piątek, 6 lutego 2026

Mam kiepskie samopoczucie...

Cześć! ✋

Dzisiaj miałam wolne, ale... mam jakieś kiepskie samopoczucie. 

Wczoraj jak wróciłam z pracy do domu koło 23:00 to jeszcze byłam pełna energii i rozgadana. Obejrzałam bardzo zabawny odcinek Świata według Kiepskich (jakąś odczuwam nostalgię ostatnio do tego serialu) i dwa odcinki Zdrad (wciąga!). Porozmawiałam sobie z mamą i zjadłam makaron z kurczakiem i brokułami. Potem poszłam spać i spałam bardzo bardzo długo. Wręcz powiedziałabym, że nieprzyzwoicie długo, ale tego potrzebowałam po dwóch dniach pracy z rzędu. Jak już wstałam to piątek minął mi naprawdę bardzo szybko, aż jestem w szoku, że aż tak brutalnie prędko. Jak z bicza strzelił.





Pod wieczór zaczęłam mieć jakieś kiepskie samopoczucie i jestem po prostu smutna. Wszystko mnie zdołowało jak tak sobie zaczęłam myśleć. Dlatego lepiej nie myśleć, bo wtedy łatwiej i przyjemniej się człowiekowi żyje. Jest mi smutno, jestem jakaś zestresowana i co gorsza chce mi się płakać. Może to też dlatego, że od dwóch dni mnie boli lewe ucho i to coraz mocniej mi to doskwiera. Podejrzewam, że mnie zawiało, bo ostatnio zgubiłam czapkę. 






Jakieś dwa tygodnie temu nie chcąc spóźnić się do pracy musiałam jechać taxi. Jechałam z takim facetem, z którym już raz jechałam. Taki brunet koło 50, cwaniaczek, który opowiadał mi, że dla pieniędzy wiózłby nawet cysternę z gównem. Jak wchodziłam do jego taksówki to z głowy spadła mi czapka, bo to było dosyć niskie auto. Położyłam sobie czapkę (tę brązową co widzicie na zdjęciu powyżej) na kolanach podczas jazdy. Jak wyszłam z taksówki to o tym zapomniałam, więc czapka musiała mi spaść na podłogę w aucie. Zadzwoniłam po jakichś 10 minutach do taksówek i powiedziałam, że zostawiłam czapkę w taxi. Po trzech minutach od zakończonej rozmowy dyspozytorka do mnie zadzwoniła mówiąc, że taksówkarz powiedział, że ja wyszłam w tej czapce z taksówki. No cóż... oszust i kłamca. Nie wyszłam w czapce, bo jak otwierałam sex shop to już tej czapki nie miałam. Zapewne ten gościu pomyślał sobie, że to droga czapa z prawdziwego futra, którą będzie mógł sobie sprzedać, a tu się srogo zaskoczy, bo kupiłam ją za 15 złotówek na TEMU. Poza tym ja nie noszę prawdziwego futra. Zirytowałam się, bo lubiłam to nakrycie głowy i uważam, że całkiem nieźle w nim wyglądałam. Jestem rozczarowana tym gatunkiem ludzkim, który nawet ukradnie (skoro czapka została w aucie i pan się wyparł to jest to kradzież) czapkę, która była tania. Ostatnio coś często mnie okradają. MASAKRA. Ponownie człowiek mnie rozczarował i pewnie jeszcze nie raz mnie rozczaruje.








Zimno mi jakoś, a mnie jak wiecie nigdy zimno nie jest. Ech... nie mam siły, naprawdę nie mam, a mieć niestety muszę. Smutne to wszystko i takie męczące. 


A jak tam Wasze samopoczucie i zdrówko???


Buziak 💋




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz