Cześć Wam! 👋
Październik jest dla mnie barrrrrrdzo intensywnym miesiącem i dzieje się zdecydowanie za dużo. Znowu nie mam na nic czasu i cały czas odnoszę wrażenie, że o czymś zapominam. Nie wiem już sama, czy ja w końcu wyjdę z tej sterty spraw do ogarnięcia. Czy ja w końcu na to znajdę czas?! Wszystko idzie nie tak jak powinno, a może idzie tylko to wypieram? Przez najbliższe 3 tygodnie mam w chuj rzeczy do zrobienia, a teraz jeszcze mam więcej pracy dodatkowo. Trochę mi to nie na rękę, bo miałam inne plany, ale cóż... to na chwilę, nie na zawsze. Kiedy ja w końcu pomyślę o sobie... aronoł 😒. Czasem nie dowierzam gdzie ja straciłam moją asertywność, która kiedyś była niewzruszona. Boshe... nie wiem.
W tej chwili jest po 23:00, a ja zamiast robić wieczorną pielęgnację i odpoczywać to czuję, że mam jeszcze sporo do zrobienia i dodatkowo jestem zdenerwowana, zestresowana i czuję, że zaczyna mi się migrena. Mam dosyć! Najchętniej to tupnęłabym nogą, obraziła się na cały świat, rzuciła wszystko i wszystkich i stąd wyjechała do Meksyku zacząć całkiem nowe życie. Jak wiecie Meksyk to kraj, w którym chciałabym mieszkać i wiecie co? a zresztą, nie ważne. Kiedyś Wam powiem.
Chyba zrobię sobie mięty na uspokojenie albo napiję się gorącego rumianku to jeszcze mi złagodzi ból brzucha przez napięcie emocjonalne. Wszystko mi w tym miesiącu nie na rękę. Dzisiaj miałam umówione ważne spotkanie i zostało odwołane. Wiadomo... siła wyższa, ale wszystko mi się odwleka w czasie i potrzebuję więcej dni wolnych, a teraz mam zjebane wszystko. Potrzebuję cudu, naprawdę potrzebuję cudu.
Tymczasem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz