Cześć Wam! ✋
Dzisiaj miałam tak ciężki i pracowity dzień, że jest to naprawdę niewyobrażalne. Niby w pracy nie byłam, ale miałam dzisiaj tyle na głowie spraw do ogarnięcia, że jak wróciłam do domu to padłam na łóżko w pokoju stołowym i ucięłam sobie dwugodzinną drzemkę, bo nie miałam siły na nic. Jestem zmęczona, przybita, zestresowana, przebodźcowana i mam ochotę leżeć i zasnąć na ten cały rok. Nie chce już mi się nic po tym dniu. Niby kilka rzeczy jest na plus, ale nie wszystko i to mnie martwi, a raczej stresuje. Płakać mi się już chce, bo nie mam siły, a ludzie najbliżsi mają do mnie pretensje, że zachowuję się jak rozkapryszone dziecko. A jak mam się kurwa zachowywać skoro życie mnie tak strasznie przytłoczyło? Od ponad roku funkcjonuję w przewlekłym stresie, który wypieram, ale on we mnie jest i wiem, że jak się wszystko dobrze zakończy to mogę się poważnie psychicznie rozchorować, bo w końcu nie dam rady z tymi wszystkimi problemami, które na mnie spadły. Aktualnie nie czuję, że mam w kimkolwiek jakiekolwiek wsparcie. Czuję się samotna i sama, mimo że otacza mnie naprawdę wiele osób. Czuję się niezrozumiała i niepotrzebna.
Nie mam siły i mam do tego prawo, choć wiele osób nie pozwala mi czuć tego co czuję.
A czuję się smutna i chciałabym usłyszeć nawet kłamstwo, że po prostu będzie dobrze,
Tymczasem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz