, że serio, ale nie pamiętam kiedy byłam aż tak chora jak teraz. W tym tygodniu miałam pracować tylko 2 dni, więc za wiele zmian w sex shopie nie straciłam, ale wiadomo, że szkoda, bo pieniążki uleciały. Niemniej, gdybym poszła do pracy w środę i w czwartek to myślę, że to by się bardzo źle skończyło, bo mogłabym zemdleć. Myślę, że to raczej pewne. Lekarze chcieli mi dać zwolnienie na 3 tygodnie, ale nie wiem jak w mojej pracy mogłabym być tyle na zwolnieniu. To się po prostu z moją robotą nie łączy. Ech... nie powinno tak być, że pracownik stresuje się tym, że się rozchorował. Wierzcie mi, że wolałabym zapieprzać w mojej pracy 6 dni przez cały tydzień niż czuć się tak jak się teraz czuję. MASAKRA.
No dobra, to chyba tyle w tym poście. Jestem chora i dlatego nie piszę, bo nie mam siły, ale już dłużej nie mogłam Was trzymać bez żadnych wpisów, więc mam nadzieję, że doceniacie.
Trzymajcie się ciepło i nie chorujcie!
Buziaczki ;* ;* ;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz