czwartek, 22 października 2026

PODRÓŻUJCIE, bo sytuacja polityczna na świecie jest taka, a nie inna...

Żyjemy w bardzo niepewnych czasach, w niebezpiecznych, trudnych i wymagających sprytu, odwagi i hartu. Aktualnie sytuacja polityczna jest na świecie taka, a nie inna, więc może się wydarzyć po prostu wszystko. Każdy w XXI wieku ma Internet i telewizję, więc wie co się dzieje. A dzieje się po prostu źle, nawet powiedziałabym, że bardzo źle. Według mnie ludzie mają jeszcze jakieś 3-5 lat na swobodne podróżowanie po świecie, ponieważ później... być może wybuchnie wojna. Należę do tych osób, które uważają, że wojna raczej wybuchnie, bo ten świat jest już tak zepsuty, zdemoralizowany, niszczony przez ludzi, a ludzie niszczą innych ludzi, że po prostu w końcu to się musi posypać i "rąbnąć" z całą siłą. Także, myślę że trzecia wojna światowa wisi na włosku i po prostu się rozpęta, bo nasz świat chyba ma już dosyć tego co się dzieje na naszej planecie i między ludźmi. Wojna to okropność, ogromna tragedia, ale po wojnie następuje oczyszczenie i świat odżywa, a ludzie mądrzeją (chociaż na chwilę). 

Jestem dzieckiem lat 90, więc moje dzieciństwo przypadło na najlepszy moment, ponieważ Polska dążyła do tego, aby być bardziej amerykańska, otwarta na świat i ludzi. W sklepach zaczęły pojawiać się w końcu ciekawe produkty, wszystkiego na sklepowych półkach zaczynało być dużo, było już nowocześnie ale bez przesadyzmu. Polska stawała się lepszym i ciekawszym światem. Właśnie w latach 90 powstawały najlepsze filmy i ponadczasowa muzyka. Mam tak ogromny sentyment do tamtych czasów, że coraz częściej odczuwam nostalgię z tego powodu. To był czas kiedy ludzie (szczególnie my Polacy) myśleli, że widmo wojny już nigdy nie wróci. Zaczynały się "tłuste" lata, zaczynało być na bogato. 

Kto by pomyślał, że wizja wojny znowu powróci do Polski i będziemy się obawiać czy rozegra się znowu coś krwawego. Nigdy bym nie pomyślała, że kiedyś w mojej głowie będą się kłębić właśnie takie myśli. Wojna... co ja bym wtedy zrobiła, gdzie bym poszła, z kim bym chciała porozmawiać, z kim się zobaczyć, czy bym uciekała, czy została w kraju. Jest tak wiele pytań, a tak mało odpowiedzi. Każdy z nas powinien się nad tym zastanowić, bo być może staniemy oko w oko z takimi dylematami. Myśleliście co byście wtedy zrobili? Boicie się tego, że wojna może wybuchnąć? Bardzo ciekawa jestem Waszych opinii w tym temacie. 





Jeżeli kochacie podróże to podróżujcie, bo teraz jest najlepszy czas, aby zobaczyć kawałek świata, póki jest taka możliwość. Sytuacja polityczna jest niepewna i nie wiemy co może się wydarzyć w przeciągu najbliższych 3 lat. Być może już świata nie będzie, a może będzie on bez nas. 

Zawsze kochałam życie za jego nieprzewidywalność, za to, że zawsze warto żyć i stawiać czoła problemom, bo może być lepiej niż myśleliśmy. Pytanie tylko, czy dla świata będzie lepiej. Osobiście myślę, że najlepsze czasy już niestety za nami, ale wierzę, że jeszcze może zdarzyć się cud. Bo wiecie... zawsze lepiej być dobrej myśli, niż tej złej. 




Powiem Wam, że ja osobiście wojny się nie boję, bo... widmo jej sprawia, że czuję jakieś dziwne ukojenie moich zszarpanych nerwów. Bo wojna to tak naprawdę wizja końca. Końca świata, końca życia, a co za tym idzie... końca problemów. Wiem, że to co piszę teraz jest bolesne, nawet straszne będzie co dla niektórych, ale to właśnie odczuwam. Od lat obserwuję świat i mimo, że kocham tak bardzo życie to często widzę jak bardzo ludzie go zniszczyli i niszczą samych siebie. Dążymy do upadku nas samych, do upadku kultury, do upadku cywilizacji. Wystarczy spojrzeć na to co dzieje się teraz we Francji... ubogacenie kulturowe rozwala niegdyś tak piękny kraj. Europo! Co żeś sama sobie zrobiła. 






Tymczasem. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz