Dobry wieczór ✋
Zamiast bazgrolić na kartkach Myśli Kobiety Wyzwolonej powinnam być już wannie, a tak właściwie to powinnam już spać. Dzisiaj czeka mnie naprawdę długi i pracowity dzień, mimo że mam dwa dni wolnego od pracy w sex shopie. Niemniej mam swoje sprawy, które dzisiaj muszę ogarnąć, a raczej które warto by załatwić dzisiaj, a nie zostawiać na jutro. Moja prokrastynacja nie lubi tego 😅😆.
<wyłączyłam się>
Jakoś się chwilowo zamyśliłam, a nawet rzekłabym, że wyłączyła. No nic, może to właśnie czas iść do wanny i uskutecznić relaksacyjną kąpiel przed snem. Wczorajszej nocy za wiele nie pospałam, bo jelitówka "pokazywała" mi, że czasem choroba to naprawdę gówniana sprawa 💩💩💩. A tak a`propos kilka osób na Instagramie zapytało mnie czy już doszłam do siebie po ciężkiej grypie. Odpiszę Wam tutaj hurtowo, że tak powiem. Yyyy... nie, nie doszłam nadal do siebie. Kaszel mi pozostał taki, że się cały czas duszę i czasem zbiera mi się na wymioty. Osłabienie jest nadal, ale takie, że mogę funkcjonować. Względnie, bo względnie, ale zawsze. Generalnie czuję się 4/10.
Idę kurczaki do tej wanny w końcu.
Dobranoc!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz