czwartek, 23 kwietnia 2026

Praca jest dobra na wszystko

Mój dziadek zawsze mi powtarzał, że praca jest dobra na wszystko. Zawsze polecał pracę na smutki, na zdołowanie, na strapioną duszę, na nudę, na potrzebę zwiększenia pieniędzy, generalnie... na wszystko. Mój dziadek pracował w ponad 16 różnych miejscach, aż w końcu znalazł swoją drogę życia jaką było zostanie kierowcą międzynarodowym (głównie w obszarze Bliskiego Wschodu). Może i ja kiedyś odnajdę siebie. Tak w pełni. 







Przede mną 7 dni pracy z rzędu, ponieważ moja szefowa wylatuje do Turcji. Czeka mnie intensywny czas, ale może to i dobrze, bo nie będę sobie "nabijała" głowy moimi różnymi problemami. Nooo, podobno praca jest dobra na wszystko 😅😆😂😂😂. Zobaczymy! 😈


21 kwietnia była 5 rocznica śmierci mojego pieska Reksia. Kiedy to minęło. Pamiętam to jak dziś. Był wesołym pieskiem, pełnym życia, zodiakalnym Rakiem. Mam nadzieję, że gdzieś za tęczowym mostem sobie biega i jest bardzo szczęśliwy i nie cierpi już na bóle wątroby. Jestem przekonana, że psie niebo istnieje. Ba! zawsze w nie wierzyłam.






Dzisiaj były zaś imieniny mojego młodszego brata, więc sobie trochę pochillowałam, a trochę nie. Zmyję makijaż, wypiję jeszcze malinowo-borówkowe piwo i pójdę spać. Może przed snem obejrzę jeszcze jakieś ASMR albo z jeden odcinek SO BEAUTY na YouTube. A potem pójdę spać, bo czeka mnie praca od jutra do czwartku. Siedem pełnych dni po 12h. Trochę jestem podekscytowana, a trochę przerażona, ale jak zwykle muszę dać radę, bo innej opcji nie ma. Kto jak nie ja!!! 😇😇😇




Pomyślałam, że muszę Was o tym powiadomić, bo nie wiadomo czy znajdę czas, aby coś przez tydzień tutaj napisać, więc stwierdziłam, że dzisiaj jest odpowiedni moment na nowy post. 




A jak tam u Was? Jak Wasz zdrowie i samopoczucie? Nie chorujecie? 😀😀😀






Dobrej nocki Misiaki! 😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘


poniedziałek, 13 kwietnia 2026

Czeka mnie dłuuuuuuugi i pracowity dzień...

Dobry wieczór ✋ 

Zamiast bazgrolić na kartkach Myśli Kobiety Wyzwolonej powinnam być już wannie, a tak właściwie to powinnam już spać. Dzisiaj czeka mnie naprawdę długi i pracowity dzień, mimo że mam dwa dni wolnego od pracy w sex shopie. Niemniej mam swoje sprawy, które dzisiaj muszę ogarnąć, a raczej które warto by załatwić dzisiaj, a nie zostawiać na jutro. Moja prokrastynacja nie lubi tego 😅😆.





<wyłączyłam się>




Jakoś się chwilowo zamyśliłam, a nawet rzekłabym, że wyłączyła. No nic, może to właśnie czas iść do wanny i uskutecznić relaksacyjną kąpiel przed snem. Wczorajszej nocy za wiele nie pospałam, bo jelitówka "pokazywała" mi, że czasem choroba to naprawdę gówniana sprawa 💩💩💩. A tak a`propos kilka osób na Instagramie zapytało mnie czy już doszłam do siebie po ciężkiej grypie. Odpiszę Wam tutaj hurtowo, że tak powiem. Yyyy... nie, nie doszłam nadal do siebie. Kaszel mi pozostał taki, że się cały czas duszę i czasem zbiera mi się na wymioty. Osłabienie jest nadal, ale takie, że mogę funkcjonować. Względnie, bo względnie, ale zawsze. Generalnie czuję się 4/10.









Idę kurczaki do tej wanny w końcu.


Dobranoc!


niedziela, 12 kwietnia 2026

Myślałam, że wyczerpałam już limit łez...

Jest niedziela, mocne popołudnie, walczę z jelitówką (tak właściwie to nie, bo wolę uciekać) i rozmyślam nad tym jak to bardzo nie można ufać ludziom i liczyć na kogokolwiek. Człowiek w życiu skazany jest tylko sam na siebie, rodzi się sam, żyje sam i sam też umiera. 







Tak sobie myślę, że... zbyt dużo oczekiwałam od ludzi, zbyt ich idealizowałam i miałam nadzieję na coś lepszego. Ludzie są gdy wszystko dzieje się w naszym życiu dobrze, a kiedy świat nam się zawala (bo zawalił to trochę za dużo powiedziane w moim przypadku) to kolokwialnie mówiąc wypinają się na nas i mają nas głęboko w dupie. Nie ich problem to nie ich problem i umywają ręce, choć niby jesteście dla nich najbliższymi. Słowa to tylko słowa i liczą się czyny. Niestety, ludzie lubią mówić, paplać bez sensu, obiecywać gruszki na wierzbie, ale nie ma to w ogóle pokrycia w rzeczywistości. Tak naprawdę człowiek jest sam ze swoimi demonami, ze swoimi problemami i swoim życiem. 


Najchętniej uciekłabym gdzieś daleko od tego wszystkiego co mnie otacza, od wszystkich ludzi, od wszelkich problemów, które teraz na mnie spadły. To wszystko to za dużo dla mnie. Jeszcze gdybym miała w kimkolwiek wsparcie, żebym usłyszała, że będzie dobrze, że wszystko zakończy się dobrze, że może jakoś mi pomóc. Ale nie, nigdy tego nie usłyszę, bo ludzie tacy są. A ja nie chcę mieć takich ludzi wokół siebie. Już mi ludzi nie trzeba, bo ludzie ranią. A skoro ranią, to są niepotrzebni.









Myślałam, że wyczerpałam już limit łez, ale najwidoczniej nie byłam świadoma, że można cierpieć jeszcze bardziej niż cierpiałam. Sam Bóg raczy wiedzieć przez co mój umysł i dusza teraz przechodzi. Nie mam w nikim wsparcia i to boli, ale trzeba to zaakceptować i po prostu iść dalej, tyle, że tym razem już samotnie, samemu. 












Liczmy tylko na siebie, bo cZŁOwiek to zło. 








Tymczasem. 


środa, 8 kwietnia 2026

Co to był za ciężki dzień... :/

Cześć Wam! ✋


Dzisiaj miałam tak ciężki i pracowity dzień, że jest to naprawdę niewyobrażalne. Niby w pracy nie byłam, ale miałam dzisiaj tyle na głowie spraw do ogarnięcia, że jak wróciłam do domu to padłam na łóżko w pokoju stołowym i ucięłam sobie dwugodzinną drzemkę, bo nie miałam siły na nic. Jestem zmęczona, przybita, zestresowana, przebodźcowana i mam ochotę leżeć i zasnąć na ten cały rok. Nie chce już mi się nic po tym dniu. Niby kilka rzeczy jest na plus, ale nie wszystko i to mnie martwi, a raczej stresuje. Płakać mi się już chce, bo nie mam siły, a ludzie najbliżsi mają do mnie pretensje, że zachowuję się jak rozkapryszone dziecko. A jak mam się kurwa zachowywać skoro życie mnie tak strasznie przytłoczyło? Od ponad roku funkcjonuję w przewlekłym stresie, który wypieram, ale on we mnie jest i wiem, że jak się wszystko dobrze zakończy to mogę się poważnie psychicznie rozchorować, bo w końcu nie dam rady z tymi wszystkimi problemami, które na mnie spadły. Aktualnie nie czuję, że mam w kimkolwiek jakiekolwiek wsparcie. Czuję się samotna i sama, mimo że otacza mnie naprawdę wiele osób. Czuję się niezrozumiała i niepotrzebna. 


Nie mam siły i mam do tego prawo, choć wiele osób nie pozwala mi czuć tego co czuję. 

A czuję się smutna i chciałabym usłyszeć nawet kłamstwo, że po prostu będzie dobrze,





Tymczasem. 

poniedziałek, 6 kwietnia 2026

Modelki w Dubaju! Fun Fact: Poznałam dziewczynę z Dubaju

Jakiś czas temat świat był bardzo poruszony tragedią Ukrainki pracującej na OnlyFans. Mam oczywiście na myśli Marię Kowalczuk, która została zmasakrowana w Dubaju. 

Maria to dziewczyna, która sprzedawała w Internecie swoje zdjęcia, filmiki i oczywiście czas. Nazywana jest modelką, ale... czym tak naprawdę jest modeling? Czym dla nas ludzi był, jest i stał się świat modelek? No właśnie... O co tak naprawdę chodzi z modelkami, z modelkami w Dubaju? Tak naprawdę często miano modelki jest tylko przykrywką i nie ma nic wspólnego z prawdziwym modelingiem. Wiele dziewczyn samemu płaci za różne sesje zdjęciowe, następnie dodaje fotki na Instagrama, aby dalej podtrzymywać historyjkę o interesującej pracy w branży mody. Takich kobiet jest po prostu mnóstwo, nie powiem, że tysiące, ale setki dziewczyn, które oglądacie na Insta i zachwycacie się ich życiem po prostu sprzedają siebie za grube hajsy, aby chwalić się cudownych życiem w social mediach. Znam kilka dziewczyn z branży porno, które zajmują się seks biznesem, a na Instagramie pokazują jak zwiedzają 50 kraj w ciągu dwóch lat pracując w branży kosmetologicznej czy też w transporcie. Dlatego przestrzegam wiele młodych dziewczyn podziwiających i z uporem maniaka walczących o najlepsze kosmetyki, luksusowe ciuchy, ponieważ... często te ekskluzywne przedmioty są po prostu wynikiem dawania dupy Arabom i sprzedawania siebie w każdy weekend w innym hotelu cudownie prosperującym. Niestety, ale dupa zawsze najlepiej się sprzedawała i będzie się sprzedawać. Życie, dosyć brutalne, ale prawdziwe. 




Jak to się stało, że wiele młodych dziewczyn zostało dubajkami (czyt. dziewczynami z Dubaju)?

W dobie Internetu, mediów społecznościowych i różnych innych portali bardzo łatwo jest dostać propozycję takiej pracy. Jeżeli kiedykolwiek dostanie wiadomość na Instagramie, że zapraszają Was na casting, bo jesteście piękne i młode, a w dopisku będzie określenie IMAGE JOB, to powiem tylko jedno - spierdalajcie. Takie określenie to po prostu propozycja wyjazdu na jacht, wakacje, do hotelu, aby świadczyć usługi seksualne bogatym panom. No chyba, że marzycie o takiej robocie to róbta co chceta. Każdy ma prawo decydować o swoim życiu i jeżeli ktoś marzy o pracy w seks branży to wiadomo, jego wybór. Niemniej uważam, że praca "modelek" w Dubaju jest barrrrrdzo niebezpieczna, nieprzewidywalna i może skończyć się naprawdę tragicznie co pokazała już światu sytuacja Marysi z Ukrainy. 








Na koniec oczywiście pozostał jeden smaczek, o którym wspomniałam w tytule dzisiejszego postu. 

Jak to się stało, że poznałam dziewczynę z Dubaju. No cóż... wiecie, że jestem miłośniczką futer i różnych futrzanych dodatków. Szukałam jakiegoś pięknego futra na zamówienie w kolorze burgundu. Znalazłam na Insta jeden interesujący mnie profil, ale niestety z futrami naturalnymi. I to w dodatku za 6 tysięcy złotych. Ani nie odpowiada mi cena, ani to, że futro jest naturalne. Zaczęłam oglądać filmiki tej dziewczyny, przeglądać te futra i różne komentarze. Nawet napisałam do niej pytanie czy tworzy także imitacje futer naturalnych z materiałów syntetycznych. Napisała, że specjalizuje się w futrach naturalnych. Później już jej nie odpisywałam, bo była nastawiona tylko na szybką i drogą sprzedaż. Zresztą, ja nie kupiłabym futra naturalnego. Generalnie nie kupiłabym futra za kilka tysięcy złotych!!! 

Googlałam dalej, czytałam dalej, aż w końcu znalazłam informację, że ta pancia to najprawdopodobniej dziewczyna z Dubaju (czyt. dubajka). Pod swoimi postami dostawała wielokrotnie komentarze w stylu: "dubajka", "DUPAjka", "obciągaRa z Dubaju". No cóż... nigdy nie wiadomo, może jest może nie jest. Dla mnie nieistotne, ponieważ to jej moralność, a nie moja. Każdy może robić co chce o ile nie krzywdzi tym innych. Szkoda jedynie tych szynszyli, lisów polarnych i innych zwierzaczków. Mam nadzieję, że ten proceder kiedyś upadnie. 













I teraz mam Kochani do Was pytanie otwarte. 

Co sądzicie o dziewczynach ("modelkach") z Dubaju, jak podchodzicie do tego tematu?

Czy chcielibyście, abym napisała także o tej Ukraince, która została zmasakrowana po jednej z dubajskich imprez u szejków?

Jak w ogóle postrzeganie pracę w seks biznesie?



Czekam na komentarze pod tym postem!



Buziaczki 💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋


Muszę przemyśleć co dalej...

W Wielki Piątek spotkała mnie taka "rewelacja", że musiałam usiąść, aby się nie przewrócić. 



Na nudę w życiu nigdy nie mogłam narzekać, ale ten rok ma szansę prześcignąć wszystkie moje poprzednie lata i zawalczyć o odznakę NAJBARDZIEJ ZASKAKUJĄCEGO ROKU ŻYCIA. Naprawdę 2026 ma na to szansę. 









Jeden esemes, jeden telefon i generalnie zaskakująca, nieprzewidywalna wiadomość. Naprawdę mało co jest w stanie mnie jakoś mocno zaszokować i jednocześnie zaskoczyć, a tutaj się udało. Nadal jestem w niemałym szoku. Póki co nic więcej Wam powiedzieć nie mogę, bo jest to sprawa z tych bardzo osobistych, ale kiedyś na pewno taką wzmiankę o tej sytuacji zamieszczę. Także, musicie uzbroić się w cierpliwość, a ja... w spokój ducha, hart i wytrwałość. W cierpliwość nie, bo cierpliwości to sami aniołowie w niebie mogliby się ode mnie uczyć. 




Generalnie mam teraz mętlik w głowie, wiele spraw do przemyślenia, do takiej solidnej analizy muszę przysiąść i naprawdę wiele sobie w mojej głowie poukładać. A łatwe to nie będzie, niemniej konieczne. I cóż, po raz kolejny przekonałam się, że życie jest tak bardzo nieprzewidywalne, że nie ma co się martwić na zapas, bo może być lepiej, ale i znacznie gorzej. Życie po prostu jest, aby uczyć i tyle.












Tymczasem.