niedziela, 30 sierpnia 2026

Moje przemyślenia przedurodzinowe

Jak tak leżę i spać nie mogę to chociaż podzielę się z Wami moimi przemyśleniami przeurodzinowymi (czyżby neologizm? hmm...). A mam ich naprawdę sporo. 



Jestem aktualnie w wieku 32 lat i czuję się z tym dobrze. Nie czuję się na ten wiek, ani fizycznie, ani psychicznie. Nie zauważyłam jakichś strasznych oznak starzenia, bo prawda jest taka, że mając trzydzieści lat z hakiem nadal jesteśmy bardzo młodymi ludźmi. Po prostu. Jesteśmy młodzi! Mam te 32 lata i nie chciałabym mieć mniej, bo wiem, że wcale to nie było takie pewne, że uda mi się dożyć do tego wieku. Jak wiecie zmagam się z poważnym nadciśnieniem i 10 lat temu było ze mną naprawdę źle. Generalnie myślałam, że wtedy umrę i bardzo bałam się śmierci, a tu już rok 2026 i ja nadal żyję. Nie wiem ile jeszcze przyjdzie mi żyć na tym świecie, więc jestem szczęśliwa z każdego kolejnego przeżytego roku. Życie jest ogromnym darem i każdemu to powtarzam. Obojętnie jak jest, życiem jest darem i nie powinniśmy z tym życiem walczyć, a już na pewno nie należy go sobie odbierać. Trzeba żyć, kochać to życie i być wdzięcznym, że miało się szansę być na tym świecie, który jest piękny, choć życie bywa na nim trudne. Także, doszłam do takiego punktu w moim życiu, że nie chciałabym się odmładzać i mieć znowu 18 lat. To już było, to już się wydarzyło i nie wróci. Liczy się to co dalej przede mną. Oczywiście są sytuacje, które chciałabym przeżyć raz jeszcze i cofnąć się na jeden dzień w czasie, ale wiem, że aktualnie nie jest to możliwe. Może naukowcy jeszcze za mojego życia stworzą kapsułę umożliwiającą cofanie się w czasie, ale póki co niestety to nie istnieje. 

Kolejną kwestią, którą chciałabym poruszyć jest to, że w moim życiu nie ma już kilku osób, z którymi byłam w jakimś stopniu związana emocjonalnie. Nie ma ich i już pewnie ich nie będzie, bo tak chciał Los. I wiecie, ja wyznaję zasadę, że każda miłość, każda przyjaźń była prawdziwa nawet jeżeli się zakończyła. W pewnym momencie kończy się powiązanie dusz i następuje rozerwanie tych więzów. Po prostu tak już jest i nie wolno z tym walczyć, bo to się po prostu miało wydarzyć i trzeba pewne kwestie puścić wolno. Niczego nie można zmieniać na siłę, bo Los jest przewrotny i może nas tylko mentalnie pokarać. Tak jak w ostatnim poście na blogu pisałam - NALEŻY PŁYNĄĆ Z PRĄDEM.


Nie robię już w swoim życiu jakich dalekosiężnych planów, bo wiem, że Los, czy też Bóg się z tego śmieje. Warto planować, warto marzyć, ale trzeba też być świadomym, że w ułamku sekundy można wszystko stracić i nadal trzeba z tym żyć i nie myśleć o tym, aby odebrać sobie życie. A można naprawdę się czasem tak załamać, iż myśli się, że śmierć jest jedynym i najlepszym rozwiązaniem. A to nieprawda. 


Już nie przeraża mnie tak jak kiedyś utrata młodości w jakimś stopniu. Owszem mam 32 lata, ale już mnie to nie dołuje. Czuję się młoda i jestem młoda. I wierzę, że jeszcze wiele pięknych wspomnień przede mną i piękna w moim życiu. 



Przestałam też gonić za ludźmi, za uwagą, za czymkolwiek. Przestałam też gonić za utratą wagi, bo skoro mój organizm nie chce już tracić kilogramów to nie ma co walczyć z tym na siłę, bo po co? Organizm jest mądry i wie, że często nadprogramowe kilogramy to ochrona dla naszego ciała i ducha. 


Zaczęłam wierzyć w to, że jeśli coś złego ma się wydarzyć to i tak się wydarzy nie wiadomo jak usilnie chcielibyśmy tego uniknąć. Przeznaczenie i tak nas wszędzie znajdzie i w końcu dopadnie. Możemy uciekać i uciekać, nawet na koniec świata, ale przeznaczenie nas dogoni. Przez ostatnie dwa lata się o tym przekonałam. A jak wiecie z mojego bloga, to uciekać ja uciekałam zacnie. 




I cóż moi Kochani, mimo wielu strat w moim życiu, wielu problemów, wielu załamań mogę powiedzieć, że kocham moje życie i nie zamieniłabym je na inne. Wiem, że z wieloma sprawami będę musiała się zmierzyć, zawalczyć, zagryźć zęby, ale... jeśli to jest mi pisane, to i to wytrzymam. 








Już się nie boję.





Tymczasem. 

2 komentarze:

  1. Miło się obudzić i do śniadanka mieć twoj post. Pzdr z Katowic

    OdpowiedzUsuń