Dobry wieczór 👀✋
Dzisiaj tak się zabierałam za pisanie i zabierałam, ale w końcu nie mogłam na nic się sensownego zdecydować, więc uznałam, że post pogadankowy też może być. Bo... why not? 💁
Spałam dzisiaj długo, choć nie tak długo jak w moich możliwościach jest to możliwe 😅😅😅. Wyspałam się, zjadłam bardzo pożywne i kaloryczne śniadanie (bo, kto grubemu zabroni?) i porozmawiałam z mamą o różnych problemach, które spadły nam na głowę. Szczerze? Nic sensownego nie wymyśliłam, bo wiem, że to dopiero początek, a nie koniec. A jak wiemy, na końcu wszystko będzie dobrze. Jak już skończyłyśmy rozmawiać to przyszedł z uczelni mój brat i opowiedział nam trochę o reumatologii, którą ma na zajęciach. Ciekawe i bardzo pouczające. Później zadzwoniła moja koleżanka, potem mój kolega, który powiedział, że z jego tatą jest już dobrze i wybudził się z operacji. No cóż... jak Maassen trzyma kciuki, to nie ma chuja, musi się udać 💪. Potem zajęłam się papierkową robotą, bo ja tonę normalnie w tych wszystkich papierzyskach. A i tak dzisiaj jeszcze nie wszystko ogarnęłam. Potem się tą "zacną" robotą znużyłam i zrobiłam sobie dwugodzinną drzemkę (bo po co sobie żałować). Snów nie pamiętam. Może i pamiętam, ale nie chcę pamiętać. W życiu też tak bywa po różnych rozczarowujących sytuacjach. Czasem jest tak, że nie chcemy o czymś rozmawiać, bo po prostu coś nam nie daje spokoju i cały czas "siedzi" w naszych myślach. To boli... nikt nie zrozumie tego, jeśli tego nigdy nie doświadczył. Generalnie to życie boli.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz