piątek, 16 października 2026

Kompletnie odechciało mi się pracować... :/

Dzień dobry, ale w sumie jak dla kogo... bo na pewno nie dla mnie 😢. Dzisiaj, a raczej od wczorajszego wieczora odechciało mi się kompletnie wszystkiego, ale głównie to pracy. Człowiek się stara, gada o dupie Maryny, aby sprzedać jak najwięcej i jak najlepiej, a tu jeszcze naplują ci za to w twarz. Nie słuchałam nikogo, nie słuchałam żadnych rad, bo jak zwykle chciałam widzieć w drugim człowieku dobro, ale z tego co widzę i z tego co już wiem biznes rządzi się swoimi prawami. A raczej brakiem praw, brakiem empatii i czegokolwiek. Przejmowałam się pracą w sex shopie, w SEX SHOPIE. Jakby ktoś mnie posłuchał to by się zaśmiał teraz. Noooo, to już się nie będę przejmować i nie będę sobie nikogo zastępować i pierdolę te pieniądze. Ja podchodzę do pracy na poważnie i wykonuję wszystko co należy, uważam, że nawet więcej niż trzeba. A i tak to jest niedoceniane. Także, po co się starać? Nie widzę już sensu. Jeszcze ze stresu i smutku leci mi teraz krew z nosa... 😖. 


No, ale tak to jest jak ktoś niezepsuty życiem, pracuje w miejscu zepsutym i pozbawionym empatii. 

Przykro mi. 





Nigdy w tym sex shopie nie znajdą kogoś takiego jak ja, po prostu nie znajdą. 






Tymczasem. 


środa, 14 października 2026

Mam dosyć tego dnia!!! PS Szukam informatyka do zadań specjalnych, geniusza komputerowego!!!

Ten dzień był po prostu zjebany, zmarnowany, ZMARNOWANY. Cały dzień żyłam w ogromnym stresie i jeszcze stoję w miejscu z jedną sprawą. Jestem zła, wkurwiona i już nic mi się nie chce. Najchętniej położyłabym się w łóżku i nie wstała z niego do listopada. Ten tydzień parszywie się zaczął. Nie dość, że pracowałam cały tydzień to jeszcze podczas wolnych dni miałam tyle na głowie. Naprawdę, czy jeszcze coś mnie w tym tygodniu wkurwi? 😡😡😡 





A teraz ogłoszenie parafialne!


SZUKAM INFORMATYKA DO ZADAŃ SPECJALNYCH, GENIUSZA KOMPUTEROWEGO!

Jeśli jesteś informatykiem po studiach albo geniuszem informatycznym bez studiów to odezwij się do mnie w komentarzu. Nie szukam przeciętniaka, szukam geniusza, który mi pomoże z rozwiązaniem informatycznego problemu. Lubię komputery i komputery lubią mnie, ale nie jestem specem, więc potrzebuję kogoś kto nim jest. Oczywiście nie będziesz tego robił bez zapłaty 😎. Jeśli znasz się na systemach wszelakich i generalnie całej sieci, komputerach i etc. to napisz do mnie. 

Będę wdzięczna i bardzo kontent z Twojej pracy. Dogadamy się 😏.









A teraz moi Kochani chwilkę porozmawiam z mamą, wezmę gorącą kąpiel i pójdę spać. Może uda mi się zmrużyć oko na 3 godziny, ale szczerze to nie sądzę. 



Jestem bardzo ciekawa co mi życie w tym miesiącu jeszcze przyniesie. Aż strach się kurwa bać...












Tymczasem. 


wtorek, 13 października 2026

Za dużo się dzieje...!

Cześć Wam! 👋

Październik jest dla mnie barrrrrrdzo intensywnym miesiącem i dzieje się zdecydowanie za dużo. Znowu nie mam na nic czasu i cały czas odnoszę wrażenie, że o czymś zapominam. Nie wiem już sama, czy ja w końcu wyjdę z tej sterty spraw do ogarnięcia. Czy ja w końcu na to znajdę czas?! Wszystko idzie nie tak jak powinno, a może idzie tylko to wypieram? Przez najbliższe 3 tygodnie mam w chuj rzeczy do zrobienia, a teraz jeszcze mam więcej pracy dodatkowo. Trochę mi to nie na rękę, bo miałam inne plany, ale cóż... to na chwilę, nie na zawsze. Kiedy ja w końcu pomyślę o sobie... aronoł 😒. Czasem nie dowierzam gdzie ja straciłam moją asertywność, która kiedyś była niewzruszona. Boshe... nie wiem. 





W tej chwili jest po 23:00, a ja zamiast robić wieczorną pielęgnację i odpoczywać to czuję, że mam jeszcze sporo do zrobienia i dodatkowo jestem zdenerwowana, zestresowana i czuję, że zaczyna mi się migrena. Mam dosyć! Najchętniej to tupnęłabym nogą, obraziła się na cały świat, rzuciła wszystko i wszystkich i stąd wyjechała do Meksyku zacząć całkiem nowe życie. Jak wiecie Meksyk to kraj, w którym chciałabym mieszkać i wiecie co? a zresztą, nie ważne. Kiedyś Wam powiem. 




Chyba zrobię sobie mięty na uspokojenie albo napiję się gorącego rumianku to jeszcze mi złagodzi ból brzucha przez napięcie emocjonalne. Wszystko mi w tym miesiącu nie na rękę. Dzisiaj miałam umówione ważne spotkanie i zostało odwołane. Wiadomo... siła wyższa, ale wszystko mi się odwleka w czasie i potrzebuję więcej dni wolnych, a teraz mam zjebane wszystko. Potrzebuję cudu, naprawdę potrzebuję cudu. 






Tymczasem. 


wtorek, 6 października 2026

Zepsuła mi się MATRYCA w Motoroli... :(

Cześć! 

Jakiś czas się do Was nie odzywałam, bo mam problemy z telefonem. Zepsuła mi się matryca w mojej Motoroli oddałam ją do naprawy i po 6 h na nowo zepsuła się w tym samym miejscu. No po prostu szlag mnie trafił, bo w tych czasach nie da się funkcjonować bez telefonu. Wszystko przez ten telefon się załatwia, więc musi być sprawny. Wybrałam bardzo dobry serwis specjalizujący się w naprawianiu telefonów. Poszłam, przywrócili mi wiarę w dobrych fachowców, a potem odebrali całkowicie. I jeszcze po zareklamowaniu tej naprawy miałam troszkę nadziei, że jednak wyleczą moją Motorolkę, ale jednak chyba nic z tego nie będzie i zmarnowałam 250 złotych na jedno wielkie gówno. Jestem tak rozczarowana, że po prostu chce mi się płakać, bo mogłam dołożyć 3 stówy i mieć nowy telefon. Zjebałam... miałam nadzieję, że da się odratować trzyletni telefon. Jestem w chuj rozczarowana i naprawdę nic mi się już nie chce. Nie mogę nic ogarnąć, żadnych spraw bankowych, osobistych, ŻADNYCH. Rzygać mi się już na to wszystko chce. Nie wiem co ja mam teraz zrobić, bo w tym miesiącu nie mogę już sobie pozwolić na żadne wydatki. Jak pech to pech. No, ale Ludzie... myślałam, że jak się idzie do dobrego serwisu to otrzyma się usługę, za którą się zapłaciło. A tu jeden wielki niesmaczny klops. Żal mi dupę po prostu ściska. Skoro tydzień się tak zaczyna to co będzie dalej. Strach pomyśleć. 


Nie wiem kiedy zamieszczę nowy post, bo jak wiecie wszystko mam połączone z telefonem. Jak się nie sparuję z laptopem i z telefonem to nic nie napiszę. Zjebana sytuacja, naprawdę podbramkowa. No nic, będę funkcjonować bez telefonu i sobie od wszystkich odpocznę, bo innej opcji po prostu nie mam moi Kochani. Widzę, że po tej naprawie telefon zaczyna znowu mi świrować i z całą pewnością nie obędzie się bez kupna nowego telefonu. Kiedy? Nie wiem. Jestem już zmęczona i nic mi się już nie chce w tym dniu. Nic. 



Spokojnej nocy! Moja będzie smutna, długa i chce mi się płakać...

poniedziałek, 28 września 2026

5 faktów (politycznych) o mnie! :)

Cześć! 👋

Już dawno nie zamieszczałam kolejnych faktów o mnie, więc czas to nadrobić 😃. Dzisiaj przygotowałam dla Was 5 faktów o mnie związanych z tematem polityki. Jeśli lubicie takie tematy albo po prostu jesteście ciekawscy to zapraszam do dzisiejszego postu stricte o mnie. 

Miłej lektury! 😎









1. KOCHAM LESZKA MILLERA

- Kto czyta mojego bloga od lat ten już wie doskonale, że ubóstwiam Leszka Millera. Jest to moje polityczne guru, ideał wśród polityków, mistrz polityczny. Był premierem, a także główną postacią w mojej ulubionej partii politycznej jaką był Sojusz Lewicy Demokratycznej (SLD). Marzę MARZĘ o tym, aby go poznać osobiście. Zdaję sobie z tego sprawę, że to marzenie najprawdopodobniej nigdy się nie spełni, ale jeśli ktoś chciałby zrobić mi prezent to wiecie już o czym marzę. 


2. JESTEM PATRIOTKĄ

- Kocham Polskę, uważam że jest to cudowny, bogaty kraj, który przez lata był opluwany i marzyło się wielu, aby go zgładzić z mapy. Jak widać nadal się nie udało i wierzę, że to nigdy nie nastąpi. Uważam, że w młodych ludziach powinno się rozwijać miłość do swojej Ojczyzny, która ma tak piękną, bogatą i burzliwą historię jak nasza. Kocham Cię Polsko! 💗


3. POZNAŁAM KATARZYNĘ LUBNAUER

- Kilka lat temu w Lidlu spotkałam poseł Katarzynę Lubnauer z partii Nowoczesna. Byłam wtedy na zakupach z moją blond byłą psiapsi i postanowiłam, że raz się żyję idę po autograf 😁. Jak pomyślałam tak też zrobiłam i mam pamiątkową fotkę. Pani poseł była przesympatyczna (nie ma co się dziwić, bo urodziła się tego samego dnia co moja świętej pamięci babunia). Kiedy poznałam panią Lubnauer miałam fioletowe włosy, więc idealnie się wpisałam w jej elektorat hahahahahaha 😅😆. 


4. CIOTKA SENATOR

- Moja ciotka była senatorem. Kandydowała z ramienia SLD. Polityka otworzyła jej wiele drzwi, dała wiele możliwości, choć uważam, że nie wykorzystała dobrze swojego czasu. A szkoda... . 


5. JESTEM W ZWIĄZKU Z KONFEDERATĄ

- Od 10 lat jestem w związku z konfederatą. I nie uważam, aby to był jakiś problem. Jestem w stanie dogadać się z każdym. Poza tym Konfederacja ma najlepszy program gospodarczy dla Polski, w przeciwieństwie do lewicy, która niestety umarła wraz z końcem Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Powiem więcej, aktualnie Konfederacja jest jedną z najbardziej myślących partii politycznych w Polsce. 










I tak otóż przeszliśmy przez 5 faktów politycznych o mnie. Jak Wam się podobało? Chcecie więcej? Jeśli tak, to proszę dajcie znać w komentarzach pod tym postem. 






Życzę Wam kolorowych snów i miłości do Ojczyzny! 😘😘😘
















Dobranoc, pchły na noc! 😀😇😌😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘




Nie martw się. Zrozumieją, ile jesteś wart, kiedy nie znajdą nikogo takiego jak ty.

Do napisania tego postu zainspirowała mnie nowopoznana osoba, ale i jeszcze jedna, z którą co prawda nie mam już kontaktu, ale wzięłam jej wszystkie słowa do serca, bo wiem, że nie kłamała. Obie z tego miejsca serdecznie pozdrawiam i mocno ściskam. 





Czasem w życiu przychodzi taki moment, który sprawia, że coś w nas pęka, coś się w nas łamie. Czasem ludzie przypominają nam coś o czym zapomnieliśmy i uświadamiają nas w tym w czym już uświadomieni byliśmy. Ja właśnie jestem dzisiaj w takim momencie, a tak właściwie od dobrych kilku tygodni. Cały czas chcę to wyprzeć, bo mam wysoki poziom empatii i lubię ludzi tłumaczyć, wczuwać się w ich położenie i etc. Problem jest w tym, że wiele osób wtedy nadużywa mojej dobroci, mojego miękkiego serca i po prostu wykorzystuje to, że może coś ugrać na takich cechach mojego charakteru. Ja oczywiście ani ślepa, ani głupia nie jestem, więc widzę to, ale daję człowiekowi czas, aby się w porę ogarnął, zanim będzie za późno. Czasem daję za wiele szans na poprawę, ale ja po prostu wierzę, że ludzie mogą stawać się lepszymi, doskonalszymi wersjami siebie. Najczęściej się nie poprawiają, bo gatunek ludzki po prostu nie lubi i nie chce nad sobą pracować. A szkoda. No i tak czekam i czekam i patrzę i słucham i... czasem po prostu rozpacz mnie ogarnia jak ludzie kłamią i wykorzystują po prostu dobroć serca drugiej osoby. Mam świetną pamięć i jak z kimś rozmawiam to pamiętam co do mnie mówił i wiem kiedy osoba mnie kłamie. A z racji tego, że uważam iż kłótnie to przywara pospólstwa to się nie kłócę, ale... konsekwencje wyciągam tak jak na to osoba zasłużyła. I tak też zapewne będzie w tym przypadku, bo ja jestem cierpliwa i wiele wytrzymuję, ale wykorzystywać się nie dam. To, że ktoś myśli, że sobie poużywał mojej dobroci, to nie oznacza, że tak jest. Dobre serce odziedziczyłam po mojej mamie, ale poczucie humoru po ojcu i... to mogę być bardzo dowcipna jak ktoś przegina. 





Pamiętam jak jedna rozmowa telefoniczna zrobiła po prostu mojej głowie dobrze, gdy usłyszałam: "Po prostu nie wie jaki ma skarb". Schlebiło mi to zdanie podwójnie, bo się z nim zgadzam. Wiecie, dla ludzi, których szanuję, których kocham i lubię, z którymi współpracuję, których podziwiam mogę góry przenosić, ale jak ktoś mnie nie szanuje i tego ile jestem w stanie dać to po prostu... zamieniam się w najgorszą wersję siebie. A wiele osób się przekonało jak bardzo niemiło się robi jak się ze mnie zakpi. Każdy po prostu ma swoje granice i swoją cierpliwość - nawet tak anielską jak moja. 



I tak sobie leżę w pozycji półleżącej przed moim srebrnym Asusem i zastanawiam się gdzie ja utraciłam moją stalową asertywność, no gdzie? Gdzie... się pytam, kurwa?!??!?!?!?!!?!?!?!? Może przez to, że mam miękkie serce to ma twardy zad jak kamień...












Tymczasem. 


niedziela, 27 września 2026

Bezsenność w laczkach

Jest godzina 6 rano, a ja nadal nie śpię, bo w ogóle nie mam ochoty na sen. Nie jestem nawet w stopniu minimalnym senna. I w sumie nie powinnam się dziwić, bo właśnie mamy wrześniową pełnię Księżyca. Ja podczas pełni nie zasypiam, generalnie nie sypiam wtedy dobrze i bywa, że jestem poddenerwowana. I tak też jest i w tym momencie. Nie wiem czy sens jest się teraz kłaść spać, bo będę tylko leżała i marnowała czas. Nie jestem ani śpiąca, ani zmęczona, więc może czymś się zajmę. Swoją drogą podczas tej bezsenności pooglądałam sobie na YouTube dawne najlepsze wykonania (według mnie) The Voice of Poland i posłuchałam muzyki. Rozmyślałam też w tym czasie o moim nowym znajomym - Tomku. Jeśli jakimś cudem trafisz na mojego bloga i na mój post to pozdrawiam Cię serdecznie z tego miejsca 💕. Poznaliśmy się niedawno w pracy i póki co mogę powiedzieć, że jest to naprawdę spoko gościu. Zaskoczył mnie bardzo pozytywnie i poczułam się naprawdę doceniona, a to jak wiadomo zodiakalna Panna kocha najbardziej 😈. Lubię czuć się potrzebna i niezastąpiona 😜. Poza tym Panny są niezastąpione, więc nie ma nawet co z tym dyskutować. 





Wczoraj byłam w Lidlu, Carrefourze, Action i Rossmannie. Zrobiłam sobie zakupki, bo potrzebowałam relaksu, odmóżdżenia się, nooooo i oczywiście zakupów. Kupiłam jedzonko, maskę na Halloween (to jest taki SZTOS!), maseczki w płachcie, pędzel do podkładu (stary umarł śmiercią tragiczną), maszynkę do golenia, dwa szampony do włosów rudych (liczę, że będę miała ładne refleksy na moich naturalnych włosach) i wiele innych. W ogóle bardzo zawiódł mnie Action. Teraz to jest taka szajsownia jakościowa, że masakra. Jeden wielki szajs! Jak szybko tam weszłam to tak szybko stamtąd wyszłam. A kiedyś to był taki fajny tani i ładny sklep. Teraz istny szajs, kicz i tandeta. MASAKRA. 






Ech... ja chyba rzeczywiście dzisiaj nie zasnę, bo oczy mi się w ogóle nie kleją. A dodatkowo jest mi trochę przykro, bo czuję jakieś rozczarowanie emocjonalne i jakieś... oszukanie? Czasem jest tak, że ufam bezgranicznie, choć gdzieś z tyłu głowy kłębią się jakieś irracjonalne obawy. A to boli. Druga sprawa też dotyczy zaufania między ludźmi i... rozmowa z Tomkiem trochę mi dała do myślenia, zapaliła mi się czerwona lampka i wiem, że on ma rację. Wiem, że dał mi dobrą radę, a co ja z nią zrobię to już należy do mnie. Fajnie, że złapaliśmy ze sobą taki dobry kontakt. 






Tymczasem. 


czwartek, 17 września 2026

Eleganza Ambra by BUGATTI (recenzja perfum)

Ponad 3 miesiące żyliście bez nowej recenzji perfum na moim blogu. Czas to zmienić! 😃 

Dzisiaj przychodzą do Was z recenzją francuskiej wody perfumowanej Eleganza Ambra od Bugatti. Będąc na zakupach w Rossmannie postanowiłam powąchać co tam jest ciekawego w szafie z perfumami. Natrafiłam na markę Bugatti (od razu przywodzi na myśl te super szybkie auta) i postanowiłam powąchać całą serię Eleganza. Zdecydowałam się kupić zapach Eleganza Ambra, ponieważ wydał mi się najbardziej... bursztynowy. A jak wiecie kocham dodatek bursztynu w perfumach, bo nadaje takiego ciepła, jesiennego vibe`u i kobiecości. Za te perfumy zapłaciłam 115 złotych, więc jak za taką markę jak Bugatti tanio. 



Przejdźmy do nut zapachowych owej perfumowej delikwentki 😁😁😁


Nuty Głowy: cytryna, czerwona mandarynka, wiśnia

Nuty Serca: mak, migdał, białe kwiaty

Nuty Bazy: piżmo, wanilia, drewno cedrowe





Wiśni w ogóle nie wyczuwam, a powinno być jej najwięcej, ponieważ "otwiera" zapach, gdyż jest w nucie głowy, więc od razu po psiknięciu powinna być wyczuwalna dla naszych nozdrzy, a niestety nie jest. Generalnie nie wyczuwam nic co tam powinno być XD. Jak dla mnie te perfumy pachną bursztynowo i troszkę jak perfumy z lat dwutysięcznych z Olsenkami. Jest to bardzo ładny zapach, nawet powiedziałabym, że piękny, ale nie ma w tych perfumach nic wiśniowego, nic z białych kwiatów i nawet nie wyczuwam wanilii, a powinno się ją czuć, gdyż to nuta bazowa. Hmm... ciekawe ciekawe. W ogóle może pokażę Wam flakon tych perfum, bo my tu gadu gadu, a zdjęcia jak nie było tak nie ma.





Flakon jest elegancki, ładnie wykonany, stroi moją toaletkę. Podoba mi się. Ta woda perfumowana kosztowała 115 złotych za 60 ml. Jest to dobry produkt, choć niestety długo się ten zapach na ciele nie utrzymuje. Dłużej daje radę na ubraniach. 




Dla mnie są to perfumy bursztynowe i tyle. Piękny, elegancki i kobiecy zapach. Odpowiedni na randkę, na święta, ale i na co dzień jeżeli nosicie się bardziej elegancko niż sportowo. Z czystym sercem polecam. Chyba skuszę się jeszcze na innych zapach od Bugatti z tej serii Eleganza. Być może 😎.






Pachnącej jesieni dla Was! Aaaach, ten zapach idealnie pasuje na jesienne dni, bo jest otulający.






Tymczasem. 





Idzie na burzę, idzie na deszcz. A może... na wojnę?

Kto jest z Łodzi ten zapewne słyszał dzisiaj dwa ogromne, potężne wybuchy, które miały miejsce przed południem. Leżałam sobie w łóżku (jeszcze przed śniadaniem), aż tu nagle usłyszałam OGROMNY wybuch, aż zatrzęsło się moje okno. Po trzech sekundach rozległ się kolejny wybuch. Poszłam szybko do dużego pokoju, aby sprawdzić reakcję mojej mamy. Też ją to zaskoczyło. Spojrzałam w okna ludzie stali na balkonach, inni patrzyli przez szyby w oknach. Przechodnie się rozglądali na boki. To były naprawdę dziwne wybuchy. Po chwili pomyślałam, że to może znowu przelot myśliwców nad Łodzią, choć... z tyłu głowy miałam zupełnie inną myśl. Nie, nie, nie pomyślałam od razu o wojnie, ale o jakiejś prowokacji, bądź wybuchu ostrzegającym przed tym co za kilka miesięcy lub lat może się wydarzyć. Generalnie dzisiejszy dźwięk wybuchu był zupełnie inny od tego, który mogliśmy (my Łodzianie) usłyszeć kilka miesięcy temu nad polskim niebem kiedy to przelatywały myśliwce w kierunku Łasku. 



Dzisiaj był to naprawdę przerażający dźwięk...







Od razu po usłyszeniu tych wybuchów włączyłam telewizję i oczywiście zaczęły pojawiać się paski informujące, że na wschodzie Polski ludzie dostali alerty na telefon dotyczące możliwego ataku z powietrza. No kurwa super, jeszcze do szczęścia Polsce potrzeba tylko wojny... MASAKRA. Później weszłam do Internetu i pojawiła się fala nowych artykułów na temat wyżej omawianych przeze mnie wybuchów nad Łodzią. Wszyscy oczywiście wpadli w panikę, bo jakże inaczej. 

Po godzinie czy dwóch "okazało się", że ten wielki huk spowodowany był przekroczeniem bariery dźwięku przez przelatujące samoloty wojskowe lecące w kierunku wschodu Polski. No kurwa, serio? Co oni mają innego powiedzieć Polakom niż coś takiego. Rząd nie chce wywołać paniki, więc musi coś dla relaksu powiedzieć. Nawet jeśli faktycznie były to przelatujące samoloty wojskowe to uważam, że coś się ewidentnie dzieje, bo atmosfera zaczyna się robić gęsta. Lepiej być przygotowanym na najgorsze. Zabawne w tym wszystkim jest to, że dzisiaj jest 17 września, czyli dzień upamiętniający początek agresji ZSRR na Polskę. Przypadek? Ja w przypadku nie wierzę. 


A Wy co o tym myślicie?










Tymczasem... 


poniedziałek, 14 września 2026

Najlepsi klienci w sex shopie to samotne kobiety i geje

Często zadajecie mi pytania na temat sex shopu. Ostatnio na Instagramie zapytaliście mnie o klientów sex shopu. A dokładniej o najlepszych klientów. Wiecie, to może nie było super sprecyzowane pytanie, bo co to znaczy... NAJLEPSI? Czy najmilsi, czy najwięcej wydający, czy najbardziej otwarci? Odpowiem Wam zatem na każdą z możliwych konfiguracji. 





Generalnie najlepsi klienci sex shopu to kobiety (te, które przychodzą bez chłopa) i geje. Kobiety są bardzo otwarte, wyzwolone, a geje są przesympatyczni i bardzo ciepli (yyy... to akurat mi nie wyszło 😅 - no ale wiecie o co chodzi). Kobiety, które przychodzą w pojedynkę mają zawsze sporo do powiedzenia, są uprzejme, najczęściej kulturalne i naprawdę wiedzą czego szukają nawet jeżeli są całkowitymi laikami w temacie erotyki. Chyba z trzy razy na całą moją karierę w sex shopie obsługiwałam niemiłą i naburmuszoną kobietę. Tak to są to super babki! 😁😁😁 A jeżeli kwestia tyczy się gejów to większość z nich, która przychodzi do sex shopu jest przesympatyczna, zagadująca mnie i chcąca mnie poznać. Nie wiem co ja z nimi robię, ale geje mnie zawsze lubili. Noooo może z wyjątkami 😈😈😈, ale generalnie gej i ja to bardzo dobrana para. 

Najgorszymi klientami natomiast są osoby przychodzące w parach (chłop i baba). Jak już przez drzwi wchodzi parka to wiem, że nie będzie miło. Nie znoszę par przychodzących na zakupy. Ech... powinni wypisać takich klientów z obsługi sex shopu. Ona jest zawsze zła i wredna, a on by chciał zagadać, ale boi się swojej kobity. Klasyka. 




Jeżeli chcecie post o najgorszych klientach mojego sex shopu to dajcie mi znać w komentarzach pod tym postem, a na pewno taki wpis pojawi się na moim blogu. Najgorszych klientów nie było fakt faktem za dużo, ale byli i warto o nich napisać. 






Tymczasem.