Cześć!
Jakiś czas się do Was nie odzywałam, bo mam problemy z telefonem. Zepsuła mi się matryca w mojej Motoroli oddałam ją do naprawy i po 6 h na nowo zepsuła się w tym samym miejscu. No po prostu szlag mnie trafił, bo w tych czasach nie da się funkcjonować bez telefonu. Wszystko przez ten telefon się załatwia, więc musi być sprawny. Wybrałam bardzo dobry serwis specjalizujący się w naprawianiu telefonów. Poszłam, przywrócili mi wiarę w dobrych fachowców, a potem odebrali całkowicie. I jeszcze po zareklamowaniu tej naprawy miałam troszkę nadziei, że jednak wyleczą moją Motorolkę, ale jednak chyba nic z tego nie będzie i zmarnowałam 250 złotych na jedno wielkie gówno. Jestem tak rozczarowana, że po prostu chce mi się płakać, bo mogłam dołożyć 3 stówy i mieć nowy telefon. Zjebałam... miałam nadzieję, że da się odratować trzyletni telefon. Jestem w chuj rozczarowana i naprawdę nic mi się już nie chce. Nie mogę nic ogarnąć, żadnych spraw bankowych, osobistych, ŻADNYCH. Rzygać mi się już na to wszystko chce. Nie wiem co ja mam teraz zrobić, bo w tym miesiącu nie mogę już sobie pozwolić na żadne wydatki. Jak pech to pech. No, ale Ludzie... myślałam, że jak się idzie do dobrego serwisu to otrzyma się usługę, za którą się zapłaciło. A tu jeden wielki niesmaczny klops. Żal mi dupę po prostu ściska. Skoro tydzień się tak zaczyna to co będzie dalej. Strach pomyśleć.
Nie wiem kiedy zamieszczę nowy post, bo jak wiecie wszystko mam połączone z telefonem. Jak się nie sparuję z laptopem i z telefonem to nic nie napiszę. Zjebana sytuacja, naprawdę podbramkowa. No nic, będę funkcjonować bez telefonu i sobie od wszystkich odpocznę, bo innej opcji po prostu nie mam moi Kochani. Widzę, że po tej naprawie telefon zaczyna znowu mi świrować i z całą pewnością nie obędzie się bez kupna nowego telefonu. Kiedy? Nie wiem. Jestem już zmęczona i nic mi się już nie chce w tym dniu. Nic.
Spokojnej nocy! Moja będzie smutna, długa i chce mi się płakać...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz