Jutro (tak właściwie to dzisiaj) do pracy, do sex shopu. Szczerze? Wolałabym, aby czas się zatrzymał, aby była powódź, tornado, burza śnieżna, aby Bałtyk wylał, albo aby wojna się rozpoczęła. Przestało mi się chcieć... przestało mi się chcieć angażować, przestało mi się chcieć starać, bo tak naprawdę zdałam sobie sprawę, że jestem produktem systemu, którego zadaniem jest tylko robić dobry utarg, być zabawiaczką klientów (niekiedy obrzydliwych) i niedocenioną osobą, która dawała z siebie wszystko. Byłam na 100% zaangażowana w to co robię, bo jak wiecie lubię być w tym co robię najlepsza. Niestety w mojej pracy mam być tylko maszynką do zarabiania pieniędzy, coś takiego jak dziewczyny z klubu go-go. Jak się przynosi zyski to jest ok, ale jak nagle sprzedaż spada to pojawia się... problem (???), niechęć do człowieka, a nawet nienawiść i oczywiście mobbing. Dla mnie to jest naprawdę "zabawna" sytuacja i taka zniechęcająca, ponieważ praca w sex shopie to powinna być zabawa, relaks, przyjemna robota, a nie jest tak do końca. Nie wyobrażam sobie jak totalnie niedouczone babsko z administracji może mieć pretensje do pracownika agenta, że słońce nie świeci, że to, że tamto, że sramto. To jest jakiś jeden wielki nonsens! Ba! jeszcze dałoby się przeżyć spokojne komentarze z dodatkiem krytyki, ale słuchania krzyków i stosowania mobbingu nie da się i NIE WOLNO akceptować. To jest jakaś paranoja, że zaczyna mnie właśnie brzuch boleć na samą myśl, że jutro idę do pracy, na 12 strasznie długich godzin. Takie coś nie powinno mieć miejsca, ale ma, NIESTETY.
poniedziałek, 23 lutego 2026
Przestało mi się chcieć...
I oczywiście, że teraz mogłyby się posypać od Was pytania: "To rzuć tę robotę", "To odejdź", "To pozwij babę za mobbing". Oczywiście, że mogłabym, oczywiście. Niemniej zdaję sobie sprawę, że znowu jesteśmy w czasach rządu Tuska i znowu z pracą jest koszmar. Większość ludzi wchodzących na rynek pracy nie może tej pracy znaleźć. Obojętnie czy macie wykształcenie podstawowe, średnie czy wyższe jest ten sam problem - PRACY NIE MA i nie wiadomo kiedy będzie. Niestety pracodawcy wolą zatrudniać tylko emerytów, niepełnosprawnych, studentów, no i oczywiście Ukraińców, bo im się to po prostu opłaca finansowo. I ja rozumiem, że każdy chce zarobić jak najwięcej, ale... prawda jest taka, że im głębiej się nad tym zastanowić tym się to tak naprawdę nie opłaca.
Mam mnóstwo wniosków i spostrzeżeń odkąd pracuję w sex shopie i mogłabym dużo napisać, ale i nawet tego już mi się nie chce, bo czuję zniechęcenie i niedocenienie mojej osoby. Już nawet klienci niektórzy (ci co byli zmuszeni kupić coś dla kogoś i przekroczyć próg sex shopu) powiedzieli mi, uwaga cytuję: "co taka dziewczyna jak Ty, robi w takim parszywym miejscu", "uciekaj stąd i zajmij się porządną pracą", "marnujesz się tutaj". Od kilku klientów usłyszałam takie zdania i było mi zarazem miło jak i strasznie smutno, bo... kurwa, mają rację. Marnuje się robiąc to co robię, nie mam prawie życia prywatnego przez pracę po 12h i... zaczynam mieć coraz większego doła przez babę z administracji. Naprawdę przestało mi się chcieć.
No cóż... idę wziąć kąpiel i położę się spać, abym chociaż trochę była wyspana. Niemniej powiem Wam, że mój entuzjazm jest 2/10. Kompletnie mi się nie chce nigdzie iść, nigdzie. Niestety jeszcze długo sobie tak naprawdę nie odpocznę. Ratuje mnie w tym wszystkim tylko moja anielska cierpliwość i tylko to. Nic więcej.
Tymczasem.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz