czwartek, 15 stycznia 2026

Obyś sczezł na tym rowerze! UKRADLI MI ROWER...

Tę historię chciałam Wam już opowiedzieć jakiś czas temu, ale byłam zajęta pracą i przygotowaniami do świąt, więc dzisiaj ją usłyszycie. Przed Świętami Bożego Narodzenia ktoś ukradł rower sprzed moich drzwi do mieszkania. Rower mojego brata od dwóch lat stał przed drzwiami, bo codziennie był używany, więc wydawało się nam, że nie ma sensu chować go co dzień do piwnicy. Jakże byliśmy w błędzie...






Kiedy moja mama szła do zsypu wyrzucić śmieci to zauważyła najpierw taką karteczkę 887 przyklejoną na Judaszu na drzwiach. Potem spostrzegła, że nie ma roweru. To był szok, bo nic nie słyszeliśmy, aby ktoś kradł nam rower. To musiał być naprawdę sprawny złodziej. Kurwa! Wkurwiłam się niemiłosiernie, bo to był rower mojego brata, który wart był ponad 3 tysiące złotych. Owszem, ktoś powie, że to nierozsądne trzymać rower na zewnątrz, ale no cóż stało się. Dwa lata stał i nikt go nie ukradł, a tu pod koniec 2025 roku ktoś zjebany postanowił go ukraść. W takich chwilach traci się całkiem zaufanie do ludzi.




Także, był rower i nie ma roweru. Złodzieje najczęściej chodzą po klatkach i szukają co mogą zwinąć kiedy ludzie zajęci są szykowaniem do świąt. W okresie przedświątecznym najwięcej jest różnych kradzieży. Co więcej, tego samego dnia kiedy ukradziono nam rower to okradziono także kilka piwnic naszych sąsiadów. MASAKRA!!! 😡😡😡😡😡😡😡😡😡












Także pod koniec 2025 okradli mnie i na Glovo i przed mieszkaniem... cudnie.




A Was kiedyś okradziono?? Możecie podzielić się swoimi historiami w komentarzach pod dzisiejszym postem. 




Spokojnej nocy Kochani! 😘😘😘

Dobranoc


środa, 14 stycznia 2026

Hello Kitty vibes

Hello Kitty to postać z animowanych japońskich bajek, które w czasach mojego dzieciństwa były bardzo popularne. To był w ogóle czas rozkwitu anime, w którym się rozkoszuję do dzisiaj. I chyba to już ze mną zostanie na zawsze. Niestety wokół Hello Kitty i wokół anime narosło bardzo wiele kontrowersji, krzywdzących kontrowersji, że niby diabelska bajka rozbudzająca seksualne fantazje, że depresyjne i autodestrukcyjne treści anime wywołują wzrost samobójstw wśród młodzieży itede itepe. Ja się tym absolutnie nie przejmuję, bo jak wiemy NIE WSZYSTKO CO MÓWIĄ INNI STANOWI PRAWDĘ, którą należałoby się przejmować. Także z tej okazji zrobiłam sobie pazurki w iście Hello Kitty vibes. Zresztą, zobaczcie sami jak się prezentują! 😁😺😺😺




Czy ta mała Hello Kitty nie jest cute? No mnie takie elementy rozczulają do dziś dzień, a mam 32 lata. Niemniej w ogóle nie czuję się na ten wiek i nie zamierzam rezygnować z takich słodkich dodatków jak na przykład różowe, przesłodkie pazurki.



Taka długość jest niestety niewygodna, ale od czasu do czasu robię sobie takie pazury, bo czuję się w nich niezwykle sexy. A Wam jak się podobają? 😻😻😻



Tak, kocham różowy niezaprzeczalnie! To najbardziej wdzięczny kolor w całej palecie barw. Różowy odmładza, dodaje dziewczęcości i jeszcze sprawia, że chce się być lepszym człowiekiem. Róż jest najlepszy i sama Coco Chanel mawiała, że RÓŻU NIGDY DOŚĆ - jeżeli chodzi oczywiście o róż na kobiecych policzkach. A Wy jak myślicie? 💗💗💗😺😺😺😻😻😻😼😼😼












Tym postem chciałam Was zainspirować do częstszego wyboru koloru różowego w ubraniach czy też w makijażu, czy paznokciach. To najbardziej wdzięczny kolor, on po prostu odmładza i dodaje nam kobietom takiej delikatności i młodzieńczego uroku. Spróbujcie i jeszcze mi podziękujecie! 😀😀😀






Różowego życia Kochani! 😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘






poniedziałek, 12 stycznia 2026

Propozycje narkotyków na Piotrkowskiej

Nie od dziś wiadomo, że Piotrkowska nie należy do najbezpieczniejszych ulic w Łodzi. Jest to ulica, na której kwitnie życie, handel i zabawa. Bójki, romanse, krzywe interesy, seks w bramach i inne atrakcje to tylko przedsionek do piekła. Chce się aż powiedzieć - DZIEJE SIĘ W ŁODZI! 



Mieszkam w Łodzi 32 lata i szczerze mówiąc nie jestem stałą bywalczynią na Piotrkowskiej, ponieważ szczerze mówiąc nie przepadam za jej "urokiem". Wiadomo, że przejdę się na jarmark bożonarodzeniowy w grudniu, zdarzy mi się wybrać na LMF, pójść do pubu w Halloween, czy też w noc andrzejkową. Jak jeszcze byłam otoczona kilkoma przyjaciółkami to zdarzało mi się jeszcze z 5-10 razy być w roku na Pietrynie, ale teraz... jestem raz na ruski rok. Nie czuję takiej potrzeby, aby tam być, ponieważ ani za dużo nie piję, ani nie jestem jakąś zagorzałą imprezowiczką, przygód seksualnych nie szukam. No po prostu mniszka pełną gębą! 😅😆😂😁😁😁 Generalnie spotkać mnie na Piotrkowskiej graniczy po prostu z cudem. Ostatnio byłam tam u mojego kumpla podczas Halloween. I tak... nadal umiem się zgubić na Pietrynie. No i właśnie mój kumpel powiedział mi, a raczej opowiedział wiele ciekawych rzeczy o najsłynniejszej łódzkiej ulicy. Raz - jest niebezpiecznie, dwa - codziennie są bójki, trzy - seks w bramach to codzienność, propozycje narkotyków - w każdą noc. Ja to chyba żyłam pod kamieniem, ale nie miałam pojęcia, że to faktycznie się dzieje tak często i na taką skalę. Szczerze? Po usłyszeniu takich rewelacji byłam w szoku. Jak tak sięgnę pamięcią to widziałam jedną solidną bójkę na Piotrkowskiej przed jakimś klubem, sporo dziwnych ludzi i jeszcze więcej pijaków. Generalnie nie zaprzeczę, że nie czułam dziwnej, mrocznej atmosfery na Piotrkowskiej, bo czułam. Po zmroku nie jest tam zbyt przyjemnie i na pewno już nie jest bezpiecznie. Pamiętam też jak jeden facet zaczepił mnie i moją ówczesną przyjaciółkę i zadał pytanie czy chcemy mieć z nim dziecko. Był też facet, który zapraszał mnie z przyjaciółką do hotelu. Na szczęście nie spotykały mnie jakieś niebezpieczne sytuacje, po których włos zjeżyłby mi się na głowie. Poza tym ja należę do osób, które unikają niebezpieczeństw, więc nie pcham się w miejsce gdzie mogłoby mi się coś stać. I polecam to każdemu, kto mnie czyta. Szanujcie swoje życie i uważajcie na siebie!!! 💪


Adrian (mój kolega) opowiedział mi, że jako promotor klubu go-go codziennie dostaje propozycje zakupu narkotyków. Byłam w szoku. Spytałam go: "jak to? tak po prostu dochodzą do ciebie i oferują dragi?". Powiedział mi, że tak po prostu i bez zawahania. Dziwię się, że ci dilerzy się nie boją, że tak na lajcie oferują swój towar. Szok! Ja to chyba życia nie znam 😂😅😆. Naprawdę nie byłam świadoma tego, że to się serio dzieje na Piotrkowskiej. I jeszcze bardziej cieszę się z tego, że ja tam za często nie bywam. Wolę zdecydowanie spokojniejsze miejsca na mapie Łodzi, a takich jest naprawdę sporo. 

Zapytałam Adriana co mu proponowali. Powiedział, że króluje trawa (marihuana), mefedron (zwany królewskim dopalaczem) i feta (znana wszystkim amfetamina). No cóż... wykończyć chcą ludzi stymulantami i bardzo mi się to nie podoba. Jako terapeuta uzależnień jest mi bardzo przykro, że narkotyki cały czas funkcjonują i niestety wiem, że funkcjonować w miastach dalej będą. Jestem ogromną przeciwniczką narkotyków i moim marzeniem jest, żeby świat był z tego oczyszczony, ale wiem też, że to utopia, która nigdy się nie ziści. 













Tymczasem. 

wtorek, 6 stycznia 2026

Osoby magiczne przyciągają do siebie inne osoby zajmujące się magią

I tak jak w tytule dzisiejszego postu - OSOBY MAGICZNE PRZYCIĄGAJĄ DO SIEBIE INNE OSOBY MAGICZNE. Tak właśnie działa Wszechświat i nie ma co z tym dyskutować. Tak po prostu jest i koniec. 



Jeśli kiedykolwiek zaczniecie zajmować się magią to nagle zaczniecie wiele zauważać osób myślących i zajmujących się tym samym co wy. Życie będzie zsyłać coraz więcej osób, które będą mogły pomóc wam w waszej drodze magicznej. To nieprawdopodobne, ale tak jest. Nagle pojawią się koło was wiedźmy, szamanki, szeptuchy (te akurat bardziej na Podlasiu, ale zawsze), uzdrowicielki, magiczki różne, miłośnicy reiki i wiele wiele innych. To jest tak piękna ścieżka, że sobie nawet nie wyobrażacie. 



Kiedy zaczęłam interesować się magią? 

Tak było od zawsze. Już jako dziecko przejawiałam takie zainteresowania, takie ciągoty w tym kierunku. Najpierw zaczęło się od bajek, baśni, polubienia się z fantasy i kinem grozy. Zawsze ciągnęło mnie do wróżb andrzejkowych, baśniowych/magicznych klimatów, horoskopów i oczywiście do Halloween. W szkole podstawowej i gimnazjum rozsmakowywałam się w czytaniu horoskopów i zaznajamiałam się z numerologią. W gimnazjum zaczęłam chodzić do kosmetyczki (pani Dominiko pozdrawiam serdecznie! 💫) na regulację brwi i woskowanie nóg. Tam właśnie poznałam Ewę (wtedy Panią Ewę), która zajmowała się numerologią i czytała z ludzi jak z kartki. Pani Dominika zaś zafascynowana była reiki i generalnie pracą z energiami. Natomiast kosmetyczkę miałam tak naprawdę z polecenia mojej ciotki, która parała się wszystkim co magiczne. Dzisiaj pochyliła się znowu nad kościołem (przypadek? nie sądzę). Także, magia miała mnie po prostu spotkać. W liceum zaś zaczęłam praktykować OOBE oraz świadome śnienie. Dziś nie polecam wam tego pierwszego, to nie jest zabawa, ale bardzo otwiera głowę na drugi świat, ten mroczny i na śmierć. 

Przez wiele lat skupiona byłam na horoskopach, numerologii oraz świadomych snach - to mnie naprawdę bardzo kręciło. Zresztą, kto nie chciałby robić tego o czym marzy i pragnie w snach. To naprawdę wspaniała zabawa i bardzo rozwijająca. 


Będąc starszą zaczęłam coraz bardziej wyczuwać energię ludzi i miejsc, generalnie miejsc. Wiem a raczej czuję co jest pozytywne, co negatywne, a co naprawdę niebezpieczne. Przez wiele lat nie umiałam tego wytłumaczyć sobie, ale w końcu dowiedziałam się, że taka parapsychiczna umiejętność, którą posiadam to po prostu - JASNOCZUCIE. Jest to błogosławieństwo, ale i przekleństwo. 



Jakieś 3 lata temu bardzo weszłam w sprawy magiczne. Pochyliłam się nad kartami Tarota, magią szeroko pojętą. I wtedy zaczęłam dostrzegać mnóstwo liczb anielskich i ciągów liczb. Wszystko zaczęło się tak pięknie zazębiać. To po prostu niezwykłe zjawisko. 



W szkole, na studiach, w studium, w pracy, w życiu poznaję zawsze kogoś kto parał lub w mniejszym lub większym stopniu interesował się światem magii. Podobne zawsze przyciąga podobne. Osoby magiczne zawsze się znajdują. Generalnie jest tak, że przyciągacie to kim i jacy jesteście. Jeżeli cały czas skupiacie się na smutku i problemach to przyciągacie tych problemów więcej, ponieważ energia podąża za uwagą. Dlatego na przykład bogaci są coraz bardziej bogaci, a smutni coraz bardziej smutni. To tak działa i nie inaczej. 









Oczywiście należy pamiętać też o tym, że jest dobra i zła magia. Nigdy nie należy korzystać z czarnej magii, ponieważ za to jest po prostu ŚMIERĆ. Czarną magią jest na przykład spętanie miłosne albo wywoływanie duchów. Nigdy nie wolno wpływać magią na wolną wolę drugiego człowieka, nigdy! Magia dobra służy drugiemu człowiekowi i służy nam, a przede wszystkim uczy miłości do natury, która jest tak cudowna i wartościowa. NATURA to coś z czym ja jest blisko, bo w czasach, w których żyjemy jest jej coraz mniej, coraz bardziej jest niszczona i eksploatowana. To przykre, ale mam nadzieję, że więcej ludzi zrozumie, że świat jest czymś naturalnym i ta natura powinna być dla nas najważniejsza.






Magicznych dni dla wszystkich, którzy mnie czytają! 

Bądźcie zdrów i szczęśliwi!!! 💫






Tymczasem


poniedziałek, 5 stycznia 2026

Październik & Listopad 2025 oczami MotorOLI, czyli... najlepsze Halloween w życiu, grobbing, DOM DOBRY z szefową, kradzież kota brytyjskiego i poznajcie moją mamę (aż 38 zdjęć!!!)

Dobry wieczór w poście październikowo-listopadowym. W końcu się doczekaliście 😊😊😊. Nie ma co przedłużać tematu, lećmy do relacji w zdjęciach.




Zapraszam do lekkiej i przyjemnej lektury! 😇

PS Ostatnio koleżanka powiedziała mi, że nie można dodawać komentarzy pod postami. Jak większość z Was wie swojego czasu zablokowałam taką możliwość przez dramę, którą urządziła mi moja była przyjaciółka (swoją drogą wczoraj mi się śniła i wyglądała jakby tęskniła, ech... to nie miało tak być). Niemniej możecie dodawać komentarze o ile się zalogujecie w Google. Dla mnie jest to super bezpieczna opcja, ponieważ wtedy mniej więcej wiem z kim mam do czynienia, a Google hejtów nie wybacza, więc sami rozumiecie 😅😆😆😆. No, ale już tam, przejdźmy do dzisiejszego postu. Zapraszam serdecznie.








Ten pączek wyglądał pięknie i całkiem był dobry w smaku, ponieważ nie był przesłodzony, gdyż był o smaku grejpfrutowym. Smaczny, ale drugi raz go nie kupię, ponieważ wolę bardziej słodkie i tłuste pączki. Zakupiłam go w Lidlu.



Za klasycznymi waflami ryżowymi nie przepadam, ale te są obłędne. Mój brat powtarza mi, że to dlatego iż zawarta jest w nich maltodekstryna, której zadaniem jest to, aby konsumentom smakował produkt. No cóż... smakuje i to jak. 



Aby pozbyć się wewnętrznego blasku, etyki i moralności używam od lat pudru transparentnego od Rimmela w kolorze 001. Czasem "zdradzam" ten puder, bo lubię nowości, ale zawsze właśnie do tego pudru wracam. Jest najlepszy i na Notino można go upolować za 10 złotych, a w Rossmannie trzeba za niego zapłacić 35 złotych. Kupiłam jeszcze dwie konturówki dające efekt powiększenia ust oraz perfumy, które są teraz bardzo sławne na TikToku. Aaaa no i jeszcze kupiłam tusz do rzęs od Eveline, ale efektu wow nie robił. Oczywiście rzęsy były ładne, ale nie "zrobił" mi takiego efektu jaki lubię. Wiecie, naturalnie mam długie i gęste rzęsy, więc jakiegokolwiek tuszu bym nie użyła to one będą wyglądały dobrze, ale... mi zależy na efekcie sztucznych rzęs. Ot co.



W Pepco też było Halloween co bardzo mi się podoba, bo to jedno z moich ulubionych świąt w roku. Jako dziecko uwielbiałam Halloween i do dziś dzień się to nie zmieniło. A Wy jakie macie zdanie na temat takiego celebrowania?



Klimat jest? Jest! 



A to brokatowy olejek, który jest dostępny do zakupu w sex shopie. Butelka ładna, zapach delikatny i też delikatny efekt brokatu na ciele. Już pierwszego dnia pracy spodobał mi się ten produkt, choć do dzisiaj go nie kupiłam. Mam ja refleks, prawda? 😂



A tu już po 22:00 kiedy wracam sobie z pracy do domu. 



Po raz pierwszy sałatkę Caprese spróbowałam na komunii mojego brata i byłam zachwycona jej smakiem. I co zabawne pamiętam do dziś dzień jej smak. To po prostu była poezja. Po latach starałam się odtworzyć jej smak i wyszło smaczne choć nie do końca takie jak na komunii Wojtka. Niemniej dobre.



Dionizy śpi sobie smacznie. Wiecie, że koty śpią od 13-17h w ciągu doby? Serio, czy jest to możliwe? 



Jeżeli szukacie odpowiednika rajstop/skarpetek z diamencikami od Calzedonia to polecam "wybrać się" na zakupy do TEMU. Te różowe diamentowe skarpety kupiłam właśnie tam za jakieś 10 złotówek. Na żywo są po prostu obłędnie piękne i podobają się małym dziewczynkom 😅😅😅. Jak miałam te skarpetki na stopach i przechodziły dwie małe dziewczynki to jedna pokazała palcem na moje nogi i powiedziała drugiej coś w stylu: - "patrz jakie ładne!". Naprawdę było to super miłe i aż się uśmiechnęłam idąc. Noooo co ja poradzę, że kocham błyskotki.



Odkąd pracuję w sex shopie zrezygnowałam z nieprzyzwoicie długich szponów na rzecz takiej długości. Często też chodzę w naturalnych krótkich paznokciach bez żadnego lakieru. Po prostu dla wygody.



Po latach do McDonald's wrócił FishMac, czyli Filet-O-Fish. To była moja ulubiona kanapka z "Maka". Generalnie nie jestem miłośniczką burgerów, więc zobaczyć mnie z burgerem stanowi wyzwanie, ale na fiszmaczka zawsze się skuszę. 



Mój kot kocha się wspinać, wdrapywać i skakać. Wiem, że są ludzie, którzy ganią swoje koty, ale uważam, że to po prostu ich natura i nie powinno się w to ingerować, a na pewno nie bić z tego powodu. Koty skaczą i będą skakać. A jak komuś przeszkadza ich skakanie to polecam kota nie brać i nie kupować.



To nasutniki, na które za jakiś czas się skuszę, bo są po prostu przepiękne. Generalnie nasutniki to dodatek bardzo w moim stylu, ponieważ są ultrakobiece i zmysłowe. Piękne! 💓



W Halloween przebrana byłam za Meduzę (za boginię rzecz jasna!) i taką sobie sprawiłam opaskę na Temu. Opaska była naprawdę pięknie wykonana, ale nie chciała się trzymać głowy, zsuwała się.



Poznałam kotkę Adriana - Pippę. Bardzo przytulaśny kotek, domagała się głasków.



Polubiłyśmy się z Pippą. Ufna kicia z niej. 



Chrupki Duszki zawsze na propsie!



Adrian naprawdę się postarał, bo jedzonko było bardzo dobre. To było naprawdę udane Halloween.



Na Wszystkich Świętych dojechałam z mamą pod wieczór, choć jeszcze coś widziałyśmy zanim całkiem się ściemniło. Tutaj możecie zobaczyć grób mojej cioci Jadzi, która była siostrą mojej babci Krysi. Ciocia Jadzia umarła dosyć wcześnie, bo miała tylko 62 lata. Zmarła, bo ukrywała raka piersi przed wszystkimi, nie leczyła się i nie chciała mieć odjętej piersi. Kochani moi, badajcie się i nie wstydźcie się choroby. Życie jest o wiele cenniejsze niż posiadanie lub nie piersi. Naprawdę!!! 



A tu zestaw obiadowy w Kawiksie u Wierzejki za jedyne 12,50 zł. Mamy tu ziemniaczki pieczone, kotleta schabowego i surówkę wiosenną. Bardzo smaczny i sycący obiad. I jeszcze za grosze!!!



Nienawidzę gotowanej marchewki, a z groszkiem to już za żadne skarby świata nie zjem. Wybiorę, wyłowię marchewkę ze wszystkiego, ale na surowo uwielbiam i kocham sok marchwiowy. 



Najlepsza pasta rybna jaką jadłam. Zawsze wybieram opcje pikantną, bo wolę na ostro 😈.



A tutaj parapet w moim pokoju. 



Z tym kocim brytyjczykiem wiąże się krótka historia. Mój brat idąc po schodach spotkał go na klatce schodowej i próbował się z nim zaprzyjaźnić. Troszkę był zaskoczony co kot brytyjski sam robi na schodach. Zadzwonił do mnie, że ładny kot siedzi na schodach. Stwierdziłam, że pójdę po niego i go skradnę skoro się zgubił 😂😂😂. Szybko założyłam płaszcz na piżamę i wyszłam na klatkę. Próbowałam do niego zagadać, nawet się zakolegować, ale nie miał ochoty. 15 minut próbowałam, ale nie był mną zainteresowany, no cóż... moje chęci spaliły się na panewce, więc wróciłam rozczarowana i z bolącym sercem do domu. Bez kota! 😂



Ładny był, ale Dionizy i tak jest ładniejszy. 



Wybrałam się do kina z moją szefową. Dawnooooo nie byłyśmy w kinie, więc poszłyśmy i wybrałyśmy trudny film, bo DOM DOBRY. Bolał mnie ten film jak go oglądałam. Jeszcze bardziej przykre jest to, że to się dzieje w bardzo wielu polskich domach. Jeśli nie oglądaliście to obejrzyjcie, aczkolwiek smutny temat i nieodpowiedni dla nadwrażliwych osób lub jednostek, które doświadczyły przemocy jak na przykład gwałtu. 



Później uskuteczniłam z Kasią spacerek po Piotrkowskiej.

Tutaj sobie siedzi Tuwim. W ogóle jeśli myślicie, że Tuwim pisał tylko bajki dla dzieci to jesteście w błędzie. Studiując polonistykę poznałam jego późniejsze dzieła i były bardzo wulgarne i pikantne. Podobała mi się zawsze twórczość Tuwima. 



Poszłyśmy do Lavash. Nigdy tam nie byłam, ale Kasia polecała. 
Wybrałam sobie do picia kawę Latte, a Kasia piwo jasne. Muszę przyznać, że to była najlepsza Latte jaką kiedykolwiek piłam. Naprawdę dobrze zrobiona kawka.



Bardzo podobał mi się wystrój tej knajpki. Niestety mój telefon przekłamuje kolory. Cała restauracja była bardzo kolorowa i wyraźna, a tu jest jak za mgłą.



Bardzo fajny klimat i wystrój.



Kasia miała pieczonego bakłażana, a ja frytki, surówkę i kebaba wołowego z sosikiem. Najadłam się bardzo, Kasia niestety jeszcze coś by zjadła, bo jej porcja była zdecydowanie mniejsza od mojej.



Przy Dionizym nie możemy mieć choinki ani żywej ani sztucznej, więc rok temu zamówiłam na Temu taką imitację choinki. 



Uważam, że to genialny pomysł dla osób, które potrzebują kupić kwiaty po zamknięciu kwiaciarni. Paczkomat z kwiatami to idealny wymysł. Super! Jestem bardzo na tak.



Powinnam sobie kupić wersalkę albo kanapę albo cokolwiek na czym można spać, bo ja już śpię na takim "dziadzie", że to jakieś nieporozumienie jest.



A tu w Pepco z moją mamą. Jeśli zastanawiacie się po kim mam wesołe usposobienie to właśnie po mojej mamie.



W ogóle to wyprałam w pralce ten skórzany płaszczyk i nawet nie chcecie wiedzieć do czego doszło. Woda w pralce stała się gęsta i wypadało z tej pralki coś brązowego, w sensie z węża od pralki. Woda była w konsystencji błota. Jak wyciągnęłam płaszcz z pralki to niby wszystko było ok, ale jak wysechł to stwardniał tak, że można nim zabijać. Zepsułam ten płaszcz, a był cudowny. Dodatkowo nie miałam świadomości, że to była prawdziwa, luksusowa skóra z samych Włoch. Moja dentystka dała mi cudo, a ja niestety zepsułam... masakra. Jedynie cieszę się, że chodziłam w nim przez dobre 5 miesięcy prawie dzień w dzień, więc chociaż tyle.



W moim pokoju mam dosyć podobny kolor tapety tyle, że troszkę bardziej jasny i podchodzący w seledyn. Hmmm... co myślicie? 💫












Jak zawsze pisało mi się post z tej serii bardzo dobrze. Pisząc takie miesięczne posty mam wgląd w to co robiłam i się w życiu nie gubię. Stop! Ja już się zgubiłam 😅😆😅😆😅😆. No, ale cóż... żyć dalej trzeba i spijać to nawarzone piwo. 






Trzymajcie się ciepło! Ja dzisiaj sobie chilluję, bo mam dzień wolny, więc cieszę się wolnym dniem.


Tymczasem. 












































































niedziela, 4 stycznia 2026

Z cyklu: MUSZĘ, BO SIĘ UDUSZĘ, czyli... jak w chuj roszczeniowy Ukrainiec chciał wymusić na mnie wymianę bielizny na mniejszy rozmiar

To będzie post ewidentnie z kategorii tych przepełnionych żalem, jadem i żółcią, bo to mój blog, bo mogę, bo potrzebuję i bo się uduszę jak sobie z pompy nie spuszczę. I tak może zacznę od początku, aby się w zeznaniach nie zgubić.

Wczoraj był naprawdę piękny i dobry dzień. Nie licząc oczywiście tych wielkich zasp i wszechobecnej chlapy w wyniku połączenia mokrego śniegu z piaskiem, którym wszędzie teraz sypią na chodnikach, bo wystraszyli się poświątecznej, zabójczej gołoledzi. I gdyby nie zaspy i chlapa to naprawdę zapowiadało się pięknie. W pracy było miło i przyjemnie, miałam dobry dzień, dobry vibe na robienie dobrych utargów. Generalnie zacnie było i czułam to, że jest całkiem dobrze. Aż po południu przyszedł rosły facet w okularach, mruk totalny. Już go raz widziałam w sex shopie kiedy kupował bieliznę i jakiś specyfik na wzmocnienie erekcji. Ostatnio narzekał, że żel nie wspomógł jego konającego penisa i pieniądze wyrzucił przez to w błoto. No cóż... prawda jest taka, że jeżeli specyfiki z mojego sex shopu nie działają na erekcję to taki delikwent powinien udać się do seksuologa, ponieważ ewidentnie coś jest nie tak. Tym razem zaś przyszedł się awanturować na to, że bielizna nie pasuje (jest podobno za duża) na jego ukraińską żonkę. Tłumaczyłam mu wyraźnie, na spokojnie, z sercem na dłoni, że niestety nie ma takiej możliwości, ponieważ nie ma zwrotów zakupionych towarów w naszym sex shopie, poza tym nie ma już mniejszego rozmiaru, gdyż ten był najmniejszym. Niestety nie słuchał i nie chciał słuchać, więc odwrócić się do mnie tyłem i w ten sposób ze mną ten cham rozmawiał. Przeszedł do sekcji bielizny i przeglądał wszystko chcąc znaleźć rozmiar XS. Tłumaczyłam mu ponownie, że nie ma możliwości wymiany bielizny. Zadzwonił następnie do swojej żony. Była na głośnomówiącym, więc wszystko słyszałam i niestety rozumiałam, mimo że mówiła po ukraińsku. Gadała rozwścieczona, że złoży skargę na nasz sex shop, że prawem konsumenta jest móc oddać zakupiony towar. Jak już skończyli tę zacną rozmowę telefoniczną to powiedziałam klientowi, że słyszałam rozmowę (trudno nie słyszeć jak ktoś drze mordę na głośnomówiącym) i polityka firmy jest taka, że zwrotów nie przyjmujemy. 

Normalnie wkurwili mnie tak, że miałam na szyi i dekolcie czerwone plamy. Ciśnienie chyba też mi skoczyło, bo piekła mnie twarz i uszy 😡😡😡😡😡😡. Ludzie są popierdoleni jak nie dochodzą do nich normalne komunikaty, ale co tu się dziwić Ukraińcy tylko potrafią DAJ DAJ DAJ DAJ DAJ. Do nich cywilizowane komunikaty niestety nie dochodzą. Byłam jak zawsze dla każdego miła, pomocna, tłumaczyłam, że nie ma możliwości wymiany bielizny i, że chętnie bym pomogła, ale nie mam jak. Niestety usłyszałam tylko - "idź SE w pizdu". Także, kultura, prawda? 😡😡😡😡😡😡 


Polska narodowi ukraińskiemu dała bardzo bardzo dużo. Dostali pomoc od obywateli, dostali pieniądze, broń, wszystko. Niestety nie mają w sobie za grosz wdzięczności, kultury i takiej ludzkiej dobroci. Bardzo jest mi z tego powodu przykro i naprawdę serce się łamie jak ktoś w taki, a nie inny sposób się zachowuje. Bardzo przykre 😢😞😓.







I nie, nie jestem uprzedzona, czy wrogo nastawiona, ale... znam niestety mnóstwo Ukraińców i nie mam o nich dobrego zdania, ponieważ są roszczeniowi, rozwydrzeni, śmiecą (ostatnio babka wyrzucała wszystkie swoje śmieci na trawnik jak wyszła z Żabki), są opryskliwi, źle życzą ludziom, bardzo źle traktują kobiety (to powiedziała mi sama Ukrainka, która studiowała ze mną na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politologicznych) oraz mają dewizę wyżej wymienioną - DAJ DAJ DAJ. Bardzo chciałabym poznać Ukraińca/Ukrainkę, o której pomogłabym się ciepło wypowiedzieć. Bardzo bym chciała. Niestety, obawiam się, że to nigdy nie nastąpi, a serduszko boli 😢😢😢.













I tak oto miałam zepsuty dzień do końca. No może nie tak do końca, ale niesmak pozostał. 



A Wam Kochani, jak mijają pierwsze dni Nowego Roku 2026? 👼👼👼




Buziaczki z Łodzi ode mnie dla Was! 😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘


piątek, 2 stycznia 2026

Dzisiaj będzie bez zdjęcia ;)

Dobry wieczór Kochani! 👋👀😘👼👼👼

Właśnie dotarłam z pracy do domu i jestem umęczona, ale mimo wszystko w dobrym nastroju, ponieważ mamy nowy rok, czyli... nowe szanse, nowe plany i nowe marzenia. A poza tym pierwszy dzień pracy w nowym roku był jak najbardziej udany i wcale nie taki ciężki jak myślałam. Nie miałam za wiele roboty, ale i się nie nudziłam jakoś specjalnie. Jedynie to... ziewałam, bo spałam niecałe 6h i dodatkowo w nocy się budziłam. Niemniej jakoś dałam radę, zresztą jak to ja. Ja zawsze muszę dawać radę 😎.


Dzisiaj zjem sobie jeszcze piernika, który został jeszcze po świętach i wypiję kawkę z mlekiem. Tak, należę do osób spożywających kawę przed snem, ponieważ kawa nie działa na mnie o tej porze pobudzająco. Piję ją dla smaku. Jedynie nie mogę pić kawy na śniadanie, ponieważ wtedy trzęsą mi się dłonie i czuję się psychicznie źle. Generalnie z kawą mam trudną relację. Podjem sobie jeszcze nowe reniferowe żelki i obejrzę sobie odcinek KOBIETY ZE STALI. Jest to serial meksykański, a jak wiecie kocham hiszpański i marzy mi się wyjazd do Meksyku albo... ucieczka 😅😆. Katarzyna Ty wiesz! 😆😆😆 Potem pójdę spać, bo nie ukrywam, że chciałabym dzisiaj troszkę więcej pospać. 



A Wam jak minął pierwszy (zapewne) dzień w pracy w 2026 roku?







Buziaczki i kolorowych snów moi Kochani! 😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘

czwartek, 1 stycznia 2026

Szczęśliwego Nowego Roku 2026! HAPPY NEW YEAR 2026 :)

Szczęśliwego Nowego Roku 2026 moi Kochani! 😀😁😃🎆🎇🎈🎉🎊

Chciałabym Was powitać w nowym roku, który będzie najlepszym rokiem naszego życia. A przynajmniej tak właśnie ja to widzę 😂. I serio, mam naprawdę takie przeczucie, że właśnie taki będzie 2026 rok. Bardzo potrzebuję, aby ten rok był czasem spokoju, spełnienia, ogromnej ilości cudownych dni i wspaniałych wspomnień. Mam ogromną nadzieję, że właśnie w tym roku na jego koniec będę mogła powiedzieć, że to był mój rok. Tego sobie i Wam życzę. Bądźmy szczęśliwi, zdrowi, niech nam gwiazdka pomyślności nigdy nie gaśnie i niech nam się po prostu wszystkim szczęści. 



Czy mam jakieś plany, marzenia i cele na ten nowy 2026 rok?

Oczywiście, że tak, ale póki co są w mojej sferze marzeń i wymagają czasu, cierpliwości, ale i też tego szczęścia, o którym wyżej wspominałam. Nie nakładam sobie też jakichś ograniczeń, czy też ram czasowych do zrealizowania tych postanowień. Po prostu żyję, marzę i robię. Robię, marzę i żyję. Po prostu tyle i aż tyle.











Jestem pełna nadziei na ten 2026 rok, pełna inspiracji, pełna zapału i chęci do życia. Już dawno nie miałam takiego poczucia, że właśnie to w tym roku będzie mój najlepszy czas. Naprawdę w to wierzę i tym razem zrobię wiele rzeczy lepiej, bo z pełną świadomością. I tego się będę trzymać.












HAPPY NEW YEAR 2026! 😁😘😘😘🎆🎇🎈🎉🎊💫✨🌟