Mój dziadek zawsze mi powtarzał, że praca jest dobra na wszystko. Zawsze polecał pracę na smutki, na zdołowanie, na strapioną duszę, na nudę, na potrzebę zwiększenia pieniędzy, generalnie... na wszystko. Mój dziadek pracował w ponad 16 różnych miejscach, aż w końcu znalazł swoją drogę życia jaką było zostanie kierowcą międzynarodowym (głównie w obszarze Bliskiego Wschodu). Może i ja kiedyś odnajdę siebie. Tak w pełni.
czwartek, 23 kwietnia 2026
Praca jest dobra na wszystko
poniedziałek, 13 kwietnia 2026
Czeka mnie dłuuuuuuugi i pracowity dzień...
Dobry wieczór ✋
Zamiast bazgrolić na kartkach Myśli Kobiety Wyzwolonej powinnam być już wannie, a tak właściwie to powinnam już spać. Dzisiaj czeka mnie naprawdę długi i pracowity dzień, mimo że mam dwa dni wolnego od pracy w sex shopie. Niemniej mam swoje sprawy, które dzisiaj muszę ogarnąć, a raczej które warto by załatwić dzisiaj, a nie zostawiać na jutro. Moja prokrastynacja nie lubi tego 😅😆.
niedziela, 12 kwietnia 2026
Myślałam, że wyczerpałam już limit łez...
Jest niedziela, mocne popołudnie, walczę z jelitówką (tak właściwie to nie, bo wolę uciekać) i rozmyślam nad tym jak to bardzo nie można ufać ludziom i liczyć na kogokolwiek. Człowiek w życiu skazany jest tylko sam na siebie, rodzi się sam, żyje sam i sam też umiera.
środa, 8 kwietnia 2026
Co to był za ciężki dzień... :/
Cześć Wam! ✋
Dzisiaj miałam tak ciężki i pracowity dzień, że jest to naprawdę niewyobrażalne. Niby w pracy nie byłam, ale miałam dzisiaj tyle na głowie spraw do ogarnięcia, że jak wróciłam do domu to padłam na łóżko w pokoju stołowym i ucięłam sobie dwugodzinną drzemkę, bo nie miałam siły na nic. Jestem zmęczona, przybita, zestresowana, przebodźcowana i mam ochotę leżeć i zasnąć na ten cały rok. Nie chce już mi się nic po tym dniu. Niby kilka rzeczy jest na plus, ale nie wszystko i to mnie martwi, a raczej stresuje. Płakać mi się już chce, bo nie mam siły, a ludzie najbliżsi mają do mnie pretensje, że zachowuję się jak rozkapryszone dziecko. A jak mam się kurwa zachowywać skoro życie mnie tak strasznie przytłoczyło? Od ponad roku funkcjonuję w przewlekłym stresie, który wypieram, ale on we mnie jest i wiem, że jak się wszystko dobrze zakończy to mogę się poważnie psychicznie rozchorować, bo w końcu nie dam rady z tymi wszystkimi problemami, które na mnie spadły. Aktualnie nie czuję, że mam w kimkolwiek jakiekolwiek wsparcie. Czuję się samotna i sama, mimo że otacza mnie naprawdę wiele osób. Czuję się niezrozumiała i niepotrzebna.
Nie mam siły i mam do tego prawo, choć wiele osób nie pozwala mi czuć tego co czuję.
A czuję się smutna i chciałabym usłyszeć nawet kłamstwo, że po prostu będzie dobrze,
Tymczasem.
poniedziałek, 6 kwietnia 2026
Modelki w Dubaju! Fun Fact: Poznałam dziewczynę z Dubaju
Jakiś czas temat świat był bardzo poruszony tragedią Ukrainki pracującej na OnlyFans. Mam oczywiście na myśli Marię Kowalczuk, która została zmasakrowana w Dubaju.
Maria to dziewczyna, która sprzedawała w Internecie swoje zdjęcia, filmiki i oczywiście czas. Nazywana jest modelką, ale... czym tak naprawdę jest modeling? Czym dla nas ludzi był, jest i stał się świat modelek? No właśnie... O co tak naprawdę chodzi z modelkami, z modelkami w Dubaju? Tak naprawdę często miano modelki jest tylko przykrywką i nie ma nic wspólnego z prawdziwym modelingiem. Wiele dziewczyn samemu płaci za różne sesje zdjęciowe, następnie dodaje fotki na Instagrama, aby dalej podtrzymywać historyjkę o interesującej pracy w branży mody. Takich kobiet jest po prostu mnóstwo, nie powiem, że tysiące, ale setki dziewczyn, które oglądacie na Insta i zachwycacie się ich życiem po prostu sprzedają siebie za grube hajsy, aby chwalić się cudownych życiem w social mediach. Znam kilka dziewczyn z branży porno, które zajmują się seks biznesem, a na Instagramie pokazują jak zwiedzają 50 kraj w ciągu dwóch lat pracując w branży kosmetologicznej czy też w transporcie. Dlatego przestrzegam wiele młodych dziewczyn podziwiających i z uporem maniaka walczących o najlepsze kosmetyki, luksusowe ciuchy, ponieważ... często te ekskluzywne przedmioty są po prostu wynikiem dawania dupy Arabom i sprzedawania siebie w każdy weekend w innym hotelu cudownie prosperującym. Niestety, ale dupa zawsze najlepiej się sprzedawała i będzie się sprzedawać. Życie, dosyć brutalne, ale prawdziwe.
Jak to się stało, że wiele młodych dziewczyn zostało dubajkami (czyt. dziewczynami z Dubaju)?
W dobie Internetu, mediów społecznościowych i różnych innych portali bardzo łatwo jest dostać propozycję takiej pracy. Jeżeli kiedykolwiek dostanie wiadomość na Instagramie, że zapraszają Was na casting, bo jesteście piękne i młode, a w dopisku będzie określenie IMAGE JOB, to powiem tylko jedno - spierdalajcie. Takie określenie to po prostu propozycja wyjazdu na jacht, wakacje, do hotelu, aby świadczyć usługi seksualne bogatym panom. No chyba, że marzycie o takiej robocie to róbta co chceta. Każdy ma prawo decydować o swoim życiu i jeżeli ktoś marzy o pracy w seks branży to wiadomo, jego wybór. Niemniej uważam, że praca "modelek" w Dubaju jest barrrrrdzo niebezpieczna, nieprzewidywalna i może skończyć się naprawdę tragicznie co pokazała już światu sytuacja Marysi z Ukrainy.
Na koniec oczywiście pozostał jeden smaczek, o którym wspomniałam w tytule dzisiejszego postu.
Jak to się stało, że poznałam dziewczynę z Dubaju. No cóż... wiecie, że jestem miłośniczką futer i różnych futrzanych dodatków. Szukałam jakiegoś pięknego futra na zamówienie w kolorze burgundu. Znalazłam na Insta jeden interesujący mnie profil, ale niestety z futrami naturalnymi. I to w dodatku za 6 tysięcy złotych. Ani nie odpowiada mi cena, ani to, że futro jest naturalne. Zaczęłam oglądać filmiki tej dziewczyny, przeglądać te futra i różne komentarze. Nawet napisałam do niej pytanie czy tworzy także imitacje futer naturalnych z materiałów syntetycznych. Napisała, że specjalizuje się w futrach naturalnych. Później już jej nie odpisywałam, bo była nastawiona tylko na szybką i drogą sprzedaż. Zresztą, ja nie kupiłabym futra naturalnego. Generalnie nie kupiłabym futra za kilka tysięcy złotych!!!
Googlałam dalej, czytałam dalej, aż w końcu znalazłam informację, że ta pancia to najprawdopodobniej dziewczyna z Dubaju (czyt. dubajka). Pod swoimi postami dostawała wielokrotnie komentarze w stylu: "dubajka", "DUPAjka", "obciągaRa z Dubaju". No cóż... nigdy nie wiadomo, może jest może nie jest. Dla mnie nieistotne, ponieważ to jej moralność, a nie moja. Każdy może robić co chce o ile nie krzywdzi tym innych. Szkoda jedynie tych szynszyli, lisów polarnych i innych zwierzaczków. Mam nadzieję, że ten proceder kiedyś upadnie.
I teraz mam Kochani do Was pytanie otwarte.
Co sądzicie o dziewczynach ("modelkach") z Dubaju, jak podchodzicie do tego tematu?
Czy chcielibyście, abym napisała także o tej Ukraince, która została zmasakrowana po jednej z dubajskich imprez u szejków?
Jak w ogóle postrzeganie pracę w seks biznesie?
Czekam na komentarze pod tym postem!
Buziaczki 💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋
Muszę przemyśleć co dalej...
W Wielki Piątek spotkała mnie taka "rewelacja", że musiałam usiąść, aby się nie przewrócić.
Na nudę w życiu nigdy nie mogłam narzekać, ale ten rok ma szansę prześcignąć wszystkie moje poprzednie lata i zawalczyć o odznakę NAJBARDZIEJ ZASKAKUJĄCEGO ROKU ŻYCIA. Naprawdę 2026 ma na to szansę.
czwartek, 26 marca 2026
Styczeń & Luty 2026 oczami MotorOLI, czyli... mnóstwo zwierzaków, nowy Czaromarownik, ELLE, niebieska mascara, nowe majteczki i krople orgazmiczne na łechtaczkę (20 zdjęć!)
Dzień dobry moi Kochani! 👋😘😘😘 Dzisiaj przychodzę do Was z postem zbiorczym z stycznia i lutego 2026. Wiem, że to Wasza ulubiona seria na blogu, więc oto jestem 👼👼👼.
Aby nie przedłużać, zaczynajmy! 😎😍😘😘😘😃😃😃💪💫
środa, 25 marca 2026
To moi ludzie! :D #zerodram
Powiem Wam, że to niebywały komfort kiedy w końcu po latach ma się w swoim najbliższym otoczeniu ludzi, którzy nie wpływają na was negatywnie, możecie być sobą i jeszcze nie ma żadnych dram. ZERO DRAM! Dacie wiarę?! 😀😀😀💖
Adi to osoba kompletnie bezproblemowa, życie dla niego jest piękne, ma w sobie życie i radość mimo tego co życie stawia na jego drodze. Życie - to słowo idealnie pasuje do Adriana. Poznaliśmy się w sex shopie, także praca postawiła mi na drodze bezproblemowego kumpla, który jest zodiakalnym Lwem. I to jeszcze nie z byle jakiej daty!
Werka, ach Werka! Chyba tak miłej i nietuzinkowej osoby nigdy nie znałam. I to jeszcze tak tańczącej osoby 😀😀😀. Nikt jeszcze nie dał mi pokazu tańca, a tu proszę... 💖. Życie mnie naprawdę zaskakuje, zaskakuje. Ale to dobrze, bo nie ma nudy. Zresztą, ja w życiu nigdy na nudę nie mogłam narzekać. Teraz po prostu jest pozytywnie, zabawnie i bez spiny.
Zaprzyjaźniłam się z pytonem królewskim :D
Pewnej cudownej soboty zostałam zaproszona przez Weronikę do niej do domu. I... trafiłam do raju. Dosłownie trafiłam do RAAAAJUUUUUUU! 😃😃😃💚💚💚💘💘💘
piątek, 20 marca 2026
Walczę z ciężką grypą...
Pewnie zastanawiacie się dlaczego znowu milczę. Otóż dlatego, że walczę z ciężką grypą i nie mam kompletnie na nic siły. Niemniej postanowiłam napisać krótki i przede wszystkim szybki (nie mam siły) post, aby nie zostawiać Was bez żadnej informacji.
Także... w sobotę po południu w pracy poczułam się dziwnie zmęczona, więc poszłam sobie usiąść na zaplecze. Czułam się zmęczona w sposób w jaki objawia się wyczerpanie po dwóch zarwanych nockach z rzędu. Jak wróciłam do domu nie miałam ochoty na kolację i poszłam po prostu spać. Obudziłam się po 1 w nocy z gorączką, dreszczami i fatalnym samopoczuciem. Nie wiem jak Wy, ale ja przy wysokiej gorączce po prostu płaczę jak gorączkujące dzieci. Miałam wtedy 38,5 stopni gorączki. Całą niedzielę przeleżałam, przespałam i nie ruszyłam nawet ręką. Nie pamiętam kiedy aż tak źle się czułam. W poniedziałek już było tylko gorzej, bo miałam ponad 39 stopni gorączki, więc zrobiło się niebezpiecznie. Przyjechało do mnie pogotowie i stwierdziło bardzo ciężką grypę. Dostałam zastrzyk przeciwgorączkowy w pośladek i zalecenie, aby nie wychodzić z domu (ciekawe jak miałabym się ruszyć skoro nawet nie mam siły wstać i umyć kubka po herbacie) i bardzo dużo odpoczywać. Tak jak zalecili, tak też zrobiłam. Od 5 dni nie robię kompletnie nic oprócz leżenia, spania, picia ciepłego, spożywania syropu i leku przeciwwirusowego. Gorączka już całkiem ładnie mi spada, ale mam okrutny kaszel, nie mam głosu i mam silne osłabienie. Robiąc sobie kolację i herbatę oblał mnie na nowo zimny pot. Powiem Wam, że serio, ale nie pamiętam kiedy byłam aż tak chora jak teraz. W tym tygodniu miałam pracować tylko 2 dni, więc za wiele zmian w sex shopie nie straciłam, ale wiadomo, że szkoda, bo pieniążki uleciały. Niemniej, gdybym poszła do pracy w środę i w czwartek to myślę, że to by się bardzo źle skończyło, bo mogłabym zemdleć. Myślę, że to raczej pewne. Lekarze chcieli mi dać zwolnienie na 3 tygodnie, ale nie wiem jak w mojej pracy mogłabym być tyle na zwolnieniu. To się po prostu z moją robotą nie łączy. Ech... nie powinno tak być, że pracownik stresuje się tym, że się rozchorował. Wierzcie mi, że wolałabym zapieprzać w mojej pracy 6 dni przez cały tydzień niż czuć się tak jak się teraz czuję. MASAKRA.
No dobra, to chyba tyle w tym poście. Jestem chora i dlatego nie piszę, bo nie mam siły, ale już dłużej nie mogłam Was trzymać bez żadnych wpisów, więc mam nadzieję, że doceniacie.
Trzymajcie się ciepło i nie chorujcie!
Buziaczki ;* ;* ;*
środa, 11 marca 2026
Jestem po prostu NIEREFORMOWALNA
Dzień dobry! 👋
Nie wiem co ja już mam powiedzieć na swoje wytłumaczenie, więc powiem jak zawsze i wszędzie po prostu prawdę - JESTEM NIEREFORMOWALNA. Mówiłam, pisałam, obiecywałam, że zacznę częściej pisać, ale wyszło, a raczej wychodzi jak wychodzi. Czyli nijak wychodzi. Moi stali Czytelnicy wiedzą, że kiedyś miałam tego czasu od groma i żyłam sobie zajebistym życiem, ale w tej chwili, a tak właściwie już od ponad roku mam tego czasu ograniczoną ilość. Niestety, czasem i takie czasy nadchodzą. Niemniej zawsze jak zasiadam do pisania to robi mi się po prostu lepiej na duszy, ponieważ wtedy właśnie robię to co kocham. Ja po prostu muszę pisać, bo to pozwala mi oddychać, żyć, rozmyślać, analizować i po prostu jest to wtedy czas dla mnie. Inni jak mają problem zaglądają do kieliszka, płaczą, ćpają, napierdalają przez telefon godzinami nie dając żyć innym, a ja... a ja wtedy klikam w klawiaturę i wyrzucam to co powinno zostać wyrzucone z serca, duszy i umysłu. Taki swoisty rodzaj katharsis.
Dzisiaj mam wolny dzień, więc żyję wolno, ale przyjemnie 😅😅😅. Byłam taka zmęczona, że zasnęłam po północy na kanapie w pokoju stołowym i obudziłam się o 5 nad ranem. I... nie mogłam już usnąć ponownie. Też tak czasem macie? Podzielcie się swoimi opiniami w komentarzach pod tym postem.
niedziela, 1 marca 2026
WIOSNA idzie! :D
Co by nie mówić o wczorajszym dniu to dzisiaj trzeba przyznać, że jest po prostu pięknie 😃. Nie da się ukryć, że widać iż już WIOSNA IDZIE. Nie wychodziłam dzisiaj nigdzie, ale patrząc przez okno widać i generalnie czuć w powietrzu, że jeszcze trochę, jeszcze chwilę i zacznie się piękna wiosna. Wy też czujecie jej zapach? 😀🌞🌄
On był Arab, ona blond...
Chciałoby się powiedzieć: "kuuurwaaa, ja pieeeerrrrdoleeee".
Wczorajszy dzień mnie strasznie dobił, ponieważ na koniec dnia miałam okropnych klientów. Takich klientów, przy których ma się ochotę płakać z bezsilności i wykrzyczeć, aby spierdalali jak najdalej przez obelgi jakimi mnie obrzucili. Na szczęście w sex shopie był także mój zaprzyjaźniony klient policjant oraz inny miły klient. A było to tak.
Koło 20:50 rozmawiałam sobie miło z Dawidem (klient policjant). Sprzedałam mu piękny choker z diamencikami i była naprawdę fajna atmosfera. Zresztą jak zawsze gdy przyjeżdża do mnie na zakupy. Po pewnym czasie do sex shopu przyszła sobie taka parka. Doszli do lady, wyciągnęli jakąś podejrzaną fiolkę, w której był płyn i jakieś okruszki. Niby miała być to fiolka z perfumami, ale wyglądało to bardzo podejrzanie. Po chwili klient otworzył i chciał, abym się tym sztachnęła - tak powiedział. Zbliżał sobie fiolkę do nosa i mocno się zaciągał. Wyglądało to komicznie i przerażająco. Powiedziałam mu, że ja nie mam obowiązku się zaciągać czymkolwiek od klientów. Wtedy wpadł w szał i zaczął mnie wyzywać od idiotek i kurew. Gadał jeszcze obrzydliwe rzeczy pod nosem i ta jego blond dziewczyna powiedziała mu po cichu, aby się uspokoił, ale nie chciał słuchać. Następnie poszedł do pompek powiększających penisa i denerwował się, że z każdego modelu jest tylko jedna sztuka. W końcu ten okropny klient tak się wkurwił, że zaczął obrażać klienta (policjanta). Mówił tak: "co to jest, to ochrona czy co to, niech spierdala", "słyszysz typie, spierrrdalaj!". W pewnym momencie zrobił ruch jakby chciał rzucić we mnie tą pompką powiększającą penisa. Niemniej zachowałam spokój, bo podejrzewam, że ten klient (z jakiegoś arabskiego kraju) był naćpany. A jeszcze bardziej przerażające jest to, że Polka pozwoliła się związać z takim typem, który ani urodą nie grzeszył, ani intelektem, ani tym bardziej kulturą osobistą. Przykro mi, że trafiłam na takiego klienta, który po prostu popsuł mi cały dzień, który nie był złym dniem.
On był Arab, ona blond...
Niestety tacy klienci też istnieją i chodzą po naszym pięknym świecie. Mimo iż w sex shopie rzadko miewam takie nieprzyjemne sytuacje to niestety czasem się zdarzają. W handlu nie można powiedzieć klientowi, że jest parszywym skurwysynem. Trzeba zachować spokój. Tak też zrobiłam. Gotowały mi się nerwy wewnątrz mnie, aż w pewnym momencie myślałam, że na środku sex shopu ze złości i przykrości zwymiotuję, ale nad tym wszystkim czuwał Dawid, któremu jestem po prostu bardzo wdzięczna. Zresztą podziękowałam mu, że został póki ten ciapaty nie wyszedł.
I wiecie co jeszcze mnie boli? To, że całe życie wspierałam ludzi, wspierałam mniejszości, a nakrzyczał na mnie i zwyzywał mnie okrutnie Arab. Arab w Polsce zwyzywał Polkę... to jest jakiś nonsens. Każdy kto przyjeżdża do innego kraju powinien, ba! ma obowiązek szanować ten kraj i ludzi, którzy w nim mieszkają. Niestety niektórzy się panoszą, okrutnie panoszą. W takich momentach rozumiem podejście Konfederacji i to jak Kaczyński bronił Polski przed właśnie takimi ludźmi, którzy przyjeżdżają i niszczą nasz kraj i kulturę.
No cóż... na pewne rzeczy nie mamy wpływu, świat się nie zmieni i ludzi, ale zawsze opłaca się próbować. Już dawno nikt mnie tak nie wytrącił z równowagi. Mam mnóstwo problemów w życiu i ostatnimi czasy smutków, a tu jeszcze coś takiego. Czasem odechciewa się żyć...
Tymczasem.
czwartek, 26 lutego 2026
Insomnia level hard...
Jest już po 3 w nocy (dla niektórych to już nad ranem), a ja nadal nie śpię. Przez ostatni rok rzadko byłam na nogach o tej porze, bo wiadomo... obowiązki, praca wymagająca spania i inne takie. Generalnie może z kilka razy robiłam coś o tej godzinie. Niemniej i tak chodzę późno spać, bo około 2 w nocy, a wstaję do pracy o 8. Pamiętam jak kiedyś musiałam się nasłuchać, że jak miesiąc będę funkcjonować inaczej i rano wstawać to się polubię z porannym wstawaniem. Serio? Do dzisiaj mi się to nie zmieniło. Ja znam siebie i nigdy rannym ptaszkiem nie będę, bo to nie jest zgodne z moim naturalnym zegarem biologicznym, który jest ustawiony na tryb SOWA. Tak już niektórzy mają i koniec. Na pewno rzeczy wpływu nie mamy. I choćbym spała po 10h to i tak o 8 rano jestem nieprzytomna, bo to nie jest moje normalne środowisko 😅😆.
Dzisiaj (tak właściwie to wczoraj, ale dzisiaj też) miałam dzień wolny, więc mogłam sobie zrobić jak dawniej drzemkę popołudniową. I... zrobiłam 😅😆😆😆. Drzemka trwała jedyne 4h 😂😂😂. Noooo coooo?! Potrzebowałam tego 😁😂😅😆😆😆. Także już możecie się domyślić dlaczego powstała mi insomnia level hard. Po prostu jestem wyspana, więc teraz sen nie przychodzi. Także, aby nie marnować tego, że nie śpię postanowiłam wgrać na mój dysk przenośny foldery ze zdjęciami, które nie są mi potrzebne w moim laptopie. Zeszły mi na to jakieś 2 godziny, więc git. Pooglądałam sobie te zdjęcia w tych folderach. Hmmm... trochę tak jakby mnie nostalgia złapała, bo przeglądałam fotki mojej rodziny, moich byłych dwóch przyjaciółek i dawnego znajomego Jacka (tylko znajomego, aby nie było!!!). I wiecie co? Tak po prostu bywa, że coś się kończy, aby coś mogło trwać, albo rozpocząć się na nowo. Uważam też, że nie warto wchodzić drugi raz do tej samej wody. My się zmieniamy, inni się zmieniają i to jest po prostu normalny proces w życiu. A poza tym... nie wiem czy chciałabym na nowo odnawiać stare relacje. Raczej już nie, bo mam swoje życie, swoje hobby, nowych znajomych i zupełnie inny tryb życia i także zupełnie inne problemy niż kiedyś. To jest całkowicie coś innego. Niemniej nie wszystkie furtki pozamykałam i nie mówię ostatecznie do widzenia, ale nie jestem w stanie angażować się w za wiele osób, ponieważ mam tyle spraw na głowie, że nie dałabym rady poświęcać takiej liczbie osób czasu. To jest nieosiągalne w tej chwili. A z drugiej strony? Dobrze mi jak jest teraz. Było minęło.
poniedziałek, 23 lutego 2026
Przestało mi się chcieć...
Jutro (tak właściwie to dzisiaj) do pracy, do sex shopu. Szczerze? Wolałabym, aby czas się zatrzymał, aby była powódź, tornado, burza śnieżna, aby Bałtyk wylał, albo aby wojna się rozpoczęła. Przestało mi się chcieć... przestało mi się chcieć angażować, przestało mi się chcieć starać, bo tak naprawdę zdałam sobie sprawę, że jestem produktem systemu, którego zadaniem jest tylko robić dobry utarg, być zabawiaczką klientów (niekiedy obrzydliwych) i niedocenioną osobą, która dawała z siebie wszystko. Byłam na 100% zaangażowana w to co robię, bo jak wiecie lubię być w tym co robię najlepsza. Niestety w mojej pracy mam być tylko maszynką do zarabiania pieniędzy, coś takiego jak dziewczyny z klubu go-go. Jak się przynosi zyski to jest ok, ale jak nagle sprzedaż spada to pojawia się... problem (???), niechęć do człowieka, a nawet nienawiść i oczywiście mobbing. Dla mnie to jest naprawdę "zabawna" sytuacja i taka zniechęcająca, ponieważ praca w sex shopie to powinna być zabawa, relaks, przyjemna robota, a nie jest tak do końca. Nie wyobrażam sobie jak totalnie niedouczone babsko z administracji może mieć pretensje do pracownika agenta, że słońce nie świeci, że to, że tamto, że sramto. To jest jakiś jeden wielki nonsens! Ba! jeszcze dałoby się przeżyć spokojne komentarze z dodatkiem krytyki, ale słuchania krzyków i stosowania mobbingu nie da się i NIE WOLNO akceptować. To jest jakaś paranoja, że zaczyna mnie właśnie brzuch boleć na samą myśl, że jutro idę do pracy, na 12 strasznie długich godzin. Takie coś nie powinno mieć miejsca, ale ma, NIESTETY.
niedziela, 22 lutego 2026
Byle do Wiosny!
Mój pradziadek podobno mawiał, że czas w roku między zimą, a wiosną jest najgorszy. Najgorszy z wielu powodów, zaczynając od chorób, zmian ciśnienia i pogarszającego się samopoczucia. Powtarzał, że... BYLE DO WIOSNY. Wiosną wszystko ma się zmienić, ma nastać nowe, lepsze, ma być po prostu już dobrze. I wiecie co? Też tak to widzę!
środa, 18 lutego 2026
Długa kąpiel w wannie, pieczenie uszu i CZAS NA SEN...
Jest już po północy i zaraz wezmę się za zmycie makijażu i pójdę na długą kąpiel do wanny. Uwielbiam leżenie w pianie i w olejku i... chillowanie. Bardzo potrzebuję takiego wyciszenia i relaksu po dniu dzisiejszym, który był długi, męczący, stresujący i... pieką mnie dzisiaj tak uszy, że albo ktoś mnie obgaduje albo przemarzłam przez chodzenie bez czapki. Choć znając życie bardziej skłaniałabym się ku pierwszej opcji. Znając moje ostatnie szczęście to też jestem za pierwszą z opcji 😂😅😆.
Ostatnio mam tyle refleksji co do ludzi i świata, że bardzo chciałabym się z Wami tym podzielić na Myślach Kobiety Wyzwolonej, ale muszę mieć więcej czasu na napisanie dłuuuuuugiego postu. Wiele refleksji jest smutnych, bo i moje obserwacje skłaniają mnie do przykrych spostrzeżeń co do ludzi. O ile świat byłby piękniejszy gdyby ludzie nie byli dwulicowi, zakłamani, nielojalni. Gdyby byli po prostu uczciwi i zwyczajnie dobrzy. Z tego co widzę być dobrym to być AŻ DOBRYM CZŁOWIEKIEM. Niestety człowiek człowiekowi wilkiem i chyba już niestety tak pozostanie. Oczywiście z pełnym szacunkiem dla tych pięknych zwierząt.
Ajjjj... pieką mnie te uszy niemiłosiernie, aż mam czerwone. I tak cały dzisiejszy dzień miałam. Ciekawe, któżby chciał mnie obgadywać. Ech... myślę, że nikt nie ma powodów, bo żyję sobie i nic nikomu nie robię. Zdecydowanie muszę zacząć nosić znowu czapkę.
Dobra moi mili, czas na mnie. Idę zmyć makijaż płynem micelarnym z kwasem hialuronowym od Garniera (teraz jest fajna promka i kosztuje tylko 22 złote), wziąć kąpiel, posłuchać troszkę ASMR i pójdę spać. Długo nie będę spała, ale odeśpię pojutrze.
Kolorowych snów Kochani! 😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘
wtorek, 17 lutego 2026
Praca, praca, praca i o! - JECHAŁA PO MNIE JAK PO ŁYSEJ KOBYLE
Dzień dobry Kochani! 😘
Jak widać nie poprawiłam się tak jak obiecywałam za co przepraszam, no ale siła wyższa chciałoby się rzec. Praca, praca, praca i o! <rozkłada ręce> Styczeń minął mi jak z bicza strzelił, a luty nie jest lepszy, bo spieszy się tak okrutnie, że jestem w szoku, że aż tak. Trochę jest to przerażające i trochę dołujące 😬. No, ale co się zrobi jak nic się nie zrobi.
Dzisiaj trochę ogarnęłam chałupę, trochę chciałam odpocząć, ale jestem zestresowana po wczorajszej rozmowie z jedną patologiczną babą. No normalnie niektórzy to umieją wkurwić samym wyświetleniem się na telefonie. Nie wiem jak można swoje problemy osobiste przerzucać na pracowników. Choć prawda jest taka, że ja nie jestem tej kobiety pracownikiem, więc niby nie powinnam się przejmować, ale nienawidzę chamstwa, braku kultury osobistej i generalnie szeroko pojętego prostactwa. Już mam dosyć pozwalania sobie, żeby jakaś baba jechała po mnie jak po łysej kobyle. Dosyć mam. Już wczoraj to mi się ulało - mówiąc jej językiem. Wkurwiona jestem, ale jest mi też przykro, bo uważam, że jestem dobra w tym co robię, klienci mnie uwielbiają, jestem mega zaangażowana w moją pracę, a ktoś przyczepi się o byle 💩, bo nie został w życiu dobrze przez chłopa wyruchanym. No kurwa... 😅😅😅. To jest taki paradoks, że hej.
No cóż... samo życie. Nic się nie poradzi na brak ogłady innych ludzi, po prostu są i tyle. Są ludzie i parapety, a klamką trzeba się urodzić - tak to się mawiało za czasu mojego gimnazjum. I coś w tym jest. Na pewne sprawy, na pewnych ludzi się nic nie zrobi, choćby człowiek miał się naprawdę zmęczyć.
Cóż... <rozkłada ręce>
😞
niedziela, 8 lutego 2026
GRUDZIEŃ 2025 oczami MotorOLI, czyli... przepiękne Święta Bożego Narodzenia, lepienie pierogów, suplementacja kolagenu, świąteczne outfity i cudownie ozdobiony kościół pod wezwaniem świętej Anny (25 zdjęć!!!)
W końcu! W końcu się doczekaliście postu zbiorczego z grudnia 2025 roku. Wielu z Was właśnie czekało na ten post i w końcu się doczekaliście. Ja sama zbierałam się do jego napisania, ale w końcu siadłam i zaczęłam pisać.
Grudzień jest jednym z moich ulubionych miesięcy w roku, ponieważ jest wtedy po prostu magicznie, niesamowicie nastrojowo, ludzie są dla siebie bardziej mili i uprzejmi. Świat jakby się zatrzymuje i można nad wieloma sprawami się zastanowić. Grudzień ma w sobie niesamowitą magię i czar. Ten miesiąc jest po prostu jednym z piękniejszych miesięcy w kalendarzu.
W grudniu 2025 działo się w moim życiu bardzo bardzo dużo. Miałam sporo pracy (spodziewałam się nawet więcej roboty), zrobiłam ogromną ilość zakupów i zapasów, przygotowania do świąt wciągnęły mnie tak niesamowicie, że lepiłam pierogi całą noc wiedząc, że na następny dzień idę do pracy i będę nieprzytomna, ale szczęśliwa, że po latach zrobiłam pierogi według przepisy mojej świętej pamięci babuni. W grudniu działo się bardzo dużo i dostałam przed świętami najpiękniejszy prezent pod postacią listu, który "zamiótł" mnie niesamowicie. Niemniej piękniejszego prezentu na te święta dostać nie mogłam. Ale nie ma co gadać, czas pokazać co się działo w moim życiu w grudniu 2025 roku. Zapraszam do relacji w zdjęciach! 😀😀😀























































