Nie od dziś wiadomo, że Piotrkowska nie należy do najbezpieczniejszych ulic w Łodzi. Jest to ulica, na której kwitnie życie, handel i zabawa. Bójki, romanse, krzywe interesy, seks w bramach i inne atrakcje to tylko przedsionek do piekła. Chce się aż powiedzieć - DZIEJE SIĘ W ŁODZI!
Mieszkam w Łodzi 32 lata i szczerze mówiąc nie jestem stałą bywalczynią na Piotrkowskiej, ponieważ szczerze mówiąc nie przepadam za jej "urokiem". Wiadomo, że przejdę się na jarmark bożonarodzeniowy w grudniu, zdarzy mi się wybrać na LMF, pójść do pubu w Halloween, czy też w noc andrzejkową. Jak jeszcze byłam otoczona kilkoma przyjaciółkami to zdarzało mi się jeszcze z 5-10 razy być w roku na Pietrynie, ale teraz... jestem raz na ruski rok. Nie czuję takiej potrzeby, aby tam być, ponieważ ani za dużo nie piję, ani nie jestem jakąś zagorzałą imprezowiczką, przygód seksualnych nie szukam. No po prostu mniszka pełną gębą! 😅😆😂😁😁😁 Generalnie spotkać mnie na Piotrkowskiej graniczy po prostu z cudem. Ostatnio byłam tam u mojego kumpla podczas Halloween. I tak... nadal umiem się zgubić na Pietrynie. No i właśnie mój kumpel powiedział mi, a raczej opowiedział wiele ciekawych rzeczy o najsłynniejszej łódzkiej ulicy. Raz - jest niebezpiecznie, dwa - codziennie są bójki, trzy - seks w bramach to codzienność, propozycje narkotyków - w każdą noc. Ja to chyba żyłam pod kamieniem, ale nie miałam pojęcia, że to faktycznie się dzieje tak często i na taką skalę. Szczerze? Po usłyszeniu takich rewelacji byłam w szoku. Jak tak sięgnę pamięcią to widziałam jedną solidną bójkę na Piotrkowskiej przed jakimś klubem, sporo dziwnych ludzi i jeszcze więcej pijaków. Generalnie nie zaprzeczę, że nie czułam dziwnej, mrocznej atmosfery na Piotrkowskiej, bo czułam. Po zmroku nie jest tam zbyt przyjemnie i na pewno już nie jest bezpiecznie. Pamiętam też jak jeden facet zaczepił mnie i moją ówczesną przyjaciółkę i zadał pytanie czy chcemy mieć z nim dziecko. Był też facet, który zapraszał mnie z przyjaciółką do hotelu. Na szczęście nie spotykały mnie jakieś niebezpieczne sytuacje, po których włos zjeżyłby mi się na głowie. Poza tym ja należę do osób, które unikają niebezpieczeństw, więc nie pcham się w miejsce gdzie mogłoby mi się coś stać. I polecam to każdemu, kto mnie czyta. Szanujcie swoje życie i uważajcie na siebie!!! 💪
Adrian (mój kolega) opowiedział mi, że jako promotor klubu go-go codziennie dostaje propozycje zakupu narkotyków. Byłam w szoku. Spytałam go: "jak to? tak po prostu dochodzą do ciebie i oferują dragi?". Powiedział mi, że tak po prostu i bez zawahania. Dziwię się, że ci dilerzy się nie boją, że tak na lajcie oferują swój towar. Szok! Ja to chyba życia nie znam 😂😅😆. Naprawdę nie byłam świadoma tego, że to się serio dzieje na Piotrkowskiej. I jeszcze bardziej cieszę się z tego, że ja tam za często nie bywam. Wolę zdecydowanie spokojniejsze miejsca na mapie Łodzi, a takich jest naprawdę sporo.
Zapytałam Adriana co mu proponowali. Powiedział, że króluje trawa (marihuana), mefedron (zwany królewskim dopalaczem) i feta (znana wszystkim amfetamina). No cóż... wykończyć chcą ludzi stymulantami i bardzo mi się to nie podoba. Jako terapeuta uzależnień jest mi bardzo przykro, że narkotyki cały czas funkcjonują i niestety wiem, że funkcjonować w miastach dalej będą. Jestem ogromną przeciwniczką narkotyków i moim marzeniem jest, żeby świat był z tego oczyszczony, ale wiem też, że to utopia, która nigdy się nie ziści.
Tymczasem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz