poniedziałek, 28 września 2026

5 faktów (politycznych) o mnie! :)

Cześć! 👋

Już dawno nie zamieszczałam kolejnych faktów o mnie, więc czas to nadrobić 😃. Dzisiaj przygotowałam dla Was 5 faktów o mnie związanych z tematem polityki. Jeśli lubicie takie tematy albo po prostu jesteście ciekawscy to zapraszam do dzisiejszego postu stricte o mnie. 

Miłej lektury! 😎









1. KOCHAM LESZKA MILLERA

- Kto czyta mojego bloga od lat ten już wie doskonale, że ubóstwiam Leszka Millera. Jest to moje polityczne guru, ideał wśród polityków, mistrz polityczny. Był premierem, a także główną postacią w mojej ulubionej partii politycznej jaką był Sojusz Lewicy Demokratycznej (SLD). Marzę MARZĘ o tym, aby go poznać osobiście. Zdaję sobie z tego sprawę, że to marzenie najprawdopodobniej nigdy się nie spełni, ale jeśli ktoś chciałby zrobić mi prezent to wiecie już o czym marzę. 


2. JESTEM PATRIOTKĄ

- Kocham Polskę, uważam że jest to cudowny, bogaty kraj, który przez lata był opluwany i marzyło się wielu, aby go zgładzić z mapy. Jak widać nadal się nie udało i wierzę, że to nigdy nie nastąpi. Uważam, że w młodych ludziach powinno się rozwijać miłość do swojej Ojczyzny, która ma tak piękną, bogatą i burzliwą historię jak nasza. Kocham Cię Polsko! 💗


3. POZNAŁAM KATARZYNĘ LUBNAUER

- Kilka lat temu w Lidlu spotkałam poseł Katarzynę Lubnauer z partii Nowoczesna. Byłam wtedy na zakupach z moją blond byłą psiapsi i postanowiłam, że raz się żyję idę po autograf 😁. Jak pomyślałam tak też zrobiłam i mam pamiątkową fotkę. Pani poseł była przesympatyczna (nie ma co się dziwić, bo urodziła się tego samego dnia co moja świętej pamięci babunia). Kiedy poznałam panią Lubnauer miałam fioletowe włosy, więc idealnie się wpisałam w jej elektorat hahahahahaha 😅😆. 


4. CIOTKA SENATOR

- Moja ciotka była senatorem. Kandydowała z ramienia SLD. Polityka otworzyła jej wiele drzwi, dała wiele możliwości, choć uważam, że nie wykorzystała dobrze swojego czasu. A szkoda... . 


5. JESTEM W ZWIĄZKU Z KONFEDERATĄ

- Od 10 lat jestem w związku z konfederatą. I nie uważam, aby to był jakiś problem. Jestem w stanie dogadać się z każdym. Poza tym Konfederacja ma najlepszy program gospodarczy dla Polski, w przeciwieństwie do lewicy, która niestety umarła wraz z końcem Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Powiem więcej, aktualnie Konfederacja jest jedną z najbardziej myślących partii politycznych w Polsce. 










I tak otóż przeszliśmy przez 5 faktów politycznych o mnie. Jak Wam się podobało? Chcecie więcej? Jeśli tak, to proszę dajcie znać w komentarzach pod tym postem. 






Życzę Wam kolorowych snów i miłości do Ojczyzny! 😘😘😘
















Dobranoc, pchły na noc! 😀😇😌😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘




Nie martw się. Zrozumieją, ile jesteś wart, kiedy nie znajdą nikogo takiego jak ty.

Do napisania tego postu zainspirowała mnie nowopoznana osoba, ale i jeszcze jedna, z którą co prawda nie mam już kontaktu, ale wzięłam jej wszystkie słowa do serca, bo wiem, że nie kłamała. Obie z tego miejsca serdecznie pozdrawiam i mocno ściskam. 





Czasem w życiu przychodzi taki moment, który sprawia, że coś w nas pęka, coś się w nas łamie. Czasem ludzie przypominają nam coś o czym zapomnieliśmy i uświadamiają nas w tym w czym już uświadomieni byliśmy. Ja właśnie jestem dzisiaj w takim momencie, a tak właściwie od dobrych kilku tygodni. Cały czas chcę to wyprzeć, bo mam wysoki poziom empatii i lubię ludzi tłumaczyć, wczuwać się w ich położenie i etc. Problem jest w tym, że wiele osób wtedy nadużywa mojej dobroci, mojego miękkiego serca i po prostu wykorzystuje to, że może coś ugrać na takich cechach mojego charakteru. Ja oczywiście ani ślepa, ani głupia nie jestem, więc widzę to, ale daję człowiekowi czas, aby się w porę ogarnął, zanim będzie za późno. Czasem daję za wiele szans na poprawę, ale ja po prostu wierzę, że ludzie mogą stawać się lepszymi, doskonalszymi wersjami siebie. Najczęściej się nie poprawiają, bo gatunek ludzki po prostu nie lubi i nie chce nad sobą pracować. A szkoda. No i tak czekam i czekam i patrzę i słucham i... czasem po prostu rozpacz mnie ogarnia jak ludzie kłamią i wykorzystują po prostu dobroć serca drugiej osoby. Mam świetną pamięć i jak z kimś rozmawiam to pamiętam co do mnie mówił i wiem kiedy osoba mnie kłamie. A z racji tego, że uważam iż kłótnie to przywara pospólstwa to się nie kłócę, ale... konsekwencje wyciągam tak jak na to osoba zasłużyła. I tak też zapewne będzie w tym przypadku, bo ja jestem cierpliwa i wiele wytrzymuję, ale wykorzystywać się nie dam. To, że ktoś myśli, że sobie poużywał mojej dobroci, to nie oznacza, że tak jest. Dobre serce odziedziczyłam po mojej mamie, ale poczucie humoru po ojcu i... to mogę być bardzo dowcipna jak ktoś przegina. 





Pamiętam jak jedna rozmowa telefoniczna zrobiła po prostu mojej głowie dobrze, gdy usłyszałam: "Po prostu nie wie jaki ma skarb". Schlebiło mi to zdanie podwójnie, bo się z nim zgadzam. Wiecie, dla ludzi, których szanuję, których kocham i lubię, z którymi współpracuję, których podziwiam mogę góry przenosić, ale jak ktoś mnie nie szanuje i tego ile jestem w stanie dać to po prostu... zamieniam się w najgorszą wersję siebie. A wiele osób się przekonało jak bardzo niemiło się robi jak się ze mnie zakpi. Każdy po prostu ma swoje granice i swoją cierpliwość - nawet tak anielską jak moja. 



I tak sobie leżę w pozycji półleżącej przed moim srebrnym Asusem i zastanawiam się gdzie ja utraciłam moją stalową asertywność, no gdzie? Gdzie... się pytam, kurwa?!??!?!?!?!!?!?!?!? Może przez to, że mam miękkie serce to ma twardy zad jak kamień...












Tymczasem. 


niedziela, 27 września 2026

Bezsenność w laczkach

Jest godzina 6 rano, a ja nadal nie śpię, bo w ogóle nie mam ochoty na sen. Nie jestem nawet w stopniu minimalnym senna. I w sumie nie powinnam się dziwić, bo właśnie mamy wrześniową pełnię Księżyca. Ja podczas pełni nie zasypiam, generalnie nie sypiam wtedy dobrze i bywa, że jestem poddenerwowana. I tak też jest i w tym momencie. Nie wiem czy sens jest się teraz kłaść spać, bo będę tylko leżała i marnowała czas. Nie jestem ani śpiąca, ani zmęczona, więc może czymś się zajmę. Swoją drogą podczas tej bezsenności pooglądałam sobie na YouTube dawne najlepsze wykonania (według mnie) The Voice of Poland i posłuchałam muzyki. Rozmyślałam też w tym czasie o moim nowym znajomym - Tomku. Jeśli jakimś cudem trafisz na mojego bloga i na mój post to pozdrawiam Cię serdecznie z tego miejsca 💕. Poznaliśmy się niedawno w pracy i póki co mogę powiedzieć, że jest to naprawdę spoko gościu. Zaskoczył mnie bardzo pozytywnie i poczułam się naprawdę doceniona, a to jak wiadomo zodiakalna Panna kocha najbardziej 😈. Lubię czuć się potrzebna i niezastąpiona 😜. Poza tym Panny są niezastąpione, więc nie ma nawet co z tym dyskutować. 





Wczoraj byłam w Lidlu, Carrefourze, Action i Rossmannie. Zrobiłam sobie zakupki, bo potrzebowałam relaksu, odmóżdżenia się, nooooo i oczywiście zakupów. Kupiłam jedzonko, maskę na Halloween (to jest taki SZTOS!), maseczki w płachcie, pędzel do podkładu (stary umarł śmiercią tragiczną), maszynkę do golenia, dwa szampony do włosów rudych (liczę, że będę miała ładne refleksy na moich naturalnych włosach) i wiele innych. W ogóle bardzo zawiódł mnie Action. Teraz to jest taka szajsownia jakościowa, że masakra. Jeden wielki szajs! Jak szybko tam weszłam to tak szybko stamtąd wyszłam. A kiedyś to był taki fajny tani i ładny sklep. Teraz istny szajs, kicz i tandeta. MASAKRA. 






Ech... ja chyba rzeczywiście dzisiaj nie zasnę, bo oczy mi się w ogóle nie kleją. A dodatkowo jest mi trochę przykro, bo czuję jakieś rozczarowanie emocjonalne i jakieś... oszukanie? Czasem jest tak, że ufam bezgranicznie, choć gdzieś z tyłu głowy kłębią się jakieś irracjonalne obawy. A to boli. Druga sprawa też dotyczy zaufania między ludźmi i... rozmowa z Tomkiem trochę mi dała do myślenia, zapaliła mi się czerwona lampka i wiem, że on ma rację. Wiem, że dał mi dobrą radę, a co ja z nią zrobię to już należy do mnie. Fajnie, że złapaliśmy ze sobą taki dobry kontakt. 






Tymczasem. 


czwartek, 17 września 2026

Eleganza Ambra by BUGATTI (recenzja perfum)

Ponad 3 miesiące żyliście bez nowej recenzji perfum na moim blogu. Czas to zmienić! 😃 

Dzisiaj przychodzą do Was z recenzją francuskiej wody perfumowanej Eleganza Ambra od Bugatti. Będąc na zakupach w Rossmannie postanowiłam powąchać co tam jest ciekawego w szafie z perfumami. Natrafiłam na markę Bugatti (od razu przywodzi na myśl te super szybkie auta) i postanowiłam powąchać całą serię Eleganza. Zdecydowałam się kupić zapach Eleganza Ambra, ponieważ wydał mi się najbardziej... bursztynowy. A jak wiecie kocham dodatek bursztynu w perfumach, bo nadaje takiego ciepła, jesiennego vibe`u i kobiecości. Za te perfumy zapłaciłam 115 złotych, więc jak za taką markę jak Bugatti tanio. 



Przejdźmy do nut zapachowych owej perfumowej delikwentki 😁😁😁


Nuty Głowy: cytryna, czerwona mandarynka, wiśnia

Nuty Serca: mak, migdał, białe kwiaty

Nuty Bazy: piżmo, wanilia, drewno cedrowe





Wiśni w ogóle nie wyczuwam, a powinno być jej najwięcej, ponieważ "otwiera" zapach, gdyż jest w nucie głowy, więc od razu po psiknięciu powinna być wyczuwalna dla naszych nozdrzy, a niestety nie jest. Generalnie nie wyczuwam nic co tam powinno być XD. Jak dla mnie te perfumy pachną bursztynowo i troszkę jak perfumy z lat dwutysięcznych z Olsenkami. Jest to bardzo ładny zapach, nawet powiedziałabym, że piękny, ale nie ma w tych perfumach nic wiśniowego, nic z białych kwiatów i nawet nie wyczuwam wanilii, a powinno się ją czuć, gdyż to nuta bazowa. Hmm... ciekawe ciekawe. W ogóle może pokażę Wam flakon tych perfum, bo my tu gadu gadu, a zdjęcia jak nie było tak nie ma.





Flakon jest elegancki, ładnie wykonany, stroi moją toaletkę. Podoba mi się. Ta woda perfumowana kosztowała 115 złotych za 60 ml. Jest to dobry produkt, choć niestety długo się ten zapach na ciele nie utrzymuje. Dłużej daje radę na ubraniach. 




Dla mnie są to perfumy bursztynowe i tyle. Piękny, elegancki i kobiecy zapach. Odpowiedni na randkę, na święta, ale i na co dzień jeżeli nosicie się bardziej elegancko niż sportowo. Z czystym sercem polecam. Chyba skuszę się jeszcze na innych zapach od Bugatti z tej serii Eleganza. Być może 😎.






Pachnącej jesieni dla Was! Aaaach, ten zapach idealnie pasuje na jesienne dni, bo jest otulający.






Tymczasem. 





Idzie na burzę, idzie na deszcz. A może... na wojnę?

Kto jest z Łodzi ten zapewne słyszał dzisiaj dwa ogromne, potężne wybuchy, które miały miejsce przed południem. Leżałam sobie w łóżku (jeszcze przed śniadaniem), aż tu nagle usłyszałam OGROMNY wybuch, aż zatrzęsło się moje okno. Po trzech sekundach rozległ się kolejny wybuch. Poszłam szybko do dużego pokoju, aby sprawdzić reakcję mojej mamy. Też ją to zaskoczyło. Spojrzałam w okna ludzie stali na balkonach, inni patrzyli przez szyby w oknach. Przechodnie się rozglądali na boki. To były naprawdę dziwne wybuchy. Po chwili pomyślałam, że to może znowu przelot myśliwców nad Łodzią, choć... z tyłu głowy miałam zupełnie inną myśl. Nie, nie, nie pomyślałam od razu o wojnie, ale o jakiejś prowokacji, bądź wybuchu ostrzegającym przed tym co za kilka miesięcy lub lat może się wydarzyć. Generalnie dzisiejszy dźwięk wybuchu był zupełnie inny od tego, który mogliśmy (my Łodzianie) usłyszeć kilka miesięcy temu nad polskim niebem kiedy to przelatywały myśliwce w kierunku Łasku. 



Dzisiaj był to naprawdę przerażający dźwięk...







Od razu po usłyszeniu tych wybuchów włączyłam telewizję i oczywiście zaczęły pojawiać się paski informujące, że na wschodzie Polski ludzie dostali alerty na telefon dotyczące możliwego ataku z powietrza. No kurwa super, jeszcze do szczęścia Polsce potrzeba tylko wojny... MASAKRA. Później weszłam do Internetu i pojawiła się fala nowych artykułów na temat wyżej omawianych przeze mnie wybuchów nad Łodzią. Wszyscy oczywiście wpadli w panikę, bo jakże inaczej. 

Po godzinie czy dwóch "okazało się", że ten wielki huk spowodowany był przekroczeniem bariery dźwięku przez przelatujące samoloty wojskowe lecące w kierunku wschodu Polski. No kurwa, serio? Co oni mają innego powiedzieć Polakom niż coś takiego. Rząd nie chce wywołać paniki, więc musi coś dla relaksu powiedzieć. Nawet jeśli faktycznie były to przelatujące samoloty wojskowe to uważam, że coś się ewidentnie dzieje, bo atmosfera zaczyna się robić gęsta. Lepiej być przygotowanym na najgorsze. Zabawne w tym wszystkim jest to, że dzisiaj jest 17 września, czyli dzień upamiętniający początek agresji ZSRR na Polskę. Przypadek? Ja w przypadku nie wierzę. 


A Wy co o tym myślicie?










Tymczasem... 


poniedziałek, 14 września 2026

Najlepsi klienci w sex shopie to samotne kobiety i geje

Często zadajecie mi pytania na temat sex shopu. Ostatnio na Instagramie zapytaliście mnie o klientów sex shopu. A dokładniej o najlepszych klientów. Wiecie, to może nie było super sprecyzowane pytanie, bo co to znaczy... NAJLEPSI? Czy najmilsi, czy najwięcej wydający, czy najbardziej otwarci? Odpowiem Wam zatem na każdą z możliwych konfiguracji. 





Generalnie najlepsi klienci sex shopu to kobiety (te, które przychodzą bez chłopa) i geje. Kobiety są bardzo otwarte, wyzwolone, a geje są przesympatyczni i bardzo ciepli (yyy... to akurat mi nie wyszło 😅 - no ale wiecie o co chodzi). Kobiety, które przychodzą w pojedynkę mają zawsze sporo do powiedzenia, są uprzejme, najczęściej kulturalne i naprawdę wiedzą czego szukają nawet jeżeli są całkowitymi laikami w temacie erotyki. Chyba z trzy razy na całą moją karierę w sex shopie obsługiwałam niemiłą i naburmuszoną kobietę. Tak to są to super babki! 😁😁😁 A jeżeli kwestia tyczy się gejów to większość z nich, która przychodzi do sex shopu jest przesympatyczna, zagadująca mnie i chcąca mnie poznać. Nie wiem co ja z nimi robię, ale geje mnie zawsze lubili. Noooo może z wyjątkami 😈😈😈, ale generalnie gej i ja to bardzo dobrana para. 

Najgorszymi klientami natomiast są osoby przychodzące w parach (chłop i baba). Jak już przez drzwi wchodzi parka to wiem, że nie będzie miło. Nie znoszę par przychodzących na zakupy. Ech... powinni wypisać takich klientów z obsługi sex shopu. Ona jest zawsze zła i wredna, a on by chciał zagadać, ale boi się swojej kobity. Klasyka. 




Jeżeli chcecie post o najgorszych klientach mojego sex shopu to dajcie mi znać w komentarzach pod tym postem, a na pewno taki wpis pojawi się na moim blogu. Najgorszych klientów nie było fakt faktem za dużo, ale byli i warto o nich napisać. 






Tymczasem. 


Minęło już 10 dni... :( Szok!

Hejka! 👋

Minęło już 10 dni od ostatniego postu na Myślach Kobiety Wyzwolonej. Ej, czujecie że jesteśmy już we wrześniu 2026 roku? Jak ten czas zachrzania... SZOK! 😐 Ostatnio na ten temat z moją mamą rozmawiałam. Zapytała się mnie czy jestem już w tym wieku, w którym odczuwam przyspieszenie czasu. I... stwierdziłam, że jak najbardziej zaczęłam to odczuwać od kilku lat. Świat przyspiesza coraz bardziej i mnie to martwi, bo życie przez to szybciej przecieka między palcami. Też to czujecie?




Zmieniając temat chciałam Wam pokazać paznokcie jakie miałam jakiś czas temu. Jak Wam się podobają? Lubicie długie czy krótkie? 



Jeżeli macie jak ja grube nogi to polecam Wam pończochy marki MONA. Są zajebiste, drogie, ale zajebiste. Jedna para kosztowała mnie chyba z 80 złotych, ale to pierwsze pończochy, które mi się nie rolują, nie spadają i są naprawdę piękne. MONA queen size! 😍 Swoją drogą to bardzo chętnie bym podjęła współpracę z tą marką i reklamowała te pończochy. Są najlepsze i nigdzie indziej lepszych nie znajdziecie dla kobiet plus size. 





A wracając do dzisiejszego tematu to za moment się nie obejrzymy, a będzie już Wszystkich Świętych, święta i Sylwester. Szczerze to nie podoba mi się, że to wszystko tak leci, biegnie i będziemy coraz starsi, bardziej zmęczeni i zużyci życiem. Masakra, bez sensu. Co o tym wszystkim myślicie? 😒








Z takich przyziemnych spraw to wczorajszą niedzielę wykorzystałam na sprzątanie i ogarnianie mojego pokoju. Zrobiłam też porządek w moich dokumentach, których po prostu miałam od zatrzęsienia. Zmęczyłam się, ale jestem zadowolona, że to wszystko ogarnęłam. Zawiesiłam fioletowo-różowe światełka w pokoju i mam bardzo zmysłowy klimat. Podoba mi się 💫. Czasem tak niewiele do szczęścia człowiekowi potrzeba. 





 Czujecie już jesień? 🌂⛈🌞




Buziaczki Kochani! 😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘




piątek, 4 września 2026

Fajne masz te cycki

Dzisiaj chciałabym Wam wspomnieć o zabawnej sytuacji jaka miała miejsce w lipcu tego roku. Lipiec był dla mnie mega intensywnym miesiącem jeżeli chodzi o pracę. Pracowałam, harowałam, generalnie zapierdalałam. Wynik sprzedaży był ok, ale mogło być oczywiście lepiej, ale ja już nie odpowiadam za to ilu klientów przyjdzie do sex shopu, zamiast wyjechać na wakacje. Także było spoko i też były całkiem fajne sytuacje. Ta, o której chcę Wam opowiedzieć była bardzo zabawna i w jakimś stopniu podnosząca na duchu przy długiej i nużącej pracy. Wszedł sobie pewnego dnia lipca klient na oko 27-32 lata i poprosił o jakąś dobrą hiszpańską muchę i żel stymulujący dla kobiety. Oczywiście pokazałam mu najciekawsze propozycje produktów, które mamy w sex shopie, a potem się uśmiechnąć, popatrzył w mój biust i powędrował do wyjścia. Chwycił klamkę i nagle się do mnie odwraca i mówi z szelmowskim uśmieszkiem na ustach: "Fajne masz te cycki" 😁. Normalnie koleś gdyby tego nie powiedział to jestem pewna, że by się pochorował 😂😅😆. Zrobiło mi się... miło i dobrze na duchu, bo tego dnia już zaczynałam odczuwać zmęczenie psychiczne. No ale cóż, powiedział co wiedział, a raczej co widział XD.




Powiem Wam, że ludzie z gimnazjum i z liceum nie uwierzyliby, że mam naturalne tak duże piersi. W gimnazjum to miałam zero biustu, totalne plecy z przodu. Coś takiego jak Kate Hudson w "Jak stracić chłopaka w 10 dni?". Noooo, ale wtedy też ważyłam 54 kg, więc nic dziwnego, że byłam płaska. Na studiach miałam 75B i przez kilka dobrych lat miałam właśnie taki rozmiar. Bardzo wygodna miseczka, plecy nie bolały i też nie miałam bardzo małego biustu, tylko po prostu coś między małym, a średnim. Później jak zostałam blondynką i przytyłam to nosiłam 85C i wyglądałam wtedy bardzo dobrze i jeśli chodzi o biust i o moją sylwetkę. Byłam jak to moja babunia by powiedziała - POPITAŚNA (czyli nie gruba, ale też nie za szczupła). No, a teraz jestem plus size i mój biust wylewa się z 95D. I powiem szczerze, że już taki może zostać, bo przy jeszcze większym rozmiarze by mi się ten biust po prostu odparzał. 




Czy ktoś wie gdzie ja zgubiłam tę broszkę z napisem QUEEN? Szukałam jej wszędzie i nigdzie nie mogę jej znaleźć...



Z kilka osób pytało mnie jak z małego biustu przejść naturalnie na bardzo duży. I cóż... ja mogę Wam tylko powiedzieć jak to było u mnie. Jeżeli wyrazicie taką chęć w komentarzach to na pewno na ten temat pojawi się osobny post na Myślach Kobiety Wyzwolonej. Jedno już mogę Wam zdradzić i jest to po prostu banalne. Jeżeli jesteście chude to najczęściej tego biustu po prostu prawie nie macie, bo piersi są zbudowane z tkanki tłuszczowej. Jeżeli przytyjecie z 5 kg to i w biuście coś się zapewne zmieni. Przytycie to najszybsza metoda na zaokrąglenie i powiększenie biustu. Nikt nie każe Wam tyć tyle ile ja przytyłam, ale 5-10 kg powinno już zrobić jakąś różnicę. I cóż... coś za coś. Albo ma się świetne nogi, albo zajebiste cycki. Rzadko to i to idzie ze sobą w parze. Wybór zostawiam Wam 😎.






Teraz zachęcam męskie grono moich Czytelników, aby wypowiedzieli się na temat rozmiaru piersi, który preferują. Wolicie Panowie mniejsze biusty czy większe? Zróbmy z tego dyskusję w komentarzach pod tym postem.






Buziaczki moi mili! 😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘






środa, 2 września 2026

Och co to był za dzień! :D Odbiór nowego dowodu osobistego, Palmiarnia, gofry bąbelkowe! :D :P Kupiłam żel na ból dupy? - jak myślicie? :P :D

Hejka! 👋😁😘😘😘

Dzisiaj miałam super dzień, ponieważ wszystko poszło idealnie i zgodnie z planem. Wyspałam się, wykąpałam i wyszykowałam odświętnie (czyli dzień jak co dzień, bo ja zawsze jestem elegancka 😁😁😁). Najpierw pojechałam do urzędu, aby odebrać mój nowy dowód osobisty. Jest najpiękniejszym dowodem osobistym jaki kiedykolwiek miałam. Zdjęcie też mam zajebiste! 😎 Już dawno nie byłam tak zadowolona z tego jak wyglądam na zdjęciu do dokumentu. Jestem naprawdę kontent z tego powodu. Później powędrowałam do Palmiarni i do kawiarni, która mieści się dosłownie obok niej. Wybrałam się z moją mamą na gofry bąbelkowe i piwko rzemieślnicze. Nie jestem miłośniczką gofrów, no ale poszłam skoro zostałam zaproszona przez mamę. Goferek był dobry, ale jak to gofr. Dupy mi nie urwało. Był to gofr bąbelkowy z bitą śmietaną i polewą karmelową w moim przypadku. Moja mama zamówiła sobie gofra z bitą śmietaną, świeżymi owocami i polewą oczywiście czekoladową. Posiedziałyśmy w pięknym miejscu (kawiarnia w bardzo moim stylu), porozmawiałyśmy, pośmiałyśmy się i było fajnie. Potem poszłyśmy sobie do Parku Źródliska na spacerek i porobiłyśmy fotki. W moim domu zawsze robiło się mnóstwo zdjęć. Mój dziadek był wielkim fanem fotografii. Zresztą moja mama też, mój brat i ja również. 





Później poszłyśmy po jedzonko dla kota do sklepu zoologicznego i... spotkałam moją pierwszą przyjaciółkę Gosię. Poznałyśmy się w zerówce i przyjaźniłyśmy przez całą podstawówkę i gimnazjum, bo cały czas byłyśmy w tej samej klasie. Nie widziałam jej wieki i bardzo mi miło, że mogłam ją spotkać i chwilkę porozmawiać. Wiecie co jest dobre w życiu i w relacjach między ludźmi? To, że nawet jak się już z kimś nie przyjaźnicie to umiecie zatrzymać się na ulicy i porozmawiać normalnie, bez spiny jak za dawnych dobrych lat. Nooo, ale wiecie, my nigdy nie miałyśmy konfliktu to sobie do gardeł nie skoczyłyśmy 😅😆😁. W innych przypadkach to mogłoby być bardzo ostro 😂😂😂. Jeśli to czytasz Gosia to miło było Cię spotkać po latach i życzę Ci wszystkiego co najlepsze. Trzymaj się, bądź zdrowa i szczęśliwa! 💫😘😘😘 Aaa może nawet wyślę Ci tego posta, abyś sobie sama przeczytała. Why not? 😊




Potem powędrowałyśmy do domu, aby ponownie z tego domu wyjść i... poszłyśmy do Pepco. A tam kupiłam sobie prześliczny różowy sweterek z gdzieniegdzie różowo-srebrnymi cekinami. Z takim golfem dużym przy szyi. Yyyy... w sumie gdzie może być golf? 😆 Potem zaszłyśmy jeszcze do Putki, do Rossmanna i do Żabki. Nogi normalnie dzisiaj mi wchodzą w dupę, bo zrobiłam prawie 10 tysięcy kroków. Nałaziłam się jak dawno. To był naprawdę udany dzień.



Aaaaa poszłam jeszcze do apteki, po maść na ból... nie nie nie, nie na to co pomyśleliście wszyscy 😂. Mam problem z przewlekłym zapaleniem ścięgien Achillesa i boli mnie do żywego. Od prawie 2 lat dzień w dzień zmagam się z tym bólem i szczerze mówiąc bardzo go zaniedbałam. Powinnam w końcu coś z tym zrobić, bo jeszcze mi tak zostanie. Kupiłam sobie maść DICLOGEL i liczę cicho, że ona uśmierzy mi mój ból nad piętami. Zobaczymy jak to zadziała. Znacie jakieś sposoby na ból ścięgien Achillesa? Chętnie wysłucham Waszych rad i z góry za wszystkie dziękuję 😘.








Już dawno nie miałam tak dobrego dnia jak dzisiaj. 
Dziękuję mamo za miło spędzony dzień, a Ciebie Gosiu pozdrawiam serdecznie i może do ponownego! 😊😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘






Tymczasem. 


wtorek, 1 września 2026

Moje 33 urodziny! :D

Dzień dobry/Dobry wieczór 😀😀😀 - w zależności kiedy czytacie mój post. Wczoraj (dokładnie 7 minut temu) zakończyło się rodzinne spotkanie z okazji moich 33 urodzin. Było super! 💖😍😃😃😃 Mam już 33 lata!!! Dacie wiarę?! 😁😱😬 Stara dupa ze mnie, co? 😅😆 Ale jeszcze jaka jara 😈. 

Bardzo miło spędziłam czas z moją rodziną, za co jestem mega wdzięczna i szczęśliwa. Było idealnie! Dziękuję! 💫😘😘😘🙏





Czego sama sobie życzę z okazji moich 33 urodzin?

Na pewno zdrowia. Życzę sobie zarówno zdrowia fizycznego jak i psychicznego. Życzę sobie jeszcze więcej spokoju, siły do pokonywania przeszkód, wiary w osiągnięcie sukcesów i rozwiązanie wszelkich problemów, które stoją przede mną i czekają na rozwiązanie. Życzę sobie, abym nigdy nie utraciła takiego wewnętrznego dziecka, łagodności charakteru i przekonania, że ludzie tak naprawdę są dobrzy. Życzę sobie dużo miłości, szczęścia, pomyślności, pieniędzy (potrzebna mi cała walizka!) i tego, aby świat i źli ludzie nigdy mnie nie zmienili i tego kim jestem i tego kim się staje i tego kim będę. 


Wszystkiego najlepszego dla mnie! 💫💫💫









Dziękuję wszystkim, którzy złożyli mi życzenia i pamiętali o moich urodzinach. Doceniam i dziękuję. Szczególne podziękowania przesyłam Weronice, która zadzwoniła do mnie z pięknymi życzeniami. Dziękuję słodka Werko! 😘😘😘






Tymczasem.