Taaaaaak wiem wiem. Już wieki nie było na Myślach Kobiety Wyzwolonej żadnej recenzji perfum. Także dzisiaj przychodzę do Was z nie byle jaką recenzją, bo przed Państwem solidna recenzja bursztynowej mgiełki perfumowanej do ciała od Victoria's Secret. Mam nadzieję, że po niej będziecie kontent. Aby nie przedłużać przejdźmy do nut zapachowych owej delikwentki.
Złożenie nut: bursztyn, wanilia, słodkie nuty, cukier, mleko, drzewo sandałowe, czereśnia, rumianek, aloes
I cóż tutaj czuje mój nos... hmm... powąchajmy ponownie 😎.
Bursztyn jest wyczuwalny, tak jak i oczywiście słodkie nuty. Wanilii też troszkę czuć, ale szału nie ma. Ogólnie jest to bardzo ładny zapach, ale niestety musiał przejść reformulację, ponieważ nie pachnie tak jak kiedyś. Doskonale pamiętam ten zapach i wtedy pachniał po prostu tak cudownie, że śmiało mógłby zostać moim ulubieńcem na lata. Niestety zapach został trochę zmieniony i już nie jest dla mnie takim cudem świata jak kiedyś. A szkoda, bo był nieziemskim zapachem perfum.
Generalnie jestem miłośniczką perfum, w których zawarty jest bursztyn i AMBER ROMANCE od Victoria's Secret pachnie naprawdę ładnie, ale nie jest to już to samo co kiedyś. Bardzo żałuję. Smuteczek 😔.
Perfumy te kupowałam oczywiście na Notino. Zapłaciłam za nie ok. 90 złotych. Trwałość jest całkiem dobra jak na mgiełkę, ale nie ma co się oszukiwać ta marka jest po prostu dobra. Projekcja jak dla mnie nie jest wystarczająca, bo ja lubię jak mnie czuć z kilometra.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz