piątek, 19 czerwca 2026

Obsługiwałam arabską księżniczkę, czyli... najciekawsi klienci sex shopu, których poznałam

Praca w sex shopie to praca z drugim człowiekiem, która jest niekiedy bardzo wymagająca, ale przede wszystkim jest ciekawa. Generalnie to frapująca robota, w której można poznać różne ciekawe persony. Dzisiaj stwierdziłam, że podzielę się z Wami krótkimi historiami, w których będą moi najciekawsi klienci, których udało mi się poznać. Tacy, których zapamiętałam przez ich wygląd, czasem przez osobowość i również przez niebezpieczeństwo, które od nich biło. Zapraszam zatem do dzisiejszej lektury 😁.





Kilkanaście miesięcy temu miałam przyjemność obsługiwać taką parkę mieszkającą w Dubaju. Ona była przepiękną brunetką o ślicznym głosie, a on Arabem. Szukali tylko takich gadżetów, z którymi można było łatwo przejechać przez granicę. Zdecydowali się na zakup słodkiego jednorożca UNIHORN oraz "Pingwinka" (masażer soniczny do łechtaczki). Oprowadziłam ich po sex shopie, poopowiadałam o różnych gadżetach, które w moim odczuciu były odpowiednie, aby móc je swobodnie zabrać do takiego kraju jakim są Zjednoczone Emiraty Arabskie. On był małomówny i zdystansowany, zaś ona... cudowna, kobieca, magnetyczna, fascynująca kobieta. Wyglądała jak arabska księżniczka. Miała cudowne, zdrowe, lśniące włosy, nieziemską twarz i styl ubierania się jak po prostu księżniczka z arabskich książek i filmów. Spędzili ze mną prawie godzinę, ale nie byli absolutnie nudni czy też męczący. To była dla mnie naprawdę przyjemność. 


Kolejnym moim ciekawym klientem był chłopak, który poszukiwał pracy. Wyglądał trochę jak Tede tyle, że był przystojniejszy. Otwarty, wygadany chłopak z tego klientka. Powiedział, że jestem barwną osobowością i zapraszał mnie na kawę. Przybił ze mną "piątkę" na koniec. Porozmawialiśmy ze sobą o wszystkim, rozmowa była lekka i przyjemna. Widziałam go w sex shopie 2 albo 3 razy. Udało mu się znaleźć dobrą pracę w biurze, za dobre pieniądze. 


A teraz będzie o takim konkretnym delikwencie opowiastka. Nazywam go klientem od psiej maski, ponieważ kupił w sekcji BDSM maskę psa, którą zakłada się na całą głowę i wiąże z tyłu. Był pobudzony, niezbyt rozmowny i na pewno nie był sympatyczny. Przy finalizacji transakcji rzucał setkami i powiedział, że reszta dla mnie. Dał mi 60 złotych napiwku 😈. Takich klientów to ja lubię! Co więcej, w tym tygodniu był w sex shopie i również był pobudzony i również miał przy sobie tyle hajsu, że głowa mała. Tym razem zostawił mi 10 złotych napiwku, ale dobre i to. I like it! Muszę zaznaczyć, że znowu był bardzo pobudzony i miał rozbiegany wzrok. Na bank coś ćpa, ale nie obchodzi mnie to póki zachowuje się do mnie ok i mnie nie atakuje. Może był na detoksie i stąd takie pobudzenie? Każdy zmaga się ze swoimi różnymi problemami i nie należy od razu negatywnie oceniać drugiego człowieka. W taki sposób można go szybko skrzywdzić. 


Miałam też taką luźną (luzak totalny!) klientkę, która kupiła sobie koronkową maseczkę na twarz i olejek z brokatem, ponieważ chciała sobie sama spędzić wieczór ze sobą przy winie. Narzekała na facetów i powiedziała, że są przereklamowani. Zapamiętałam ją, bo była naprawdę zabawna. 


Jakoś zimą obsługiwałam interesującego klienta, który przyszedł do sex shopu, aby kupić dla żony hiszpańską muchę. Urodziło mu się dziecko z zespołem Downa i żona nie chciała mu dawać dupy (tak to określił), a on potrzebuje codziennie. Starałam mu się wytłumaczyć, że w takiej sytuacji jaka spotkała ich związek to jest bardzo trudne dla jego żony i zapewne potrzebuje więcej czasu na zbliżenie. Powiedziałam mu, że ona musi przede wszystkim zaakceptować tę nową rzeczywistość, w której się znalazła i nie należy jej ponaglać, bo to przyniesie najprawdopodobniej zupełnie inny skutek niż chciałby uzyskać. 


Miałam przyjemność obsługiwać także taką kobietę koło 50 o vibe`ie nauczycielki, która powiedziała mi, że całe życie oddała mężowi i dzieciom i teraz chciałaby w końcu pomyśleć o sobie i o swojej seksualności. Wybrała dwa gadżety do stymulacji łechtaczki, ale... jednak pomyślała o swojej nastoletniej córce, której zakupiła dwa kubeczki menstruacyjne. Dobrze mi się z nią rozmawiało, bo była kulturalną i spokojną kobietą. Delikatna, skromna i taka po prostu dobra kobieta z zasadami. Lubię takie osoby. 


Kiedyś poznałam takiego Andrzeja (drwal), o którym bodajże Wam już co nieco opowiedziałam. Przyszedł do sex shopu, aby sobie pogadać i obczaić nową ekspedientkę, czyli mnie. Narzekał na żonę, że przestała dbać o siebie, że nie maluje się od czasu do czasu dla niego, że nie chce założyć jakiejś seksownej bielizny, że go odpycha, że nie mają już seksu. Widziałam, że jest naprawdę przytłoczony swoją sytuacją i chciałam naprawdę go pocieszyć. Rozmawialiśmy ponad godzinę i powiedział, że jestem wspaniałą kobietą i na koniec mnie przytulił i wyszedł. To było jedno z lepszych spotkań jeśli chodzi o poznawanych przeze mnie klientów w sex shopie. 


Nie sposób zapomnieć o kolejnym kliencie, który jest tak zwanym stałym klientem. Zawsze kupuje dwie hiszpańskie muchy dla żony, która zmaga się z Hashimoto. I zawsze przy tym żąda rabatu oraz darmowych próbek. Raz na tydzień się pojawia i kupuje to samo. Jest to klient, który dużo podróżuje i zawsze ze mną rozmawia. Powiedział mi, że jestem spoko. Opowiedział mi sporo o swojej żonie, która nie ma ochoty na seks przez przewlekłe zapalenie tarczycy. Ponoć kumple go zachęcali na skok w bok, ale on kocha swoją żonę i woli ją wspomóc jakimś specyfikiem niż zostawiać dla innej. No i ja to szanuję, że nie szuka przygód na boku. W chorobie i zdrowiu, w szczęściu i nieszczęściu. Dziwi mnie, że dla niektórych wierność to takie wyzwanie.







Mam nadzieję, że te kilka historii Wam się spodobało i będziecie mieli ochotę na więcej 😀😀😀. Przychodząc do pracy w sex shopie miałam w głowie kilka powodów, dla których szukałam tam pracy. Jednym z nich było znalezienie nowych inspiracji do pisania. No i gdzie jak gdzie, ale w takim miejscu jak sex shop jest o czym pisać. Niby czasu wolnego jest dużo, ale... wśród klientów można znaleźć prawdziwe perełki. 







W sex shopie pracuję od lutego 2025 roku. Także to już prawie 17 miesięcy pracy w tym miejscu. Poznałam wielu interesujących ludzi jeśli chodzi tym razem o klientów. Wiadomo, że zdarzają się tak zwane trudne przypadki, ale generalnie klienci w tym miejscu są naprawdę fajni, bo 95% z nich to naprawdę w porządku ludzie. A może to po prostu działa tak, że podobne przyciąga podobne? 😎









Chcecie drugą część? 


Buziaczki moi Kochani! 💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋


czwartek, 18 czerwca 2026

BYŁO GŁOŚNO, czyli... przelot samolotów wojskowych nad Łodzią

Wczoraj koło 18:00 chyba każdego przeszły ciarki po ciele jak usłyszeliśmy dźwięk gdzieś nad swoimi głowami, który był ogromnym hukiem. Wiele osób myślało, że zaraz nas Ruscy rozstrzelają z powietrza. Naprawdę wiele osób tak pomyślało. Ja słyszałam te głośne dźwięki, ale stwierdziłam, że... "ech... wojna to mi nawet na rękę w obecnej sytuacji życiowej, więc chuj... pierdoleee" 😅😆😃😂😂😂. Jak się okazało był to głośny przelot samolotów wojskowych F-35 w asyście F-16. Żałuję tylko, że nie wyszłam na zewnątrz, aby to zobaczyć, bo to jakby wydarzenie. 

Moja mama robiła badanie EEG podczas gdy te samoloty przelatywały i zestresowała się razem z pacjentem, który myślał, że wojna się w Polsce zaczęła. Czujecie to, że w pewnym randomowym momencie nagle zaczyna się wojna z Rosją i musicie uciekać? Co byście wtedy zrobili? 





Niestety wywiady wielu państw NATO wskazują, że ryzyko ataku Rosji na jedno z państw bałtyckich jest nie tylko realne, ale niemalże pewne w najbliższej przyszłości. Wszyscy z mojego otoczenia, którzy doskonale znają się na historii są wręcz przekonani, że wojna w Polsce się w końcu rozpocznie. I powiem Wam szczerze, że bardzo mnie irytuje fakt, że ludzie mówią iż nie musimy się bać, bo NATO nas obroni. Prawda jest taka, że wiarygodność NATO jest chujowa, bo wystarczy cofnąć się do roku 1939 jak zostawiono Polskę samą sobie. Także ja nie byłabym taka skora do tego, aby nie przejmować się, bo nam Pakt Północnoatlantycki pomoże. 


Co zrobilibyście na wypadek wojny? Bylibyście już do niej gotowi? Stanęlibyście w szranki?

Nie chcę nic mówić, ale obawiam się, że jesteśmy naprawdę tym pokoleniem, które stanie z bronią w ręku w obronie naszej ojczyzny. 






Tymczasem. 


Poczułam się doceniona, ALE...

Wczoraj pod koniec mojej pracy przeprowadziłam rozmowę z jedną z osób z mojej firmy. Rozmowa była z przerwami, ponieważ miałam na zakończenie dnia kilku klientów. Niemniej udało się porozmawiać przez bodajże 40 minut (!!!). Zaskoczyła mnie ta rozmowa, ponieważ nie spodziewałam się tego co usłyszę. Oczywiście nie jestem osobą bez mózgu i widzę pewne sytuacje i doskonale rozumiem co się dzieje, ale trochę mi ona oczy otworzyła. Poczułam się doceniona, ALE... niestety też rozczarowana tym, że nie każdy jest taki dobry jak mi się wydawało. Może słowo dobry tutaj jest niewłaściwe, ale na pewno nie każdy jest taki lojalny jakbym tego sobie oczekiwała. Nooooo powiem Wam, że czuję taki lekki niesmak. Wiecie... niby człowiek wie, ale jednak się łudzi. 




Rozmowa z tą kobietą była interesująca. Nie tylko przez to co usłyszałam na swój temat, ale generalnie cała. Miło jest usłyszeć, że jest się bardzo wartościową osobą, którą się szanuje za to jakim jest człowiekiem. Natomiast już nieprzyjemnie jest słyszeć, że nigdy niestety w firmie, w której się pracuje nie zostanie się w 100% docenionym i mam być na to przygotowana. Mam być świadoma, że nie będę doceniona i marnuje swój potencjał w takim miejscu jak sex shop. Ech... kilku klientów już mi mówiło, że robię sobie krzywdę w takim miejscu, bo "idę na zmarnowanie". Niby komplement, ale trochę boli. Boli, bo... wiem, że mają rację. Tyle, że ja lubię moją pracę, lubię erotykę, lubię rozmawiać i uczyć się o ludziach czegoś nowego. Wielu moich klientów to bardzo ciekawe persony, z którymi naprawdę warto porozmawiać. Dlatego wiem, że moja przygoda z takim miejscem jak sex shop jeszcze się nie zakończy, ponieważ to nie jest ten moment kiedy chciałabym już stamtąd odejść. Jeszcze nie teraz, jeszcze jakiś czas. Lubię to co robię i naprawdę widziałam w tym dużo dobrego, ale nie ukrywam, że dostrzegałam różne inne rzeczy, które mi się nie podobały. Po rozmowie wczorajszej mam jakby czarno na białym, że to co widziałam i czułam to naprawdę nie było jakąś halucynacją i czymś wyimaginowanym, ale naprawdę to się dzieje. A to co usłyszałam jeszcze muszę wziąć pod uwagę i uważać na siebie i na to komu ufam. I na koniec dostałam jedną, złotą i ważną radę: "abym dbała o swój interes, robiła dla siebie i nie pozwalała sobie wchodzić na głowę i nie pozwalała się przede wszystkim wykorzystywać, bo nikt o mnie nie będzie myślał", "mam robić tak, aby mnie było dobrze i mam się nie przejmować problemami innych, bo one mogą tak naprawdę nie istnieć". I "Ciebie nie powinno to interesować, to Ci się należy jak psu zupa". I powiem Wam, że... ja wiem, ja wiem, ale nie jestem taka, aby kogoś gnoić. Jeśli jestem w jakikolwiek sposób okłamywana i oszukiwana to... każdy ma sumienie i każdy z tego kiedyś zostanie rozliczony. Można w to nie wierzyć, ale wszystko co dajemy drugiemu człowiekowi kiedyś do nas samych wróci. 






Porozmawiałyśmy sobie o życiu, o pracy, o wszystkim w sumie, mimo że dzieli nas ponad 30 lat różnicy. Dowiedziałam się też, że musiałam zostać poznana, aby na mój temat wygłosić jakąś sensowną opinię 😏. I usłyszałam, że "jesteś niezepsuta, a to rzadkość". I nie wiem czy ona wiedziała, że ja to chcę usłyszeć, ale połechtała moje ego jak najlepszy wibrator może łechtać waginę. Natomiast ja powiedziałam jej, że miałam o niej złe zdanie, szczególnie po naszej pierwszej rozmowie, po której poszłam płakać do toalety. I stwierdzam, że... też musiałam ją lepiej poznać, więcej porozmawiać, wymienić się poglądami. I mam świadomość, że to kobieta, która z niejednego pieca jadła chleb, ale ma ogromne doświadczenie życiowe i wiedzę o ludziach. Pamiętam doskonale jak byłam wkurwiona po jednej rozmowie z nią. Tak jak jestem opanowana tak wtedy miałam ochotę rzucić w ścianę każdym dildem jakie miałam w sex shopie. Byłam zła, wkurwiona i dotknięta. Jako osoba, która nie lubi krzywdzić ludzi słowem tak wtedy miałam chęć rzucać takimi epitetami na lewo i prawo, że to mała głowa. A wierzcie mi, że studiując kiedyś na polonistyce zna się takie obraźliwe słowa jakie zwykłemu zjadaczowi chleba nigdy nie przyjdą do głowy 😅😅😅. Wierzcie mi! 




Wyszłam z pracy prawie o 30 minut później niż powinnam, ale... nie żałuję. 






Tymczasem. 




poniedziałek, 15 czerwca 2026

Generalne porządki w moim zagraconym pokoju...

Dobry wieczór 👋

Dwa dni weekendu minęły mi bardzo intensywnie. Dodatkowo były to naprawdę długie dni, bo i w sobotę i w niedzielę wstałam po 8 rano. Niestety w sobotę nie czułam się najlepiej, bo przez pomyłkę łyknęłam dwa betablokery i ciśnienie mi bardzo spadało, ale nic mi się poza tym nie stało. Na szczęście...

Aby nie marnować weekendu postanowiłam wziąć się za naprawdę generalny (no pół generalny) porządek w moim pokoju. Powiem Wam, że narobiłam się okrutnie, ale jestem bardzo zadowolona, bo pozbyłam się: 14 par butów, 9 flakonów perfum, mnóstwa (wierzcie mi!!!) ciuchów, sporej ilości sztucznej biżuterii, żółtej walizki, która zagracała mi pokój i około 20 książek, które nie trafiły w mój gust choć wszystkie przeczytałam. Niemniej to i tak kropla w morzu mojego zagracenia. Lubię posiadać i tyle. Zbieraczka pełną gębą 😆. Zgadnijcie po kim tak mam 😅😅😅.





Jak już skończyłam porządki to dla relaksu obejrzałam jeden z moich ulubionych filmów. A mianowicie PRZEMINĘŁO Z WIATREM. To jest taki film, przy którym zapominam o problemach, o całym świecie i mogę się w pełni zrelaksować. Oglądałam go z 10 razy i pewnie obejrzę jeszcze ze 100. Kocham! 

A Wy, macie taki film, który pozwala Wam zapomnieć o wszystkim co złe?






Dobrze moi Kochani, ja idę się wykąpać i spać, bo rano wstaję do pracy. Co prawda wstaję najwcześniej o 8 rano, ale dla mnie to i tak wczesna pora, bo prawie całe życie (nie licząc lat szkolnych i studiów) wstawałam nie wcześniej niż o 10. 


Życzę Wam słodkich snów, kolorowych i po prostu przyjemnych! 😘😘😘😘😘😘😘😘😘


Dobranoc Mordki 😇😇😇💫😘😘😘😘😘😘😘💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋


środa, 10 czerwca 2026

Migrena i straszne zdołowanie... :(

Hej Wam! ✋

Już dawno tak się nie zdołowałam jak dzisiaj. Dwie, bardzo złe wiadomości... 

Ja już nie wiem co mam począć, naprawdę nie mam siły na to, a wiem, że muszę w sobie znaleźć takie pokłady sił, aby sobie z tym wszystkim poradzić. Poprzedni rok dojechał mnie tak bardzo, że myślałam, że nie wytrzymam. Dzięki temu nauczyłam się walczyć z okrutnymi przeciwnościami losu, które były tragiczne. A teraz? Teraz mam umiejętności, aby sobie dalej poradzić, tyle że... ja już nie mam siły. Chciałabym, aby ktoś mi powiedział, że za chwilę będzie dobrze. Ale nikt mi nie powie. Tego.



No nic, pozostaje mi to wszystko wytrzymać i tyle. A póki co kładę się spać, bo jutro do pracy i przede mną sporo roboty, więc będę miała głowę na szczęście czymś innym zajętą. 



Dobranoc Wszystkim 😘

poniedziałek, 8 czerwca 2026

Przyjaźnisz się ze swoją byłą żoną? Otrząśnij się, dojrzej i zmądrzej chłopie!

W tym poście chciałabym poruszyć ważny temat dla wielu kobiet na tym świecie. A mianowicie kwestię przyjaźnienia się ze swoją byłą żoną kiedy to ma się już nową partnerkę lub całkiem nową żonę. Wiem, że to temat, który jest tak aktualny, że wiele z Was moje kochane chciałoby, abym właśnie o tym napisała. Także wychodząc Wam naprzeciw postanowiłam, że pochylę się nad tym tematem na Myślach Kobiety Wyzwolonej. 




Większość kobiet szuka stabilizacji, miłości, rodzinnego ciepła, poczucia bezpieczeństwa i przede wszystkim wierności u drugiej strony w związku. My kobiety nie mamy w zwyczaju przyjaźnienia się ze swoimi byłymi chłopakami, a już co gorsza z byłym mężem. Sęk w tym, że u panów wygląda to zgoła inaczej. Wiem, że wielu facetów przyjaźni się i ma regularny kontakt face to face ze swoimi byłymi dziewczynami i niestety z byłymi żonami. Uważam, że to jest takie zjawisko, które przyniesie wszystkim więcej szkody niż pożytku. Bo po cóż mężczyzna utrzymuje stały kontakt ze swoją byłą żoną? Jak myślicie? Bo mu się nudzi? Bo nostalgia nie pozwala mu inaczej? Bo lubi sobie pogadać z kimś z rodziny? Otóż nie! Taki facet zawsze (noooo w jakichś 98%) szuka okazji, aby przelecieć swoją dawną ex. Wiecie... krew nie woda, stara miłość często nie rdzewieje. Czasem małżeństwa były tak intensywne we wspomnienia, w dziki seks, że trudno tym ludziom żyć bez siebie, mimo iż stworzyli z kimś innym nowe związki. Czasem jest tak, że po rozwodzie ludzie przestają się ze sobą kłócić, zaczynają się w końcu rozumieć, aż wybucha na nowo żar namiętności. Tak bywa, nie kłamię. 

Zauważyłam, że wielu facetów nie umie się pogodzić z rozstaniem i z tymi wspomnieniami, które mieli z byłymi żonami. Nawet nie zdajecie sobie sprawy ilu żonatych zostawia mi na Fejsie i na Insta wiadomości. I to jeszcze z jakimi propozycjami... . Powiem Wam, że żal mi i tych facetów, bo niestety głupich nie sieją, sami się rodzą. A przede wszystkim żal mi tych kobiet, które gotują im obiadki, dbają o ich wspólne dzieci, piorą im zapyziałe gacie i spocone skarpety mając nadzieję, że w końcu facet w sypialni im się w jakimś stopniu odwdzięczy. Myślą o swoich mężach w superlatywach, bo pracują, bo są zajęci, bo są zmęczeni, bo bo bo bo. Te baby zamiast zacząć myśleć to cały czas ich usprawiedliwiają, jakby byli małymi dziećmi, które dopiero wchodzą w trudny i brutalny świat. Ogarnijcie się kochane i weźcie sprawy w swoje ręce i nie pozwólcie się tak traktować i wykorzystywać. NIGDY! 

Po latach w końcu kobieta zaczyna rozumieć, że nie jest tą najważniejszą, bo w tle cały czas jest ta była żona, która odbiera jej tę iskrę w małżeństwie. Wtedy ta pierwsza zaczyna nie tylko rozumieć, ale w końcu myśleć i kończy z tą całą farsą zwaną małżeństwem i składa pozew o rozwód. Wybiera po raz pierwszy siebie i swoje dobro, swoją przyszłość, która nadal istnieje, a nie jest tylko przy mężu łajdaku, który tylko dybie na swoją ex żonę, którą w końcu uda mu się wyjebać na ich dawnym stole, który stoi teraz w salonie, o który dba nowa żona. Paradoks, ale spójrzcie moje drogie ile jest takich małżeństw w Waszym otoczeniu. Jeszcze się zdziwicie! 


I wiecie co jest w tym wszystkim najsmutniejsze? TO w jaki sposób postąpi facet, gdy ta była żona (obiekt ich pożądania) powie im na nowo NIE. Prawie zawsze facet wraca z podkulonym ogonem do domu jak gdyby nigdy nic i przeprasza i obiecuje poprawę. Coś na kształt rachunku sumienia, którego tak naprawdę nigdy nie zrobił, bo nie ma rzecz jasna żadnego sumienia. Dlatego mam radę dla tych wszystkim panów, którzy dybią na swoje ex żonki. Przyjaźnisz się ze swoją byłą żoną? Otrząśnij się, dojrzej i zmądrzej chłopie! Potem może być za późno, aby odbudować to co budowałeś z nową kobietą. Na ogół... jest już za późno.








Mam ogromną nadzieję, że wszystkie Panie, Kobiety i Kobietki, które przeczytają dzisiejszy wpis uderzą się w pierś albo w głowę (delikatnie, ale mocniej nie zaszkodzi XD) i wezmą sobie do serca to co napisałam. Nie pozwalajcie się źle traktować tylko przez to, że kochacie, jesteście wspierające i ufacie bezgranicznie. Wujek Stalin powtarzał, że KONTROLA to najlepsza forma zaufania. Zgadzacie się? 😈

Personalnie mogę Wam powiedzieć, że ja nigdy nie zgodziłabym się, NIE ZAAKCEPTOWAŁABYM gdyby mój facet przyjaźnił się ze swoją byłą żoną. Dla mnie to po prostu dno i wodorosty. Ja nie utrzymuję żadnego kontaktu z facetami, z którymi się spotykałam, bo co było to było i minęło. Należy zawsze mieć szacunek do nowego związku i tyle. Kto tego nie robi jest po prostu niewarty zachodu. 






Trzymajcie się moje Drogie i pamiętajcie, że zawsze jest czas, aby na nowo ułożyć sobie życie z kimś nowym. Z kimś... kto Was doceni, z kimś kto da Wam poczucie bezpieczeństwa, z kimś kto będzie Was pożądał i kochał bezgranicznie. Nigdy nie jest za późno, aby zacząć od nowa. I pamiętajcie, że na końcu zawsze jest spokój i dobro.












Tymczasem. 


sobota, 6 czerwca 2026

Powspominajcie ze mną przypadkowe momenty mojego życia (22 zdjęcia z iPoda!!!)

Dzień dobry! ✋ Mam wolne, a wstałam już o 7 rano (szok!) i zasiadłam do laptopa, aby obejrzeć kolejne odcinki miniserialu na Netfliksie. Mój brat polecił mi Reniferka, więc obejrzałam już 5 odcinków i zostały mi jeszcze 2. Powiem Wam, że... dobry jest to serial i poruszający trudne tematy w lekki sposób. Czwarty odcinek wymiata! Uskrzydla i zabija. Jeżeli nie oglądaliście Reniferka to polecam, bo warto.

A teraz przejdźmy do tematu dzisiejszego postu. Przeglądając stare zdjęcia na moim starym iPodzie wpadłam na pomysł, aby razem z Wami na stronach mojego bloga powspominać dawne chwile w randomowych momentach mojego życia. To co, zaczynamy? 😁






Oj, było to dawno, bo w 2016 roku. Tak! Nosiłam czasem kitkę, czego już dawno nie robiłam wychodząc z domu. Jak Wam się podoba? 



A to zdjęcie zostało wykonane na pewno nie w randomowym momencie, ponieważ był to bardzo istotny moment. A mianowicie byłam w Pałacu Poznańskiego na koncercie mojego brata. Grał na klarnecie. Poznałam wtedy panią Halinę Szpilman, która jak już się zapewne domyślacie była żoną słynnego Szpilmana. Ten koncert to było prawdziwe wydarzenie. A było to pod koniec 2012 roku.



A tu z moją byłą przyjaciółką Magdaleną. To było prawdziwe połączenie dusz, zrozumienie, wariactwo i przyjaźń, która mimo iż bardzo piękna to jeszcze bardziej toksyczna. Zodiakalna Panna i zodiakalny Rak to najbardziej zaburzone połączenie zodiaku jakie istnieje. Czy chciałabym do tego wrócić? JUŻ NIE.



Po latach stwierdzam, że tutaj moja sylwetka jest dla mnie najbardziej atrakcyjną w moim wykonaniu hahahahahahahahahah.



Miałam tutaj 6 lat i wyglądałam jak mała dama, którą zresztą zawsze chciałam być.



Z moją mamą 😇. Dacie wiarę, że ta panterkowa bluzka, a tak właściwie panterkowa satynowa bluza mojej mamy nadal jest w mojej szafie i wygląda nieskazitelnie? Kiedyś stawiano na jakość, a dzisiaj niestety na ilość. Zresztą, ja też zawsze lubiłam posiadać. 



To zdjęcie zostało wykonane w windzie w 2016 roku kiedy to zmierzałam razem z moim bratem na inaugurację mojego kierunku studiów na stosunkach międzynarodowych. Zabrałam mojego brata, bo bardzo chciał zobaczyć jak to wszystko wygląda. Niestety nie spełniłam marzenia Magdaleny o wzięciu ją na wykład dla studentów. A było jej to wielkim pragnieniem... przepraszam.



A tu na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politologicznych z Zuzą. To było naprawdę randomowe zdjęcie. Ja jestem po lewo w niebieskich spodniach. Ja 173 cm wzrostu, Zuza 175 cm.



Inauguracja stosunków międzynarodowych była najnudniejszą inauguracją na jakiej byłam. Wojtek zasnął, bo jego w przeciwieństwie do mnie polityka nigdy nie interesowała. Ja natomiast dokładnie pamiętam co wtedy powiedział dziekan, że - "Studia to nie tylko nauka. Należy poznawać ludzi, którzy w przyszłości będą mogli podać Wam pomocną dłoń, która w polityce jest bardzo ważna. Bez tego nic nie zrobicie.".



To był randomowy moment z Wojtkiem. Nie pamiętam kiedy dokładnie i w jakim momencie to było, ale było zabawnie. Lubię to zdjęcie. Młoda ja i mój przystojny brat.



To zdjęcie choć zabawne i na pozór wesołe niesie za sobą dzień pełen wrażeń, decyzji popełnionych w desperacji, cierpienia wewnętrznego i ogromnego zagubienia. Rano wyszłam z domu i poznałam Damiana, który był menedżerem największej firmy w Łodzi. Byliśmy umówieni na 9 rano na Widzewie. To był zjawiskowy mężczyzna o równie zjawiskowym stylu ubierania, aucie i stylu bycia. Kia Sportage stała się wtedy moim ulubionym samochodem. Nie obchodziło mnie wtedy, że ma żonę i dziecko. Nie było to dla mnie w ogóle istotne, liczyło się dla mnie zupełnie co innego. Tego samego dnia poszłam z Zuzą na grzańca i Winstona jagodowego (najlepsze papieroski!) i upiłam się tak na wesoło, że ledwo doszłam z nią do akademika. Ale doszłam 😂! Zanim znalazłam się w akademiku to zdążyłam jeszcze wystawić Adama, który czekał na mnie... . Tak było, byłam okropna i sukowata. Na szczęście to nie zniechęciło Adama i oboje się pokochaliśmy do szaleństwa. I do dziś to trwa. Można? Można! Jeśli miłość jest prawdziwa to wytrzyma wszystko. Dosłownie wszystko.



Mała stylowa ja 😁😁😁. Trzeba przyznać, że moja mama miała naprawdę inwencję twórczą w stylu ubierania mnie. No, nie powiem 😂.



Mama wykonała mi badanie EEG. Ostatnio też mi wspomniała, że chciałaby mi zrobić EEG ze stymulacją świetlą, aby sprawdzić jak mój mózg na to reaguje. Jeżeli źle to może oznaczać, że pacjent ma padaczkę. Można żyć wiele lat z padaczką i nawet nie zdawać sobie sprawy z jej istnienia, bo wyładowania są różne.



To jeszcze z koncertu w Pałacu Poznańskiego z Wojtkiem. Ale my byliśmy młodzi i jakie mieliśmy piękne zdrowe, gęste włosy.



A tu z Weroniką (chyba tak miała na imię ta blondynka) i Anką na studiach polonistycznych. Na polonistyce studiowałam najdłużej i bardzo dobrze wspominam te studia. Było to w 2015 roku, rok po śmierci mojej babci Krysi. 



Umiecie zrobić kwiatka z języka, bo ja umiałam. Jak zresztą widać na załączonej wyżej fotografii. 



A tutaj z Magdą i pisarzem Andrzejem Stasiukiem na jego autorskim spotkaniu. Bardzo intrygujące spotkanie w Niebostanie to było. Andrzej Stasiuk napisał MURY HEBRONU. Genialna powieść, jedna z lepszych jakie czytałam.



To na wykładzie z Retoryki z Blanką i Julką. Co by nie powiedzieć, to było fajnie.



Moje stópki to znacie 😆😆😆. To były najtańsze szpilki mojego życia i zarazem najwygodniejsze. I też najwyższe w jakich chodziłam. 



Jeszcze jedno z Magdaleną. Gdzie się poznałyśmy? W studium kosmetycznym mgr Iwony Tomas. To było genialne studium. Pół roku tam chodziłam. Pewnie musiałam tam pójść, aby tak właśnie poznać Magdalenę. To nie była Magda, to była po prostu Magdalena. 



Kiedyś nogi to była najlepsza część mojego ciała. Dzisiaj jest najgorszą 😅😅😅. Waga wszystko zmienia.



Jeśli miałabym powiedzieć z kim łączyła mnie najlepsza przyjaźń to właśnie z nią, z Karoliną. I gdybym miała kiedykolwiek powiedzieć kto był moją najlepszą przyjaciółką to właśnie ona. W tamtym okresie życia bardzo cierpiałam i mimo to starałam się również jej pomagać emocjonalnie, ale mnie wiele wtedy przerosło. Prawda jest taka, że aby komuś pomóc trzeba najpierw pomóc sobie. I wiecie co? Uważam, że rok 2018 nas połączył, bo przechodziłyśmy przez masę różnych emocjonalnych sinusoid. Każda blondynka potrzebuje swojej brunetki. I vice versa. 












Pisało mi się ten post bardzo dobrze i jeszcze lepiej mi się wspominało te momenty mojego życia. Niby randomowe ale jakże ważne dla mnie. Wspomnienia to piękna rzecz i pielęgnujmy je w sobie, aby na starość mieć co wspominać.






Tymczasem. 










































czwartek, 4 czerwca 2026

Popsuty mam nastrój w tym jakże bożym dniu...

Ech... czasem to można tylko westchnąć na to wszystko co nas otacza. Zaczęło się tak właściwie wczoraj jak już skończyłam pracę. Musiałam kawał drogi iść na piechotę... nawet nie chce mi się tego komentować, ale byłam już tak wykończona, że szczerze to wolałabym, aby auto mnie wtedy przejechało. Ech... może nie aż tak, ale level podobny. 

Dzisiaj obudziłam się zadowolona i pełna energii to dwie osoby musiały mi zepsuć dobre samopoczucie. Jakżeby inaczej. 



Tak się zastanawiam, co jest kurwa z ludźmi nie tak, że mają wszystko po prostu w dupie. Zero zasad, zero odpowiedzialności, zero taktu, ZERO czegokolwiek. Jestem już zmęczona. Naprawdę zmęczona.





Muszę sobie poprawić nastrój i wrócić na mój pozytywny tor. Zrobię sobie coś dobrego na obiad i obejrzę w końcu coś na Netfliksie. Płacę co miesiąc za tę platformę, a nie oglądam nic na niej od wieeeeelu miesięcy. Skoro dzisiaj jest taki boży dzień to sobie zrobię prawdziwy relaks. 


A Wy jak się macie? Co porabiacie? 😇😇😇






Tymczasem. 


poniedziałek, 1 czerwca 2026

Pielęgnuj w sobie wewnętrzne dziecko! Przez całe swoje życie!!! :) SZCZĘŚLIWEGO DNIA DZIECKA :*

Przed snem pomyślałam, że jeszcze coś tutaj naskrobię 😀. 

Dzisiaj jest DZIEŃ DZIECKA, więc wszystkim dzieciom chciałabym życzyć wszystkiego co najpiękniejsze i najlepsze. Życzę Wam zdrowia, szczęścia, pomyślności w życiu, miłości od najbliższych i samych radosnych dni. Niech dzieciństwo będzie dla Was piękne, łaskawe i bezpieczne. 

SZCZĘŚLIWEGO DNIA DZIECKA 😘😘😘!





Natomiast wszystkim dorosłym życzę w tym dniu, aby pielęgnowali w sobie wewnętrzne dziecko przez całe swoje życie. Nie bójcie się śmiać na głos, radować z drobnostek, chwytać byka za rogi i pozwalać sobie na beztroskę i nonszalancję. Cieszcie się, próbujcie nowych rzeczy, nie obawiajcie się popełniać błędów i zachwycajcie się pięknem tego świata. Bawcie się w tym życiu i nie zapominajcie, że przyjemność każdemu jest potrzebna! 









SZCZĘŚLIWEGO DNIA DZIECKA dla dużych i małych ode mnie! 😃😘😇😇😇





Buziaczki w czółka Misiaki! 🧸🧸🧸💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋


niedziela, 31 maja 2026

Bardzo spokojna niedziela z Panem Kotem :D

Dobry wieczór Kochani! 😁


Niedziela minęła mi bardzo dobrze, spokojnie, miło i rodzinnie. Mój kotek przestał wymiotować co mnie cieszy, bo ostatnimi dniami coś usiadło mu na jego schorowanym brzuszku i nie czuł się za dobrze. Niestety... Dionizy po zapaleniu otrzewnej i zapaleniu trzustki miewa problemy z jelitkami i czasem ma słabszy czas. Niemniej ogólnie czuje się dobrze. 





Powiem Wam, że mimo iż kocham wszystkie zwierzęta to najbardziej ukochałam sobie koty i planuję mieć ich zdecydowanie więcej. Na starość może z 5 sobie sprawię. Hemingway (pisarz) mawiał, że posiadanie jednego kota, kończy się na posiadaniem kilkudziesięciu kotów. No cóż... to będziemy wychowywać 😆😆😆. Im więcej kotów, tym lepiej. 






A teraz troszkę z innej beczki. 
Kilka osób na Instagramie zadało mi pytanie na temat tego co sądzę o decyzji Prezydenta Polski w sprawie odebrania Orderu Orła Białego prezydentowi Ukrainy. No cóż... ZABRAĆ ORDER!!! Na ten temat napiszę osobny post, bo jak usłyszałam, że Zełenski honoruje jednostkę Bandery to aż mnie skręciło. Ja nie wiem, jak można być takim skończonym idiotą, ignorantem i podłym człowiekiem, aby honorować morderców UPA... . Dno, dno i wodorosty, SKANDAL, HAŃBA. Poza tym, Zełenski nigdy nie powinien dostać Orderu Orła Białego. To było jedno wielkie nieporozumienie. Porażka.









A Wam, jak minęła niedzielka? 😇😇😇


Buziaczki 😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘






PS Dionizy Was wszystkich pozdrawia! 😻