poniedziałek, 27 lipca 2026

W Halloween imprezowałam w nawiedzonym mieszkaniu...

Kilka dni temu dowiedziałam się od Adriana, że w jego mieszkaniu kiedyś mieszkał duch dawnego lokatora - pana Zygmunta. Byłam zaskoczona, przerażona i bardzo zaintrygowana tą historią, którą mi opowiedział przez telefon (nie mam czasu nawet zobaczyć się z kumplem, bo cały czas pracuję i pracuję). 


A było to tak...



Adrian wprowadził się do mieszkania, w którym dawniej zmarł na zawał (najprawdopodobniej) jego sąsiad Zygmunt. Wszystko na pozór było normalnie, ale atmosfera była gęsta, odczuwał w nocy niepokój, czuł się obserwowany podczas zasypiania, a gdy wracał z pracy do domu jego przedmioty w mieszkaniu były w innych miejscach. Creepy, co? 👀😱😲😳 

Zapytałam się Adriana jak to się wszystko zaczęło z tym duchem. Okazało się, że jego jakby kuzynka (znana wróżka z Łodzi) wywołała ducha pana Zygmunta i... wtedy się zaczęło to nawiedzenie w jego mieszkaniu. Podobno podczas wywołania cały pokój się trząsł i było czuć, że jest to zjawisko nadprzyrodzone. W końcu nie jest to codzienne, aby pokój się poruszał, a my z nim XD.  Co nie? 😂


Kiedy Adi miał już dosyć obecności ducha w swoim mieszkaniu postanowił poprosić swoją zaprzyjaźnioną wróżkę i odwołać ducha. Po odwołaniu dziwne zjawiska ustały, ale atmosfera nadal pozostała gęsta i mroczna.







W Halloween 2025 po raz pierwszy byłam u Adriana w domu i... czułam bardzo przytłaczającą atmosferę. Była to super impreza, ale było naprawdę mrocznie i... to wcale nie za sprawą Halloween, ale coś było z tym mieszkaniem nie tak. Było duszno, parno, ciemno, mgliście nawet bym powiedziała. Czuć było takie przytłoczenie i bardzo ciężką atmosferę. Nawet Paulina (kumpela Adriana) to czuła. Powiem tak - nie chciałabym mieszkać i przebywać w tym mieszkaniu. Było przerażające. Ducha w Halloween nie spotkaliśmy w tym mieszkaniu, ale kto wie co mogłoby nas spotkać jeśli częściej tam byśmy bywali. Było bardzo creepy. Atmosfera iście nawiedzona. Szczerze? Nie polecam, 2/10 😅.









A Wy? Wierzycie w duchy i zjawiska paranormalne? Doświadczyliście kiedyś czegoś niezwykłego co spowodowało u Was gęsią skórkę na ciele? Lubicie opowiadać sobie straszne historie o duchach? Bardzo chętnie dowiem się o Waszych niesamowitych duchowych przygodach. Możecie się pochwalić w komentarzu pod tym postem.





Spokojnej nocy moje Duszki! 👻👻👻👻👻👻👻👻👻👻👻👻👻👻👻👻


Dobranoc 😘💋


niedziela, 26 lipca 2026

Zwierzęta zawsze przynoszą bezinteresowne wsparcie

Jest niedziela, a ja jestem jak z krzyża zdjęta. Zmęczona fizycznie. Zmęczona psychicznie. Styrana!


Od dwóch tygodni marzę o tym, aby w końcu mieć przez jakiś czas wolne. Potrzebuję wolnego, bo już nie mam ani siły, ani mi dobrze głowa nie myśli, ani nie mam ochoty na życie. Czuję się jakby ktoś wyprał mnie w pralce na największe wirowanie, a następnie powiesił na jakimś grubym i niewygodnym sznurze. Dzisiaj zamiast wlać sobie mleka do herbaty to wylałam je do zlewu. Serio, nie wiedziałam, że takie pomyłki są możliwe, ale jak widzę to jak najbardziej są. Potrzebuję odpoczynku i relaksu. Potrzebuję wakacji!





W tej całej mojej niedoli pomaga mi zawsze Dionizy (mój Super Kot, którego barrrrdzo kocham). Zwierzęta nie pytają, nie oceniają, nie oszukują, nie wyśmiewają. One po prostu rozumieją, kochają i wspierają. Kot nie powie Ci, że od tygodnia nie goliłaś nóg, bo wolałaś wziąć szybki prysznic, aby się wyspać do pracy, w której spędzasz całe dnie. Kot nie powie Ci, że nie masz czasu na dietę i jesteś tłustą świnią. Kot nie będzie oceniał Twoich życiowych porażek, bo jesteś dla niego całym życiem, choć on będzie z Tobą tylko przez chwilę. Kot to cudowne zwierzę, ba! najlepsze.




A tu nie kot, a ptaszek, tudzież papuga. Pan Lucjan przed Państwem. 

Lucjana poznałam u Weroniki w tym roku na domowej imprezie. Polubił mnie, zaufał mi i chyba nawet mu się spodobałam, bo ukochał sobie moje ramię, na którym spoczywał z godzinę, albo i dwie. Bardzo urocze stworzonko zajadające się chipsami. Nie wiem czy ptaszki mogą jeść takie "specjały", ale Weronika mu dawała, więc ufam jej, że wie co robi. Jeśli znacie się na karmieniu papug to podzielcie się w komentarzach pod dzisiejszym postem swoimi uwagami i radami. Będę wdzięczna! 😘











W swoim krótkim, bo 32-letnim życiu miałam jedynie dwa psy i teraz kota. Psy są fajne, ufne, czułe i kochają bardzo bezinteresownie. Natomiast kot to zwierzę bardzo inteligentne, które potrzebuje dużo czasu, aby ocenić czy dany człowiek jest wart jego uwagi. Ale jak kot już pokocha to jest to naprawdę piękna i wartościowa miłość. I ABSOLUTNIE koty nie są wredne!!! Koty są niezależne, dbają o swoje dobro i cenią wolność oraz swobodę. Jeśli człowiek tego nie umie uszanować to zbiera ranki po pazurkach na swoich dłoniach i przedramionach 😅😆😅😅😅😆. Taki są koty. Fascynujące zwierzęta. 




Ludzie wielokrotnie mnie zawodzili i nadal zawodzą. Już nie tak bardzo jak kiedyś, bo teraz mam większą wiedzę i większe doświadczenie życiowe, ale nadal to się zdarza. Zwierzęta mnie za to NIGDY nie zawiodły. A mój kot PRZENIGDY. Zwierzęta są po prostu kimś lepszym niż człowiek, choć świat uznał człowieka za najdoskonalszą istotę. Polemizowałabym. Oj tak, polemizowałabym. 









Ech, jestem zmęczona, przepracowana, znudzona i nic mi się kompletnie nie chce. Jutro do pracy dzień po dniu, a ja nie mam wcale ochoty, bo już ledwo w sobotę patrzyłam w monitor. Dodatkowo czuję jakby mnie coś rozbierało, bo mam ciepłe czoło i boli mnie gardło. Zawsze mam tak, że jak jestem przemęczona to szybko łapię infekcje. Jak żyć Kochani moi, jak żyć? Się pytam.






Idę zjeść sobie kolację i obejrzeć DUCHY ALASKI 👻👻👻 na Travel Channel o 21:15. Bardzo polecam ten program, nie pożałujecie. 




Tymczasem. 

poniedziałek, 20 lipca 2026

Wołyń

Ten post chciałabym zadedykować wszystkim ofiarom rzezi wołyńskiej, którzy zginęli z rąk ludności ukraińskiej oraz nacjonalistycznej partii UPA i OUN. 11 lipca przypada rocznica upamiętniająca to tragiczne, ba! M A S A K R Y C Z N E wydarzenie. Zawsze tego dnia jestem smutna, wściekła (za niesprawiedliwość!), przybita i nastawiona bardzo refleksyjnie. Jestem Polką i to co wydarzyło się na Wołyniu bardzo mnie dotyka, a przede wszystkim dotyka mojego serca i mojej duszy. To niewyobrażalne co można zrobić drugiemu człowiekowi przez nienawiść, przez politykę kraju, przez podłość charakteru i zepsucie mentalne. 

11 lipca tego roku chcąc oddać hołd wszystkim poległym w krwawej niedzieli na Wołyniu ubrałam się w kolorach polskiej flagi, przypinając sobie broszkę flagi Polski. Napisałam też wiersz, który jest być może czystą grafomanią, ale wyraża moje uczucia, emocje i ból na to co wydarzyło się lata temu. Żaden prawdziwy Polak nie powinien zapomnieć o tym wydarzeniu. 



~Wołyń~


To było w niedzielę jedenastego 

początek rzezi narodu wrogiego.

Moi rodacy, biedni Polacy

biegli przez łąki, przez lasy nadzy.

Nie bali się śmierci, bo oni waleczni

bali się jej sposobu, nagle rozcięci. 

Rzeź niewiniątek tej masakry początkiem,

gdy niemowlęta na wieki uciszano wrzątkiem.

Matki przy nadziei z rozciętym brzuchem

ich mężowie z pękniętą głową po uderzeniu obuchem.

Chłopczyk bez nosa i uszek

dziewczynka trzymająca w ręce swój język i rękę brata

wśród Ukraińców trwała przy widłach narada. 

Hałasy, krzyki i jęki Polaków, którym zażynano gardła

i odcinano ostatniego palca. 

Dziś każą nam wybaczać i wspierać naród ukraiński 

niestety dla wielu to temat bolesny i śliski.

Jak kochać bliźniego jak siebie samego

gdy w 43` Polaka skazano na wyklętego.

Siekiery, widły, bagnety i noże 

później już pozostało Abrahama łoże. 

Rozpruta pochwa, odcięte piersi, zaszyte usta

dla Ukraińca to czysta rozpusta. 

Jak Bóg mi miły i świat światem 

dla mnie Ukrainiec nigdy nie będzie bratem. 











Mam ogromną nadzieję, że w końcu rozpoczną się ekshumacje ofiar rzezi wołyńskiej i każdy stracony na Wołyniu będzie miał godny, acz spóźniony o kilkadziesiąt lat pochówek. Wierzę, że każdy poległy, ba! każdy zmasakrowany na Wołyniu przez Ukraińca będzie miał spokój wieczny i lepsze życie na drugim świecie. Ci ludzie zginęli tylko dlatego, że byli Polakami. Nie zginęli od strzału w głowę, zginęli poprzez zmasakrowanie ciała, godności i psychiki. Zginęli przez ludzi, których nie można nazwać ludźmi. Zginęli, zmasakrowani, porzuceni, niepochowani. 




Wołyń zawsze będzie tematem gorącym, ponieważ krew, która tam się rozlała nadal jest żywa. Póki ofiary tej masakry nie spoczną w godności nigdy ta brutalność w emocjach się nie zakończy. Ból jest wieczny. 


Pokój duszy wszystkim ofiarom krwawej niedzieli 43`.









Tymczasem. 


niedziela, 19 lipca 2026

Jestem już bliska karōshi...

Nie będę ukrywać, że po ilości dni przepracowanych w tym miesiącu jestem już bliska karōshi. Naprawdę czuję się już zmęczona, smutna (przemęczenie psychiczne zawsze sprawia, że jestem w nastroju depresyjnym) i generalnie taka jakby "wypluta" (nooo chyba wiecie o co mi chodzi 😵). Potrzebuję kilku dni dla zregenerowania mojej głowy i mojego ciała, a jeszcze przede mną 2 tygodnie nieprzerwalnej pracy. Dać radę zapewne dam, ale czy mi się to podoba? Nie. To nie jest żadne życie, gdybym musiała tak do końca życia. To jest po prostu jego marnowanie. W takim rytmie można przepracować miesiąc i koniec. Po prostu P R Z E K I C H A N E. 





Gdyby nie to, że jestem osobą silną psychicznie to moje ciało nie dałoby radę wstawać raz po raz i pracować 12h w tym skwarze w jakim ja pracuję. Niby praca czysta, spokojna, bardzo fajna, ale jest taka tam temperatura, że po prostu ostatnio już klienci się wkurwiali na to, że jest zaduch i nie ma czym oddychać. Na przykład wczoraj klient tak się wkurwił, że powiedział swojej partnerce, że: "wychodzimy, bo ja tu nie wytrzymam, gorąco strasznie". Nie zliczę ile dostałam od klientów pytań jak ja daję radę w takim cieple. Klienci zagraniczni (najczęściej Niemcy) są zaskoczeni, że nie ma klimatyzacji. Szczerze? Ja też jak tu zaczęłam pracować to byłam zaskoczona, bo jest okrutnie ciepło. I jeszcze należy zaznaczyć, że ja jestem zimnolubna i nawet zimą śpię przy lekko uchylonym oknie, więc dla mnie takie ciepło jakie mam w sex shopie jest po prostu straszne. Aaaa jednak daję radę. Jak to robię? Cierpliwość i złote nerwy mnie jedynie trzymają. Wczoraj było tak ciepło, że czułam się jakbym miała zemdleć. Gdy klienci wyszli, zamknęłam na 5 minut sex shop i poszłam oblać się zimną wodą, generalnie schładzałam sobie kark i nadgarstki. Czy takie warunki powinny być? NOPE. Czy powinnam się na to godzić? Nie. Moja chrzestna jest dyrektorem szkoły i jak mnie ostatnio odwiedziła to stwierdziła, że nie powinnam sobie pozwalać na takie coś tylko się zwolnić. Wiele osób mi to powiedziało. Noooo, ale najwidoczniej jestem taka walnięta, że się godzę 😅😆😂. Takie jest życie. Jak to Francuzi mówią... C`est la vie.












Dzisiaj była niedziela, więc postanowiłam chwilkę odpocząć. Ale czy odpoczęłam? Nie. Wzięłam się za porządki w mieszkaniu, wstawienie prania, przegląd szafy (mam ubrań od zatrzęsienia, ale ja po prostu lubię posiadać), ugotowałam obiad, pobawiłam się z kotem, pooglądałam telewizję. Oddałam troszkę ciuchów potrzebującym i tyle. Aaaaa no i jeszcze miałam masaż stópek 😍😍😍. Co jak co, ale ja bym mogła mieć masowane stopy godzinami, bo mnie to niebywale relaksuje. Tak się zrelaksowałam, aż zasnęłam po południu i ciekawe jak ja teraz zasnę. Lubicie masaże? 😎










Dziś chciałabym Wam zadać takie pytanie otwarte. A może nawet kilka pytań do jednego pytania. A mianowicie...


Lubicie swoją pracę? Czy ma ona więcej plusów czy minusów? Czy dla pieniędzy jesteście w stanie zgodzić się na wszystko, włącznie z narażeniem swojego zdrowia i nerwów?






Tymczasem. 


poniedziałek, 13 lipca 2026

I dla bobo taniej :P Tak się robi sprzedaż!

Miałam ostatnio taką klientkę z malutkim dzieckiem na ręce. Mąż był lekko zawstydzony, a ona bardzo chciała sobie coś kupić. Miała ochotę na jakieś gry erotyczne, więc pokazałam jej co mamy dostępnego w sex shopie i była kompletnie zdezorientowana, niepewna i widziałam, że zaczęła czuć się zakłopotana. Widziałam, że ma ochotę zrezygnować i wyjść, bo dostała na twarzy rumieńce i miała drżący głos. Na spokojnie raz jeszcze opowiedziałam jej o grach erotycznych i poleciłam zakupić Trylogię Grey`a 😈. Nie była do końca przekonana, więc postanowiła kupić dwie gry (nooo logiczne bardzo 😅😆), choć powiedziała mi, że bierze je w ciemno i nie powinna w sumie wydawać pieniędzy, bo musi troszkę zaoszczędzić. Spojrzałam na nią i mówię do niej: "I dla bobo taniej... -30% rabatu" (i oczywiście "walnęłam" swój szelmowski uśmieszek 😏). Roześmiała się i z radością wyciągnęła kartę, aby opłacić zakupy. A następnego dnia wróciła i wydała ponad 5 stówek, bo jak sama stwierdziła - nie spotkała jeszcze tak miłego doradcy klienta jak ja. No cóż... miód na moje serce 😁. Tak się robi sprzedaż! 😎





Praca w sex shopie to ciągłe poznawanie kogoś nowego, ale i budowanie relacji ze stałymi klientami, których naprawdę mam mnóstwo. I wiecie co? Myślę, że wiele osób, które odwiedza mój sex shop zrozumie, że to już nie jest to co było w latach 90, że były pokoje do oglądania porno a dziewczyny sprzedające oferowały seks. Przez lata wiele narosło stereotypów o sex shopach i cieszę się, że właśnie ja mogę je obalić. I śmiało mogę powiedzieć, że mimo różnych hmm... niedociągnięć jakie w mojej pracy istnieją to naprawdę lubię tę robotę. I wiem, że większość klientów lubi mnie, choć z pewnością nie wszyscy, bo jakby nie było to... miewam też ciężki charakter 😆. Niemniej... 98% z nich dałoby mi "łapkę w górę" hahahahhahahahhahahha. Tak mniemam, tak myślę. 






Dobranoc! 💋 


niedziela, 12 lipca 2026

Jestem zmęczona, ale jednocześnie zadowolona :)

Ostatnio bardzo bardzo dużo pracuję i nie mam czasu na nic. Jestem zmęczona, ale jednocześnie zadowolona, bo mam z mojej pracy satysfakcję pod tym względem, że daję radę. Myślałam, że będzie gorzej pracując dzień po dniu po 12h, ale... jeszcze żyję. Oczywiście nie ukrywam, że jestem zmęczona psychicznie i też fizycznie, bo jednak jest to praca każdego dnia bardzo wiele godzin. Przede mną jeszcze 3 tygodnie takiego hardcore`u, więc naprawdę się jeszcze zmęczę. No, ale cóż? Nie mam innego wyjścia, bo nie ma komu pracować. Ja naprawdę nie umiem zrozumieć ludzi, którzy nie podchodzą do pracy na poważnie i jedno mówią, a drugie robią. Naprawdę mnie to wkurwia, bo ja jestem super obowiązkowa i nie nawalam. Pracuję ponad 16 miesięcy w tym miejscu jakim jest sex shop i jeszcze ani razu się nie spóźniłam, choć miałam przeróżne problemy i słabsze dni. Można? Można! Ale trzeba po prostu chcieć i traktować swoją pracę należycie. Niestety nie każdy myśli w ten sposób jak ja. A szkoda.



Tymczasem. 

wtorek, 7 lipca 2026

POLTERGEIST w sex shopie (???)

Jestem już bardzo zmęczona, ale postanowiłam na koniec dnia odpisać Wam na komentarze i coś tutaj "naskrobać". Powiem Wam, że dzień mojej pracy w sex shopie zakończył się bardzo bardzo dziwnie, bo słyszałam dźwięk poruszanych sztućców i talerzy dochodzący z mojego zaplecza. Na początku stwierdziłam, że może jakiś gołąb się tam zawieruszył, bo czasem tylnymi drzwiami wchodzi jakiś ptaszek do mnie i do Kasi, ale NIE, nie tym razem. Jak to ja poszłam sprawdzić sytuację, bo taki dźwięk powtórzył się trzy razy. A jak doskonale wiecie jestem miłośniczką horrorów, Tarota i wszystkiego co magiczne. Także... nie myśląc długo wstałam z fotela i powędrowałam na zaplecze, aby sprawdzić co tam się zadziało. Ptactwa nie było, ludzi nie było, nic złego się nie działo. Stwierdziłam, że zamknę tylne drzwi i zajmę się tworzeniem dobowego raportu. Poczułam się zestresowana, podenerwowana i zmęczona. Generalnie poczułam się dziwnie i jeszcze raport się nie wysłał, bo wyskoczył mi jakiś błąd krytyczny. A jak wiecie lub nie to podczas zjawisk paranormalnych wiele sprzętów odmawia posłuszeństwa. Generalnie wtedy elektronika szaleje. Czyżby w moim sex shopie pojawił się poltergeist? Dla niewtajemniczonych POLTERGEIST jest tak zwanym złośliwym duszkiem, który robi różne psikusy. Tworzy się przez energię ludzi. Może się objawiać poprzez dziwne dźwięki, hałasy, rzucanie przedmiotami i etc. Nie powiem, bo trochę się wystraszyłam, ale stwierdziłam, że to przemęczenie po tylu dniach pracy. Bo to serio może być przemęczenie, gdyż ja dzisiaj tak ziewałam, bo spałam niecałe 4h w nocy. Byłam zmęczona, ale wytrwałam do końca. Zresztą, kto jak nie ja. 



Wierzycie w zjawiska paranormalne? 

Doświadczyliście kiedyś czegoś niezwykłego?

Stawiacie na wiarę, czy suche fizyczne i techniczne wyjaśnienia sprawy?



Tymczasem. 

poniedziałek, 6 lipca 2026

Fioletowe DILDO Octopus, które wprowadzi odrobinę fantastyki w Twoje życie

Dziś chciałabym Wam pokazać przepiękne fioletowe dildo OCTOPUS, które jest... co tu dużo mówić - NIESAMOWITE, NIEZWYKŁE, NIEPOWTARZALNE. Zobaczcie sami! 😈💜





Jest to dildo przypominające mackę ośmiorniczki stąd jego nazwa - Octopus. Dildo to wykonane jest z płynnego silikonu, czyli z tworzywa, które jest niesamowicie miękkie i elastyczne oraz odznacza się niesamowitym gatunkiem silikonu. Jak dotknęłam to dildo to byłam naprawdę w szoku jak dużą miękkością i delikatnością materiału się wyróżnia. Naprawdę robi wrażenie! 😈😈😈


Dildo OCTOPUS jest lekko metaliczne co dodatkowo jest dla mnie wizualnie na plus. Jako, że lubię nietypowe przedmioty w stylu fantasy to jestem tym gadżetem zachwycona. Swoją drogą kolekcja FANTASY w sex shopie, w którym pracuję jest moją ulubioną. Już niedługo zbliżają się moje urodziny, więc zamierzam sobie sprawić taki prezent, ponieważ frapuje mnie bardzo to jakie doznanie może mi ofiarować taki produkt. Octopus przypomina mackę ośmiorniczki, jest nietypowe, przyjemne w dotyku i pobudza wyobraźnię. Czy można chcieć czegoś więcej? 😀😈💜💜💜






Bardzo ciekawią mnie Wasze opinie na temat zabawek erotycznych. Używacie solo albo z partnerem? Co sądzicie o takim nietypowym kształcie dilda jak właśnie ten, który Wam pokazałam w dzisiejszym poście? Podoba Wam się, czy wręcz przeciwnie... odstręcza? 

Podzielcie się komentarzami pod tym postem. Wymienimy się doświadczeniami! 😀😀😀






Spokojnej nocy, albo i NIE! 😁😆😆😆😈😈😈😎


Buziaczki Kochani 💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋


niedziela, 5 lipca 2026

Pracowałam 8 dni z rzędu po 12h, a to dopiero początek tego hardcore`u...

Dobry wieczór Kochani! 👋 Daaaaaawno mnie tutaj nie było, bo nie mam czasu na nic. Mam tylko czas na pracę. Smutne, ale prawdziwe. Pracowałam 8 dni z rzędu po 12h, a to dopiero początek tego hardcore`u, który mnie jeszcze czeka. Będę miała jedynie wolne niedziele, ale co to jest. Tak naprawdę wiele mi to nie da, trochę odsapnę i tyle. I oczywiście fizycznie nie mam się zbytnio czym męczyć w mojej pracy, ale psychicznie bywa ciężko, bo czasem nic się nie dzieje i ma się takie poczucie niewoli, które bywa przytłaczające. Osiem dni, dzień po dniu to zdecydowanie za dużo. Byłam okrutnie zmęczona psychicznie i dzisiaj wstałam z łóżka o 12:30. Spałam prawie 12h!!! Dzisiaj nic nie robiłam oprócz leżenia, wstawienia różowego prania, jedzenia pizzy i obejrzenia Wyznań Gejszy (swoją drogą uwielbiam ten film). Musiałam się całkowicie odmóżdżyć na nowy, ciężki (nawet bardzo) tydzień. Tak naprawdę żebym doszła do siebie to potrzebowałabym jeszcze jakichś 2 dni wolnego, ale niestety się nie da, bo "koleżanka" jedna zachorowała na wyjebongo, więc niestety... muszę zapierdalać. Niektórzy ludzie to tak straszni egoiści, że to się w pale nie mieści. No, ale cóż... życie.





Dwa pierwsze dni pracy w lipcu były bardzo spokojne i powiedziałabym, że wręcz nudne. Niemniej takie dni też są potrzebne. Poznałam przez telefon nowego pana administratora i muszę przyznać, że wydaje się bardzo miłym i inteligentnym mężczyzną. Pierwsza rozmowa bardzo na plus. Ciekawe spod jakiego jest znaku zodiaku <Maassen myśli>. Rozmawiałam z nim dwa razy i myślę, że może być Koziorożcem, bo ma elegancki sposób wysławiania, jest miły to może być Rakiem albo to zodiakalny Byk, bo jest kulturalny. Choć wcale nie zdziwiłabym się gdyby był Strzelcem, bo ma poczucie humoru. Ciekawe... dowiem się 😈. W tym tygodniu też płakałam przy jednej rozmowie telefonicznej, bo mi się przykro zrobiło i poczułam się oszukana, ale znacie mnie i wiecie, że ja myślę samodzielnie, więc nigdy nie podchodzę na wariata do problemu tylko analizuję go najpierw. A w sobotę miła odmiana w pracy, bo zrobiłam ponad 7 tysięcy złotych utargu i miałam tak genialne paragony, że sama z siebie jestem naprawdę zadowolona. Z miłą chęcią chciałabym osiągnąć 70 tysięcy złotych utargu w lipcu, choć zapewne to marzenie ściętej głowy, ale... ja tam w cuda wierzę. Niestety moja wadą jaką jest chęć bycia najlepszą bywa nie do opanowania. No, ale indyk myślał o niedzieli, a w sobotę łeb mu ścięli (tylu jest Ukraińców wokół, że to akurat możliwe 😅😅😅). Nie ma co myśleć o utargu miesięcznym, bo najpierw trzeba te wszystkie dni przepracować i przeżyć. Aaaa już wiem, że to będzie bardzo długi miesiąc. Długi i męczący. 






PS Jak przeżyliście tegoroczne upały? 


Buźka 💋😘😘😘