Dzisiaj miałam wolny dzień, więc miałam czas i dla siebie i dla moich bliskich. W końcu miałam też czas dla mojego kota, z którym już dawno nie wypoczywałam na wersalce pod grubym kocykiem. Ten dzień wydawał mi się taki dłuuuuuuuugi. Dzisiaj nie chciałam myśleć o problemach, które mi się cały czas piętrzą, ani o tych sprawach, które mnie ostatnio zasmuciły i doprowadziły do łez. Mam taki... hmmm... niesmak trochę i lekki dystans. Nadal nie wiem co powinnam o tym wszystkim myśleć. Serce mówi jedno, a rozum drugie.
wtorek, 20 października 2026
Wolny dzień najlepiej leczy strapione serce... i duszę!
piątek, 16 października 2026
Kompletnie odechciało mi się pracować... :/
Dzień dobry, ale w sumie jak dla kogo... bo na pewno nie dla mnie 😢. Dzisiaj, a raczej od wczorajszego wieczora odechciało mi się kompletnie wszystkiego, ale głównie to pracy. Człowiek się stara, gada o dupie Maryny, aby sprzedać jak najwięcej i jak najlepiej, a tu jeszcze naplują ci za to w twarz. Nie słuchałam nikogo, nie słuchałam żadnych rad, bo jak zwykle chciałam widzieć w drugim człowieku dobro, ale z tego co widzę i z tego co już wiem biznes rządzi się swoimi prawami. A raczej brakiem praw, brakiem empatii i czegokolwiek. Przejmowałam się pracą w sex shopie, w SEX SHOPIE. Jakby ktoś mnie posłuchał to by się zaśmiał teraz. Noooo, to już się nie będę przejmować i nie będę sobie nikogo zastępować i pierdolę te pieniądze. Ja podchodzę do pracy na poważnie i wykonuję wszystko co należy, uważam, że nawet więcej niż trzeba. A i tak to jest niedoceniane. Także, po co się starać? Nie widzę już sensu. Jeszcze ze stresu i smutku leci mi teraz krew z nosa... 😖.
No, ale tak to jest jak ktoś niezepsuty życiem, pracuje w miejscu zepsutym i pozbawionym empatii.
Przykro mi.
środa, 14 października 2026
Mam dosyć tego dnia!!! PS Szukam informatyka do zadań specjalnych, geniusza komputerowego!!!
Ten dzień był po prostu zjebany, zmarnowany, ZMARNOWANY. Cały dzień żyłam w ogromnym stresie i jeszcze stoję w miejscu z jedną sprawą. Jestem zła, wkurwiona i już nic mi się nie chce. Najchętniej położyłabym się w łóżku i nie wstała z niego do listopada. Ten tydzień parszywie się zaczął. Nie dość, że pracowałam cały tydzień to jeszcze podczas wolnych dni miałam tyle na głowie. Naprawdę, czy jeszcze coś mnie w tym tygodniu wkurwi? 😡😡😡
wtorek, 13 października 2026
Za dużo się dzieje...!
Cześć Wam! 👋
Październik jest dla mnie barrrrrrdzo intensywnym miesiącem i dzieje się zdecydowanie za dużo. Znowu nie mam na nic czasu i cały czas odnoszę wrażenie, że o czymś zapominam. Nie wiem już sama, czy ja w końcu wyjdę z tej sterty spraw do ogarnięcia. Czy ja w końcu na to znajdę czas?! Wszystko idzie nie tak jak powinno, a może idzie tylko to wypieram? Przez najbliższe 3 tygodnie mam w chuj rzeczy do zrobienia, a teraz jeszcze mam więcej pracy dodatkowo. Trochę mi to nie na rękę, bo miałam inne plany, ale cóż... to na chwilę, nie na zawsze. Kiedy ja w końcu pomyślę o sobie... aronoł 😒. Czasem nie dowierzam gdzie ja straciłam moją asertywność, która kiedyś była niewzruszona. Boshe... nie wiem.
wtorek, 6 października 2026
Zepsuła mi się MATRYCA w Motoroli... :(
Cześć!
Jakiś czas się do Was nie odzywałam, bo mam problemy z telefonem. Zepsuła mi się matryca w mojej Motoroli oddałam ją do naprawy i po 6 h na nowo zepsuła się w tym samym miejscu. No po prostu szlag mnie trafił, bo w tych czasach nie da się funkcjonować bez telefonu. Wszystko przez ten telefon się załatwia, więc musi być sprawny. Wybrałam bardzo dobry serwis specjalizujący się w naprawianiu telefonów. Poszłam, przywrócili mi wiarę w dobrych fachowców, a potem odebrali całkowicie. I jeszcze po zareklamowaniu tej naprawy miałam troszkę nadziei, że jednak wyleczą moją Motorolkę, ale jednak chyba nic z tego nie będzie i zmarnowałam 250 złotych na jedno wielkie gówno. Jestem tak rozczarowana, że po prostu chce mi się płakać, bo mogłam dołożyć 3 stówy i mieć nowy telefon. Zjebałam... miałam nadzieję, że da się odratować trzyletni telefon. Jestem w chuj rozczarowana i naprawdę nic mi się już nie chce. Nie mogę nic ogarnąć, żadnych spraw bankowych, osobistych, ŻADNYCH. Rzygać mi się już na to wszystko chce. Nie wiem co ja mam teraz zrobić, bo w tym miesiącu nie mogę już sobie pozwolić na żadne wydatki. Jak pech to pech. No, ale Ludzie... myślałam, że jak się idzie do dobrego serwisu to otrzyma się usługę, za którą się zapłaciło. A tu jeden wielki niesmaczny klops. Żal mi dupę po prostu ściska. Skoro tydzień się tak zaczyna to co będzie dalej. Strach pomyśleć.
Nie wiem kiedy zamieszczę nowy post, bo jak wiecie wszystko mam połączone z telefonem. Jak się nie sparuję z laptopem i z telefonem to nic nie napiszę. Zjebana sytuacja, naprawdę podbramkowa. No nic, będę funkcjonować bez telefonu i sobie od wszystkich odpocznę, bo innej opcji po prostu nie mam moi Kochani. Widzę, że po tej naprawie telefon zaczyna znowu mi świrować i z całą pewnością nie obędzie się bez kupna nowego telefonu. Kiedy? Nie wiem. Jestem już zmęczona i nic mi się już nie chce w tym dniu. Nic.
Spokojnej nocy! Moja będzie smutna, długa i chce mi się płakać...
poniedziałek, 28 września 2026
5 faktów (politycznych) o mnie! :)
Cześć! 👋
Już dawno nie zamieszczałam kolejnych faktów o mnie, więc czas to nadrobić 😃. Dzisiaj przygotowałam dla Was 5 faktów o mnie związanych z tematem polityki. Jeśli lubicie takie tematy albo po prostu jesteście ciekawscy to zapraszam do dzisiejszego postu stricte o mnie.
Miłej lektury! 😎
Nie martw się. Zrozumieją, ile jesteś wart, kiedy nie znajdą nikogo takiego jak ty.
Do napisania tego postu zainspirowała mnie nowopoznana osoba, ale i jeszcze jedna, z którą co prawda nie mam już kontaktu, ale wzięłam jej wszystkie słowa do serca, bo wiem, że nie kłamała. Obie z tego miejsca serdecznie pozdrawiam i mocno ściskam.
Czasem w życiu przychodzi taki moment, który sprawia, że coś w nas pęka, coś się w nas łamie. Czasem ludzie przypominają nam coś o czym zapomnieliśmy i uświadamiają nas w tym w czym już uświadomieni byliśmy. Ja właśnie jestem dzisiaj w takim momencie, a tak właściwie od dobrych kilku tygodni. Cały czas chcę to wyprzeć, bo mam wysoki poziom empatii i lubię ludzi tłumaczyć, wczuwać się w ich położenie i etc. Problem jest w tym, że wiele osób wtedy nadużywa mojej dobroci, mojego miękkiego serca i po prostu wykorzystuje to, że może coś ugrać na takich cechach mojego charakteru. Ja oczywiście ani ślepa, ani głupia nie jestem, więc widzę to, ale daję człowiekowi czas, aby się w porę ogarnął, zanim będzie za późno. Czasem daję za wiele szans na poprawę, ale ja po prostu wierzę, że ludzie mogą stawać się lepszymi, doskonalszymi wersjami siebie. Najczęściej się nie poprawiają, bo gatunek ludzki po prostu nie lubi i nie chce nad sobą pracować. A szkoda. No i tak czekam i czekam i patrzę i słucham i... czasem po prostu rozpacz mnie ogarnia jak ludzie kłamią i wykorzystują po prostu dobroć serca drugiej osoby. Mam świetną pamięć i jak z kimś rozmawiam to pamiętam co do mnie mówił i wiem kiedy osoba mnie kłamie. A z racji tego, że uważam iż kłótnie to przywara pospólstwa to się nie kłócę, ale... konsekwencje wyciągam tak jak na to osoba zasłużyła. I tak też zapewne będzie w tym przypadku, bo ja jestem cierpliwa i wiele wytrzymuję, ale wykorzystywać się nie dam. To, że ktoś myśli, że sobie poużywał mojej dobroci, to nie oznacza, że tak jest. Dobre serce odziedziczyłam po mojej mamie, ale poczucie humoru po ojcu i... to mogę być bardzo dowcipna jak ktoś przegina.
niedziela, 27 września 2026
Bezsenność w laczkach
Jest godzina 6 rano, a ja nadal nie śpię, bo w ogóle nie mam ochoty na sen. Nie jestem nawet w stopniu minimalnym senna. I w sumie nie powinnam się dziwić, bo właśnie mamy wrześniową pełnię Księżyca. Ja podczas pełni nie zasypiam, generalnie nie sypiam wtedy dobrze i bywa, że jestem poddenerwowana. I tak też jest i w tym momencie. Nie wiem czy sens jest się teraz kłaść spać, bo będę tylko leżała i marnowała czas. Nie jestem ani śpiąca, ani zmęczona, więc może czymś się zajmę. Swoją drogą podczas tej bezsenności pooglądałam sobie na YouTube dawne najlepsze wykonania (według mnie) The Voice of Poland i posłuchałam muzyki. Rozmyślałam też w tym czasie o moim nowym znajomym - Tomku. Jeśli jakimś cudem trafisz na mojego bloga i na mój post to pozdrawiam Cię serdecznie z tego miejsca 💕. Poznaliśmy się niedawno w pracy i póki co mogę powiedzieć, że jest to naprawdę spoko gościu. Zaskoczył mnie bardzo pozytywnie i poczułam się naprawdę doceniona, a to jak wiadomo zodiakalna Panna kocha najbardziej 😈. Lubię czuć się potrzebna i niezastąpiona 😜. Poza tym Panny są niezastąpione, więc nie ma nawet co z tym dyskutować.
czwartek, 17 września 2026
Eleganza Ambra by BUGATTI (recenzja perfum)
Ponad 3 miesiące żyliście bez nowej recenzji perfum na moim blogu. Czas to zmienić! 😃
Dzisiaj przychodzą do Was z recenzją francuskiej wody perfumowanej Eleganza Ambra od Bugatti. Będąc na zakupach w Rossmannie postanowiłam powąchać co tam jest ciekawego w szafie z perfumami. Natrafiłam na markę Bugatti (od razu przywodzi na myśl te super szybkie auta) i postanowiłam powąchać całą serię Eleganza. Zdecydowałam się kupić zapach Eleganza Ambra, ponieważ wydał mi się najbardziej... bursztynowy. A jak wiecie kocham dodatek bursztynu w perfumach, bo nadaje takiego ciepła, jesiennego vibe`u i kobiecości. Za te perfumy zapłaciłam 115 złotych, więc jak za taką markę jak Bugatti tanio.
Przejdźmy do nut zapachowych owej perfumowej delikwentki 😁😁😁
Nuty Głowy: cytryna, czerwona mandarynka, wiśnia
Nuty Serca: mak, migdał, białe kwiaty
Nuty Bazy: piżmo, wanilia, drewno cedrowe
Wiśni w ogóle nie wyczuwam, a powinno być jej najwięcej, ponieważ "otwiera" zapach, gdyż jest w nucie głowy, więc od razu po psiknięciu powinna być wyczuwalna dla naszych nozdrzy, a niestety nie jest. Generalnie nie wyczuwam nic co tam powinno być XD. Jak dla mnie te perfumy pachną bursztynowo i troszkę jak perfumy z lat dwutysięcznych z Olsenkami. Jest to bardzo ładny zapach, nawet powiedziałabym, że piękny, ale nie ma w tych perfumach nic wiśniowego, nic z białych kwiatów i nawet nie wyczuwam wanilii, a powinno się ją czuć, gdyż to nuta bazowa. Hmm... ciekawe ciekawe. W ogóle może pokażę Wam flakon tych perfum, bo my tu gadu gadu, a zdjęcia jak nie było tak nie ma.
Idzie na burzę, idzie na deszcz. A może... na wojnę?
Kto jest z Łodzi ten zapewne słyszał dzisiaj dwa ogromne, potężne wybuchy, które miały miejsce przed południem. Leżałam sobie w łóżku (jeszcze przed śniadaniem), aż tu nagle usłyszałam OGROMNY wybuch, aż zatrzęsło się moje okno. Po trzech sekundach rozległ się kolejny wybuch. Poszłam szybko do dużego pokoju, aby sprawdzić reakcję mojej mamy. Też ją to zaskoczyło. Spojrzałam w okna ludzie stali na balkonach, inni patrzyli przez szyby w oknach. Przechodnie się rozglądali na boki. To były naprawdę dziwne wybuchy. Po chwili pomyślałam, że to może znowu przelot myśliwców nad Łodzią, choć... z tyłu głowy miałam zupełnie inną myśl. Nie, nie, nie pomyślałam od razu o wojnie, ale o jakiejś prowokacji, bądź wybuchu ostrzegającym przed tym co za kilka miesięcy lub lat może się wydarzyć. Generalnie dzisiejszy dźwięk wybuchu był zupełnie inny od tego, który mogliśmy (my Łodzianie) usłyszeć kilka miesięcy temu nad polskim niebem kiedy to przelatywały myśliwce w kierunku Łasku.
Dzisiaj był to naprawdę przerażający dźwięk...
poniedziałek, 14 września 2026
Najlepsi klienci w sex shopie to samotne kobiety i geje
Często zadajecie mi pytania na temat sex shopu. Ostatnio na Instagramie zapytaliście mnie o klientów sex shopu. A dokładniej o najlepszych klientów. Wiecie, to może nie było super sprecyzowane pytanie, bo co to znaczy... NAJLEPSI? Czy najmilsi, czy najwięcej wydający, czy najbardziej otwarci? Odpowiem Wam zatem na każdą z możliwych konfiguracji.
Minęło już 10 dni... :( Szok!
Hejka! 👋
Minęło już 10 dni od ostatniego postu na Myślach Kobiety Wyzwolonej. Ej, czujecie że jesteśmy już we wrześniu 2026 roku? Jak ten czas zachrzania... SZOK! 😐 Ostatnio na ten temat z moją mamą rozmawiałam. Zapytała się mnie czy jestem już w tym wieku, w którym odczuwam przyspieszenie czasu. I... stwierdziłam, że jak najbardziej zaczęłam to odczuwać od kilku lat. Świat przyspiesza coraz bardziej i mnie to martwi, bo życie przez to szybciej przecieka między palcami. Też to czujecie?
piątek, 4 września 2026
Fajne masz te cycki
Dzisiaj chciałabym Wam wspomnieć o zabawnej sytuacji jaka miała miejsce w lipcu tego roku. Lipiec był dla mnie mega intensywnym miesiącem jeżeli chodzi o pracę. Pracowałam, harowałam, generalnie zapierdalałam. Wynik sprzedaży był ok, ale mogło być oczywiście lepiej, ale ja już nie odpowiadam za to ilu klientów przyjdzie do sex shopu, zamiast wyjechać na wakacje. Także było spoko i też były całkiem fajne sytuacje. Ta, o której chcę Wam opowiedzieć była bardzo zabawna i w jakimś stopniu podnosząca na duchu przy długiej i nużącej pracy. Wszedł sobie pewnego dnia lipca klient na oko 27-32 lata i poprosił o jakąś dobrą hiszpańską muchę i żel stymulujący dla kobiety. Oczywiście pokazałam mu najciekawsze propozycje produktów, które mamy w sex shopie, a potem się uśmiechnąć, popatrzył w mój biust i powędrował do wyjścia. Chwycił klamkę i nagle się do mnie odwraca i mówi z szelmowskim uśmieszkiem na ustach: "Fajne masz te cycki" 😁. Normalnie koleś gdyby tego nie powiedział to jestem pewna, że by się pochorował 😂😅😆. Zrobiło mi się... miło i dobrze na duchu, bo tego dnia już zaczynałam odczuwać zmęczenie psychiczne. No ale cóż, powiedział co wiedział, a raczej co widział XD.
środa, 2 września 2026
Och co to był za dzień! :D Odbiór nowego dowodu osobistego, Palmiarnia, gofry bąbelkowe! :D :P Kupiłam żel na ból dupy? - jak myślicie? :P :D
Hejka! 👋😁😘😘😘
Dzisiaj miałam super dzień, ponieważ wszystko poszło idealnie i zgodnie z planem. Wyspałam się, wykąpałam i wyszykowałam odświętnie (czyli dzień jak co dzień, bo ja zawsze jestem elegancka 😁😁😁). Najpierw pojechałam do urzędu, aby odebrać mój nowy dowód osobisty. Jest najpiękniejszym dowodem osobistym jaki kiedykolwiek miałam. Zdjęcie też mam zajebiste! 😎 Już dawno nie byłam tak zadowolona z tego jak wyglądam na zdjęciu do dokumentu. Jestem naprawdę kontent z tego powodu. Później powędrowałam do Palmiarni i do kawiarni, która mieści się dosłownie obok niej. Wybrałam się z moją mamą na gofry bąbelkowe i piwko rzemieślnicze. Nie jestem miłośniczką gofrów, no ale poszłam skoro zostałam zaproszona przez mamę. Goferek był dobry, ale jak to gofr. Dupy mi nie urwało. Był to gofr bąbelkowy z bitą śmietaną i polewą karmelową w moim przypadku. Moja mama zamówiła sobie gofra z bitą śmietaną, świeżymi owocami i polewą oczywiście czekoladową. Posiedziałyśmy w pięknym miejscu (kawiarnia w bardzo moim stylu), porozmawiałyśmy, pośmiałyśmy się i było fajnie. Potem poszłyśmy sobie do Parku Źródliska na spacerek i porobiłyśmy fotki. W moim domu zawsze robiło się mnóstwo zdjęć. Mój dziadek był wielkim fanem fotografii. Zresztą moja mama też, mój brat i ja również.
wtorek, 1 września 2026
Moje 33 urodziny! :D
Dzień dobry/Dobry wieczór 😀😀😀 - w zależności kiedy czytacie mój post. Wczoraj (dokładnie 7 minut temu) zakończyło się rodzinne spotkanie z okazji moich 33 urodzin. Było super! 💖😍😃😃😃 Mam już 33 lata!!! Dacie wiarę?! 😁😱😬 Stara dupa ze mnie, co? 😅😆 Ale jeszcze jaka jara 😈.
Bardzo miło spędziłam czas z moją rodziną, za co jestem mega wdzięczna i szczęśliwa. Było idealnie! Dziękuję! 💫😘😘😘🙏
niedziela, 30 sierpnia 2026
Moje przemyślenia przedurodzinowe
Jak tak leżę i spać nie mogę to chociaż podzielę się z Wami moimi przemyśleniami przeurodzinowymi (czyżby neologizm? hmm...). A mam ich naprawdę sporo.
Jestem aktualnie w wieku 32 lat i czuję się z tym dobrze. Nie czuję się na ten wiek, ani fizycznie, ani psychicznie. Nie zauważyłam jakichś strasznych oznak starzenia, bo prawda jest taka, że mając trzydzieści lat z hakiem nadal jesteśmy bardzo młodymi ludźmi. Po prostu. Jesteśmy młodzi! Mam te 32 lata i nie chciałabym mieć mniej, bo wiem, że wcale to nie było takie pewne, że uda mi się dożyć do tego wieku. Jak wiecie zmagam się z poważnym nadciśnieniem i 10 lat temu było ze mną naprawdę źle. Generalnie myślałam, że wtedy umrę i bardzo bałam się śmierci, a tu już rok 2026 i ja nadal żyję. Nie wiem ile jeszcze przyjdzie mi żyć na tym świecie, więc jestem szczęśliwa z każdego kolejnego przeżytego roku. Życie jest ogromnym darem i każdemu to powtarzam. Obojętnie jak jest, życiem jest darem i nie powinniśmy z tym życiem walczyć, a już na pewno nie należy go sobie odbierać. Trzeba żyć, kochać to życie i być wdzięcznym, że miało się szansę być na tym świecie, który jest piękny, choć życie bywa na nim trudne. Także, doszłam do takiego punktu w moim życiu, że nie chciałabym się odmładzać i mieć znowu 18 lat. To już było, to już się wydarzyło i nie wróci. Liczy się to co dalej przede mną. Oczywiście są sytuacje, które chciałabym przeżyć raz jeszcze i cofnąć się na jeden dzień w czasie, ale wiem, że aktualnie nie jest to możliwe. Może naukowcy jeszcze za mojego życia stworzą kapsułę umożliwiającą cofanie się w czasie, ale póki co niestety to nie istnieje.
Kolejną kwestią, którą chciałabym poruszyć jest to, że w moim życiu nie ma już kilku osób, z którymi byłam w jakimś stopniu związana emocjonalnie. Nie ma ich i już pewnie ich nie będzie, bo tak chciał Los. I wiecie, ja wyznaję zasadę, że każda miłość, każda przyjaźń była prawdziwa nawet jeżeli się zakończyła. W pewnym momencie kończy się powiązanie dusz i następuje rozerwanie tych więzów. Po prostu tak już jest i nie wolno z tym walczyć, bo to się po prostu miało wydarzyć i trzeba pewne kwestie puścić wolno. Niczego nie można zmieniać na siłę, bo Los jest przewrotny i może nas tylko mentalnie pokarać. Tak jak w ostatnim poście na blogu pisałam - NALEŻY PŁYNĄĆ Z PRĄDEM.
Nie robię już w swoim życiu jakich dalekosiężnych planów, bo wiem, że Los, czy też Bóg się z tego śmieje. Warto planować, warto marzyć, ale trzeba też być świadomym, że w ułamku sekundy można wszystko stracić i nadal trzeba z tym żyć i nie myśleć o tym, aby odebrać sobie życie. A można naprawdę się czasem tak załamać, iż myśli się, że śmierć jest jedynym i najlepszym rozwiązaniem. A to nieprawda.
Już nie przeraża mnie tak jak kiedyś utrata młodości w jakimś stopniu. Owszem mam 32 lata, ale już mnie to nie dołuje. Czuję się młoda i jestem młoda. I wierzę, że jeszcze wiele pięknych wspomnień przede mną i piękna w moim życiu.
Przestałam też gonić za ludźmi, za uwagą, za czymkolwiek. Przestałam też gonić za utratą wagi, bo skoro mój organizm nie chce już tracić kilogramów to nie ma co walczyć z tym na siłę, bo po co? Organizm jest mądry i wie, że często nadprogramowe kilogramy to ochrona dla naszego ciała i ducha.
Zaczęłam wierzyć w to, że jeśli coś złego ma się wydarzyć to i tak się wydarzy nie wiadomo jak usilnie chcielibyśmy tego uniknąć. Przeznaczenie i tak nas wszędzie znajdzie i w końcu dopadnie. Możemy uciekać i uciekać, nawet na koniec świata, ale przeznaczenie nas dogoni. Przez ostatnie dwa lata się o tym przekonałam. A jak wiecie z mojego bloga, to uciekać ja uciekałam zacnie.
I cóż moi Kochani, mimo wielu strat w moim życiu, wielu problemów, wielu załamań mogę powiedzieć, że kocham moje życie i nie zamieniłabym je na inne. Wiem, że z wieloma sprawami będę musiała się zmierzyć, zawalczyć, zagryźć zęby, ale... jeśli to jest mi pisane, to i to wytrzymam.
Już się nie boję.
Tymczasem.
Nie mogę usnąć... :(
Jest godzina 04:45 nad ranem, a ja leżę i nie mogę za cholerę zasnąć. Boli mnie gardło, bo coś jakby mnie rozbiera. Wzięłam 2 tabletki Strepsils z miodem i cytryną, bo właśnie to mi najlepiej pomaga. Wypiłam też trochę ciepłej mięty i zjadłam podsmażone na złocisto pierogi z serem. No i leżę...
Martwię się, że laptop zaczyna mi "chorować", telefon pewnie też niedługo odmówi mi posłuszeństwa, bo za moment będzie miał 3 lata. Same wydatki, a pieniądze się magicznie nie mnożą. Aaaa i jeszcze łóżko powinnam sobie nowe kupić. To znaczy wersalkę do mojego pokoju. Ciągle coś i coś. Niemniej nie mam ochoty teraz o tym wszystkim myśleć, bo co mi to da? Kompletnie nic, jedynie to, że jeszcze dłużej nie uda mi się zasnąć. Szkoda, że w prawdziwym życiu nie można sobie użyć kodu motherlode jak w The Sims. Ile by to ułatwiło, jak bardzo by uszczęśliwiło i uspokoiło strapione zmartwieniami serce. Ech... 💔
Ostatnio od jednego z Was dostałam komentarz, że życie leci dalej i nie ma co się przejmować, bo nikomu nie jest potrzebny dodatkowy stres i nerwy. I oczywiście zgadzam się z tym, bo to czysta prawda, ale wierzcie mi, że ja w mojej obecnej sytuacji to powinnam dostać Nobla za cierpliwość, pogodę ducha i jego hart. Naprawdę. I serio nie wiem gdzie ja tą siłę psychiczną w sobie znajduję po tym wszystkim co spotkało mnie przez ostatnie 2 lata. To były sytuacje tak absurdalne, tak podbramkowe, że aż sama się dziwię, że z większości z nich wyszłam suchą stopą. A mogło być naprawdę źle. Jestem bardzo wdzięczna mojej babci, która czuwa nade mną z nieba. Wierzę to i czuję to 💫🙏👼👼👼.
wtorek, 25 sierpnia 2026
W powietrzu czuć już nadchodzącą Jesień
Dobry wieczór, choć wcale nie taki dobry, bo mój laptop zaczął odmawiać mi posłuszeństwa i tak jak nigdy się zdenerwowałam, bo myślałam, że mój Asus umiera. Zestresowałam się okrutnie moi Kochani, bo teraz nie mogę sobie finansowo pozwolić na zakup nowego sprzętu. Mam nadzieję, że to jakieś jesienne "załamanie" mojego ukochanego laptopa. Trzymajcie kciuki, aby żadna choroba go nie złapała, bo i wtedy ja się psychicznie załamię.
W powietrzu czuć już nadchodzącą Jesień co bardzo mnie cieszy, bo to moja ulubiona pora roku. Będzie deszczowo, chłodno (w końcu!), mgliście, tajemniczo i będzie mi się bardziej chciało żyć niż teraz. Niemniej koniec lata uwielbiam, bo właśnie wtedy przyszłam na świat. Koniec lata to właśnie mój czas.
piątek, 21 sierpnia 2026
Nowa energia przede mną ;)
Dzisiaj i jutro pracuję, więc będę miała co robić, co mnie oczywiście cieszy, bo po sześciu dniach laby zatęskniłam za pracą w sex shopie. Powiem Wam, że to wolne zrobiło mi dobrze, bo aż mi się chce pracować. Ciekawe czy będzie się coś interesującego działo. W końcu to piątek i sobota, więc powinno być więcej klientów i mniej nudy. Aż sama jestem ciekawa. Niemniej, w mojej pracy trudno jest przewidzieć kiedy będzie dużo klientów, bo to jest całkowity miszmasz i nigdy tak naprawdę nie wiadomo, którego dnia będzie hardcore, a którego nuda. Ostatnio jak miałam mój dyżur to nic się nie działo, więc było nudno, ale jakoś się przeżyło. Czasem i taki dzień luźny jest potrzebny.
czwartek, 20 sierpnia 2026
Odpoczywałam przez 6 dni! :D
Dobry wieczór! 👋 W końcu miałam jakieś konkretne wolne, bo aż 6 dni wolnego z rzędu. Niby wolne, ale dużo miałam swoich spraw, więc spędziłam ten czas intensywnie. Zakupy spożywcze musiałam poczynić, bo szykowałam urodziny mojej mamy. W poniedziałek cały dzień mi zszedł na gotowaniu, smażeniu, szykowaniu i celebrowaniu z rodziną urodzin mojej rodzicielki. Wyszło super! 💕
Wczoraj miałam kolejne urodziny, bo mojej cioci Gosi. Otoczona jestem przez zodiakalne Lwy. Adi miał także swoje urodziny i skończył 31 lat. Wszystkiego najlepszego dla moich bliskich! 😁😁😁
niedziela, 16 sierpnia 2026
Herbata jest dobra na wszystko
Czasem są takie dni, że nie cieszy nas nic i mamy ochotę tylko leżeć, przykryć się kołdrą i płakać nad swoją niedolą. Każdy od czasu do czasu ma taki dzień i wtedy przychodzi ona... HERBATA. Brytyjczycy mają w zwyczaju mówić, że herbata jest dobra na zły dzień, na dobry dzień, na upał, na mróz, na smutki i na radości w życiu. Generalnie na wszystko. I wiecie co? Uważam, że jest w tym dużo racji, bo spokojne picie świeżego naparu z herbaty pozwala się wyciszyć, zrelaksować, skupić na tym rytuale jakim jest picie herbaty. Wiem, że nie każdy człowiek pijąc herbatę się delektuje, ale raz możecie spróbować. Co Wam szkodzi skoro i tak macie doła? Ja uważam, że każda metoda jest dobra na pozbycie się depresji jeśli jest skuteczna. Warto próbować i WARTO ROZMAWIAĆ przy herbacie, bo rozmowa zawsze pozwala wiele wyjaśnić, dojść do jakiegoś kompromisu. W moim domu zawsze się rozmawiało o problemach, o radościach, o tym jak minął dzień, o sukcesach, o smutkach, o takich codziennych prozaicznych sprawach. U mnie w domu nie było tak zwanych "cichych dni", bo zarówno mój dziadek jak i moja mama uważali, że WARTO ROZMAWIAĆ I NALEŻY ROZMAWIAĆ. Także, jako dziecko miałam dużo wsparcia i nigdy nie zostałam pozostawiona sama sobie. I jestem Losowi wdzięczna, że moja rodzina (nie licząc mojego ojca) interesowała się mną i brała czynny udział w moim życiu. Wiem, że nie każdy ma takie szczęście, takie błogosławieństwo. Za to jestem bardzo wdzięczna i szczęśliwa.
Złość rzadko rozwiązuje problem. Najczęściej tylko dokłada Ci ciężaru.
Prawie dwa miesiące temu, no dobra... półtora miesiąca byłam bardzo, ale to bardzo wkurwiona na jedną dziewczynę, którą poznałam w pracy. Byłam tak wkurwiona, że w moich myślach ona po prostu płonęła, spadała z dachu, była zjadana przez krokodyla. Myślałam, emocjonowałam się, wkurwiałam (to już chyba mówiłam?) i rzucałam mięsem na lewo i prawo jak nie było akurat klienta. Myślałam, że mnie coś rozniesie od wewnątrz. Chciałam się nawet tego samego dnia z Wami tym wszystkim podzielić na stronach mojego bloga, ale chyba ręka boska mnie powstrzymała. Raczej na pewno. A jak to się wszystko zaczęło? Ech... jakbym miała Wam to serio bardzo streścić to pojawiła się dziewczyna-latynoska, która wyżej srała niż dupę miała. Nagminnie powtarzała o pokorze, a kłóciła się z samych dyrektorem mojego sex shopu co już świadczy o jej braku pokory i jakichkolwiek manier. Nie wyobrażam sobie jak można się tak zachowywać i to jeszcze na samym początku swojej pracy w nowej firmie. Noooo, dla mnie po prostu dno. Cały czas ta laska powtarzała, że ona studiowała psychologię i medycynę i wszystko wie lepiej. Ja studiowałam 5 kierunków studiów i co? Jakoś nie krzyczę wszem wobec, że jestem intelektualistką, a w sex shopie uskuteczniam eksperyment społeczny. Ech, już taką jedną delikwentkę znałam, która uważała, że jej matka lepiej odmienia przez przypadki, bo skończyła studia na kierunku, który ja porzuciłam. O tempora, o mores! Ludzie są serio śmieszni, nawet nie wiedzą jak bardzo. No, ale nieistotne, tak już życie wygląda. Po prostu. I wracając do tematu to byłam naprawdę coraz bardziej zirytowana i to jeszcze bardziej, bo chciałam czuwać nad nią, pomagać jej jakby czegoś nie wiedziała i nawet broniłam ją przed "górą". No, ale niestety... nasza ostatnia rozmowa wyglądała tak, że mnie obraziła, unosiła się, wręcz powiedziałabym, że krzyczała i w jej stylu jak zawsze gdy coś jej się nie podobało - "rzucała telefonem" i pozostawała tylko po niej głucha cisza. To właśnie ta pokora, zdecydowanie 😅. I chętniej bym jeszcze coś dodała, ale co to zmienia, czy coś mi to daje? Nie, nie ma co się denerwować, bo złość rzadko rozwiązuje problem. Najczęściej tylko dokłada nam ciężaru.

























