W końcu! W końcu się doczekaliście postu zbiorczego z grudnia 2025 roku. Wielu z Was właśnie czekało na ten post i w końcu się doczekaliście. Ja sama zbierałam się do jego napisania, ale w końcu siadłam i zaczęłam pisać.
Grudzień jest jednym z moich ulubionych miesięcy w roku, ponieważ jest wtedy po prostu magicznie, niesamowicie nastrojowo, ludzie są dla siebie bardziej mili i uprzejmi. Świat jakby się zatrzymuje i można nad wieloma sprawami się zastanowić. Grudzień ma w sobie niesamowitą magię i czar. Ten miesiąc jest po prostu jednym z piękniejszych miesięcy w kalendarzu.
W grudniu 2025 działo się w moim życiu bardzo bardzo dużo. Miałam sporo pracy (spodziewałam się nawet więcej roboty), zrobiłam ogromną ilość zakupów i zapasów, przygotowania do świąt wciągnęły mnie tak niesamowicie, że lepiłam pierogi całą noc wiedząc, że na następny dzień idę do pracy i będę nieprzytomna, ale szczęśliwa, że po latach zrobiłam pierogi według przepisy mojej świętej pamięci babuni. W grudniu działo się bardzo dużo i dostałam przed świętami najpiękniejszy prezent pod postacią listu, który "zamiótł" mnie niesamowicie. Niemniej piękniejszego prezentu na te święta dostać nie mogłam. Ale nie ma co gadać, czas pokazać co się działo w moim życiu w grudniu 2025 roku. Zapraszam do relacji w zdjęciach! 😀😀😀
W tym roku ubrałam moją małą, białą choineczkę w sam łańcuch holo i światełka różowe. Bardzo delikatny, ale wdzięczny efekt uzyskałam. Choinka ma już jakieś 6 lat, ale nadal pięknie się prezentowała.
Burgel Drwala musi być. To droga "kanapka", ale co jest w tych czasach tanie? Drwalem można się naprawdę najeść. W tym roku zjadłam jednego i to mi do szczęścia wystarczyło. Adrian niestety mnie pobił i zjadł ponad 5 Drwali w tym roku. A co tam, raz się żyje! 😁😁😁
A tutaj możecie zobaczyć moje przygotowania do wigilijnego farszu do pierogów. Skroiłam ponad 5 kilogramów pieczarek i muszę wam powiedzieć, że to bardzo żmudna i męcząca robota, ale za to bardzo satysfakcjonująca i nawet relaksująca. Można naprawdę zebrać myśli.
Pierogi w przygotowaniu. No i widzicie także po prawo na zdjęciu gotowy już farsz na pierogi.
Mój brat od ponad 10 lat jest wegetarianinem, więc postanowiłam zamówić wege tuńczyka do przygotowania świątecznej sałatki z kukurydzą i tuńczykiem. Powiem wam, że to jest najlepsza imitacja tuńczyka jaką kiedykolwiek jadłam. Jeden "tuńczyk" kosztował mnie 14 złotych, ale warto było.
Jestem ogromną fanką świątecznych ozdób i generalnie świętego Mikołaja. Jak zobaczyłam tego Mikołaja na wystawie to musiałam mu zrobić zdjęcie, bo był po prostu piękny.
Tak prezentowałam się komoda w moim pokoju stołowym podczas Świąt Bożego Narodzenia 2025. Jak Wam się podoba? 👼👼👼
Na TEMU zamówiłam takiego Mikołaja. Na żywo jeszcze lepiej się prezentował.
A tutaj widzicie kawałek mojego wigilijnego stołu. Po lewo jest rybka smażona w cieście, a dokładniej Mintaj. Po prawo pierogi własnej roboty, które są odsmażone na masełku. Wyborne wyszły! 💛😋
Pierogi z kapustą i grzybami to moja ulubiona potrawa wigilijna. U mnie pierogi robi się z pieczarek i jakichś grzybków. W tym roku były w pierożkach podgrzybki.
Klimatycznie, prawda? Wyżerka była zacna, ale po to są właśnie święta, aby było na bogato, rodzinnie i miło.
Tak wyglądała moja stylówka na Pierwszy Dzień Świąt Bożego Narodzenia. Było iście na czerwono - tak jak lubię. Już dawno nie miałam ust umalowanych na czerwono.
Kupiłam kolagen, aby go suplementować. Zdecydowałam się na kolagenowe żelki dla dorosłych. Smaczne!
A tak wyglądała moja stylizacja na Wigilię. Skromnie, biało i czysto. Iście anielsko! 😇😇😇
A tu zdjęcia przed parafią pod wezwaniem Świętej Anny w Łodzi.
Pięknie! W ogóle ta plebania jest piękna. I jest tu wyjątkowo dobra energia.
Widać, że księża ze Świętej Anny lubią światełka tak jak i ja 😁😅😆💪.
Jak Wam się podoba? 💙💙💙
A tak wyglądało wejście do kościoła. Uważam, że sposób założenia światełek był bardzo dobry. Pięknie to wyglądało.
A tutaj wnętrze kościoła Świętej Anny.
Tego farszu tak drobno pokrojonego wyszło z 8 takich misek. Duuuuuuuużo!!!
Pierogów wyszło mi 300!!! Wiem, że na bogato, ale warte były każdej godziny podczas, której je lepiłam. Przepyszne były.
A tu karp. Karp nieodzownie kojarzy mi się tylko z zimowymi świętami. W innym okresie w roku ich nie jadam, bo uważam, że najlepiej smakują tylko na Święta Bożego Narodzenia.
Aby karp nie śmierdział, nie był mulisty należy go dobrze wymoczyć w wodzie. Moja mama robi przepysznego karpia. Najlepszego jakiego kiedykolwiek jadłam.
Ten kubek dostałam od Kasi na święta i bardzo dobrze mi się w nim pije, bo szkło jest dosyć cienkie, a to zdecydowanie do mnie przemawia. Wypiłam mnóstwo herbatek zimowych, oczywiście z pomarańczą. Pychota!
I tak otóż minął mi grudzień 2025. Było miło, spokojnie, bardzo apetycznie i po prostu dobrze. Uważam, że był to najlepszy miesiąc 2025 roku.
Sam rok 2025 był dla mnie czasem naprawdę trudnym, ale niepozbawionym radości. Przeszłam przez różne problemy (kosmiczne i absurdalne wręcz!!!), ale dałam radę, wytrzymałam, wstałam z kolan i sobie poradziłam tak jak umiałam najlepiej. Poznałam nowe osoby, które okazały się bardzo pozytywnie nastawionymi ludźmi, którzy w końcu nie narzekają i żyją pełnią życia. To dla mnie jakaś odmiana, bo latach słuchania narzekań i depresyjnego vibe`u. Niemniej ja uważam, że wszystko co nas w życiu spotyka, jakich ludzi przyciągamy do swojego życia w danym okresie jest po prostu nam potrzebne. Mieliśmy tego wszystkiego doświadczyć, wyciągnąć lekcje, aby móc iść dalej. Za wszystko należy być wdzięcznym, za każde dobro i zło, ponieważ to wszystko nas kształtuje.
I cóż mogę Wam powiedzieć? Oby więcej takich pięknych grudni jak właśnie ten z 2025 roku.
Buziaczki moi Kochani! 😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘