niedziela, 5 lipca 2026

Pracowałam 8 dni z rzędu po 12h, a to dopiero początek tego hardcore`u...

Dobry wieczór Kochani! 👋 Daaaaaawno mnie tutaj nie było, bo nie mam czasu na nic. Mam tylko czas na pracę. Smutne, ale prawdziwe. Pracowałam 8 dni z rzędu po 12h, a to dopiero początek tego hardcore`u, który mnie jeszcze czeka. Będę miała jedynie wolne niedziele, ale co to jest. Tak naprawdę wiele mi to nie da, trochę odsapnę i tyle. I oczywiście fizycznie nie mam się zbytnio czym męczyć w mojej pracy, ale psychicznie bywa ciężko, bo czasem nic się nie dzieje i ma się takie poczucie niewoli, które bywa przytłaczające. Osiem dni, dzień po dniu to zdecydowanie za dużo. Byłam okrutnie zmęczona psychicznie i dzisiaj wstałam z łóżka o 12:30. Spałam prawie 12h!!! Dzisiaj nic nie robiłam oprócz leżenia, wstawienia różowego prania, jedzenia pizzy i obejrzenia Wyznań Gejszy (swoją drogą uwielbiam ten film). Musiałam się całkowicie odmóżdżyć na nowy, ciężki (nawet bardzo) tydzień. Tak naprawdę żebym doszła do siebie to potrzebowałabym jeszcze jakichś 2 dni wolnego, ale niestety się nie da, bo "koleżanka" jedna zachorowała na wyjebongo, więc niestety... muszę zapierdalać. Niektórzy ludzie to tak straszni egoiści, że to się w pale nie mieści. No, ale cóż... życie.





Dwa pierwsze dni pracy w lipcu były bardzo spokojne i powiedziałabym, że wręcz nudne. Niemniej takie dni też są potrzebne. Poznałam przez telefon nowego pana administratora i muszę przyznać, że wydaje się bardzo miłym i inteligentnym mężczyzną. Pierwsza rozmowa bardzo na plus. Ciekawe spod jakiego jest znaku zodiaku <Maassen myśli>. Rozmawiałam z nim dwa razy i myślę, że może być Koziorożcem, bo ma elegancki sposób wysławiania, jest miły to może być Rakiem albo to zodiakalny Byk, bo jest kulturalny. Choć wcale nie zdziwiłabym się gdyby był Strzelcem, bo ma poczucie humoru. Ciekawe... dowiem się 😈. W tym tygodniu też płakałam przy jednej rozmowie telefonicznej, bo mi się przykro zrobiło i poczułam się oszukana, ale znacie mnie i wiecie, że ja myślę samodzielnie, więc nigdy nie podchodzę na wariata do problemu tylko analizuję go najpierw. A w sobotę miła odmiana w pracy, bo zrobiłam ponad 7 tysięcy złotych utargu i miałam tak genialne paragony, że sama z siebie jestem naprawdę zadowolona. Z miłą chęcią chciałabym osiągnąć 70 tysięcy złotych utargu w lipcu, choć zapewne to marzenie ściętej głowy, ale... ja tam w cuda wierzę. Niestety moja wadą jaką jest chęć bycia najlepszą bywa nie do opanowania. No, ale indyk myślał o niedzieli, a w sobotę łeb mu ścięli (tylu jest Ukraińców wokół, że to akurat możliwe 😅😅😅). Nie ma co myśleć o utargu miesięcznym, bo najpierw trzeba te wszystkie dni przepracować i przeżyć. Aaaa już wiem, że to będzie bardzo długi miesiąc. Długi i męczący. 






PS Jak przeżyliście tegoroczne upały? 


Buźka 💋😘😘😘


2 komentarze:

  1. Ciężko znoszę upały. Niestety pogoda wariuje (oczywiście człowiek się do tego bardzo przyczynił).
    Prawdziwej wiosny nie było, bo bardziej przypominała ona jesień, a teraz upały mieszają się z chłodniejszymi dniami.
    Dla mnie idealne temperatury to tak 20-25 °C.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie idealnie jest wtedy kiedy jest 15-17 stopni Celsjusza. Ja i tak siebie podziwiam, że wytrzymałam w sex shopie w ponad 38 stopniach. Myślałam, że naprawdę ducha wyzionę. Już nigdy nie zgodzę się pracować w takiej temperaturze... NEVER!

      Usuń