Dzisiaj miałam wolny dzień, więc miałam czas i dla siebie i dla moich bliskich. W końcu miałam też czas dla mojego kota, z którym już dawno nie wypoczywałam na wersalce pod grubym kocykiem. Ten dzień wydawał mi się taki dłuuuuuuuugi. Dzisiaj nie chciałam myśleć o problemach, które mi się cały czas piętrzą, ani o tych sprawach, które mnie ostatnio zasmuciły i doprowadziły do łez. Mam taki... hmmm... niesmak trochę i lekki dystans. Nadal nie wiem co powinnam o tym wszystkim myśleć. Serce mówi jedno, a rozum drugie.
wtorek, 20 października 2026
Wolny dzień najlepiej leczy strapione serce... i duszę!
piątek, 16 października 2026
Kompletnie odechciało mi się pracować... :/
Dzień dobry, ale w sumie jak dla kogo... bo na pewno nie dla mnie 😢. Dzisiaj, a raczej od wczorajszego wieczora odechciało mi się kompletnie wszystkiego, ale głównie to pracy. Człowiek się stara, gada o dupie Maryny, aby sprzedać jak najwięcej i jak najlepiej, a tu jeszcze naplują ci za to w twarz. Nie słuchałam nikogo, nie słuchałam żadnych rad, bo jak zwykle chciałam widzieć w drugim człowieku dobro, ale z tego co widzę i z tego co już wiem biznes rządzi się swoimi prawami. A raczej brakiem praw, brakiem empatii i czegokolwiek. Przejmowałam się pracą w sex shopie, w SEX SHOPIE. Jakby ktoś mnie posłuchał to by się zaśmiał teraz. Noooo, to już się nie będę przejmować i nie będę sobie nikogo zastępować i pierdolę te pieniądze. Ja podchodzę do pracy na poważnie i wykonuję wszystko co należy, uważam, że nawet więcej niż trzeba. A i tak to jest niedoceniane. Także, po co się starać? Nie widzę już sensu. Jeszcze ze stresu i smutku leci mi teraz krew z nosa... 😖.
No, ale tak to jest jak ktoś niezepsuty życiem, pracuje w miejscu zepsutym i pozbawionym empatii.
Przykro mi.
środa, 14 października 2026
Mam dosyć tego dnia!!! PS Szukam informatyka do zadań specjalnych, geniusza komputerowego!!!
Ten dzień był po prostu zjebany, zmarnowany, ZMARNOWANY. Cały dzień żyłam w ogromnym stresie i jeszcze stoję w miejscu z jedną sprawą. Jestem zła, wkurwiona i już nic mi się nie chce. Najchętniej położyłabym się w łóżku i nie wstała z niego do listopada. Ten tydzień parszywie się zaczął. Nie dość, że pracowałam cały tydzień to jeszcze podczas wolnych dni miałam tyle na głowie. Naprawdę, czy jeszcze coś mnie w tym tygodniu wkurwi? 😡😡😡
wtorek, 13 października 2026
Za dużo się dzieje...!
Cześć Wam! 👋
Październik jest dla mnie barrrrrrdzo intensywnym miesiącem i dzieje się zdecydowanie za dużo. Znowu nie mam na nic czasu i cały czas odnoszę wrażenie, że o czymś zapominam. Nie wiem już sama, czy ja w końcu wyjdę z tej sterty spraw do ogarnięcia. Czy ja w końcu na to znajdę czas?! Wszystko idzie nie tak jak powinno, a może idzie tylko to wypieram? Przez najbliższe 3 tygodnie mam w chuj rzeczy do zrobienia, a teraz jeszcze mam więcej pracy dodatkowo. Trochę mi to nie na rękę, bo miałam inne plany, ale cóż... to na chwilę, nie na zawsze. Kiedy ja w końcu pomyślę o sobie... aronoł 😒. Czasem nie dowierzam gdzie ja straciłam moją asertywność, która kiedyś była niewzruszona. Boshe... nie wiem.
wtorek, 6 października 2026
Zepsuła mi się MATRYCA w Motoroli... :(
Cześć!
Jakiś czas się do Was nie odzywałam, bo mam problemy z telefonem. Zepsuła mi się matryca w mojej Motoroli oddałam ją do naprawy i po 6 h na nowo zepsuła się w tym samym miejscu. No po prostu szlag mnie trafił, bo w tych czasach nie da się funkcjonować bez telefonu. Wszystko przez ten telefon się załatwia, więc musi być sprawny. Wybrałam bardzo dobry serwis specjalizujący się w naprawianiu telefonów. Poszłam, przywrócili mi wiarę w dobrych fachowców, a potem odebrali całkowicie. I jeszcze po zareklamowaniu tej naprawy miałam troszkę nadziei, że jednak wyleczą moją Motorolkę, ale jednak chyba nic z tego nie będzie i zmarnowałam 250 złotych na jedno wielkie gówno. Jestem tak rozczarowana, że po prostu chce mi się płakać, bo mogłam dołożyć 3 stówy i mieć nowy telefon. Zjebałam... miałam nadzieję, że da się odratować trzyletni telefon. Jestem w chuj rozczarowana i naprawdę nic mi się już nie chce. Nie mogę nic ogarnąć, żadnych spraw bankowych, osobistych, ŻADNYCH. Rzygać mi się już na to wszystko chce. Nie wiem co ja mam teraz zrobić, bo w tym miesiącu nie mogę już sobie pozwolić na żadne wydatki. Jak pech to pech. No, ale Ludzie... myślałam, że jak się idzie do dobrego serwisu to otrzyma się usługę, za którą się zapłaciło. A tu jeden wielki niesmaczny klops. Żal mi dupę po prostu ściska. Skoro tydzień się tak zaczyna to co będzie dalej. Strach pomyśleć.
Nie wiem kiedy zamieszczę nowy post, bo jak wiecie wszystko mam połączone z telefonem. Jak się nie sparuję z laptopem i z telefonem to nic nie napiszę. Zjebana sytuacja, naprawdę podbramkowa. No nic, będę funkcjonować bez telefonu i sobie od wszystkich odpocznę, bo innej opcji po prostu nie mam moi Kochani. Widzę, że po tej naprawie telefon zaczyna znowu mi świrować i z całą pewnością nie obędzie się bez kupna nowego telefonu. Kiedy? Nie wiem. Jestem już zmęczona i nic mi się już nie chce w tym dniu. Nic.
Spokojnej nocy! Moja będzie smutna, długa i chce mi się płakać...
poniedziałek, 28 września 2026
5 faktów (politycznych) o mnie! :)
Cześć! 👋
Już dawno nie zamieszczałam kolejnych faktów o mnie, więc czas to nadrobić 😃. Dzisiaj przygotowałam dla Was 5 faktów o mnie związanych z tematem polityki. Jeśli lubicie takie tematy albo po prostu jesteście ciekawscy to zapraszam do dzisiejszego postu stricte o mnie.
Miłej lektury! 😎
Nie martw się. Zrozumieją, ile jesteś wart, kiedy nie znajdą nikogo takiego jak ty.
Do napisania tego postu zainspirowała mnie nowopoznana osoba, ale i jeszcze jedna, z którą co prawda nie mam już kontaktu, ale wzięłam jej wszystkie słowa do serca, bo wiem, że nie kłamała. Obie z tego miejsca serdecznie pozdrawiam i mocno ściskam.
Czasem w życiu przychodzi taki moment, który sprawia, że coś w nas pęka, coś się w nas łamie. Czasem ludzie przypominają nam coś o czym zapomnieliśmy i uświadamiają nas w tym w czym już uświadomieni byliśmy. Ja właśnie jestem dzisiaj w takim momencie, a tak właściwie od dobrych kilku tygodni. Cały czas chcę to wyprzeć, bo mam wysoki poziom empatii i lubię ludzi tłumaczyć, wczuwać się w ich położenie i etc. Problem jest w tym, że wiele osób wtedy nadużywa mojej dobroci, mojego miękkiego serca i po prostu wykorzystuje to, że może coś ugrać na takich cechach mojego charakteru. Ja oczywiście ani ślepa, ani głupia nie jestem, więc widzę to, ale daję człowiekowi czas, aby się w porę ogarnął, zanim będzie za późno. Czasem daję za wiele szans na poprawę, ale ja po prostu wierzę, że ludzie mogą stawać się lepszymi, doskonalszymi wersjami siebie. Najczęściej się nie poprawiają, bo gatunek ludzki po prostu nie lubi i nie chce nad sobą pracować. A szkoda. No i tak czekam i czekam i patrzę i słucham i... czasem po prostu rozpacz mnie ogarnia jak ludzie kłamią i wykorzystują po prostu dobroć serca drugiej osoby. Mam świetną pamięć i jak z kimś rozmawiam to pamiętam co do mnie mówił i wiem kiedy osoba mnie kłamie. A z racji tego, że uważam iż kłótnie to przywara pospólstwa to się nie kłócę, ale... konsekwencje wyciągam tak jak na to osoba zasłużyła. I tak też zapewne będzie w tym przypadku, bo ja jestem cierpliwa i wiele wytrzymuję, ale wykorzystywać się nie dam. To, że ktoś myśli, że sobie poużywał mojej dobroci, to nie oznacza, że tak jest. Dobre serce odziedziczyłam po mojej mamie, ale poczucie humoru po ojcu i... to mogę być bardzo dowcipna jak ktoś przegina.
niedziela, 27 września 2026
Bezsenność w laczkach
Jest godzina 6 rano, a ja nadal nie śpię, bo w ogóle nie mam ochoty na sen. Nie jestem nawet w stopniu minimalnym senna. I w sumie nie powinnam się dziwić, bo właśnie mamy wrześniową pełnię Księżyca. Ja podczas pełni nie zasypiam, generalnie nie sypiam wtedy dobrze i bywa, że jestem poddenerwowana. I tak też jest i w tym momencie. Nie wiem czy sens jest się teraz kłaść spać, bo będę tylko leżała i marnowała czas. Nie jestem ani śpiąca, ani zmęczona, więc może czymś się zajmę. Swoją drogą podczas tej bezsenności pooglądałam sobie na YouTube dawne najlepsze wykonania (według mnie) The Voice of Poland i posłuchałam muzyki. Rozmyślałam też w tym czasie o moim nowym znajomym - Tomku. Jeśli jakimś cudem trafisz na mojego bloga i na mój post to pozdrawiam Cię serdecznie z tego miejsca 💕. Poznaliśmy się niedawno w pracy i póki co mogę powiedzieć, że jest to naprawdę spoko gościu. Zaskoczył mnie bardzo pozytywnie i poczułam się naprawdę doceniona, a to jak wiadomo zodiakalna Panna kocha najbardziej 😈. Lubię czuć się potrzebna i niezastąpiona 😜. Poza tym Panny są niezastąpione, więc nie ma nawet co z tym dyskutować.
czwartek, 17 września 2026
Eleganza Ambra by BUGATTI (recenzja perfum)
Ponad 3 miesiące żyliście bez nowej recenzji perfum na moim blogu. Czas to zmienić! 😃
Dzisiaj przychodzą do Was z recenzją francuskiej wody perfumowanej Eleganza Ambra od Bugatti. Będąc na zakupach w Rossmannie postanowiłam powąchać co tam jest ciekawego w szafie z perfumami. Natrafiłam na markę Bugatti (od razu przywodzi na myśl te super szybkie auta) i postanowiłam powąchać całą serię Eleganza. Zdecydowałam się kupić zapach Eleganza Ambra, ponieważ wydał mi się najbardziej... bursztynowy. A jak wiecie kocham dodatek bursztynu w perfumach, bo nadaje takiego ciepła, jesiennego vibe`u i kobiecości. Za te perfumy zapłaciłam 115 złotych, więc jak za taką markę jak Bugatti tanio.
Przejdźmy do nut zapachowych owej perfumowej delikwentki 😁😁😁
Nuty Głowy: cytryna, czerwona mandarynka, wiśnia
Nuty Serca: mak, migdał, białe kwiaty
Nuty Bazy: piżmo, wanilia, drewno cedrowe
Wiśni w ogóle nie wyczuwam, a powinno być jej najwięcej, ponieważ "otwiera" zapach, gdyż jest w nucie głowy, więc od razu po psiknięciu powinna być wyczuwalna dla naszych nozdrzy, a niestety nie jest. Generalnie nie wyczuwam nic co tam powinno być XD. Jak dla mnie te perfumy pachną bursztynowo i troszkę jak perfumy z lat dwutysięcznych z Olsenkami. Jest to bardzo ładny zapach, nawet powiedziałabym, że piękny, ale nie ma w tych perfumach nic wiśniowego, nic z białych kwiatów i nawet nie wyczuwam wanilii, a powinno się ją czuć, gdyż to nuta bazowa. Hmm... ciekawe ciekawe. W ogóle może pokażę Wam flakon tych perfum, bo my tu gadu gadu, a zdjęcia jak nie było tak nie ma.
Idzie na burzę, idzie na deszcz. A może... na wojnę?
Kto jest z Łodzi ten zapewne słyszał dzisiaj dwa ogromne, potężne wybuchy, które miały miejsce przed południem. Leżałam sobie w łóżku (jeszcze przed śniadaniem), aż tu nagle usłyszałam OGROMNY wybuch, aż zatrzęsło się moje okno. Po trzech sekundach rozległ się kolejny wybuch. Poszłam szybko do dużego pokoju, aby sprawdzić reakcję mojej mamy. Też ją to zaskoczyło. Spojrzałam w okna ludzie stali na balkonach, inni patrzyli przez szyby w oknach. Przechodnie się rozglądali na boki. To były naprawdę dziwne wybuchy. Po chwili pomyślałam, że to może znowu przelot myśliwców nad Łodzią, choć... z tyłu głowy miałam zupełnie inną myśl. Nie, nie, nie pomyślałam od razu o wojnie, ale o jakiejś prowokacji, bądź wybuchu ostrzegającym przed tym co za kilka miesięcy lub lat może się wydarzyć. Generalnie dzisiejszy dźwięk wybuchu był zupełnie inny od tego, który mogliśmy (my Łodzianie) usłyszeć kilka miesięcy temu nad polskim niebem kiedy to przelatywały myśliwce w kierunku Łasku.
Dzisiaj był to naprawdę przerażający dźwięk...










