czwartek, 26 lutego 2026

Insomnia level hard...

Jest już po 3 w nocy (dla niektórych to już nad ranem), a ja nadal nie śpię. Przez ostatni rok rzadko byłam na nogach o tej porze, bo wiadomo... obowiązki, praca wymagająca spania i inne takie. Generalnie może z kilka razy robiłam coś o tej godzinie. Niemniej i tak chodzę późno spać, bo około 2 w nocy, a wstaję do pracy o 8. Pamiętam jak kiedyś musiałam się nasłuchać, że jak miesiąc będę funkcjonować inaczej i rano wstawać to się polubię z porannym wstawaniem. Serio? Do dzisiaj mi się to nie zmieniło. Ja znam siebie i nigdy rannym ptaszkiem nie będę, bo to nie jest zgodne z moim naturalnym zegarem biologicznym, który jest ustawiony na tryb SOWA. Tak już niektórzy mają i koniec. Na pewno rzeczy wpływu nie mamy. I choćbym spała po 10h to i tak o 8 rano jestem nieprzytomna, bo to nie jest moje normalne środowisko 😅😆. 


Dzisiaj (tak właściwie to wczoraj, ale dzisiaj też) miałam dzień wolny, więc mogłam sobie zrobić jak dawniej drzemkę popołudniową. I... zrobiłam 😅😆😆😆. Drzemka trwała jedyne 4h 😂😂😂. Noooo coooo?! Potrzebowałam tego 😁😂😅😆😆😆. Także już możecie się domyślić dlaczego powstała mi insomnia level hard. Po prostu jestem wyspana, więc teraz sen nie przychodzi. Także, aby nie marnować tego, że nie śpię postanowiłam wgrać na mój dysk przenośny foldery ze zdjęciami, które nie są mi potrzebne w moim laptopie. Zeszły mi na to jakieś 2 godziny, więc git. Pooglądałam sobie te zdjęcia w tych folderach. Hmmm... trochę tak jakby mnie nostalgia złapała, bo przeglądałam fotki mojej rodziny, moich byłych dwóch przyjaciółek i dawnego znajomego Jacka (tylko znajomego, aby nie było!!!). I wiecie co? Tak po prostu bywa, że coś się kończy, aby coś mogło trwać, albo rozpocząć się na nowo. Uważam też, że nie warto wchodzić drugi raz do tej samej wody. My się zmieniamy, inni się zmieniają i to jest po prostu normalny proces w życiu. A poza tym... nie wiem czy chciałabym na nowo odnawiać stare relacje. Raczej już nie, bo mam swoje życie, swoje hobby, nowych znajomych i zupełnie inny tryb życia i także zupełnie inne problemy niż kiedyś. To jest całkowicie coś innego. Niemniej nie wszystkie furtki pozamykałam i nie mówię ostatecznie do widzenia, ale nie jestem w stanie angażować się w za wiele osób, ponieważ mam tyle spraw na głowie, że nie dałabym rady poświęcać takiej liczbie osób czasu. To jest nieosiągalne w tej chwili. A z drugiej strony? Dobrze mi jak jest teraz. Było minęło.









Już niebawem będzie 4 nad ranem, więc nie wiem czy powinnam się kłaść spać, czy lepiej już jak posiedzę do 05:30 i obudzę brata na egzamin. Może tak zrobię. Nie chciałabym, aby zaspał przez moją niesubordynację. Może jeszcze jakiś post napiszę na blogu? Co Wy na to? 😋😁 Skoro już i tak nie śpię, to może to wykorzystajmy i zróbmy z tego pożytek? 😈😈😈😈😈😈





Zaskakuje też mnie to jak ten czas zapieprza. Niedawno zaczął się nowy rok 2026, a mamy już samą końcówkę lutego i za chwilę nadejdzie wiosenny miesiąc. To jest istne szaleństwo. I w ogóle cały czas odnoszę wrażenie jakbym się spieszyła, gdzieś była ponaglana i jakbym o czymś zapomniała. Dziwne uczucie... Też tak czasem macie? <Maassen myśli> 






A jak tam Wasze noce? Śpicie dobrze, czy bezsenność nie daje Wam spać?




Buziaki 😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz