Wczoraj był dla mnie bardzo ciężki dzień, bo w mojej pracy (w sex shopie) było tak upalnie, że prawie zemdlałam. Koło 18:00 zrobiło mi się tak "słodko" za ladą, że szybko poszłam namoczyć ręcznik w zimnej wodzie i zrobiłam sobie okłady na kark. Wypiłam też zimną wodę, aby ochłodzić się także od wewnątrz. Puls miałam bardzo wysoki, a ja naturalnie mam bardzo niski puls na co dzień, bo raptem 50-60 uderzeń na minutę. Zamknęłam sex shop na 15 minut, wywiesiłam kartkę ZARAZ WRACAM i poszłam sobie usiąść na zewnątrz na krześle należącym do śniadaniowni obok. Na dworze było przyjemnie, bo powietrze było po burzy, chłodniej też było. Siedziałam i głęboko oddychałam. Pomogło mi to.
Powiem Wam, że już dawno tak źle się nie czułam. W mojej pracy jest barrrdzo gorąco, ale staram sobie jakoś radzić, bo mimo wszystko bardzo lubię to co robię. Niestety temperatura w tym miejscu jest tak okropna, że często łapie mnie jakiś zawrót głowy czy też mdłości od wysokiej temperatury. Jak już ponownie otworzyłam sex shop to przyszli tacy państwo, którzy są moimi stałymi klientami. Spytali się mnie czy wszystko w porządku, bo coś źle wyglądam. Powiedziałam im, że zrobiło mi się słabo. Klientka (dosyć energiczna babeczka) uniosła głos i powiedziała: "Ja się nie dziwię, jak pani pracuję w takim ukropie", "Już ostatnio zastanawiałam się z mężem jak pani daję radę przez tyle godzin pracować w takim dusznym pomieszczeniu". Szczerze? Ja też nie wiem jak ja daję radę, bo nie dość, że jestem zimnolubna to jeszcze moje nadciśnienie w tym nie pomaga. A zresztą, przychodzą różni klienci; i wysportowani, i grubi, i młodzi i starzy i bardzo duży odsetek narzeka na brak klimatyzacji. No niestety, ja nic z tym nie zrobię. Mogę się albo męczyć, albo zwolnić. Takie jest życie.
A z takich przyjemniejszych spraw to dzisiaj jest niedziela i mam w końcu wolne. Wstałam o 08:30, zrobiłam przepyszne zapiekanki z pieczarkami i normalnie mogłam się napić gorącej herbaty z mlekiem, której od lat jestem miłośniczką. Porozmawiałam z mamą, z bratem, pobawiłam się z moim kochanym kotkiem i zabrałam się za porządki w moim pokoju. Pozbyłam się dzisiaj kolejnych 7 flakonów perfum, 4 par butów, pudła dekoracyjnego, dwóch par kolczyków i dwóch toreb śmieci. Trochę znowu sobie oczyściłam przestrzeń. Za chwilę wezmę się za wstawienia prania, bo mam tego sporo po całym tygodniu. Potem zajmę się robotą papierkową, zrobię też może coś dla przyjemności i etc.
A Wy jakie macie plany na tę niedzielę? 😀
Buziaczki! 😘😘😘
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz