Dzień dobry Kochani! 😘
Jak widać nie poprawiłam się tak jak obiecywałam za co przepraszam, no ale siła wyższa chciałoby się rzec. Praca, praca, praca i o! <rozkłada ręce> Styczeń minął mi jak z bicza strzelił, a luty nie jest lepszy, bo spieszy się tak okrutnie, że jestem w szoku, że aż tak. Trochę jest to przerażające i trochę dołujące 😬. No, ale co się zrobi jak nic się nie zrobi.
Dzisiaj trochę ogarnęłam chałupę, trochę chciałam odpocząć, ale jestem zestresowana po wczorajszej rozmowie z jedną patologiczną babą. No normalnie niektórzy to umieją wkurwić samym wyświetleniem się na telefonie. Nie wiem jak można swoje problemy osobiste przerzucać na pracowników. Choć prawda jest taka, że ja nie jestem tej kobiety pracownikiem, więc niby nie powinnam się przejmować, ale nienawidzę chamstwa, braku kultury osobistej i generalnie szeroko pojętego prostactwa. Już mam dosyć pozwalania sobie, żeby jakaś baba jechała po mnie jak po łysej kobyle. Dosyć mam. Już wczoraj to mi się ulało - mówiąc jej językiem. Wkurwiona jestem, ale jest mi też przykro, bo uważam, że jestem dobra w tym co robię, klienci mnie uwielbiają, jestem mega zaangażowana w moją pracę, a ktoś przyczepi się o byle 💩, bo nie został w życiu dobrze przez chłopa wyruchanym. No kurwa... 😅😅😅. To jest taki paradoks, że hej.
No cóż... samo życie. Nic się nie poradzi na brak ogłady innych ludzi, po prostu są i tyle. Są ludzie i parapety, a klamką trzeba się urodzić - tak to się mawiało za czasu mojego gimnazjum. I coś w tym jest. Na pewne sprawy, na pewnych ludzi się nic nie zrobi, choćby człowiek miał się naprawdę zmęczyć.
Cóż... <rozkłada ręce>
😞
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz