niedziela, 28 grudnia 2025

DLACZEGO TWOI ZNAJOMI NIE WSPIERAJĄ CIĘ W SOCIAL MEDIACH

Od 2014 roku działam w social mediach i mogę powiedzieć tylko jedną rzecz - LUDZIE TO KURWY. Piłsudski na to stwierdzenie przybiłby ze mną piątkę. Noo, ale generalnie tak jest, że znajomi, przyjaciele i rodzina najczęściej nie wspierają w waszej działalności w Internecie i już na starcie musicie być na to przygotowani. Nie liczcie, że dadzą wam lajki pod postami, pod zdjęciami, że napiszą jakiś miły komentarz. Przeglądać będą wszystko, WSZYSTKO, ale bez żadnej integracji z ich strony. Oni po prostu chcą wiedzieć o was wszystko, bo są waszymi psychofanami, ale nie chcą abyście mieli z tego zysk, fejm i donejty. Zazdrość i zawiść ich zjada, bo nie byli na tyle odważni, aby też zacząć działać w sieci internetowej. Najwięcej wsparcia dostaniecie od totalnie randomowych ludzi, których nie znacie i, po których nigdy byście się tego zaangażowania nie spodziewali. Naprawdę można się zaskoczyć. Ja już wielokrotnie się zaskoczyłam. 


Jeśli chodzi o moich znajomych to najwięcej wsparcia dostałam od dwóch dziewczyn ze studiów polonistycznych. Jeśli sprawa tyczy się moich przyjaciół to... żadna z moich byłych przyjaciółek nie wspierała mojej działalności w Internecie. Ba! większość z nich nawet nie lajkowała na fanpejdżu mojego bloga, więc... słabe jak cholera, ale tak było. Oczywiście jak to ja tłumaczyłam sobie, że przecież nie muszą, może nie ich tematyka, może nie wchodzą na Fejsa. Serio Maassen? Serio?! Czytały wszystko co piszę, ale nic poza tym. A jak już się dowiedziały, że można na tym zarabiać i mam z tego zysk to już normalnie prawie jak obraza majestatu. Dla mnie to naprawdę niezrozumiałe zjawisko, bo ja nie mam w sobie krzty zazdrości, więc nie wiem jak to jest. Niemniej... smutne i bardzo przykre dla mnie to było. 


A co do rodziny to... moją największą fanką i wsparciem jest moja mama. Ona nawet zmienia wystrój do zdjęć, które będę robić. Na tegoroczne święta nawet zmieniała serwetki, aby nie było zbyt nudno na zdjęciach. No po prostu kochana kobieta 💘. 







Także, głównym powodem, dla którego wasi znajomi nie wspierają was w social mediach jest po prostu zazdrość, że wam się udaje, a nie im. Po prostu... ZAZDROŚĆ. 



Dzisiaj ostrożnie dobieram ludzi, z którymi przebywam i póki co nikogo przyjacielem nazwać nie mogę, ale jest mi dobrze tak jak jest. I tak, testuję ludzi, aby wiedzieć jacy są i czy ich intencje względem mnie są naprawdę uczciwe i przede wszystkim lojalne. Wiem doskonale, że niewiele jest osób, które żyją według kodeksu moralnego jak ja, ale się nie zniechęcam. Los zawsze daje nam to co jest nam naprawdę potrzebne. Oooo przyjacielem jest na pewno Dionizy i wiem, że to najuczciwsze i wierne stworzonko. Kocham się mój Kocie! 💫😘😘😘💖






Tymczasem. 


Ludzie zawsze spotykają się na tym samym poziomie rozwoju emocjonalnego lub rozwiązania traumy.

Pewnie każdy z Was choć raz w życiu zastanawiał się nad tym dlaczego spotyka takie, a nie inne osoby w swoim życiu. 

Pewnie każdy z Was choć raz w życiu zastanawiał się dlaczego ma takiego pecha do ludzi i przyciąga samych nieudaczników, pijaków, margines społeczny i ludzi tak mega toksycznych, że gdyby byli płynem do toalet wyczyściliby cały kibel z bakterii. 

Pewnie każdy z Was choć raz w życiu zastanawiał się jakby było bez tej rodziny i bez tych przyjaciół. 

Pewnie każdy z Was choć raz w życiu zastanawiał się - DLACZEGO? DLACZEGO JA?





Otóż, ludzie zawsze spotykają się na tym samym poziomie rozwoju emocjonalnego lub rozwiązania traumy. To nigdy nie są spotkania przypadkowe, to miało się wydarzyć. Wszechświat zawsze działa na zasadzie, że PODOBNE PRZYCIĄGA PODOBNE. Dlatego to co nosimy w swojej duszy, mimo że jest niewidoczne dla oczu, jest widoczne jako nasza energia. A energia nigdy nie kłamie, ludzie to wyczuwają. Dlatego też osoby empatyczne i po prostu dobre najczęściej przyciągają do siebie załamanych, pełnych depresyjnych nastrojów i ludzi, którzy potrzebują ratunku. Jedni mają uratować tych drugich. A co jeśli ci drudzy nie pozwalają sobie pomóc? To proste, wtedy ci pierwsi odchodzą. Bo kiedy jedna osoba się rozwija, a druga tkwi w miejscu to dochodzi do spięcia. To dalej się nie uda, ponieważ rzadko kiedy osoba rozwijająca się będzie chciała wrócić do swojej słabszej wersji siebie na rzecz przebywania z osobą, która nie rokuje. To jest prawie, że niemożliwe. Dlatego, albo osoba słabsza zacznie się rozwijać, albo dojdzie do rozstania. Brutalne, ale prawdziwe. 


Ludzie też spotykają się dlatego, aby rozwiązać swoje złe wspomnienia czy też traumy. Jak już wyciągną lekcje to nagle w magiczny sposób drogi tych dwóch osób się rozmijają i znajomość się kończy. Wszechświat jest mądry i wie co robi dla nas. 









Mój młodszy brat powiedział mi kiedyś, że wykształcenie jest najważniejsze w życiu, ważniejsze od ludzi w naszym życiu, ponieważ ono zawsze z nami zostanie, a ludzie i tak odejdą. I po latach się z nim muszę zgodzić. Wykształcenie, praca nad sobą jaką w siebie wkładamy zawsze się opłaci, a ludzie...? Ludzie nie są pewną inwestycją. Liczy się rozwój, rozwój samego siebie. Im więcej dokonujemy w sobie zmian nad swoją mentalnością, tym mądrzejszymi ludźmi się stajemy. Rozwój ponad wszystko!












Tymczasem. 


sobota, 27 grudnia 2025

Okradli mnie Ukraińcy...

Jakieś trzy tygodnie temu okradli mnie Ukraińcy podczas robienia zakupów na Glovo. Jak wiecie od zawsze byłam fanką robienia shoppingu przez Internet i na Glovo. Dla mnie jest to super wygodne, szybkie i nie muszę tracić czasu w sklepach na zakupy. Jestem konsumentką zarówno online jak i stacjonarną, choć osobiście preferuję zakupu w internetach. 

Jako, że nie miałam czasu na zakupy w Biedronce to zamówiłam sobie na Glovo kilkanaście produktów, które w tamtym momencie były mi bardzo potrzebne, wręcz powiedziałabym, że niezbędne. Czekałam na zamówienie ponad godzinę, a zazwyczaj dojeżdża w 15-25 minut. No, ale że mam anielską cierpliwość to czekałam i czekałam. W końcu się doczekałam. Przyjeżdża kurier i łamaną polszczyzną coś tam mówi pod nosem. Daje mi jedną torbę z zakupami, choć na Glovo było napisane, że dostanę 3 torby. Mówię do niego, czy na pewno tylko jedna torba. Odparł, że da da da - czy jakoś tak i idzie w kierunku schodów. Wołam go i mówię, aby sprawdził. Sprawdza i daje mi jeszcze jedną torbę. Pytam ponownie, czy aby na pewno wszystko jest. A ten cham pod nosem zaczął do mnie, że "pizdu chuja mi pizdu". Chyba każdy Polak czy nie Polak wie co to oznacza. No nic... weszłam do domu i wyjmuję z dwóch toreb moje zakupy. Jak ja się wkurwiłam, jak ja się wkurwiłam, jak zobaczyłam, że brak kartonu mleka, maszynek do golenia (za 29 złotych), odświeżacza powietrza, miodu, mgiełki i żelu pod prysznic. Wszystko co najdroższe zostało mi ukradzione. Wkurwiłam się niemiłosiernie i od razu skontaktowałam się z Glovo. Wyjaśniłam tę sprawę i byłam naprawdę wkurwiona, bo raz już miałam podobną sytuację z Biedronką zamówioną przez Glowo. I oczywiście z Ukraińcem, bo jakże by inaczej. Także, wyjaśniłam na chacie (obsługa klienta Glovo) zaistniałą wkurwiającą sytuację i zwrócono mi środki na konto Glovo. Oczywiście przepraszano mnie, że coś takiego już się nie wydarzy, ale... szczerze? Wątpię w to, ponieważ to już wydarzyło mi się drugi raz, czyli o dwa razy za dużo. 








Jest mi ogromnie przykro, bo Polska dała temu narodowi ukraińskiemu bardzo bardzo dużo, a oni tu siedzą, nie chcą pracować, mają o wszystko pretensje i jeszcze nas Polaków okradają. Naprawdę jest mi bardzo przykro i poczułam się jakby ktoś napluł mi w twarz. Dwa razy podobna sytuacja, dwa razy okradli mnie Ukraińcy, dwa razy to samo. Ech... naprawdę szkoda gadać, ale warto o tym pisać, bo nie tylko ja miałam takie sytuacje. Bardzo przykre i rozczarowujące, choć jak już wielokrotnie pisałam na blogu rozczarowanie to bezwartościowa emocja. No cóż... pozostaje mi wziąć tę sytuacje na klatę i cicho liczyć, że ten szemrany typek z Glovo już tam nie pracuje. Mam ogromną nadzieję.









Okradli Was kiedyś kurierzy na Glovo?


Śniła mi się wojna...

Dwa dni temu nad ranem śniła mi się wojna. 

Karol Nawrocki

Konie

Dużo żołnierzy

Jeszcze więcej hałasu



Śniła mi się wojna w Polsce. Nie 1 i nie 2 światowa tylko najnowsza. Jakby ta 3. 

Ten sen był bardzo niepokojący, jak zapewne każdy sen, w którym dzieje się wojna. Już kiedyś wojna mi się przyśniła, ale była to wojna, w której uczestniczyła Korea Północna. Było to kilka lat temu, ale pamiętam ten sen do dzisiaj. Mówi się, że żywe sny i takie zapamiętałe są symbolem, który coś oznacza. Niestety moje sny o takiej tematyce mnie przerażają jeszcze bardziej, ponieważ często moje sny się sprawdzają. Nie chciałabym, aby była wojna. Wojna w Polsce. 


Choć myślę, że będzie. 









Z drugiej strony wojna oczyszcza, a raczej klimat po wojnie. Ludzie nagle się kochają, stają się dla siebie lepsi, nie zazdroszczą sobie, są bardziej wspierający. Tylko to mi się w wojnie podoba. To, że zmienia wiele złych charakterów na lepsze. Nagle świat bywa lepszym miejscem do życia, bardziej przychylnym. Czy naprawdę Polakom wojna jest potrzebna, aby zaczęli mówić naprawdę ludzkim głosem?












Oby był to tylko sen, taki sen bez znaczenia, taki sen bez symboliki. Ukrytej.


Tymczasem. 


Święta Bożego Narodzenia i... już po świętach!!!

Obudziłam się dzisiaj o 05:30, bo zasnęłam o 21:30. Także mimo tej jakże nieprzyzwoitej pory porannej postanowiłam coś tutaj naskrobać, bo jestem za tym, aby wykorzystywać czas póki się go ma. I... oto jestem! 😁



Nie pisałam na Myślach Kobiety Wyzwolonej nic podczas Świąt Bożego Narodzenia, ponieważ chciałam ten czas spędzić z moją najbliższą rodziną. Było spokojnie, atmosferycznie i bardzo bardzo grubo, bo... przeżarłam się jak dzika świnia z Afryki. Pękam niemiłosiernie i cieszę się, że już to świąteczne obżarstwo dobiega końca, ponieważ jeszcze chwilę i bym się toczyła jak kula do kręgli. Niemniej obżarłam się i niczego nie żałuję 😂😅😆. 







Niedługo trzeba będzie wrócić do pracy i od nowa Polska Ludowa - jak to moja świętej pamięci babunia mawiała. Powiem Wam, że to tak cudowne uczucie móc przez kilka dni wstawać, o której się chce, robić co się chce, mieć czas na swoje hobby, mieć czas dla rodziny i nie musieć nic. Po prostu poezja. Praca to takie marnowanie życia... MASAKRA.






Niemniej cieszę się z tego co jest, z 5 cudownych dni wolnych, na które bez wątpienia zasłużyłam. Potrzebna mi była regeneracja fizyczna i psychiczna, ponieważ raz, że pracuję po 12h, a dwa... w tym roku działo się bardzo dużo, bardzo dużo trudnych rzeczy, ale poradziłam sobie i jestem z tego powodu naprawdę bardzo dumna i wdzięczna Losowi, że ze wszystkim sobie poradziłam. Dziękuję o Losie, dziękuję Aleksandro! 💫












A jak Wam minęły Święta Bożego Narodzenia? 😘😘😘


Buziaczki! 💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋


poniedziałek, 22 grudnia 2025

Już za moment, już za chwilę ŚWIĘTA BOŻEGO NARODZENIA! :)

Dobry wieczór moi Kochani! 😀😘👼👼👼

Nie mam już słów na samą siebie, po prostu nie mam. Już prawie 3 tygodnie nie pisałam na Myślach Kobiety Wyzwolonej, bo zwyczajnie nie miałam czasu. Byłam strasznie zarobiona, bo praca, bo dom, bo obowiązki, bo zakupy, bo bo bo bo bo. Generalnie nie miałam czasu dla samej siebie. Nie miałam nawet czasu zrobić sobie paznokci, czy nawet porządnie ogolić sobie nóg. MASAKRA! I know 😖😓😕😔. Jak tak dalej będzie to po prostu zostanę pracoholiczką... 😒. Także tak. Nie pisałam, bo nie miałam czasu, choć tak bardzo za tym tęskniłam i za Wami. Po wyświetleniach mojego bloga widzę, że wchodziliście non stop  na MKW i czekaliście na post, a ja Was zawiodłam i nie dotrzymałam słowa, że będę tutaj regularnie zamieszczać nowe posty. Przepraszam, ale już nic nie obiecuję, że się poprawię, bo nie chcę Was skłamać. Jedynie mogę Wam powiedzieć, że będę się starać być bardziej systematyczną niż ostatnimi miesiącami. 









Co się działo u mnie przez ostatnie 3 tygodnie? No cóż, nie będę zbyt odkrywcza, ale pracowałam, więc czas głównie upływał mi na pracy, ale i wiele się w między czasie działo o czym muszę Wam opowiedzieć, bo po prostu działy się takie rzeczy, że normalnie mucha nie siada. Ale oczywiście na spokojnie, wszystko opowiem, o wszystkim napiszę, tylko ten jebany czas. Ech... w tym roku cały czas mi go brak. 

Dzisiaj natomiast miałam w końcu dzień wolny, więc odespałam i spałam... 14h. Nie, nie pytajcie jak to możliwe, ale jak się pracuje prawie 2 tygodnie bez przerwy i robi się po 12h to po prostu organizm wysiada i się buntuje. Tyle snu potrzebowałam, więc tyle spałam. Generalnie dzisiaj był totalny chillout dla mnie. Już dawno nie miałam takiego lajtowego dnia.







Oczywiście przez ten czas przygotowywałam się do Świąt Bożego Narodzenia i jak miałam dni wolne to po prostu pracowałam w domu. Na przykład ulepiłam 300 pierogów z kapustą i grzybami. Dwa dni mi na to zeszły, ale wyszły wyborne. Po prostu palce lizać! 😜 Zrobiłam ogromne spożywcze zakupy za miliony monet, kupiłam Mikołaja, bo w moim pokoju stołowym teraz nie może być choinki, ponieważ Dionizy się do niej dobiera. Zrobiłam generalny porządek w moim pokoju, poprałam wszystkie ciuchy, nakupowałam kosmetyków i różnych innych potrzebnych gadżetów. Ale nie nie takich o jakich pomyśleliście w tym momencie 😋😁😈😈😈😈😈😈. Prawie wszystko już jest gotowe na zimowe święta, więc się cieszę i jestem dumna z mojej dobrej organizacji. Zresztą nawet w CV mam wpisane, że moją zaletą jest genialna organizacja. No, ale zodiakalne Panny tak już po prostu mają. 









A jak Wasze przygotowania do świąt? Obchodzicie w tym roku, czy wyjechaliście z kraju na wakacje last minute? Pochwalcie mi się w komentarzach pod tym postem!












Buziaczki moi Kochani! 😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘


piątek, 5 grudnia 2025

Wspomnienia z HALLOWEEN 2025

Jako, że jestem miłośniczką Halloween to nie mogłam odpuścić wybrania się na halloweenową imprezkę do Adriana. On też lubi takie klimaty oraz jego najlepszy przyjaciel i przyjaciółka. Także pojechałam na 19 do Adiego na Piotrkowską gdzie mieszka. Zabrałam ze sobą wódkę Soplicę pigwową (klasyka! - ale nie zawodzi), słodkie rurki z kremem Sakura i jakieś ciasteczka. Byłam na czas, jak to zawsze ja. Punktualności mogliby się uczyć ode mnie nawet Niemcy 😎😈. Musiałam obczaić gdzie jestem i rozejrzeć się po tej kamienicy, aby się nie zgubić. W końcu znalazłam odpowiednią klatkę schodową i schodami powędrowałam na samą górę, bo aż na poddasze. Umęczyłam się, choć bywało gorzej 😅😆.



Pierwszy raz byłam u Adriana w domu, bo wiecie jak to jest gdy ludzie pracują w tym samym miejscu i nie mają kiedy się zobaczyć, bo czasu brak. W końcu udało mi się dotrzeć i z tego się cieszę. Poznałam jego kotkę - Pippa ma na imię. Milutka czarnulka z wielkimi oczami przywitała mnie i przyjemnie się o mnie ocierała i skłaniała do mizianka. Miziałam jak szalona, bo kocham koty. Zresztą, zobaczcie sami!





Kochana koteczka, bardzo ją polubiłam i ona mnie też. Myślę, że nikt jej tak dużo nie głaskał jak właśnie ja. Pippa to bardzo ufna kicia. Szok! ❤ 

Jedzenia jak widać mieliśmy bardzo dużo i bardzo dużo zostało. Adi dał mi pudełeczko żelek na drogę, abym nie zgłodniała - jak stwierdził 😅😆😂. 






Taką miałam stylizację na Halloween. Przebrałam się za Meduzę. Za boginię Meduzę rzecz jasna. Tę wężową opaskę kupiłam na TEMU za jedyne 15 złotych. Byłaby super gdyby tylko nie zsuwała się z głowy. 






A tutaj poznajcie Paulinę - przyjaciółka Adriana. Przebrała się za Diabolinę. Zodiakalny Skorpion! Skorpiona zawsze będzie ciągnęło do zodiakalnej Panny, a Pannę do Skorpiona. Tak to już jest stworzony ten Wszechświat. 




Diabolina, Czarownica - Adi, Meduza i morderca z Krzyku - Maciek - najlepszy przyjaciel Adriana.






Tu z Adrianem i Pauliną. To zdjęcie wyszło nam super. Prawda? 😈😈😈💫 PANNA LEW SKORPION






A tu już zmęczeni po imprezce halloweenowej. Jedno z fajniejszych fotek jakie zrobiliśmy. Tu możecie poznać Maćka. Chłop ma takie oko do zdjęć, że to naprawdę jakieś szaleństwo jest. Byłby genialnym fotografem, serio! 💖💣












Halloween 2025 to było najlepsze Halloween w moim życiu. Fajna impreza, fajni ludzie. Poznałam Paulinę i Maćka oraz Pippę. Poznałam też szwagra Adriana i jego psa Leonidasa. Pojedliśmy, popiliśmy, pograliśmy w planszówki i w kalambury. Było naprawdę fajnie. Cieszę się, że właśnie w taki sposób spędziłam to magiczne święto. Oby więcej takich dobrych Halloween w życiu 💫.






A Wy co robiliście w tegoroczne Halloween? 🎃


Buziaczki moje Diabełki! 💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋












Usłyszałam w pracy, że jestem mega COMFORT PERSON :)

W grudniu czeka mnie barrrrrdzo bardzo dużo pracy, bo po prostu ten miesiąc to taki czas, że temperatura jest gorąca, mimo iż za oknem wręcz przeciwnie. Z drugiej strony trochę się zastanawiam czy faktycznie w grudniu aż tylu będzie klientów w sex shopie. Kto przed świętami myślałby o erotycznych zabawkach a nie o karpiu, lepieniu pierogów i poszukiwaniu prezentów dla dzieci. No cóż... w grudniu jeszcze nie miałam przyjemności pracować w sex shopie, więc się przekonam. Jak wiecie pracę w tym miejscu zaczęłam w lutym, więc jeszcze nie znam specyfiki pracy w grudniu i styczniu. Natomiast po dwóch dniach grudnia kiedy pracowałam mogę stwierdzić, że jakiegoś wielkiego ruchu nie zauważyłam. Zobaczymy jak to będzie wyglądać dalej. 




I tak jak zwykle się rozgadałam, że zapomniałam o dzisiejszym temacie postu 😅😆. Normalnie cała ja! A mianowicie ostatnio usłyszałam od dwóch młodziutkich dziewczyn, które weszły pooglądać sex shop, że jestem mega comfort person. Zrobiło mi się bardzo miło i jedna z tych dziewczyn powiedziała, że dzięki mnie nie boi się już przyjść ponownie, bo czuła się zaopiekowana. Także myślę, że moja praca ma sens, bo dzięki mnie ludzie, którzy są całkiem niedoświadczonymi osobami w takim miejscu mogą poczuć się bezpiecznie, bez skrępowania i naturalnie. Praca w sex shopie to coś zupełnie innego niż taki typowy handel. Tutaj jest kilku-kilkunastu klientów w ciągu dnia, jest wiele śmiechu/żartów, opowiadania sobie historii intymnych i takich super nadzwyczajnych. Każdego dnia poznaję nowych ludzi i takich, którzy zostawiają mi do siebie numery telefonu. Generalnie fajne miejsce dla rozwoju kompetencji osobistych, metod negocjacji i generalnie dla relaksu. Moja praca to tak naprawdę zabawa. Szukałam czegoś co pozwoli mi zapomnieć o problemach, odstresować się i... nie przemęczyć. Jak wiecie mam szereg różnych problemów zdrowotnych i taka praca jak ta pozwala mi normalnie żyć bez jakichkolwiek ograniczeń ze względu na nadciśnienie, problemy hormonalne i te okropne bóle głowy, które nie pozwalały mi funkcjonować. Praca w sex shopie to naprawdę temat rzeka i na pewno jeszcze wiele postów na ten temat się pojawi.








Tutaj mam na sobie biżuterię na ciało marki Cottelli. Tak właściwie jest to łańcuszek na talię, ale ja zrobiłam sobie z tego zmysłowy naszyjnik. Jest to coś przepięknego i w świetle dziennym bardzo błyszczącego. Natomiast polecałabym nosić to na talii do bardzo obcisłej czarnej sukienki, ponieważ jako naszyjnik noszony na gołe ciało może zostawiać szare ślady na nim i zmieniać kolor ze złotego na srebrny. Niestety pod wpływem ciepła coś takiego dzieje się bardzo często z biżuterią z metalu. Cena regularna tego łańcuszka na brzuch to 129,90 zł. Ja dorwałam go w promocji -60%, więc zapłaciłam niewiele za tak błyszczący efekt. A Wam jak się podoba? 😀😁😃




Dzisiaj mam dzień wolny od pracy w sex shopie, więc postanowiłam się relaksować, odpoczywać i zapomnieć o całym świecie. Teraz przygotuję sobie obiad, a potem pooglądam stare odcinki Klanu. Normalnie uzależniłam się od oglądania starego Klanu przez TikToka. To naprawdę jest tak relaksujące, że to ludzie z Klanu są dla mnie takim właśnie komfortowymi osobami, które pozwalają mi na całkowity relaks i zapomnienie od wszelakich problemów dnia codziennego.












Tymczasem. 


wtorek, 2 grudnia 2025

Łódź wymiera, podzielimy los Detroit

DETROIT to dawna stolica przemysłu samochodowego w USA, która z powodu upadku tegoż przemysłu i wszechobecnej biedy drastycznie wyludnia się od lat 60-tych. 

Łódź z powodu stale zmniejszającej się liczby ludności od lat nazywana jest "polskim Detroit". W ciągu 20 ostatnich lat populacja mojego miasta zmniejszyła się o ponad 120 tysięcy mieszkańców. Jest to ogromny spadek ludności, który dalej sukcesywnie będzie się pogłębiał. Ze wszystkich miast Polski to właśnie Łódź odnotowuje większy wskaźnik zgonów niż urodzeń. I pewnie teraz zastanawiacie się dlaczego tak właśnie jest. Otóż... Łódź to miasto w centralnej Polsce, które nie przyciąga młodych ludzi, ponieważ może odstraszać swoją architekturą i przede wszystkim możliwościami w znalezieniu dobrej pracy. Łódź jest szara, ponura, może przytłaczać jeżeli nie lubi się mrocznych klimatów. Wiele kamienic jest odrestaurowanych, ale i wiele potrzebuje odbudowy i rewitalizacji. W moim mieście możecie znaleźć wiele pustostanów, które są opuszczone lub zamieszkałe przez ludzi w kryzysie bezdomności. Stąd właśnie Łódź porównywana jest do amerykańskiego Detroit. Jest bardzo podobna! 

Niegdyś Detroit było pełne fabryk, dziś straciło na wartości. Niestety podobny los czeka najprawdopodobniej Łódź, ponieważ wiele fabryk zostało zamkniętych, miasto się wyludnia i czuć w powietrzu energię upadku i pewnego krachu. Czy miasto się z tego podniesie? Szczerze? Nie sądzę.









W związku z niskim przyrostem naturalnym, migracją młodych ludzi do innych miast i wyjazdami za granice Polski oraz z ciągle starzejącym się społeczeństwem Łodzi (moje miasto ma jedną z najstarszych struktur demograficznych w kraju) nie widzę przyszłości dla tego miasta. Oczywiście warto wspomnieć o tym, że Łódź stara się inwestować fundusze w wydarzenia kulturowe, nowoczesne technologie i coś odbudowywać, ale... to tylko wierzchołek góry lodowej. Jako łodzianka patrzę na te quasi pozytywne zmiany z pewnym sceptycyzmem, ponieważ w moim mieście po prostu dzieje się źle i myślę, że kilka zmian nie sprawi, że Łódź nagle zacznie się odbudowywać i doganiać Warszawę, Wrocław, czy też Poznań. Łódź upada, wymiera i zapewne za 15-30 lat podzielimy los Detroit. Dla mnie to prawie, że pewne. 

A jak Wy myślicie? Wiem, że czytają mnie zarówno łodzianie jak i inni mieszkańcy mojego kraju, więc chętnie zapraszam Was do dyskusji w komentarzach pod dzisiejszym postem. 






Pewnie jesteście ciekawi czy martwi mnie to, że Łódź wymiera. Otóż... kto mnie zna dobrze ten wie co na ten temat myślę, a ci z Was, którzy nie wiedzą to... dowiedzą się w odpowiednim czasie 😁😂😅😆😈. Oczekujcie na następne posty na Myślach Kobiety Wyzwolonej!












Tymczasem. 


poniedziałek, 1 grudnia 2025

Świąteczny miesiąc czas zacząć, czyli... GRUDNIU WITAM CIĘ SERDECZNIE! :D

Dobry wieczór Kochani po dość długiej nieobecności 👋😀😁😘😘😘. Nie ma dla mnie żadnego usprawiedliwienia, że aż tak zaniedbałam Myśli Kobiety Wyzwolonej. Niemniej dzisiaj wracam do Was ze zdwojoną, a i nawet z potrojoną siłą, zapałem i wigorem (nie wiem gdzie ten wigor, no ale powiedzmy, że jest 😅😆😂). Tęskniłam za Wami bardzo; tak jak i za pisaniem. Bardzo już tego potrzebowałam i... OTO JESTEM! Wiem, że się cieszycie i już przebieracie nóżkami za czytaniem nowych, świeżutkich postów na MKW. Wierzę, że zaspokoję Waszą ciekawość i chęć na coś nowego. Zapraszam do grudniowych postów, których będzie bardzo dużo (oby nie było jak ostatnio tyle co kot napłakał 😆😆😆). Zapraszam serdecznie! 😀😀😀







Ostatnimi czasy coś wzięło mnie na noszenie bieli i czuję się w takim wydaniu po prostu pięknie, kobieco i bardzo elegancko. Jest to dosyć wymagający outfit, ponieważ po jednym dniu pracy muszę już go prać, ponieważ po 12h bywa różnie. Białe buty też w zastraszającym tempie się brudzą, więc nie jest łatwo być całą w bieli, ale poczucie czystości i takiej niewymuszonej elegancji jest dla mnie ważniejsze. To aktualnie mój ulubiony strój to pracy, w której najczęściej patrzą mi na cycki. Jak Wam się podoba takie wydanie Aleksandry? 👻👻👻👼👼👼😊😋









Przez ten czas kiedy mnie nie było bardzo wiele się działo różnych rzeczy, aż nie wiem od czego mam zacząć. Wiem, że wielu kociarzy mnie czyta, więc powiem Wam, że Dionizy miał zapalenie trzustki i dostał wiele zastrzyków przeciwzapalnych i antybiotyków. Biedny jest ten mój koteczek, ponieważ wszystkie jego problemy zdrowotne biorą swój początek w jamie brzusznej. Dyziu to delikatny kotek i naprawdę potrzebuje wiele uwagi i przestrzegania żywienia. Jest też drogi w utrzymaniu, ale to nasza rodzina, więc zrobiłabym wszystko dla tego kota. Wszystko bym oddała, sprzedała, aby tylko żył. Bo miłość nie ma ceny! 💖


Co do mojej pracy w sex shopie to cały czas sobie pracuję i pracuję. Nie przyjęłam propozycji awansu i nie zostałam agentem sex shopu i... zrobiłam coś najlepszego dla siebie. To była najbardziej odpowiednia decyzja i nie żałuję. Coś nade mną czuwa, mam nad sobą dobrą gwiazdę - w co wierzę od zawsze 💫⭐🌟.


Poznałam Weronikę, która jest bardzo ciepłą osóbką, która ma zaledwie 23 lata, a w ogóle nie ma między nami "przepaści". Fajnie mi się z nią rozmawia i jest tak pozytywna, że jestem niesamowicie pozytywnie tym zaskoczona. Dzięki God! 💫 






I cóż jeszcze mogę dodać na koniec dzisiejszego postu? Chyba tylko tyle, że jest dobrze i niech tak już zostanie. 












Tymczasem. 


wtorek, 18 listopada 2025

Sierpień & Wrzesień 2025 oczami MotorOLI, czyli... WieśMac, nowy kotek, KUPIŁAM LWA, knajpka z rodzicielką, zadbanie o zdrowie i praca z Jerzym Bralczykiem (37 zdjęć!!!)

Dobry wieczór Kochani! 👋👀😘😘😘 W końcu przychodzę do Was z postem zdjęciowym z sierpnia i września tego roku. Doczekaliście się! 😈😆😅 Poza tym... kto czeka na coś dobrego, nigdy nie czeka za długo. Także w końcu przygotowałam post zbiorczy z sierpnia i września tegoż roku. Były to dwa dobre, ale i trudne miesiące. Niemniej... dużo się o sobie dowiedziałam i o swoich emocjach. A przede wszystkim udowodniłam sobie, że nie ma dla mnie takiej tragedii, której bym nie przeżyła i nie wyszła z niej silniejsza. 



Zapraszam do dzisiejszej lektury! 😇😇😇😘😘😘😊😊😊







Teatr Wielki w Łodzi 




Jak Teatr Wielki to i WIELKA WAGINA. Jeżeli nie znacie Łodzi, ale chcecie się z kimś umówić w miejscu, które każdy zna to polecam zawsze mówić, że spotkacie się pod wielką waginą. Każdy znajdzie i będzie bezproblemowo. A i dobrą fotką można sobie strzelić 😎. 




Czy jest coś słodszego niż Dionizy? To pytanie retoryczne, oczywiście że nie ma 😅!




Kupiłam sobie taką niebieską bluzkę, która jest zajebista, bo ciało w niej oddycha i nie gniecie się w ogóle. Można w niej nawet spać i wszystko będzie jak należy 😅😅😅😆😆😆😂😂😂.




A tu z Adamem w aucie na pysznym WieśMaku. Kto jest fanem WieśMaka z Maka ręka do góry! 😎





Suplementuję witaminę D w dawce 5 tysięcy jednostek dziennie. To sporo, ale mam znaczny niedobór tej witaminy. Biorę ją na olej lniany, który jest najzdrowszym olejem jaki istnieje.




Potłukłam w pracy mój ulubiony kubek, za który zapłaciłam 50 złotych. No cóż... długo się nim nie nacieszyłam.




A tutaj poznajcie młodziaka-kociaka, który miał bardzo trudne życie już od malutkiego.




To bracia, którzy zostali wyrzuceni do lasu i pozostawieni na pewną śmierć.




A tu wielka miska z gorącą wodą, do której dosypałam różowej soli himalajskiej i wrzuciłam plastry cytryny. I w takiej właśnie wodzie od czasu do czasu moczę swoje stopy, aby były piękne, zdrowe i miękkie.




A tu złoty lew, którego kupiłam dla Adriana na 30 urodziny. Był zachwycony i jego rodzina również. Jako zodiakalny Lew był naprawdę uszczęśliwiony z mojego prezentu.




A tu siedziałam na dworcu, aby noga mi odpoczęła, którą mam troszkę uszkodzoną. Tak, tak... wiem wiem powinnam iść do lekarza, ale... nie mam czasu.




A tu z moją rodzicielką w knajpce. Mama ma tradycyjnie herbatę czarną z cukrem i cytryną, a ja jakiegoś drinka bezalkoholowego.




I tu już wjechało nasze jedzonko. Mama miała frytki belgijskie i pieczonego sandacza oraz wachlarz surówek, a ja miałam frytki z batatów i pieczonego halibuta. Cudowne jedzonko jest zawsze w Panu Pstrągu.




Właśnie ten piękny kubek mi się potłukł. Cudny był, taki jesienny vibe dawał.




Moja szefowa była na urlopie na Zakynthos i przywiozła mi baklawę oraz magnesik. To bardzo miłe z jej strony, że o mnie pamiętała. Dziękuję Kasiu! 💙😘😘😘




Wieki już nie jadłam Wuzetki, aż w końcu smaka narobił mi Adrian i mama mi kupiła i przyniosła do pracy. Mniam! Niebo w gębie 💖.




Kocham mojego kota, to mój najlepszy przyjaciel 💕.




Adrian pożyczył mi tę książkę do przeczytania i muszę powiedzieć, że to bardzo lekka i przyjemna lektura o sytuacjach, które miały miejsce w hotelu za zamkniętymi drzwiami różnych pokoików. 




Dionizy uwielbia te "rosołki".




Zjadłam w tym roku jagodziankę, ale nie jestem jej fanką. Jagodzianki i bułki słodkie mogłyby dla mnie nie istnieć.




Nowe pazy to i nowa fotka musi być. A jak! 😎




A tu czekam sobie na wizytę u mojej pani doktor od ząbków. Doktor Anna naprawiła mi jedną dziurkę - jakkolwiek to zabrzmiało i mam wszystkie zdrowe ząbki. Nawet dużo nie zapłaciłam, a mam pewność, że będę miała jak najlepiej zrobionego zęba. Pozdrowienia! 💙💙💙




Ta bluzka cały czas zbiera największą ilość komplementów. Moje cycki też ją lubią hahahahahhahaha.




Najgorsze lody jakie jadłam, ble ble ble. Jestem ogromnie zawiedziona, ponieważ żelki od Haribo uwielbiam.




Plac Reymonta jest piękny wieczorową porą. 




Tu z Adamem sobie jedziemy w siną dal 💙💙💙. Od 10 lat niezmiennie! 💙




W sierpniu byłam także na morfologii i nawet spoko. Nie bolało 😅. Cudowna młodziutka pielęgniarka powiedziała mi, że mam żyły i spokojnie można mi normalnie pobierać, nie trzeba z nadgarstków. 




A co to jest to chuj wie!




A to moje małe zakupy w Pepco: kubek dyniowy i światełka jesienne.




Książka Jerzego Bralczyka pocieszała mnie w chwilach kiedy w pracy miałam za wiele wolnego czasu.




Mam nawet dedykację w książce od pana profesora Jerzego Bralczyka. Taki zaszczyt!




Czytamy, czytamy, a nie gadamy.




Dionizy przed wizytą u weterynarza. Dowiedzieliśmy się, że Dionizy jest alergikiem na białko kurczaka.




Dionizy poznał nowego cętkowanego kolegę, który był bardzo skory do zabawy.




Czekamy cierpliwie na pana doktora.




A tu przejażdżka z Adamem gdzieś dalej...












Sierpień i Wrzesień 2025 to dwa ciekawe i na pewno nienudne miesiące tego roku. Działo się sporo, a co najważniejsze nie było upalnie. Bardzo liczyłam na to, aby lato było chłodne, bo w mojej pracy jest gorąco. No i cóż... prośby zostały wysłuchane, bo jak prosimy po cichu o coś i liczymy, że tak się stanie to zawsze dostaniemy to co chcemy. Dlatego ja całe życie staram się być dobrym człowiekiem i robić bardzo dużo dobrego. I tego się do końca życia będę trzymać!






Dzisiejszy post pisało mi się wyjątkowo dobrze i mam nadzieję, że też wyjątkowo dobrze będzie się Wam go czytało. 


Przyjemnej lektury i miłego wieczoru dla Was moi Kochani! 😘😘😘




Buziaczki 😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘